Piłka nożna
Krew, pot, głównie łzy
Zapraszamy do zapoznania się z relacją z jednego z najbardziej emocjonujących meczów w historii Pucharu Polski.
Spotkanie rozpoczęło się jeszcze w scenerii światła dziennego. Kibice gości zameldowali się na swojej trybunie już parędziesiąt minut przed spotkaniem. Przez żółtą kartkę zdobytą w trakcie serii rzutów karnych z Widzewem Rafał Strączek był zmuszony do wzięcia urlopu, a jego miejsce zajął Dawid Kudła, znajdując się tym samym w wyjściowej jedenastce po raz pierwszy od jesiennego meczu z Cracovią. Łukasz Tomczyk nie zdecydował się na wystawienie Arsenica, który nie wykorzystał swojej szansy w starciu z Widzewem. W jego miejscu pojawił się Svarnas, w wyjściowej jedenastce znaleźli się także Ivi Lopez oraz Zych (w miejsce kontuzjowanego Trelowskiego).
Dawid Kudła już w drugiej minucie zaliczył interwencję, chociaż Oskar Repka nie zmusił go zbytnio do wysiłku lekkim strzałem z dystansu. Nieudaną długą piłkę obrońcy Rakowa przejął Milewski, chwilę później uruchomiony na wahadle Wasielewski poszukał wrzutki blisko linii bramkowej, lecz przytomnie akcję zgasił Oliwier Zych. Rzut wolny dla GieKSy, chwilę po wybiciu piłki Marcin Wasielewski ponownie zacentrował w pole karne, tam klatką przed szesnastkę zgrał Lukas Klemenz, a płaskim strzałem po bliskim słupku pięknie przymierzył Sebastian Milewski, niestety bramkarz znowu był czujny. Błąd w rozegraniu przez obronę gości, na szczęście o swojej przeszłości przypomniał sobie Repka, posyłając piłkę daleko obok słupka z szesnastego metra. Po raz kolejny sprawdzany Kudła, tym razem sparował już groźniejszy strzał z dystansu. Rzut wolny z 25. metra, do piłki podszedł groźny ze stałych fragmentów gry Ivi Lopez, po raz kolejny jednak Kudła to wyjął! Raków stwarzał przez pierwsze dwadzieścia minut więcej sytuacji i dobrą okazję na zmaterializowanie tej przewagi miał Svarans, jego główkę po rogu złapał jednak Dawid Kudła. Zaraz później akcja przeniosła się pod pole karne Rakowa. Częstochowski bramkarz źle wybił futbolówkę, a w jej posiadanie wszedł Marcin Wasielewski. Podał do Rasaka, a ten z pierwszej piłki podciął piłkę do Szkurina, który zgrał głową do Nowaka. Gwiazda zespołu obróciła się z rywalem na plecach i wypuścił w pozbawioną rywali półprzestrzeń Erika Jirkę, a ten posłał piłkę po dalszym słupku. Ta poszła jeszcze po rękawicach bramkarza gospodarzy, lecz nie zmieniło to zbytnio toru lotu piłki – GieKSa na prowadzeniu! Raków po wznowieniu szybko przeniósł piłkę pod drugie pole karne, nie stworzył jednak żadnej centry, której nie dałby rady przerwać bramkarz GieKSy. Erik Jirka po strzeleniu pierwszej bramki poczuł krew i spróbował swoich sił w woleju z bezpańskiej piłki, ta jednak nie poleciała w światło prostokąta. Kolejna pomyłka w rozegraniu, tym razem to gospodarze popełnili błąd, Bartosz Nowak dopadł futbolówkę i… w czystej sytuacji sam na sam ze środka pola karnego posłał piłkę obok bramki. Trójkową akcją pokazali grę w trójkącie Rasak, Jirka oraz Wdowiak, ten pierwszy w dodatku popisał się efektowną i celną piętką, akcja spełzła jednak na niczym. Niedokładne wybicie Kudły i piłkę przejęli zawodnicy Rakowa, po chwili jednak golkiper naprawił swój błąd, instynktownie broniąc strzał Brunesa w sytuacji 1 na 1. W 39. minucie po raz kolejny niedokładni w rozegraniu okazali się zawodnicy Rakowa. Repka stracił w środku boiska piłkę na rzecz Damiana Rasaka i zagrał do Szkurina. Białoruski napastnik wykonał rajd środkiem boiska, zatrzymał się dopiero na obrońcach, którzy wytrącili mu piłkę spod nóg. Swoje grzechy spróbował odkupić Bartosz Nowak, doskoczył do piłki jak pies do dobrej kości i było to za szybkie na umysł obrońcy Rakowa, który podciął ligowca roku. Arbiter Karol Arys nie miał wątpliwości – rzut karny! Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Arkadiusz Jędrych. Chwila skupienia, kapitan podbiega do piłki, GOL! Obrońca GKS-u posłał piłkę w swój prawy dolny róg, w przeciwnym kierunku rzucił się Zych. Do końca połowy nie wydarzyło się już nic wartego uwagi.
Druga część meczu zaczęła się niefortunnie dla GieKSiarzy. Już w drugiej minucie po wznowieniu rozgrywki Jonatan Brunes pokonał Dawida Kudłę uderzeniem po ziemi z okolic 17. metra. Po złapaniu kontaktu Medaliki złapały wiatr w żagle i zaraz potem doprowadziły do rzutu rożnego. Wrzutka Ameyawa znalazła głowę Bogdana Racovitana i… Raków doprowadził do remis po kilku minutach od początku drugiej połowy. Kibice gospodarzy jakby przewidzieli taki obrót sytuacji – po drugiej bramce zaprezentowali oprawę oraz odpalili racowisko. GieKSa po zmianie stron kompletnie nie potrafiła odnaleźć się na murawie. Raków prowadził kolejne ataki, w 54. minucie do pracy znowu został zatrudniony Kudła. Przed końcem pełnej godziny gry z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Lukas Klemenz, jego miejsce zajął Marten Kuusk. Obrona GieSKy miała problemy z wyprowadzeniem piłki po ziemi, po błędzie Wasielewskiego i centrze Ameyawa tylko szczęście uchroniło zespół od straty kolejnej bramki. Trener Górak zauważył, że gra idzie nie po jego myśli i już w 63. minucie poczynił potrójną zmianę – na murawie zameldowali się Adam Zrel’ak, Eman Marković oraz po raz pierwszy od zamierzchłych czasów Kacper Łukasiak. Chwilę później gospodarze zdecydowali się na bezpośrednie zagranie przez środek boiska w pole karne GieKSy, a tam Kuusk zagrał piłkę ręką w niegroźnej sytuacji – karny. Kudła obroni karnego Brunesa, ale dobitki Diaby-Fadigi już nie miał szans wyjąć. Zespół VAR sprawdzał, czy strzelec nie wbiegł za szybko w pole karne, ale gol – niesłusznie – został uznany. Nerwy były widoczne także wśród piłkarzy, przed jednym z kilku bitych przez GieKSę rożnych stworzyło się wielkie zamieszanie, które zakończyło się pouczeniem dla Zycha i Jędrycha. Ostatnia zmiana na ostatnie dziesięć minut podstawowego czasu gry – za Wasielewskiego wszedł Borja Galan. Bliski podwyższenia wyniku był świeżo wprowadzony Leonardo Rocha, jednak pomylił się główkując. Sędzia główny do regulaminowego czasu doliczył osiem minut nadziei. Marković zagrał wysokie podanie w pole karne, a tam Adam Zrel’ak z rywalem na plecach zmieścił piłkę obok Zycha i mieliśmy remis! Chwilę potem świetnie obrońcę wykiwał Nowak, jednak jego podanie wylądowało za plecami Zrel’aka. Na sam koniec Borja Galan ładnie poprzerzucał piłkę nad obrońcami Medalików, a w końcowej fazie zderzył się z nogą jednego z rywali.Sędzia, po kilkuminutowej przerwie na VAR, nie dojrzał tam faulu i tak zakończyła się druga połowa. Czekała nas dogrywka.
Rozpoczęliśmy od szybkiego ataku – wrzutka znalazła jednak swój finał w rękawicach Zycha. Raków nie chciał pozostawać dłużny, jednak jego akcje nie wydawały się groźne. Później jednak zaczęło to nabierać formy, aż w końcu znaleźli faul tuż przed polem karnym. Chwilę późnej rzut wolny wykonywał z głębi pola Bartosz Nowak, tym razem zarył butem w glebę i posłał flopa, z którego jednak zespół wywalczył rzut rożny, niestety nie dał on efektu.
W 108. minucie zapanował wielki chaos w polu karnym GieKSy. Nikt nie wiedział, gdzie jest piłka, Rocha chyba trzy razy zagrywał głową do środka pola karnego, ale koniec końców ostateczna finalizacja okazała się bardzo niecelna. Kolejny rzut wolny Rakowa, tym razem z wysokości pola karnego. Centra, główka Rochy, chaos na linii i ostatecznie samobójczy gol Alana Czerwińskiego. GieKSa ponownie musiała gonić wynik. Gospodarze ciągle próbowali wrzutek na swój wieżowiec w ataku, nie wyszedł z tego jednak kolejny celny strzał. Goście ponownie rzucili się do ataku. Znowu dało to efekt – po bombardowaniu pola karnego Rakowa znowu wcisnęliśmy gola! Eman Marković oddał ładny strzał po przekątnej. Raków próbował kontrować, jednak przytomnie na wahadle piłkę odebrał Borja Galan, niestety ofensywny rajd zakończył faulem. Doszliśmy do rzutów karnych.
Zaczynał Raków. Jako pierwszy wprowadzony z ławki Rocha, który zdobył bramkę strzałem po ziemi w środek. Ze strony GKS-u pierwszego karnego wykonywał Jędrych, który wyrównał pewnym uderzeniem w bok. W kolejnej rundzie Diaby-Fadiga został przeczytany przez Kudłę, ale piłka przełamała jego rękę i wturlała się do siatki. Bartosz Nowak tym razem nie zdecydował się na panenkę i… dobrze, bo tego spodziewał się Zych. Mieliśmy 2:2 po drugiej serii. Kudła ponownie nie dał rady wyciągnąć uderzenia rywala (tym razem Struskiego), choć znowu rzucił się w dobrą stronę. Na tuptanie zdecydował się Erik Jirka, niestety nie pomogło to pokonać bramkarza i… mieliśmy pierwsza pomyłkę w serii jedenastek. Przed dużą szansą stanął Racovican i ją wykorzystał. Do decydującego karnego podszedł Sebastian Milewski i trafił w słupek.
GieKSa, po niezwykle emocjonującym spotkaniu, odpadła z Pucharu Polski na etapie półfinału. Marzenia o Narodowym trzeba odłożyć co najmniej o rok. Na sam koniec piłkarze GKS Katowice dostali od swoich kibiców brawa, słowa wsparcia oraz podziękowania za postawę w tym meczu i całej edycji Pucharu Polski.
9.04.2026, Częstochowa
Raków Częstochowa 4:4 GKS Katowice pd. k. 4:2
Bramki: Brunes (47), Racovitan (49) Diaby-Fadiga (67) Czerwiński (112-s) – Jirka (21), Jędrych (41-k), Zrel’ak (90), Marković (116).
Karne: 1-0 Leonardo Rocha, 1-1 Arkadiusz Jędrych, 2-1 Lamine Diaby-Fadiga, 2-2 Bartosz Nowak, 3-2 Karol Struski, (3-2 Erik Jirka – obroniony), 4-2 Bogdan Racovițan, (4-2 Sebastian Milewski – słupek)
Raków Częstochowa: Zych – Dawidowicz (87. Arsenic), Racovitan, Svarnas – Ameyaw (87. Tudor), Struski, Repka, Carlos – Makuch (76. Brusberg), Ivi Lopez (46. Diaby-Fadiga) – Brunes (87. Rocha).
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski (80. Galan), Czerwiński, Jędrych, Klemenz (57. Kuusk.), Jirka – Milewski, Rasak (63. Łukasiak), Nowak, Wdowiak (63. Marković), Szkurin (63. Zrel’ak).
Sędzia: Karol Arys (Szczecin).
Widzów: 5500.
W 67. minucie Brunes nie wykorzystał rzutu karnego (Kudła obronił).
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze