Piłka nożna kobiet
Maszyna ruszyła i demoluje kolejne stacje
Aktualna forma zdobywczyń Pucharu Polski jest jak dośrodkowanie Klaudii Słowińskiej z popularnego programu „Turbokozak” – idealna. Na zwieńczenie serii spotkań z pretendentkami do złotego medalu GieKSa stanie oko w oko ze Śląskiem Wrocław. Mecz będzie mieć miejsce w sobotę o godzinie 12:00, a hitowy pojedynek pokaże TVP SPORT.
Do zespołu z Katowic dołączyła Oliwia Macała – 21-letnia golkiperka podpisała umowę w formacie „1+1”. W przeszłości doskonale spisywała się w HydroTrucku Radom, w Górniku Łęczna nie dostała jednak zbyt wielu okazji na pokazanie swych umiejętności. Ma na koncie powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski i zgrupowań GoalkeeperPRO. Ambitna zawodniczka na pewno zwiększy rywalizację na bramce, co przyniesie korzyść każdej z trójki utalentowanych bramkarek. Witamy na pokładzie!
Zuzanna Błaszczyk otrzymała powołanie na Mistrzostwa Świata U-17 w dniach 16 października – 3 listopada. Gratulacje!
Tuż przed południem w Szczecinie spadł wielki grad, mimo bardzo słonecznej pogody – grad bramek. W 10 minut Trójkolorowe zaaplikowały rywalkom trzy trafienia, a Nicola Brzęczek oraz Kinga Kozak miały jeszcze fenomenalne okazje, by podwyższyć na 4:0. Zdezorientowani kibice na stadionie starali się znaleźć odpowiednią przyśpiewkę, jednak nic nie było w stanie odwrócić przebiegu spotkania. System 2-4-4 Karoliny Koch z Klaudią Słowińską bez przypisanej pozycji, mówiąc kolokwialnie, przejechał się po rywalkach, pozwalając im na pierwszy strzał dopiero w… 37. minucie, do tego było to bezpośrednio spowodowane błędem indywidualnym. Jedynego gola udało się Mistrzyniom Polski zdobyć za sprawą bardzo silnego wiatru, który zupełnie zaskoczył Kingę Seweryn. Rotacje w trakcie meczu na flankach sieją spustoszenie w szeregach rywalek od dłuższego czasu, jest to niewątpliwie jeden z największych atutów GieKSy. Ze Śląskiem Wrocław liczyć się jednak będzie cierpliwe rozegranie, zatem na pierwszym planie staną zawodniczki środka pola. Jeśli Karolinie Koch uda się utrzymać pełnię koncentracji, jej zespół będzie coraz bliżej 500 dni bez porażki na własnym boisku. Wszystko wskazuje na to, że niedługo Karolina Koch otrzyma tytuł konstabla za opiekowanie się niemożliwą do zdobycia fortecą.
Po stronie WKS-u największym zagrożeniem zdaje się być Karolina Gec, która jest w szczytowej dyspozycji. 4 trafienia na koncie, duży udział w akcjach ofensywnych, prawdziwa liderka w ataku. Drugą ważną piłkarką jest Patrycja Kozarzewska, dobrze znana kibicom z Katowic, szybko odnalazła się w nowym otoczeniu. W minionych pojedynkach między tymi ekipami najwięcej kłopotów sprawiała jednak Joanna Wróblewska, która opuszczała szeregi obronne, dokonywała destrukcji ataku GieKSy i zagrywała nieprzyjemne piłki za linię defensywy rywalek. Aktualnie Śląsk plasuje się na drugiej pozycji, do Trójkolorowych ma stratę trzech punktów, ale i jednego spotkania. Dwie ekipy z czołówki musiały już uznać wyższość Ukochanych, jak będzie tym razem? GieKSa jest zdecydowanym faworytem, jednak Śląsk nie zamierza oszczędzać sił, mając za sobą dwa tygodnie przerwy – czeka nas zacięty pojedynek.
21.09 (sobota, 12;00) GKS Katowice – WKS Śląsk Wrocław (Katowice) – TVP SPORT
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze