Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu GKS Katowice-Błękitni Stargard: Szalona połowa na Bukowej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień na temat wczorajszego, zremisowanego przez GieKSę meczu 2:2 (2:2) z drużyną Błękitnych Stargard.

 

sportslaski.pl – Widowisko przy Bukowej. Remis „GieKSy” na początek

[…] Ci, którzy zdecydowali się spędzić chłodny wieczór przy Bukowej, nie pożałowali. Na boisku – zwłaszcza w pierwszej połowie – od początku działo się sporo. Goście wykorzystali już pierwszy błąd „GieKSy”. Po niecelnym podaniu rywala przejęli piłkę, przetransportowali ją na prawo do Krystiana Sanockiego, którego dośrodkowanie skutecznie wykończył Michał Cywiński.

Katowiczanie szybko zostali więc zmuszeni do pogoni za wynikiem. Swoje okazje do wyrównania miał Marcin Urynowicz, ale to przyjezdni w tej fazie meczu tworzyli groźniejsze okazje do zdobycia kolejnych goli. Głową tuż nad poprzeczką strzelał Cywiński, groźnie, choć niecelnie, uderzał również Paweł Łysiak

W 26. minucie było 1:1. Najpierw Urynowicz wycofał piłkę spod linii końcowej, Arkadiusz Woźniak uprzedził Huberta Krawczuna, ale jego uderzenie obronił Konrad Skuza. Po tej akcji „GieKSa” miała rzut rożny, który rozegrała w kapitalnym stylu. Kombinacyjna wymiana podań skończyła się na nodze Adriana Błąda, który strzałem z ostrego kąta dał katowiczanom remis.

Drużyna Rafała Góraka grała nieźle, ale i Błękitni gdy tylko dostawali piłkę udowadniali, że mają swój pomysł na to spotkanie. Tak było w 27. minucie. Trochę miejsca na prawej stronie miał Cywiński, który dograł w pole karne, skąd w kierunku dalszego słupka przymierzył Łysiak, sprawiając sporo kłopotu Bartoszowi Mrozkowi. Raptem 2 minuty później futbolówkę przed polem karnym dostał Marcin Gawron, który potężną bombą wpakował ją w same widły bramki gospodarzy. To był zresztą mecz pięknych, bramkowych akcji. Choćby takich, jak ta z 40. minuty, kiedy Adrian Błąd dośrodkował idealnie na głowę skaczącego Arkadiusza Woźniaka, który doprowadził do wyrównania. Przed przerwą katowiczanie powinni jeszcze wyjść na prowadzenie. Piłkę do gry świetnie wprowadził Mrozek, na połowie rywala dostał ją Błąd, który uprzedził wychodzącego ze swojej bramki Skuzę i podał do niepilnowanego Łukasza Wrońskiego. Ten z 30. metra strzelał na pustą bramkę, ale odrobinę spanikował i między słupki nie trafił.

Od początku drugiej odsłony miejscowi długo niemal nie schodzili z połowy swojego rywala. Na finiszu swoich akcji byli jednak regularnie blokowani lub uderzali niecelnie, a kiedy już w światło bramki trafił Zbigniew Wojciechowski, Skuza nie miał większych problemów z obroną jego próby. Tymczasem Błękitni kontrowali coraz groźniej.

[…] „GieKSa” przetrwała trudne chwile i na kwadrans przed końcem sama była bliska objęcia swojego pierwszego w tym starciu prowadzenia. Po rzucie rożnym głową uderzał Arkadiusz Woźniak, ale trafił w poprzeczkę. Poprawka zbierającego piłkę przed polem karnym Arkadiusza Jędrycha była niecelna. Od tego momentu jedni i drudzy nie potrafili już poważnie zagrozić bramce rywala. Dopiero w doliczonym czasie silnym, celnym strzałem kontrę swojej drużyny kończył Jakub Szrek, ale Mrozek był na posterunku.

 

sportdziennik.com – GKS – Błękitni 2:2. Gorąca premiera wiosny przy Bukowej

Po bardzo emocjonującym meczu katowiczanie podzielili się punktami z rywalami ze Stargardu. Mimo roli faworyta, to oni dwukrotnie musieli odrabiać straty. Najpierw klasyk: zaczęło się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rosło. Nie minęło 70 sekund od startu drugoligowej wiosny, a GieKSa już przegrywała.

[…] To był zwiastun dużych emocji, jakich szczególnie w pierwszej połowie przy Bukowej nie brakowało. Dobra reklama drugiej ligi – można by rzec. Gole (i to piękne), zwroty akcji, dobre tempo, odważna gra obu drużyn… Katowiccy kibice z pewnością spodziewali się nieco łatwiejszej przeprawy. Ten mecz, abstrahując już nawet od końcowego wyniku, dobitnie pokazał, jak skomplikowaną fabułę może być ten wiosenny 14-odcinkowy serial pod hasłem „Walka o awans”.

GKS przystąpił do meczu z 8. drużyną drugoligowej tabeli bez leczącego Achillesa napastnika Dawida Rogalskiego, a także pauzującego za kartki prawego obrońcy Kacpra Michalskiego. Blok obronny stanowiło aż trzech młodzieżowców: prócz bramkarza Mrozka, także defensorzy Zbigniew Wojciechowski i Mateusz Broda, dla którego był to debiut w wyjściowym składzie. Po szybkiej stracie gola podopieczni Rafała Góraka wzięli się do roboty. Mieli kilka okazji na wyrównanie, w sukurs przyszedł stały fragment gry. I to jak rozegrany! Widzowie na trybunach aż złapali się za głowy, gdy po kilku szybkich podaniach Adrian Błąd wjechał prawą stroną w pole karne i kropnął z ostrego kąta. Radość przy katowickiej ławce rezerwowych była wielka – znamionowała raczej zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry niż wyrównanie w 26. minucie, ale to pokazuje, jaka atmosfera panuje w tej ekipie. Jej kaptan, Błąd – jak na laureata ostatniego „Złotego Buka” i kapitana przystało – ciągnął zespół. Do gola dorzucił też asystę, był bliski kolejnej, a w końcówce pierwszej połowy, wracając za kontrą gości, wybił piłkę sprzed bramki GieKSy niczym stoper. Błękitni, ku uciesze 15-osobowej grupy swych kibiców, poczynali sobie bardzo śmiało.

[…] W 32. minucie odzyskali prowadzenie. Marcin Gawron kapitalnie przymierzył z dystansu pod poprzeczkę. Z ławki gości w geście triumfu pofrunął nawet… koc. Ciekawe, co pomyślał sobie Grzegorz Rogala. Rodowity stargardzianin, lewy obrońca GieKSy, na co dzień wynajmuje Gawronowi mieszkanie. Na tym jednak strzelanie w I połowie się nie skończyło. GKS wyrównał, gdy miękko wrzucił Błąd, a głową sfinalizował tę centrę Arkadiusz Woźniak. Był remis, a jeszcze przed przerwą powinno być prowadzenie. Mrozek po rzucie rożnym wykopem uruchomił kontrę, Błąd minął daleko wybiegającego stargardzkiego golkipera, ale do pustej bramki nie trafił Łukasz Wroński. Piłkarskie jaja? Tak ostrzy byśmy jednak nie byli, bo odległość była znaczna, około 30-metrowa, może nawet nieco większa. Jęk zawodu po pudle zawodnika, który zmienił kontuzjowanego Szymona Kiebzaka, przy Bukowej był jednak spory.

Druga połowa również była ciekawa, choć już nie tak zwariowana. Jasno zarysowywał się podział na atak pozycyjny (GKS) i kontry (Błękitni). Bardzo, bardzo groźne – dodajmy. Mrozek musiał się nagimnastykować, broniąc strzały Wojciecha Fadeckiego, Sanockiego czy Jakuba Szreka.

 

dziennikzachodni.pl – Szalona połowa na Bukowej

GKS Katowice w pierwszym wiosennym meczu w II lidze zremisował z Błękitnymi Stargard 2:2. Pierwsza połowa spotkania na Bukowej była szalonym widowiskiem, a kibice obejrzeli w niej aż cztery gole.

[…] Inauguracja rundy wiosennej w Katowicach zaczęła się fatalnie, bo GKS już w 2 minucie stracił gola, gdy szybką kontrę gości wykończył Michał Cywiński. Podopieczni trenera Rafała Góraka ruszyli do odrabiania strat, ale liczne dośrodkowania w pole karne rywali długo nie przynosiły rezultatu. W końcu po sprytnie rozegranym rzucie rożnym piłkę do siatki Błękitnych posłał Adrian Błąd. Po wyrównaniu w szeregi Gieksy wkradło się lekkiej rozluźnienie i goście znów wyszli na prowadzenie. Gola po pięknym uderzeniu pod poprzeczkę z 25 m zdobył Marcin Gawron. Katowiczanie znów musieli odrabiać straty, ale tym razem udało im się dużo szybciej doprowadzić do remisu. Błąd dostrzegł Arkadiusza Woźniaka i obsłużył go idealnym podaniem, a ten przymierzył tuż przy słupku. Gospodarze tuż przed przerwą mogli zdobyć trzeciego gola po dalekim wyjściu bramkarza Konrada Skuzy, lecz Łukasz Wroński nie trafił z 30 m do pustej bramki.

W II połowie obie drużyny miały po jednej okazji do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. GKS najpierw uratował Woźniak wybijając piłkę z linii bramkowej, a później sam mógł znów wpisać się na listę strzelców, lecz uderzył w poprzeczkę.

Inaugurację wiosny w Katowicach oglądało 2402 kibiców, którzy niemal przez całe spotkanie głośno dopingowali podopiecznych trenera Rafała Góraka.

 

infokatowice.pl – Nieudany początek wiosny. Tylko remis z Błękitnymi

GieKSa zgodnie z tradycją nieudanie rozpoczęła rundę wiosenną, zaledwie remisując na własnym stadionie z Błękitnymi Stargard 2:2.

[…] Druga połowa była w wykonaniu gospodarzy znacznie słabsza. Niby dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej gościli pod bramką przeciwnika, poza jednym strzałem w poprzeczkę Woźniaka niewiele z tego jednak wynikało. Przyjezdni ograniczali się do kontrataków i w kilku przypadkach byli blisko pokonania Mrozka, golkiper GieKSy nie dał się jednak zaskoczyć i mecz skończył się rozczarowującym remisem 2:2.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Hokej

Powrót, odejścia i plan sparingów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatnie dni i minuty przyniosły garść nowych informacji z obozu hokejowej GieKSy.

Roczny kontrakt podpisał dobrze znany nam już Pontus Englund. Ofensywnie usposobiony obrońca grał w GKS-ie już w sezonie 2024/25. Rosły Szwed zanotował wówczas 21 oczek w 39 meczach sezonu zasadniczego za 9 goli i 12 asyst, a w 17 starciach fazy play-off dorzucił 9 punktów za 2 bramki i 7 asyst. Później przeniósł się do Grenoble występującego we francuskiej Ligue Magnus, a tam łącznie w 58 spotkaniach zdobył 8 goli i zanotował 21 asyst. Teraz jednak już po roku przerwy wraca do Katowic. Witamy ponownie!

Z drużyną pożegnali się natomiast Travis Verveda i Zack Hoffman. Pierwszy spędził w Katowicach 2 sezony, oba zakończone zdobyciem srebrnego medalu. O ile solidnie punktował w rozgrywkach zasadniczych, gdyż w pierwszym roku było to 14, a w drugim 16 oczek, tak nie potrafił tego przełożyć na faze play-off, gdzie najpierw zdobył 3 punkty, a w tym roku 4. Łącznie w barwach GieKSy wystąpił 122 razy. Hoffman natomiast dołączył do GKS-u przed minionym sezonem. W 60 meczach zdobył 3 gole i zanotował 14 asyst. Dziękujemy obu za grę w naszym klubie i życzymy powodzenia w dalszej karierze.

Poznaliśmy także plan przedsezonowych sparingów. 1 sierpnia drużyna spotka się w komplecie na testy, a 2 dni później pierwszy raz wyjdą wspólnie na lód. Tak natomiast prezentuje się lista naszych sparingów:

13 sierpnia: Unia Oświęcim (wyjazd)
15 sierpnia: Unia Oświęcim (Jantor)
18 sierpnia: HK Poprad (wyjazd)
20 sierpnia: HK Poprad (Jantor)
28 sierpnia: Lausitzer Fuchse (Weisswasser)
29 sierpnia: Rostock Piranhas (Weisswasser)
4 września: HC Presov (Liptovsky Mikulas)
5 września: HK 32 Liptovsky Mikulas lub Budapeszt (Liptovsky Mikulas)
10 września: HC RT Torax Poruba (wyjazd)

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga