Felietony Kibice Piłka nożna
[FELIETON KIBICA] Pierwszoligowa scena kibicowska
Dziś zapraszamy Was do felietonu naszego kibica, który skupił się na trybunach, a nie murawie. Mamy nadzieję, że takie teksty także chcecie czytać i… pisać. Przypominamy, że w każdą środę chcemy publikować Wasze teksty – nadsyłajcie je każdorazowo do poniedziałku wieczora lub – jeśli tekst jest ponadczasowy – kiedykolwiek Wam pasuje. Nasz mail: gieksainfo[at]gmail.com. Oddajmy głos Ericowi…
Przez ostatnie kilka lat na polskiej scenie kibicowskiej pozmieniało się naprawdę sporo.. Od złamania paktu na kadrze, przez zerwanie wieloletnich zgód, skończywszy na utworzeniu układu lub zgody, którą polska scena kibicowska przyjęła ze zdziwieniem lub sporym zaskoczeniem.
Pomimo faktu, że z niektórymi ekipami gramy razem w lidze już parę ładnych lat, chciałbym Wam, drodzy GieKSiarze, odświeżyć CV każdej z poszczególnych ekip z którymi będziemy rywalizować w 1 lidze,
Raków Częstochowa
Racovia jest rzadkim przypadkiem ekipy, która pojawiając się w sektorze gości, wywiesza swe płótna od zewnętrznej strony sektora. W czasach, kiedy GieKSa awansowała na zaplecze ekstraklasy, Medaliki posiadały zgody z Góralem Żywiec i ze Stalą Stalową Wolą. Pierwsza zgoda padła, około 10 lat temu, niedługo po wyjeździe Rakowa do Jastrzębia-Zdroju, gdzie wspierał ich Góral, który zaraz po tym meczu został trafiony przez miejscowy GKS. Wersje rozstania są podzielone, więc nie będę pisał konkretnych powodów. Niedługo po tym meczu, Raków rozgrywał swój mecz ligowy w niedawno zaprzyjaźnionym Żywcu, z Koszarawą, gdzie Góral robił podchody do Rakowa, jednak policja była zbyt czujna. Ze Stalą powodów rozstania do dzisiaj nikt nie zna, jednak w Częstochowie i Stalowej Woli było spore poruszenie przez kibiców, którzy nie mogli uwierzyć w rozpad tej zgody w 2011 roku. Pomimo sporej odległości ta zgoda była niezwykle mocną sztamą, ze sporą częstotliwością odwiedzania się RKS-u z ZKS-em.
Obecnie jedyną polską zgodą Rakowa jest Chemik Kędzierzyn-Koźle, z którym Medaliki przez kilka lat miały układ chuligański, nim w 2016 roku, podczas turnieju Racovia Cup, została przybita zgoda. Drugą, międzynarodową zgodą Rakowa jest węgierski Videoton Szekesfehervar. Dzięki tej zgodzie i dobrze grającej w lidze drużynie Videotonu, Raków mógł wraz z węgierskimi braćmi zwiedzać Europę, wspierając ich m.in., w Poznaniu w 2015 roku.
GKS Jastrzębie
W czasach, gdy graliśmy jeszcze w tej samej, 2. i 1. lidze, GKS Jastrzębie miał mocne zgody z Chemikiem Kędzierzyn-Koźle (aktualnie zgoda Rakowa, więc sam meczu GKS-u z Rakowem będzie ciekawym wydarzeniem), Hutnikiem Kraków (z którym wieloletni układ przeszedł w zgodę) i Zawiszą Bydgoszcz. Z Chemikiem zgoda została zakończona w 2011 roku. Z ekipą nowohucką zgoda padła w 2009 roku, ledwo po przybiciu oficjalnej zgody. Od kilku lat obie ekipy wznowiły kotakty. Najstarszą zgodą był Zawisza Bydgoszcz, z którym GKS trzymał się od 1999 roku, ale także ta zgoda nie przetrwała próby czasu, co z entuzjazmem przyjęto w Łodzi.
Na chwilę obecną, jastrzębianie nie posiadają z nikim zgody. Od niedawna mają układ chuligański ze Stalówką i Piastem Gliwice, którego ostatnio wsparli w ligowym meczu w Katowicach, na Rozwoju. Prywatnie GKS utrzymuje poprawne stosunki z chorzowskim Ruchem, głównie z tzw. Niebieskim Południem, nie raz odwiedzając Cichą 6 z flagą, czy biorąc udział w turnieju kibicowskim na zaproszenie chorzowian.
Chojniczanka Chojnice
Fanatycy z grodu Tura uchodzą za niewielką, ale cały czas aktywną ekipą, która będąc jednocześnie FC Lechii Gdańsk, ma wieloletnią zgodę z KP Starogard Gdański. Ze względu na ich aktywność w Gdańsku, ich stosunki ze Śląskiem Wrocław oraz FC z Moto Jelcz-Oława stosunki są poprawne/ łączą ich poprawne relacje. Mają także układ z niewielką ekipą Wierzyca Pelplin.
Odra Opole
Opolan specjalnie przedstawiać nie trzeba. Odkąd świat pamięta, ich stałe i pielęgnowane zgody to Polonia Bytom (od ponad 30 lat) wraz z Zagłębiem Lubin. Warto wspomnieć, że zgodowicze Odry, od jakiegoś czasu mają ze sobą układ chuligański. Gdy Zagłębie miało okazję zagrać prestiżowy mecz w europejskich pucharach z Partizanem Belgrad dostali dobre wsparcie bytomian i opolan w Serbii. Ze zgód międzynarodowych, których jest coraz więcej na polskiej mapie, Odra ma zgodę z węgierskim FC Sopron.
Chrobry Głogów
Dawniej, ich długą i mocną zgodą był KKS Kalisz, z którym zgodę zakończyli w 2007 roku. Byłą , a odnowioną w 2012 roku zgodą jest gorzowski Stilon. Z układów, których liczba w Polsce rośnie, Chroby ma piłkarsko-żużlowy kontakt z bandą Unii Leszno oraz łódzkim Widzewem, który „odpalił” MZKS w 2001 roku, podczas meczu Polska – Japonia, wraz z Karpatami Krosno i Stalą Rzeszów, jednak po kilkunastu latach kontakty zostały przywrócone, przez co nawet zgodowicz Widzewa – Ruch Chorzów- wsparł głogowian przy Bukowej, gdzie była próba zerwania flagi „Szlachta”, która zawisła od zewnętrznej strony płotu.
Stomil Olsztyn
Stomilowcy mają starą i bardzo sentymentalną zgodę z Polonią Bydgoszcz oraz z Nafciarzami, z którymi kilka lat trwał układ, nim została przybita zgoda. W ich zaprzyjaźnionym gronie jest także Hutnik Kraków, z którym mają układ chuligański i w biało-niebieskiej koalicji wiele działają wspólnie, ze względu na pozytywne kontakty na linii Płock – Nowa Huta.
Świeżymi znajomymi OKS-u są kibice ŁKS-u Łomża, z którymi przybili układ w ubiegłym roku, podczas wyjazdu do Łodzi na mecz z RTS-em. Dobre kontakty mają także zgdańską Lechia.
Stal Mielec
Stal bardzo długo dołowała w niskich ligach, przez co kibicowsko bardzo spadła jakościowo, choć kilkanaście lat temu byli jedną z najlepszych ekip na całym Podkarpaciu. W trakcie tego słabszego okresu padli ofiarą „czystki” w Cracovii, która w tym czasie zrobiła większe „rozdanie”, jeśli chodzi o zrywanie zgód. Oprócz nich Craxa postanowiła zakończyć wieloletnie przyjaźnie z Czarnymi Jasło, Viktorią Zizkov, Stalą (1984-2008) i Koroną Kielce, choć w przypadku Koroniarzy wyszło inaczej niż Pasy się spodziewały. Ze względu na zerwanie zgody ze Stalą, która była jednocześnie zgodą Korony, padła propozycja ze strony Pasów, aby zgoda Cracovia – Korona była „zamrożona”, jednak Korona postanowiła unieść się honorem i zerwać zgodę z Cracovią (nie uznawali jakiś zamrożeń czy przeczekiwań), przez co więź na linii Mielec – Kielce jeszcze bardziej się wzmocniła, natomiast Korona i Cracovia miały ze sobą kosę, którą wyładowano sporą ilością bluzgów w najbliższym bezpośrednim meczu ligowym. Nadszedł jednak i ten moment, że 9 lat później, zgoda Stali z Koroną, po 34 latach, przeszła do historii.
W chwili obecnej Stal ma długie i wytrwałe zgody z Czarnymi Jasło i Sandecją Nowy Sącz.
Bytovia Bytów
W przypadku Bytovii jest podobnie jak z Chojniczanką Chojnice. Ich drogi prowadzą do Gdańska, gdzie są fan clubem BKS-u. Historia kibicowska Bytovii jest bardzo krótka. Wraz z początkiem 2000 roku, uformowała się mała grupa kibiców, którzy wspierali miejscowy klub, jednak przez kilkanaście lat na trybunach z dopingiem dla Bytovii bywało różnie. Przez ten okres, będąc FC Lechii, nawiązali pozytywne kontakty z innym FC Lechistów oraz z Czarnymi Słupsk. Mają także układ z Jantarem Ustka.
Wigry Suwałki
Ekipa z północnego wschodu jest umiejscowiona w ciężkim położeniu geograficznym, pod względem wyjazdów. Ich głównym rywalem z najbliższych okolic jest Jagiellonia Białystok oraz ŁKS Łomża, z którymi przy różnorodnych okazjach robią sobie podchody (Jaga z ŁKS-em jeszcze częściej). Ich jedyną zgodą, trwającą od końca lat 90-tych, jest Granica Kętrzyn. W ubiegłym roku, przy dobrych osiągnięciach piłkarzy w Pucharze Polski, mieli okazję zagrać wyjazdowe spotkanie z Arką Gdynia (mecz o finał), dostając dobre wsparcie ze strony Olimpii Grudziądz. Od tego dnia, obydwie ekipy łączy oficjalnie układ.
Podbeskidzie Bielsko-Biała
W samym Bielsku, od samego początku, prym wiedzie BKS Stal Bielsko-Biała, jednak przez większość czasu ich kibice nie mają powodów do zadowolenia, bo BKS dołuje w niskich ligach, odkąd się pamięta. Przez ten czas, w 1995 roku powstał drugi w Bielsku klub, który nim przyjął nazwę Podbeskidzie, nazwał się Ceramed. Aktualnie kibice TSP regularnie, jednak w nie specjalnych liczbach, wspierają swoją drużynę, która przez mały okres istnienia, dorobiła się ładnego stadionu, przywłaszczając sobie stary stadion BKS-u. Kibice z Bielska nie posiadają żadnych zgód ani układów, ponieważ w świecie kibicowskim nie są specjalnie traktowani poważnie. Zdarzały się jednak mecze gdzie miejscowy BKS nie raz zasiadał w sektorze, gdzie Podbeskidzie tworzy młyn, lub licznie wspierał swoich przyjaciół z Sosnowca, przypominając, za każdym razem, do kogo Bielsko-Biała należy.
ŁKS Łódź
Zdecydowanie najbardziej uznana marka, pod względem kibicowskim, w naszej lidze. Swego czasu ŁKS z Widzewem rozgrywali najlepsze derby w Polsce, w które cała Polska była zapatrzona. Ich zgody, które znamy od początku kibicowania, to tyski GKS oraz Zawisza Bydgoszcz. W tym nierozłącznym gronie była także Resovia Rzeszów, jednak po wydarzeniach w Marsylii, które wywróciły polską scenę kibicowską do góry nogami, zgoda, po 33 latach, została zerwana przez łodzian, co nikogo nie mogło dziwić. W trakcie, gdy Resovia romansowała z kosami ŁKS-u, łodzianie mieli dobre relacje z Kolejorzem, z którym jeszcze kilka lat temu mieli kosę, ze względu na pozytywne kontakty RTS-u z Lechem Poznań. Historia pokazała jednak, że wszystko w życiu się zmienia i aktualnie, od niemal roku,to ŁKS jest zgodą Lecha.
Prywatnie, rodowici łodzianie mają także stare kontakty z Cracovią, z którą niegdyś mieli zgodę, jednak została zerwana w 1996 roku. Zaraz po tym wydarzeniu, została utworzona wielka triada (Arka & Cracovia & Lech), która trwa po dziś dzień. Są także w poprawnych stosunkach z Lechią, ze względu na grubą kosę z MZKS-em. Arka z ogromną niechęcią przyjęła wieść, że KKS przybił zgodę z ŁKS-em. Mający dużo do powiedzenia na Arce, FC Tczew, wystosował nawet oświadczenie, w którym obwieścił, że zgody z ŁKS-em absolutnie nie uznaje, przez co barwy Pyrrusów nie są akceptowane w Tczewie.
Sandecja Nowy Sącz
Ekipa z Nowego Sączu, mimo że wielkiej ekipy nie posiada, dba o zgody. Odkąd pamiętam, ich nierozłączne zgody, to Cracovia, Czarni Jasło, GKS Tychy, Korona Kielce, Stal Mielec i Polonia Warszawa. Mimo że ich zgody między sobą pozrywały kontaktyi stworzyły kosy, Sandecja dba o swoich sojuszników i ma się dobrze. Rzadki przypadek w Polsce, że ekipa posiada od niepamiętnych czasów aż 6 zgodowiczów. Polonia Warszawa, mając niegdyś także podobną ilość zgód, została porzucona i tylko, Sączersi przetrwali ciężkie czasy na Konwiktorskiej i dali KSP wsparcie w trudnych chwilach, przez co na Polonii, jedyną polską zgodą jest właśnie Sandecja.
Warta Poznań
Szacunek że istnieją, chciałoby się napisać. Warta jest starym, zasłużonym klubem, który kojarzy się raczej z dziadkami, którzy chcą obejrzeć futbol. W Poznaniu jest jeden klub, wie to nawet niewielka grupa zapaleńców Warty, jednak cały czas próbują coś działać. Dawniej, ich zgodą była Obra Kościan, z którą sporo się odwiedzali i wypili sporą ilość alkoholu na stadionie, jednak i to nie przetrwało. Lech ich po prostu świadomie toleruje i daje im działać. W latach 90-tych było nawet powiedzenie Lech King, Warta Queen. To hasło wielu fanów wspomina z uśmiechem na twarzy.
GKS Tychy
Tyscy są dość młodym klubem, jednak z dużą ilością starych i zadbanych zgód: Cracovią, Górnikiem Wałbrzych, ŁKS-em Łódź, Sandecją Nowy Sącz i Zawiszą Bydgoszcz. Niektóre z nich na miały próbę nerwów i zaufania, jednak przetrwały wszystko i po dziś dzień mają się dobrze. Bywały i takie przypadki w historii tyskiego klubu, że woleli odpuszczać swoje mecze wyjazdowe, aby równolegle wesprzeć swoją sztamę na terenie Górnego Śląska. Prywatnie, mają neutralne stosunki z Polonią Bytom, z którą w późnych latach 80-tych mieli zgodę, przybitą na sekcji hokeja. Kilka lat temu, na turnieju halowym, organizowanym przez Polonię, wśród zaproszonych ekip był właśnie GKS, stawiając się liczną delegacją.
Termalica Bruk-Bet Nieciecza, Garbarnia Kraków i Puszcza Niepołomice
Nie było tematu.
Eric Cantona
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna Wywiady
Okiem rywala: damy radę nawet bez prądu
W niedzielne popołudnie GKS Katowice wybiegnie na boisko w Radomiu, gdzie uskrzydleni czwartkowym zwycięstwem gospodarze będą chcieli podtrzymać zwycięską passę. O nadziejach związanych zarówno z najbliższym meczem, jak i dalszą częścią sezonu, najmocniejszych punktach „Zielonych”, trenerze Feio i pozasportowych „przygodach” w meczach z Arką i Koroną porozmawialiśmy z Bartłomiejem Jędrzejczakiem z futbolowarebelia.com i podgolebnikiem.pl
W ostatnich dniach my emocjonowaliśmy się Pucharem Polski. Radomiak już jakiś czas temu pożegnał się z tymi rozgrywkami, mimo to jak oceniasz rozstrzygnięcia, do których doszło na boisku i w czasie losowania półfinałów?
Radomiak odpadł z Pucharu już w pierwszej rundzie, z tego powodu szybko przestałem się interesować tymi rozgrywkami. Dla was półfinał to na pewno duża rzecz. Wylosowano ciekawe pary, bo Zawisza będzie się mierzył z Górnikiem, a wy zagracie małe derby województwa w Częstochowie. Dla niezaangażowanych kibiców ciekawostką jest obecność na tym etapie 3-ligowca, choć tutaj Górnik jest zdecydowanym faworytem. Z kolei GKS jest niewygodnym rywalem dla Rakowa, więc ta rywalizacja będzie ciekawsza. Gdybym miał typować, to postawiłbym na śląski finał Górnika z GKS-em.
Wracając jednak do Ekstraklasy, w tym sezonie można powiedzieć, że nie ma środka tabeli – albo bijesz się o puchary, albo „walczysz o spadek”. W której grupie jest dziś Radomiak?
Przed każdym sezonem naszym podstawowym celem jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania. Znamy swoje miejsce w szeregu i wiemy, że nie jesteśmy ligowym krezusem pod względem finansów. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia – jeśli w miarę regularnie punktujesz, to w pewnym momencie pojawia się chęć gry o coś więcej. Z drugiej strony liga się wyrównała i na przestrzeni 2-3 spotkań położenie zespołu może się radykalnie zmienić – będąc w czołówce nagle można zamieszać się w grę o utrzymanie. To utrzymanie Radomiaka jest więc celem minimum, a wszystko ponad będzie dodatkowym bonusem. Patrząc na ambicje włodarzy klubu i trenera Feio, a także indywidualną jakość sportową zawodników, mam nadzieję na szybkie utrzymanie, a wykorzystując sytuację w lidze możemy się zakręcić w okolicach strefy pucharowej. To jest takie ciche marzenie – moje, ale i pewnie każdego sympatyka Zielonych.
W ostatnim czasie w Radomiu tych punktów jednak brakowało, bo przez cztery kolejki nie potrafiliście wygrać. Przełamanie nastąpiło po nadrobieniu zaległości z Arką. Gdybyśmy tylko na jej tle mieli oceniać potencjał naszych zespołów, to w niedzielę bylibyście zdecydowanym faworytem.
W czwartek zadecydował bardzo dobry początek – prowadzenie 2:0 po ośmiu minutach ustawiło przebieg meczu pod dyktando Radomiaka. Z kolei Arka kreowała więcej po przerwie i w pewnym momencie wydawało się, że może wrócić do meczu, jednak dobra postawa Filipa Majchrowicza, który zrehabilitował się za błędy w poprzednich meczach, pozwoliła nam utrzymać, a następnie podwyższyć prowadzenie. Arka zdobyła wprawdzie bramkę kontaktową, a w pewnym momencie potrójna interwencja naszego bramkarza do spółki z Jankiem Grzesikiem uchroniła nas od straty drugiego gola. Gdyby ten padł, to moim zdaniem Radomiak by nie wygrał. Na szczęście dla nas gol Romário Baró z rzutu wolnego ostatecznie rozstrzygnął mecz na naszą korzyść.
Jesienią przed meczem z GieKSą do pełni formy wracał Capita Capemba – lider zespołu, strzelec jednego z goli w ostatnim meczu z Arką. W niedzielę zabraknie go z innego powodu: na ostatniej prostej jest jego transfer za ocean. Jaki będzie Radomiak bez niego?
Capita jest dla Radomiaka bardzo ważną postacią i jakość całego zespołu z nim w składzie idzie zdecydowanie do góry. Trzeba jednak mieć świadomość, że jego odejście było planowane od dłuższego czasu, więc nie jesteśmy tym ruchem zaskoczeni. Elves Baldé i Salifou Soumah to jego naturalni następcy, choć tego pierwszego w niedzielę zabraknie z powodu zawieszenia po wydarzeniach po meczu z Koroną Kielce. Szkoda, bo dał się wam już poznać jesienią zdobywając pierwszego gola. O Soumahu wiemy niewiele – dołączył do nas już po starcie rundy i czekamy, co pokaże na boisku. Wracając jednak do Capity uważam, że Ekstraklasa sporo traci na odejściu takich zawodników jak on. Mimo że liga rośnie, powstają piękne stadiony i coraz lepiej prezentujemy się w pucharach, to jeszcze nie jesteśmy w stanie konkurować z silniejszymi klubami o wyróżniających się zawodników. Oglądać Capitę na boisku było czystą przyjemnością, ale mam nadzieję, że uda się sprawnie i bezboleśnie zapełnić lukę po nim.
