Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka
Multisekcyjny przegląd mass mediów: „GieKSa” sięgnie po byłego reprezentanta Łotwy
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, hokeja na lodzie i siatkówki GieKSy.
Dla przypomnienia: w ubiegłym tygodniu hokeiści rozegrali trzy spotkania ligowe z czego wygrali dwa, siatkarze wygrywając dwa kolejne mecze w Pluslidze, przedłużyli swoją serię zwycięstw do czterech, a z kolei piłkarze zremisowali w meczu sparingowym.
PIŁKA NOŻNA
sportdziennik.pl – Wymyślne fanaberie, czyli śnieżny skandal!
Nie możemy sobie pozwolić na treningi w takich warunkach. Wracając do pracy zastaliśmy nieodśnieżone boiska w Katowicach – w atmosferze bliskiej skandalu wrócili wczoraj do pracy „GieKSiarze”. W poniedziałek piłkarze GieKSy spotkali się na pierwszych zajęciach w tym roku.
[…] Niestety, inauguracyjne zajęcia rozpoczęły się w atmosferze skandalu, tak mocnego określenia nie wahali się użyć szkoleniowcy zespołu z Bukowej. Boiska, na których mieli trenować, były nieodśnieżone, zupełnie nieprzygotowane do przeprowadzenia treningu, choć o terminie wznowienia zajęć wiedziano w mieście już przed ponad dwoma tygodniami. Sztab szkoleniowy i zawodnicy sami chwycili więc za łopaty, by doprowadzić boisko „Kolejarza” do jako takiego stanu używalności. By sztuczna murawa nie narażała piłkarzy na kontuzje.
[…] Z pierwszą drużyną trenuje dwóch zawodników Akademii Piłkarskiej „Młoda GieKSa” – Thomas Skiba oraz Marek Todorski. Na treningi dołączyli również Sławomir Musiolik, który ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w Polonii Bytom oraz były zawodnik akademii, katowiczanin Patryk Grychtolik, ostatnio grający w drużynie rezerw Zagłębia Lubin. Nieobecny David Anon dołączy do drużyny w najbliższy piątek, natomiast z zespołem pożegnał się Damian Michalik, którego kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron.
GKS Katowice. Siły wyższej nie było…
We wtorek i w środę piłkarze z Katowic zaliczali badania i testy medyczne na AWF-ie oraz normalne zajęcia na boisku. Zespół został podzielony na dwa „obozy”. Ci którzy rano sprawdzali stan wytrenowania organizmów na boisku pojawiali się po południu, druga grupa odwrotnie. W czwartek i piątek treningi będą miały już typowo piłkarski charakter, a w sobotę GKS Katowice czeka już pierwszy zimowy sparing z Sandecją Nowy Sącz.
sportowefakty.wp.pl – Radek Dejmek blisko GKS-u Katowice. Miliony od miasta
Czech Radek Dejmek w poniedziałek rozpocznie treningi w broniącym się przed spadkiem z Fortuna I ligi GKS-ie Katowice. Obrońca ostatnio występował w cypryjskim Pafos FC, a w Polsce grał w Koronie Kielce. Działaczom GKS-u Katowice nie udało się nakłonić do powrotu na Bukową Lukasa Klemenza (zagra w Wiśle Kraków). W związku z tym walczący o pierwszoligowy byt klub z Górnego Śląska porozumiał się z Czechem Radkiem Dejmkiem.
Stoper w Polsce znany jest z występów w Koronie Kielce, gdzie grał w latach 2013 – 2018 i w 133 meczach zdobył 8 goli. Latem Dejmek przeszedł do Pafos FC, ale w lidze cypryjskiej wystąpił w zaledwie czterech spotkaniach. Łącznie Czech grał przez 186 minut.
Zimą szefowie klubu z Katowic nie podpisali jeszcze umowy z żadnym z zawodników. W sobotę sztab szkoleniowy testował Leona Marojevicia.
Katowiczanom łatwiej będzie przekonać do gry piłkarzy. Klub w 2019 roku od miasta łącznie ma otrzymać ponad 25 mln złotych, z czego niespełna 10 mln zł na podwyższenie kapitału zakładowego spółki.
dziennikzachodni.pl – Sparing: GKS Katowice – Sandecja Nowy Sącz 3-3
[…] Już w pierwszej minucie prowadzenie dla katowiczan zdobył Patryk Grychtolik. Błędy popełniała jednak defensywa podopiecznych Dariusza Dudka, co pozwoliło jednemu z piłkarzy Sandecji na wyrównanie po sytuacji sam na sam. Drugą bramkę dla GieKSy w 30. minucie strzelił Wojciech Lisowski, który wykorzystał rzut karny po faulu bramkarza. W drugiej połowie na boisku pojawił się m.in. testowany przez GKS 19-letni chorwacki pomocnik Leon Marojević z austriackiego trzecioligowego SK Bischofshofen.
Sandecja ponownie wyrównała wynik po skutecznym kontrataku, ale katowiczanie odpowiedzieli 10 minut później, gdy Adrian Błąd wykończył bardzo dobre podanie Arkadiusza Woźniaka. Ostatecznie wynik meczu ustalili przyjezdni z Małopolski, wykorzystując rzut karny.
SIATKÓWKA
sportowefakty.wp.pl – GKS – Aluron Virtu: katowiczanie w końcu odczarowali Spodek
GKS Katowice długo czekał na świętowanie zwycięstwa w słynnym Spodku, ale w końcu przerwał niekorzystną serię. Siatkarze Piotra Gruszki pokonali Aluron Virtu Wartę Zawiercie 3:0, nie pozostawiając wątpliwości, kto był tego dnia lepszy.
Ślązacy zaczęli od dwóch udanych akcji, ale chwilę potem Krzysztof Rejno wykorzystał luki w obronie katowiczan. Dopiero na zagrywce Tomasa Rousseauxa GKS zaczął odskakiwać punktowo (7:3), co spotkało się ze zrozumiałą reakcją trenera Marka Lebedew, czyli skorzystaniem z przerwy.
[…] Gonzalo Quiroga i Tomas Rousseaux z uśmiechem na ustach obijali blok siatkarzy Warty (13:7) i dopiero kiedy na zagrywce przebudził się Kamil Semeniuk, miejscowi musieli zacząć się pilnować.
Siatkarze z Zawiercia starali się znaleźć słabszy punkt przeciwnika i ochoczo punktowali przez środek, ale to nie pozwoliło im na powrót do gry. Przyjmujący Aluronu Virtu Warty zmarnowali zbyt wiele uderzeń, by do tego doszło, a wyrazistym akcentem wieńczącym tego nierównego seta seta (25:20) było błyskawiczne wykończenie wracającej piłki przez Rousseaux. Ten sam zagraniczny przyjmujący zaczął kolejną część meczu od czterech punktów z rzędu (5:1), co mogło jeszcze bardziej dobić niepewnych siebie przyjezdnych.
[…] Jednak gospodarze pilnowali korzystnego wyniku, a Rousseuax wyczyniał niesamowite rzeczy w obronie i ataku (12:7, 16:11). Belga wspierał Karol Butryn, który po kiepskim pierwszym secie wracał do swojej spodziewanej skuteczności. Przez moment wydawało się, że zmiany w kadrze Aluronu Virtu Warty (Marcin Waliński za Alexandre Ferreirę i Mateusz Malinowski za Grzegorza Boćka) odniosą pożądany skutek, ale wtedy znów uaktywnił się belgijski skrzydłowy GKS-u, który zakończył partię dwoma inteligentnymi uderzeniami piłki o blok.
Siatkarze Piotra Gruszki nie zamierzali zwalniać narzuconego tempa, ale to gracze Marka Lebedew zaczęli seta lepiej po blok-aucie Malinowskiego i asie serwisowym Rejno. Jednak szybko stracili przewagę, pozwalając GieKSie na cztery punkty z rzędu (7:5) i skazali się na mozolne granie punkt za punkt.
[…] Po asie atakującego gości Piotr Gruszka (19:21) wiedział, że set wymyka się spod kontroli i musiał wezwać graczy do siebie.
Czas najwyraźniej pomógł, bo siatkarze z Zawiercia dopuścili się dwóch niecelnych zbić piłki i pozwolili GKS-owi na remis po 22. Wtedy zaczęła się najciekawsza część spotkania, w której przyjezdni mieli w górze piłkę setową. Ale nie udało im się zachować chłodnych głów i nieudanymi ataki po prostu oddali partię (oraz cały mecz) zdecydowanie pewniejszemu GKS-owi.
siatka.org – PL: GKS w trzech setach pokonał Resovię
Siatkarze GKS-u Katowice w trzech setach rozprawili się z Asseco Resovią Rzeszów, dając tym samym do zrozumienia, że wciąż chcą się liczyć w walce o miejsce w play-off. O pierwszej szóstce mogą już chyba powoli zapomnieć rzeszowianie, bowiem z taką formą i przy takich wynikach martwić się bardziej muszą tym, by nie skończyć rundy zasadniczej jako jeden z ostatnich zespołów tabeli.
Katowiczanie lepiej rozpoczęli spotkanie, ich zagrywki sprawiały duże kłopoty przeciwnikom, co skutkowało zbudowaniem przez nich trzypunktowej zaliczki (10:7).
[…] W końcówce gospodarze prowadzili już 22:16, lecz goście nie podawali się i odrobili cześć strat (20:23). Podopieczni Piotra Gruszki nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa w pierwszej partii, którą wygrali (25:21).
Katowiczanie świetnie otworzyli drugą odsłonę spotkania, dzięki kapitalnej postawie w bloku oraz błędom przeciwników prowadzili 6:3. Rzeszowianie rzucili się do odrabiania strat, bardzo dobrze serwował wprowadzony w trakcie tej partii Bartłomiej Lemański, co pozwoliło im złapać kontakt z przeciwnikami (6:7).
[…] Dużo kontrowersji wywołał jeden z ataków gospodarzy, po którym punkt został przyznany przyjezdnym. Ich rywale nie mieli challenge’u, dyskusje siatkarzy GKS-u na nic się zdały, punkt powędrował konto gości (21:19). Katowiczanie błyskawicznie wyrównali wynik po skutecznym potrójnym bloku (21:21). Mocny atak Karola Butryna dał gospodarzom piłkę setową (24:23). Piotr Gruszka zdecydował się wprowadzić Dawida Wocha na zagrywkę. Okazało się to kapitalnym posunięciem, środkowy zaserwował asa i druga partia padła łupem siatkarzy ze Śląska (25:23).
Na początku trzeciej partii rzeszowianie mieli duże problemy z przyjęciem, co przekładało się na kłopoty ze skończeniem ataku. Potknięcia rywali bezlitośnie wykorzystywali gospodarze, którzy prowadzili już 5:1.
[…] Rzeszowianie zaczęli kończyć swoje kontry, dzięki czemu zbliżyli się do rywali (14:17). Przyjezdni nie mogli jednak wyprowadzić skutecznej pierwszej akcji, rewelacyjne zagrywki Emmanuela Kohuta rozstrzygnęły spotkanie. Mecz zakończyła popsuta zagrywka Thibault Rossarda (25:18).
HOKEJ NA LODZIE
sportdziennik.pl – Ekstraliga. Frajda dla kibiców!
Katowiczanie zrewanżowali się jastrzębianom za porażkę w półfinale Pucharu Polski.
