Piłka nożna
Dwugłos trenerski po Pucharze Polski
GKS Katowice przegrał 1:3 z Cracovią. Niepocieszony i wyglądający na nieco zrezygnowanego był trener Piotr Piekarczyk. Jacek Zieliński wypowiedział się natomiast, tak jakby przyjechał po swoje. I chyba rzeczywiście tak było…
Jacek Zieliński (trener Cracovii):
W Pucharze najważniejszym celem jest zwycięstwo i awans do następnej rundy. To osiągnęliśmy, z tego się cieszymy, tym bardziej, że myślę że jak najbardziej zasłużenie wygraliśmy po momentami naprawdę poprawnej grze. Owszem były momenty przestoju, ale też sporo takich, w których panowaliśmy nad grą, kontolowaliśmy mecz. Tym bardziej że paru zawodników dzisiaj nie grało, a ci którzy weszli zaprezentowali się bardzo poprawnie.
Piotr Piekarczyk (trener GKS Katowice):
Cracovia swój mecz ligowy grała dzień wcześniej i była świeższa. Dlatego chcieliśmy przetrzymac pierwszą połowę, by w drugiej coś ukłuc. Wbrew temu jednak to my mieliśmy pierwszą sytuację. Tradycyjnie tracimy gola po stałym fragmencie, gdzie Kamyk miał pilnować zawodnika, a Rafał Pietrzak być na podporkę. Pierwsza połowa pod dyktando Craovii, potem gra się wyrównała i znów mieliśmy swoje sytuacje, a tracimy drugą bramkę. Przy 1:2 wydawało się że cos jest jeszcze do ugrania. Dobro to co miał zrobić z Sandecją, czyli przeciąć piłkę – dostał swojaka 0 dzisiaj zrobił poprawnie, a piłka po rykoszecie wpadła do bramki… Tracimy bramki w prosty sposób. Na pewno włożyliśmy dużo sił w ten mecz, ale trudno. Cracovia była dojrzalsza jako drużyna z ekstraklasy.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.


fanclub dortmund
22 września 2015 at 22:53
panie Piotrze jest pan ikona Gieksy ale …niestety nie widac chemii w zespole pomiedzy Panem i pilkarzami …chyba czas oddac komus stery i nie denerwowac sie dalej bo starci Pan zdrowie z tymi patalachami …