Wspomniałeś o meczu z Koroną zakończonym skandalem, który przełożył się m.in. na karę Baldé, ale i zawieszenie Gonçalo Feio na pięć meczów. Jak twoimi oczami wyglądały tamte wydarzenia?
Wiele negatywnych okoliczności nałożyło się na siebie przy okazji tego nieszczęsnego meczu z Koroną. Po pierwsze, błąd Filipa Majchrowicza przy rozegraniu piłki dał bramkę gościom, kolejny błąd przy stałym fragmencie gry i drugie trafienie. Z kolei Radomiak mimo mnóstwa sytuacji nie był w stanie zdobyć gola – albo zawodziła skuteczność, albo na wysokości zadania stawał Dziekoński. Słaba postawa sportowa Radomiaka przełożyła się na frustrację, zarówno na murawie, jak i na trybunach. Doszło do skandalicznych incydentów, które nie mają prawa dziać się na żadnym stadionie. Atmosfera była nerwowa, bo wiemy jakie stosunki panują między kibicami Korony i Radomiaka. Temperaturę dodatkowo podniosła decyzja Komisji Ligi o niewpuszczeniu kibiców gości. Atmosfera od początku była nerwowa, a porażka na własnym stadionie nie ostudziła emocji. Nie ulega jednak wątpliwości, że nigdy nie powinno dochodzić do wydarzeń, których świadkami byliśmy po meczu, a które zaowocowały surowymi karami.
A jak trener radzi sobie na „pracy zdalnej”?
Kara dla Gonçalo Feio jest surowa przede wszystkim ze względu jego przeszłość i łatkę, jaką mu przyklejono. On z tym mocno walczy, starając się przekonać wszystkich, że się zmienił. Osobiście nie znałem go wcześniej, natomiast gdyby nie doniesienia medialne, znając go teraz nigdy bym nie powiedział, że jest osobą konfliktową. Na co dzień jest otwartym i serdecznym gościem. W meczu z Koroną rzucił w stronę sędziów uwagę w stylu „zapłacili wam”, którą Komisja Ligi uznała za oskarżenia korupcyjne i surowo go ukarała. Tymczasem w tej samej kolejce trener Wisły Mariusz Misiura stwierdził, że wszystko jest ustawione pod Legię i Widzew, a nie spotkała go za to żadna kara. Trener Feio radzi sobie dobrze, bo w czasie meczów jest stale na łączach z asystentem Emanuelem Ribeiro. W Niecieczy miałem okazję siedzieć na trybunach obok niego i mimo że nic nie rozumiałem, bo panowie rozmawiali po portugalsku, to byłem pod wrażeniem, bo Gonçalo Feio mówił praktycznie bez przerwy i miałem odczucie, że słucham nie trenera, ale komentatora sportowego. W meczu z GKS-em jeszcze nie będzie go na ławce, ale jak sam podkreśla, perspektywa trybun też jest ciekawa i patrzy na mecz nieco inaczej niż z poziomu murawy.
Radomiak jest jedną z ekip, która zdecydowanie lepiej prezentuje się u siebie niż na wyjeździe. Co takiego jest przy Struga 63, co aż tak wam pomaga?
Kiedy w 2023 roku oddano do użytku nowy stadion Radomiaka, wówczas składający się z dwóch trybun, nie był naszym szczególnym atutem. Natomiast w tym sezonie, kiedy od listopada funkcjonują już cztery trybuny i po wielu latach oczekiwań wreszcie pojawiają się kibice gości, to atmosfera jest zupełnie inna. Doping jest fantastyczny – bywałem na wielu stadionach Ekstraklasy i w porównaniu do innych nie mamy się czego wstydzić. To na pewno motywuje piłkarzy i wpływa na ich dyspozycję. W tym sezonie tylko Jagiellonia i niestety Korona wygrały przy Struga. Zazwyczaj jednak jesteśmy bardzo mocni u siebie – wystarczy przypomnieć zwycięstwa 4:0 z Górnikiem, 5:1 z Pogonią, 3:0 z Cracovią i ostatnie 3:1 z Arką. Nikt nie ma łatwo w Radomiu i w niedzielę musicie się liczyć z ciężką przeprawą.
Od początku rundy wiele się mówi o kiepskim stanie murawy na większości stadionów Ekstraklasy. Jak będzie u was?
W porównaniu z czwartkowym meczem z Arką nie spodziewam się, aby stan murawy diametralnie się polepszył. Jest to problem wielu klubów, choć wiem, że wy możecie się pochwalić świetnie przygotowaną nawierzchnią i podobnie jest w Gliwicach. Gdzie indziej widać jednak trudy ciężkiej zimy – w Radomiu też nie jest idealnie, ale mogło być gorzej. W krótkim odstępie czasu gramy u siebie trzy mecze ligowe, a za chwilę będziemy gościć kadrę U-21 podczas meczu z Armenią. Nie wiem jak murawa to przetrzyma, ale mam nadzieję że z biegiem czasu będzie coraz lepiej. Nie można odmówić osobom zaangażowanym w utrzymanie boiska, że robią wszystko, co w ich mocy, aby w obecnych warunkach jak najlepiej przygotować boisko do gry. Radomiak jest zespołem technicznym, który lubi mieć piłkę przy nodze, więc boisko dobrej jakości jest naszym sprzymierzeńcem.
Kto będzie w niedzielę najlepszym piłkarzem z Radomia i dlaczego Bartek Nowak?
Bartek to piłkarz o olbrzymiej jakości piłkarskiej, mózg i serce GKS-u. Trener Górak powtarzał w wywiadach, że Nowak świetnie rozumie jego pomysł na grę i pomaga innym piłkarzom w realizowaniu go na boisku. Oby jak najwięcej zawodników, którzy do tego stopnia wyróżniają się na tle całej ligi. Bartek jest przecież Radomianinem, więc ten mecz może być dla niego inny niż wszystkie, bo przyjeżdża w rodzinne strony. Mimo to mam cichą nadzieję, że w niedzielę najlepszy piłkarz z Radomia zagra jednak w zielonej koszulce.
W ubiegłym sezonie to właśnie Radomiak witał nas w Ekstraklasie, jeszcze na starej Bukowej. Nie było to najmilsze powitanie.
Do tej pory nie miałem okazji zobaczyć waszego nowego stadionu, ale cieszę się, że tuż po waszym awansie mogłem zobaczyć mecz z wysokości trybun starego obiektu. Dość szybko na prowadzenie wyprowadził nas Rocha, dwukrotnie pokonując Kudłę i byłem wręcz zdumiony, jak duża jest różnica klas między naszymi zespołami. GKS zderzył się z Radomiakiem, który sezon wcześniej utrzymał się rzutem na taśmę, więc nie spodziewałem się takiej przewagi. W drugiej połowie obraz gry się zmienił, a Mateusz Marzec zdobył nawet gola po ładnym woleju i koniec końców GKS był bliski, aby tego meczu nie przegrać.
Jak oceniasz zmianę w postawie GKS-u, która od tamtego meczu zaszła na przestrzeni kolejnego 1,5 roku?
GKS był początkowo postrzegany jako typowy beniaminek, który jednak z pozycji underdoga punktował nadspodziewanie dobrze. Nie nazwałbym was czarnym koniem, ale przez cały sezon z powodzeniem utrzymywaliście się blisko środka tabeli. Podobnie radził sobie Motor, ale GKS był dla mnie większym zaskoczeniem. Pamiętam też nasz mecz rewanżowy, ostatni w 2024 roku, zakończony remisem 1:1 i to Radomiak musiał gonić wynik. Trener Górak mówił wtedy, że przyjmuje ówczesny dorobek GieKSy z całym dobrodziejstwem inwentarza. Z zadowoleniem śledziłem wasze dalsze losy, bo GKS to duża firma i dobrze, że zadomowiła się w Ekstraklasie. Początek nowego sezonu GKS miał jednak trudny i pamiętam, jak przed naszym meczem analizowałem tabelę. Pojedynek z Radomiakiem był dla was kluczowy i uważałem, że jeśli nie odbijecie się na nas, to mocno zakopiecie się w dolnych rejonach tabeli. Na szczęście dla was udało się odbić, zresztą po świetnym meczu. Macie dobrze skomponowany zespół: Rafał Strączek wygryzł ze składu Dawida Kudłę i radzi sobie bardzo dobre, solidna obrona na czele z Arkadiuszem Jędrychem, wspomniany wcześniej Nowak i – jak się z czasem okazało – jest też życie po Sebastianie Bergierze. W naszym ostatnim meczu z dobrej strony pokazał się też Marcin Wasielewski.
To właśnie on, do spółki z Nowakiem, przesądził o ostatecznym zwycięstwie z Radomiakiem przy Nowej Bukowej. Pamiętam ten pojedynek jako mecz pięknych goli i jeszcze lepszych parad bramkarzy. A jak ty wspominasz tamto spotkanie?
Mecz był rozgrywany w ramach Superpiątku jako świetna reklama Ekstraklasy. Z drugiej strony, oprócz pięknych goli były też kontrowersje, m.in. decyzja o nieuznaniu trzeciego gola Radomiaka. Jeśli dobrze pamiętam, w Lidze+ Ekstra uznano ją za błędną. Nasze mecze zwykle obfitują w gole, więc nie obraziłbym się, gdyby podobnie było w niedzielę. Radomiak u siebie jest drużyną usposobioną ofensywnie, więc w starciu z GKS-em, który jest uskrzydlony ostatnimi dobrymi wynikami, nie powinno być nudy i jestem przekonany, że w niedzielę przy Struga będzie się działo.
Którego z zawodników Radomiaka powinniśmy się obawiać najbardziej?
GKS musi uważać na Janka Grzesika i Rafała Wolskiego. Mam też nadzieję, że bardzo ładna bramka Romário Baró w meczu z Arką doda mu więcej pewności siebie. Jest też Vasco Lopes, który potrafi wypracować przewagę dryblingiem. Silnym punktem zespołu są grający z przodu Maurides i Abdoul Tapsoba. Nie będzie Capity, ale siłą Radomiaka jest to, że zespół wygląda coraz lepiej jako drużyna. Jeżeli mamy swój dzień, to jesteśmy groźni dla każdego w Ekstraklasie.
Jak twoim zdaniem będzie przebiegał niedzielny mecz i jakim wynikiem się zakończy?
Radomiak grający u siebie nie cofa się i nie czeka na kontry. Spodziewam się, że od początku ruszymy do ataku niesieni żywiołowym dopingiem. GKS być może zaczeka na to, co zaproponują gospodarze, natomiast w tej lidze trudno jest cokolwiek przewidzieć – jedna niespodziewana sytuacja może całkowicie wywrócić plan na mecz. Oczekuję dobrego widowiska i wielu goli, bo naprzeciw siebie stają bardzo dobre piłkarsko drużyny. Nigdy nie byłem dobry w typowanie wyników, ale biorąc pod uwagę formę Radomiaka u siebie stawiam na 2:1 dla gospodarzy.
Z rozbawieniem obserwowałem twitterowe zaczepki na oficjalnych kontach Radomiaka i Arki, nawiązujące do niedawnej awarii oświetlenia w Radomiu. W niedzielę prądu nie zabraknie?
To wstydliwa sytuacja dla Radomiaka, który jednak nie do końca miał na nią wpływ. Odbiór był jednak taki, a nie inny. Żałowaliśmy, że mecz z Arką nie odbył się w pierwotnym terminie, a szczególnie szkoda było kibiców z Gdyni, którzy na darmo przejechali przez pół Polski. Kolejne mecze w Radomiu przebiegły już jednak bez przeszkód i podobnie będzie w niedzielę. Ale dobrze, że gramy w miarę wcześnie, więc w razie czego damy sobie radę nawet bez prądu.
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.


pr1982
1 sierpnia 2018 at 12:46
Spoko się czytało, jednak na przyszłość poprawcie literówki przed wrzuceniem na stronę i druga sprawa: NIE MA W POLSCE KLUBU „CRACOVIA KRAKÓW”, JEST KS CRACOVIA, CRACOVIA jak kto woli. pzdr
kosa
1 sierpnia 2018 at 15:38
dzięki, poprawione.
jupik
10 sierpnia 2018 at 10:22
szkoda że w Twoim opisie nie wspomniałeś nic o naszych starych dziejach, o dobrych układach z Jastrzębiem i sztamie ŁKS-em, ale było to dawno i nie wszyscy to pamiętają, wtedy wiele się działo czasami układy były przybijane „sezonowo” z potrzeby chwili 🙂