Dobre, szybkie i emocjonujące spotkanie zafundowali nam wczorajsi rywale grający znów w „Satelicie”. Ani jedni, ani drudzy się nie oszczędzali, a minimalnie lepsi okazali się gospodarze. W I tercji przewaga należała do katowiczan i oni wyszli na prowadzenie.
[…] Sytuacje podbramkowe mieli jedni i drudzy, ale bramkarze byli niezwykle czujni.
Goście podjęli wyzwanie i szukali swojej szansy. W końcu Tomasz Kominek umiejętnie podał do Artema Dubinina i ten z bliskiej odległości wpakował krążek do siatki. Przy tej akcji gospodarze zupełnie się nie popisali, byli zbyt bierni i nie zareagowali na podanie Kominka. Gra niepotrzebnie się zaostrzyła i trzeba było studzić gorące głowy. W 30:56 min nastąpiła przerwa, bo powstała wyrwa w lodzie i trzeba było ją łatać. Hokeiści zjechali na wymuszoną przerwę, która trwała 35 min. A po niej jedni i drudzy chcieli zmienić wynik meczu. 52 sek. gospodarze grali w podwójnej przewadze, ale jej nie wykorzystali. W końcu II atak wpisał się na listę strzelców.
[…] Jednak zwycięstwo było po stronie gospodarzy, bo Jane Laakkonen przekierował krążek po uderzeniu Martina Czakajika, a potem Rohtla wykorzystał błąd rywali i ustalił wynik. Takich meczów chcielibyśmy oglądać więcej – wzdychali kibice, kierując się do „Spodka” na mecz siatkarzy.
Odzyskali fotel lidera
Gracze Tauronu dzień po dniu wygrali dwa ważne mecze i odzyskali pozycję lidera. 8 meczów w ciągu 13 dni – tyle rozegrali katowiczanie i dodajmy do tego podróż do Belfastu i z powrotem. To rzeczywiście końska dawka! Pod koniec meczu z Cracovia widać było już potworne zmęczenie. O czym marzą teraz hokeiści Tauronu? By poleżeć nieco dłużej w wygodnym łóżku, bo przecież w niedzielę znów trzeba przystąpić do walki o ligowe punkty.
Zespół z Katowic do meczu z Cracovią przystąpił bez kontuzjowanego Jakuba Wanackiego. Rosły obrońca stłukł bark, ale ile będzie pauzował, dowiemy się po rezonansie magnetycznym.
[…] Gospodarze są znani z agresywnej gry już w strefie rywala i potrafią wykorzystać jego najmniejszy błąd. Wprawdzie w 4 min Jesse Rohtla nie wykorzystał dogodnej sytuacji, ale i tak gospodarze objęli prowadzenie. W 7 min Mateusz Bepierszcz wyprowadzał krążek, ale Mikołaj Łopuski wykorzystał brak koncentracji i wyłuskał „gumę”. W sytuacji sam na sam nie dał najmniejszych szans Michaelowi Łubie. Gospodarze przeważali i w pełni zasłużyli na drugą bramkę, która była dziełem Finów.
[…] A przecież do tej pory grę w przewadze mieli opracowaną do perfekcji. Gdy mieli kolejną przewagę znów się pogubili i faulowany Csamango perfekcyjnie wykonał karnego. Za nonszalancję oraz niefrasobliwość trzeba był zapłacić. Tym razem „Pasy” wykorzystały przewagę. Wkrótce jednak drugi atak przeprowadził błyskawiczną akcję, którą sfinalizował Bartosz Fraszko. W 34 min przez 52 sek. katowiczanie grali w podwójnej przewadze (na ławie Kalinowski i Bepierszcz), ale nic z tego nie wynikło.
W III tercji goście mocno przycisnęli i wydawało się, że doprowadzą do remisu. Jednak gospodarze umiejętnie się bronili. W 59 min Fraszko nie wykorzystał karnego, a potem znów było gorąco pod bramką Lindskouga.
dziennikzachodni.pl – Niespodziewana porażka GieKSy. Zadecydował samobój
Hokeiści Tauronu KH GKS Katowice niespodziewanie przegrali w Satelicie z TatrySki Podhalem Nowy Targ 0:2. Porażka może oznaczać, że prowadzący przez większą część sezonu w tabeli Polskiej Hokej Ligi katowiczanie nie przystąpią do play off z pozycji lidera.
