Dołącz do nas

Piłka nożna

Górak: Puchar Polski ma złotą zgłoskę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu ŁKS Łódź – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Szymon Grabowski i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Mogliśmy z punktu widzenia samego meczu bardziej dojrzale go skończyć i w sposób bardziej kontrolowany. W ostatnich minutach mecz nam się wymknął spod tej kontroli i z tego powodu jestem niezadowolony. Natomiast z tego, w jaki sposób doprowadziliśmy do stanu 2:0 i potem jeszcze mogliśmy podwyższyć wynik, było wszystko okej, choć ciut więcej skuteczności pod bramką przeciwnika należy mieć i wtedy tej nerwowej końcówki na pewno by nie było. Finalnie należy być bardzo zadowolonym i cieszymy się niezmiernie, że jesteśmy w następnej rundzie Pucharu Polski, bo to zawsze fajna przygoda – w tym roku kalendarzowym czeka nas na pewno jeszcze jeden mecz. Dawno GKS nie grał w tej trzeciej rundzie. Będziemy czekać na losowanie. Puchar Polski w Katowicach ma złotą zgłoskę i pięknie się wszystkim te rozgrywki kojarzą, więc dobrze, że ta chwila trwa. A mecz? Wydawało się, że gdy będziemy skuteczniejsi, powinniśmy to spotkanie pewnie wygrać – nie wygraliśmy go pewnie, ta końcówka była bardzo niepokojąca, natomiast drużyna to wybroniła i tego im gratuluję.

Szymon Grabowski (trener ŁKS Łódź):
Niestety kończymy naszą przygodę w Pucharze Polski. Mieliśmy swoje ambicje i nadzieje, że pokonamy ekipę z ekstraklasy. Niestety finalnie przegrywamy i musimy się skupić tylko i wyłącznie na lidze. Początek spotkania był bardzo ostrożny, bezpieczny, ale na plus w kontekście tego, co chcieliśmy robić. Potem straciliśmy pewność w działaniach defensywnych, zaburzyło to naszą pewność i pojawiły się zbyt proste błędy, które były przez cały mecz widoczne i przez to straciliśmy dwie bramki. Przeciwnik miał dogodne sytuacje, gdzie kreował grę, ale na wysokości zadania stawał nasz bramkarz i obrońcy. Tym bardziej szkoda, że po takich błędach straciliśmy dwa gole. W drugiej połowie chcieliśmy podejść trochę wyżej, szczególnie mocniej przez naszych napastników czy naszą ósemkę i myślę, że to się w większości udawało i do końca byliśmy w grze, żeby ten mecz toczył się dalej. Sytuacja z doliczonego czasu gry zamknęła naszą szansę. Gratulacje dla zawodników, za chęci i że walczyli do końca, mimo prostych błędów i straconych bramek nie załamali się i dążyliśmy do lepszego rezultatu. Odpadamy, gratulacje dla GKS-u.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Boelk

    28 października 2025 at 22:10

    cieszy 3 wygrana z rzedu ,choc ptawde mowiac po pierwszej polowie powinno byc 4-0 i po meczu…na tle bardzo slabego rywala pokazalismy sie dobrze kontrolujac gre i stwarzajac stale zagrozenie ,co nie zmienia faktu ze bramkarza mamy nadal slabego i na dzien dzisiejszy nie wiadomo ktory z obojga naszych golkiperow jest lepszy…po prostu obaj nie spelniaja wymagan extraklasy…,duza liczba niewykorzystanych okazji spowodowala ze przypadkowo stracona bramka mogla byc katalizatorem zmiany obrazu gry…na szczescie rywal byl slabiutki ,pelna dominacja w lini pomocy ,obroncy bardzo poprawnie ,calkiem dobrze to wygladalo–ale—ale w lidze dalej jestesmy krok od przepasci i trzeba min 4 punkty w tych dwoch znlizajacych sie meczach aby delikatnie odetchnac…..oby utrzymac dobra passe oby sie udalo oddalic od miejsc na spadek przeznaczonych ,runda rewanzowa bedzie piekielnie ciezka

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Feta na Arenie Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Z drugiej ligi do Europy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga