Piłka nożna Prasówka
Media po meczu w PP: Trzecioligowiec wyrzucił z Pucharu Polski kolejny zespół ekstraklasy
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego meczu Unia Skierniewice – GKS Katowice. GieKSa przegrała 1:2 (0:2) i odpadła z rozgrywek Pucharu Polski.
eglos.pl – GKS Katowice wyeliminowany! Zespół Kamila Sochy w 1/8 Pucharu Polski!
Po raz pierwszy w historii Unia Skierniewice dotarła do 1/8 Pucharu Polski. W środowy (30.10) wieczór zespół Kamila Sochy pokonał GKS Katowice 2:1. Bramki zdobyli Mateusz Szmyd i Kamil Sabiłło. Widowisko na stadionie przy ulicy Pomologicznej obejrzał komplet widzów.
[…] Przez większość pierwszej połowy z boiska wiało nudą. Kibice, którzy w komplecie wypełnili trybuny mogli czuć niedosyt. Jednak to co wydarzyło się w ostatnich pięciu minutach w pełni zrekompensowało dotychczasowy brak emocji. Tuż po tym jak pierwszy raz tego wieczoru głośnymi okrzykami dali o sobie znać kibice przyjezdnych, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał pomocnik GKS Oskar Repka. Chwilę później pięknym strzałem z rzutu wolnego wynik otworzył Mateusz Szmyd. Stadion ogarnęła euforia. Gdy wydawało się, że Unia zejdzie do szatni z jednobramkową zaliczką, dał o sobie znać Kamil Sabiłło. Napastnik gospodarzy jak profesor wygrał pozycję z obrońcą gości, a w sytuacji sam na sam, efektownym lobem podwyższył prowadzenie Unii.
Kibice z nadzieję na korzystny wynik spędzili przerwę, a gospodarze wydarzenia uhonorowali pamiątkową statuetką Artura Szymczyka. Skierniewiczanin w przeszłości występował w Unii, ale kilka sezonów spędził także w GKS Katowice.
– Jeśli nie zespół nie popełni głupich błędów w drugiej połowie, powinien wygrać i awansować – mówił w kuluarach gracz, który w Ekstraklasie rozegrał prawie 100 spotkań.
Po kwadransie drugiej połowy, mimo osłabienia, goście złapali kontakt i zrobiło się 2:1. W kolejnych kilkunastu minutach Unia mogła zamknąć mecz. Gospodarze mieli kilka znakomitych sytuacji do podwyższenia prowadzenia. GKS także próbował, ale znakomicie spisywał się blok defensywny oraz Stanisław Pruszkowski w bramce. Ostatecznie Unia pokonała GKS Katowice i awansowała do 1/8 Pucharu Polski 2024/2025. Stało się to udziałem drużyny ze Skierniewic po raz pierwszy w historii.
– To był najlepszy mecz tej drużyny odkąd jestem jej trenerem, zagrali fantastycznie – mówi Kamil Socha, trener.
eurosport.tvn24.pl – Trzecioligowiec wyrzucił z Pucharu Polski kolejny zespół ekstraklasy
Piłkarze Unii Skierniewice są rewelacją Fortuna Pucharu Polski. Trzecioligowcy sprawili kolejną wielką niespodziankę w rozgrywkach. Po wyeliminowaniu Motoru Lublin, tym razem w 1/16 finału pokonali inną ekipę z ekstraklasy GKS Katowice 2:1 (2:0).
– To był awans we wspaniałym stylu – triumfował trener gospodarzy Kamil Socha.
Występujący na czwartym poziomie rozgrywkowym w kraju zespół ze Skierniewic nie boi się faworytów w Pucharze Polski. Na początku października podopieczni trenera Sochy po rzutach karnych okazali się lepsi od występującego w elicie Motoru, a w środę powtórzyli sukces, wyrzucając z rozgrywek drugiego beniaminka ekstraklasy – GKS Katowice.
Największy wpływ na losy rozgrywanego w Skierniewicach meczu 1/16 finału miały wydarzenia z końcówki pierwszej połowy. Kłopoty faworyta zaczęły się w 40. minucie, kiedy boisko po czerwonej kartce musiał opuścić obrońca GKS Oskar Repka.
Chwilę później Unia prowadziła po strzale z rzutu wolnego Mateusza Szmyda, a jeszcze przed przerwą prowadzenie trzecioligowca podwyższył Kamil Sabiłło.
Kontaktowego gola dla drużyny z Katowic w 59. minucie strzelił Hiszpan Borja Galan. Przez pozostałą część spotkania więcej szans na kolejne trafienia mieli skierniewiczanie, którzy po końcowym gwizdku przy komplecie publiczności cieszyli się z historycznego awansu do 1/8 finału Pucharu Polski.
lodzkisport.pl – Unia Skierniewice przeszła do historii. Pokonała GKS Katowice
Unia Skierniewice zapisała kolejny rozdział w historii klubu, awansując po raz pierwszy do 1/8 finału Pucharu Polski. Trzecioligowiec pokonał 2:1 ekstraklasowy GKS Katowice, odnosząc drugie z rzędu zwycięstwo nad zespołem z najwyższej klasy rozgrywkowej.
[…] Pierwsza bramka dla gospodarzy padła w 40. minucie po fenomenalnym uderzeniu z rzutu wolnego Mateusza Szmyda. Tuż przed przerwą prowadzenie podwyższył Kamill Sabiłło, który po indywidualnej akcji przelobował bramkarza gości.
GKS, grający od 40. minuty w osłabieniu po czerwonej kartce dla Oskara Repki, zdołał odpowiedzieć tylko trafieniem Borji Galana.
dzienniklodzki.pl – Sensacja w Pucharze Polski! Unia Skierniewice pokonała GKS Katowice!
To się stało naprawdę! Trzecioligowa Unia Skierniewice pokonała w środowy wieczór ekstraklasowy GKS Katowice i awansowała do 1/8 Pucharu Polski. To największy w historii sukces skierniewickiego klubu. Przypomnijmy, że wcześniej podopieczni trenera Kamila Sochy, którzy są liderem tabeli grupy pierwszej III ligi, wyeliminowali Motor Lublin, To był 200 oficjalny mecz Kamila Sochy jako trenera Unii.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice przegrał z trzecioligowcem! Unia Skierniewice upokorzyła zespół Rafała Góraka
Piłkarze GKS Katowice byli zdecydowanymi faworytami meczu 1/16 Pucharu Polski z Unią Skierniewice. Trzecioligowcy okazali się jednak za mocni dla zespołu Rafała Góraka i wyrzucili go z rozgrywek.
Ekstraklasowy GKS Katowice po losowaniu 1/16 Pucharu Polski mógł mówić o uśmiechu szczęścia. Trafił na trzecioligową Unię Skierniewice, która co prawda w poprzedniej rundzie wyeliminowała Motor Lublin, ale w starciu z zespołem Rafała Góraka wydawała się skazana na porażkę.
Tymczasem już w pierwszej połowie doszło do trzęsienia ziemi. Gospodarze objęli prowadzenie dwiema bramkami, a goście stracili za czerwoną kartkę Oskara Repkę. To wydarzenie było zresztą ścisle powiązane z golami. Najpierw zawodnik GKS wyleciał z murawy po drugim upomnieniu przez sędziego, a za chwilę z podyktowanego za ten faul rzutu wolnego Mateusz Szmyd kopnął piłkę do siatki. Katowiczanie próbowali szybko odrobić stratę i w 45 minucie dostali drugi cios. Po wykopie piłki przez obrońcę sprzed własnej bramki przejął ją Kamil Sabiłło, który poradził sobie z Arkadiuszem Jędrychem i po kilkudziesięciometrowym biegu pokonał Rafała Strączka.
Rafał Górak szukał sposobu na odwrócenie meczu. W 59 minucie Borja Galan trafił i GKS złapał kontakt. Unia w rewanżu była bardzo blisko ponownego zwiększenia różnicy. Faworyci desperacko próbowali doprowadzić do wyrównania, ale Unia bez większych problemów przetrwała do końca i po raz pierwszy w historii zagra w 1/8 Pucharu Polski.
kanalsportowy.pl – Maszyna ze Skierniewic jedzie dalej! Piękny rzut wolny i kolejna sensacja w PP
Unia Skierniewice sprawiła kolejną sensację w Pucharze Polski. Podopieczni Kamila Sochy wygrali na własnym stadionie z GKS-em Katowice 2:1.
Unia Skierniewice od 40. minuty rywalizacji z GKS-em Katowice grała z przewagą jednego zawodnika, ponieważ drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę za faul przed polem karnym otrzymał Oskar Repka. Defensywny pomocnik nieprzepisowo przerwał kapitalny rajd Jakuba Czarneckiego. Podopieczni Kamila Sochy momentalnie wykorzystali prezent od rywali i objęli prowadzenie. Do rzutu wolnego podszedł Mateusz Szmyd i kapitalnym uderzeniem pokonał Rafała Strączka. Gdy zespół z Górnego Śląska nie złapał jeszcze oddechu po stracie pierwszej bramki, trzecioligowiec zadał kolejny cios. Kamil Sabiłło po długim podaniu z własnej połowy stanął oko w oko z byłym bramkarzem Bordeaux i kibice zgromadzeni na Stadionie Miejskim w Skierniewicach oszaleli z radości.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie, a po powrocie obu ekip na boisko gospodarze seryjnie marnowali okazje na podwyższenie prowadzenia. W końcu do głosu doszedł ekstraklasowy beniaminek. W 59. minucie na listę strzelców wpisał się Borja Galan. Ostatecznie bramka kontaktowa nie niewiele się zdała, ponieważ Unia awansowała do 1/8 finału Pucharu Polski.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.


Najnowsze komentarze