Dołącz do nas

Piłka nożna

Liczyła się jakość

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po dwóch meczach u siebie GKS Katowice rozegrał pierwsze spotkanie na wyjeździe. Rywal był nie byle jaki, bo sposobiący się do wielkich celów Widzew Łódź. Łodzianie przegrali w doliczonym czasie gry w Białymstoku i byli żądni punktów. Katowiczanie natomiast chcieli w końcu wkroczyć na tory z poprzedniego sezonu, które powodowałyby, że przychodzą nie tylko punkty, ale i gra miła dla oka.

W składzie GKS nastąpiły dwie zmiany w porównaniu do meczu z Zagłębiem Lubin (i siłą rzeczy z Rakowem Częstochowa). Adriana Błąda i Kacpera Łukasiaka zastąpili Marcel Wędrychowski i Konrad Gruszkowski. W związku z tym nastąpiły przetasowania w pozycjach na boisku, bo Gruszkowski trafił na wahadło, a Borja Galan powędrował do linii pomocy. W Widzewie nastąpiła jedna zmiana – kontrowersyjnego Rafała Gikiewicza zastąpił Maciej Kikolski.

Przed meczem odśpiewano hymn oraz uczczono minutą ciszy Bohaterów Powstania Warszawskiego. Cześć i chwała Bohaterom!

Pierwsze minuty były pod lekkie dyktando GieKSy, ale kontrolowane przez Widzew. Obie ekipy rozpoczęły ostrożnie. W 12. minucie dynamiczną okazję przeprowadził Wasielewski z Galanem, który dośrodkowywał po ziemi, ale nikt w polu karnym nie dopadł piłki. Minutę później do bezpańskiej piłki na siedemnastym metrze dopadł Rosołek, który strzałem z woleja próbował zaskoczyć Kikolskiego, ale bramkarz dobrze obronił. Po jeszcze kolejnej minucie wyrzucał z autu Kowalczyk, Jędrych przedłużał głową, a w bardzo dobrej sytuacji Galanowi sprzed nosa piłkę sprzątnął jeden z obrońców Widzewa. GieKSa dominowała, a Widzew nie potrafił zrobić jednej akcji ofensywnej. No to zrobił. Shehu po kontrze dośrodkował na głowę Sebastiana Bergiera, a ten z bliska pokonał bramkarza GKS. W 26. minucie po rzucie wolnym Nowaka Rosołek uderzał głową, ale piłka po nodze rywala wyleciała na róg. Ogólnie po utracie bramki, choć Widzew co jakiś czas próbował przyatakować (groźnie), to nadal GKS próbował rozgrywać swoje akcje ofensywne. Gdy już Widzew miał piłkę przy nodze, niesamowity popłoch siał Samuel Akere, który na szybkości i dynamice mijał naszych zawodników, jak chciał. Mocno pracował na czerwoną kartkę Mariusz Fornalczyk, którego już po żółtej kartce raz sędzia upomniał. W końcówce pierwszej połowy po dośrodkowaniu Wasielewskiego piłkę wypuścił Kikolski, próbował strzelać Rosołek, a potem Gruszkowski, ale ich strzały były blokowane.

Początek drugiej połowy był szalony. Najpierw GieKSa przeprowadziła groźną akcję, ale piłkę w polu karnym rywala stracił Galan. Poszła kontra, po której Widzew miał dwie groźne sytuacje, z których jedną po dośrodkowaniu Shehu zamienił na gola. Okazało się jednak, że po interwencji VAR sędzia anulował bramkę, dopatrując się ręki pomocnika gospodarzy. Mieliśmy dużo szczęścia, bo decyzja ta była co najmniej kontrowersyjna. W 59. minucie GKS wyprowadził kapitalną kontrę, kiedy to Wasielewski z lewej strony zagrywał w pole karne do Rosołka, ale ten fatalnie przestrzelił. W 71. minucie Gallapeni po rzucie rożnym uderzał z metra, ale fenomenalną interwencją popisał się Kudła. Chwilę później sam na sam wyprowadzał Wasyla Klemenz, ale nasz zawodnik ani nie oddał strzału, ani nie dał się sfaulować na czerwoną kartkę. Trenerzy robili systematyczne zmiany. GieKSa próbowała w końcówce nacierać, a Widzewiacy próbowali uprzykrzać gościom życie i dostawali raz po raz żółte kartki. W 87. minucie, po akcji Frana Alvareza, piłka odbiła się od nogi Kowalczyka i wpadła do siatki obok bezradnego Kudły. Trzy minuty później już sam Fran Alvarez pewnym strzałem pokonał naszego golkipera.

GieKSa przez wiele momentów meczu niby przeważała. Niby miała więcej piłki na połowie przeciwnika, niby więcej próbowała rozegrać tak pozycyjny. Ale to właśnie wszystko było „niby”. Bo gdy przyszło co do czego, to Widzew wykazywał się konkretami i jakością piłkarską i ostatecznie, choć może wygrał za wysoko, to całkowicie zasłużenie. Za wrażenie artystyczne nie daje się punktów. Liczy się jakość, a tej w przodzie zdecydowanie zabrakło.

2.08.2025, Łódź
Widzew Łódź – GKS Katowice 3:0
Bramki: Bergier (18), Kowalczyk (87-sam.), Alvarez (90).
Widzew: Kikolski – Krajewski, Visus, Żyro, Kozlovsky (46. Gallapeni), Akere (90. Klukowski), Selahi (81. Hanousek), Shehu, Alvarez, Fornalczyk (69. Baena), Bergier (69. Czyż).
GKS: Kudła – Gruszkowski (72. Łukowski), Czerwiński, Jędrych, Klemenz, Wasielewski – Wędrychowski (62. Łukasiak), Kowalczyk, Nowak, Galan – Rosołek (62. Buksa).
Żółte kartki: Fornalczyk, Gallapeni, Hanousek, Krajewski – Czerwiński, Wasielewski.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 17332.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Feta na Arenie Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Z drugiej ligi do Europy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga