Felietony Piłka nożna
[FELIETON] Arka zatrzymana przed przerwą na reprezentację
Większość meczów z kolejki zaplanowanej na ostatni weekend marca została przełożona z powodu powołań do reprezentacji. Po wyjazdowym spotkaniu z Arką katowiczanie zagrają trzy kolejne spotkania przed własną publicznością.
Najtrudniejszy do tej pory egzamin wiosny można uznać za względnie udany. Wielokrotnie, prestiżowe mecze rozgrywane na wyjeździe kończyły się sporymi oczekiwaniami, słabą grą i porażką. Jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie kolejki, to remis w Gdyni nie jest zaskoczeniem. Podopieczni trenera Góraka potrafili przecież przywieźć komplet punktów z Bielska oraz Sosnowca.
Przed domowym meczem z Górnikiem Polkowice katowiczanie wyrównali najdłuższą serię meczów bez porażki jeżeli spojrzymy na ten sezon. W wyjazdowym spotkaniu z Arką postawa GieKSy mogła się podobać, szczególnie jeśli chodzi o pierwszą połowę. Taktyka, agresja, przejście z obrony do ataku czy liczba niezłych sytuacji pod bramką przeciwnika przełożyły się na prowadzenie.
W kontekście negatywów na pewno martwi, że zespół nie jest w stanie grać w taki sam sposób na przestrzeni całego meczu. Katowiczanie ewidentnie poprawili grę w defensywie, ale muszą wystrzegać się błędów przy stałych fragmentach gry. Gospodarze stwarzali spore zagrożenie i zdobyli w ten sposób dwie bramki w ostatnim kwadransie meczu. GieKSa została skarcona za zbyt defensywną grę i problemy z utrzymaniem piłki na połowie przeciwnika.
Oczywiste są niedoskonałości jeśli chodzi o grę poszczególnych zawodników jak i całej drużyny, trudno jednak dyskutować z faktami. Drużyna trenera Góraka gra w roli beniaminka, ale dojrzewa i systematycznie się rozwija. Warto przypomnieć, że jesienią w meczach z Chrobrym i Arką, GieKSa zdobyła 0 punktów przy bilansie bramkowym 2:8.
Czas mądrze wykorzystać przerwę i dobrze rozpocząć serię domowych spotkań.
Do boju GieKSa!
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Najnowsze komentarze