[…] Katowiczanie wygrali trzy ostatnie ligowe potyczki i wydawało się, że po lekkim kryzysie formy na przełomie roku w ekipie Toma Coolena wszystko wróciło na właściwe tory. Tymczasem po odniesionych w tym tygodniu zwycięstwam z Jastrzębiem i Cracovią przyszła niespodziewana porażka z Podhalem. Na usprawiedliwienie gospodarzy trzeba napisać, że GieKSa zagrała z Szarotkami poważnie osłabiona. Marton Cakajik i Jaklub Wanacki leczą kontuzje, a Jesse Jyrkkio i Tomasz Skokan są chorzy.
W dodatku katowiczanie w kuriozalnych okolicznościach stracili pierwszą bramkę. Obrońca Damian Tomasik tak pechowo przekładał sobie krążek na kiju, że skierował go do bramki Kevina Lindskouga. Trafienie zapisano na konto Joonasa Sammalmaa tylko dlatego, że w hokeju nie uznaje się goli samobójczych. Później katowiczanie starali się odrobić straty. W ataku aktywny był zwłaszcza Patryk Wronka, lecz cała drużyna GieKSy grała nieskutecznie. Gospodarze nie wykorzystali w III tercji nawet dwóch minut gry w podwójnej przewadze, a w końcówce stracili drugą bramkę, której autorem był Oskar Jaśkiewicz.
hokej.net – „GieKSa” sięgnie po byłego reprezentanta Łotwy
W ciągu najbliższych dni Tauron KH GKS Katowice sfinalizuje transfer łotewskiego obrońcy. Według naszych informacji będzie nim Māris Jass.
34-letni defensor jest prawdziwym obieżyświatem. W swoim hokejowym CV ma grę na najwyższych szczeblach rozgrywkowych w Czechach, Niemczech, Francji, we Włoszech oraz na Białorusi i Słowacji. W sezonie 2011/2012 ze Slovanem Bratysława sięgnął nawet po mistrzostwo kraju.
Występował też w lidze EBEL (28 meczów, 7 punktów), KHL (44 spotkania, 2 asysty) oraz na jego bezpośrednim zapleczu (10 konfrontacji, 2 kluczowe zagrania).
W tym sezonie występował w łotewskim HK MOGO. W 6 meczach zdobył 2 punkty za 1 gola i 1 asystę. Na ławce kar spędził 16 minut.
Warto też zaznaczyć, że Māris Jass jest byłym reprezentantem Łotwy. W jej barwach wystąpił na pięciu mistrzostwach świata elity.
Piłka nożna
Od Krakowa do Warszawy
Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.
Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.
Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.
Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).
Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):
1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Felietony Piłka nożna
Felieton o Zagłębiu Lubin
„Ktoś powie, że w głowie mi się poprzewracało od ekstraklasy, ale nie no – jeśli chcemy na poważnie w niej grać, to w drugim sezonie musimy już powoli uznawać się za lepszych, przynajmniej na swoim boisku, od kilku ekip. Przynajmniej od trzech. I jedną z takich jest Zagłębie. Szacun dla trenera Ojrzyńskiego za świetną robotę, ale takich efektownych meczów, jak wczorajsza pierwsza połowa, Zagłębie zbyt wielu nie rozegra.
Odszczekam, jeśli Zagłębie na koniec sezonu zajmie wyżej niż 13. miejsce. Napiszę specjalny felieton pochwalny dla Zagłębia Lubin”.
Pisząc ten felieton po meczu drugiej kolejki z Zagłębiem Lubin – felieton z 29 lipca – nie sądziłem, że tak szybko będę już wiedział, że słowo ciałem się stanie. A że człowiek jest słowny, następuje to dzisiaj.
Przeliczyłem się i to bardzo. Nie sądziłem, że Lubinianie pójdą w tę stronę, a tak naprawdę do ostatniej kolejki teoretycznie walczyli o udział w europejskich pucharach. Teoretycznie – bo praktycznie w przedostatniej stracili na to szanse. Ale w życiu bym się nie spodziewał, że nie będziemy mówili o miejscu trzynastym, tylko pierwszej piątce czy szóstce w tabeli. Ostatecznie Zagłębie zajęło miejsce siódme. Utrzymali się spokojnie, dali też momentami pokaz naprawdę efektownej gry. Dość powiedzieć, że w dwóch meczach u siebie z ekipami z Trójmiasta strzelili dziesięć (!) goli. Lechię zresztą pokonali również na wyjeździe, początkując drogę Gdańszczan wprost do pierwszej ligi.
We wspomnianym meczu drugiej kolejki Lubinianie na Nowej Bukowej rozegrali fenomenalną pierwszą połowę. „Dziennikarze Zagłębia” łapali się za głowę, ale trudno im się było dziwić. Był polot, szybkość i skuteczność. Prowadzili 1:0 po golu Marcela Reguły, potem mieli kilka świetnych sytuacji. Poprawili drugą bramką Radwańskiego z karnego. Na szczęście Bartek Nowak wziął sprawy w swoje ręce i w drugiej połowie GKS wyrównał, choć w końcówce dość rozpaczliwie bronił remisu i było blisko trzeciej braki dla Zagłębia.
Zagłębie nie punktowało wybitnie, ale punktowało dobrze. Przede wszystkim wygrali w Poznaniu z Lechem, a gol Ławniczaka to było absolutnie jedno z dwóch, trzech najlepszych trafień zakończonego sezonu. Cudowna przewrotka i stadiony świata. Pamiętam, że odwijałem sobie tego gola na kwaterze w Gdańsku, jak niepyszny – bo sami chwilę wcześniej przegraliśmy z Lechią.
Bardzo cenne było zwycięstwo w Radomiu w Pucharze Polski – po dogrywce. No i wspomniane 6:2 i 4:0 z Lechią i Arką. Ale to nie był koniec spektakularnych wyników jesienią. Po fantastycznym meczu Zagłębie pokonało Legię 3:1 nie dając żadnych szans Wojskowym. Wygrali 2:0 u siebie z mocnym Górnikiem Zabrze. W sposób niesamowity odrobili stratę z Widzewem – do 86. minuty przegrywali, a zakończyli mecz z trzema punktami. Na koniec roku wygrali w Częstochowie z Rakowem. Wyniki doprawdy świetne. Jedyną poważną rysą jesieni była wysoka porażka w Szczecinie 1:5.
I 30 stycznia, gdy wracaliśmy do gry, Zagłębie wygrywając u siebie z GieKSą wskoczyłoby na pozycję lidera. Ta sztuka się gospodarzom nie udała, a GKS po bardzo pewnym meczu wygrał 2:0. Gdy Miedziowi przegrywali w Kielcach z Koroną wydawało się, że animusz opadł. To był słaby mecz Zagłębia, ale jakimś cudem strzelili dwie bramki i wygrali. Była to kuriozalna wygrana, ale dała ekipie Ojrzyńskiego bardzo dużo i nastroiła pozytywnie. Potem po remisie u siebie z Rakowem zanotowali serię trzech zwycięstw z rzędu i znowu przesunęli się mocno w tabeli.
W drugiej połowie wiosny było już jednak gorzej. W kolejnych sześciu meczach zespół zanotował pięć porażek. Jednak nadal drużyna utrzymywała się w okolicach pucharów. Zdecydowanie nie pomogła porażka w doliczonym czasie, gry z Termaliką u siebie. To wtedy uwierzyliśmy, że to my możemy wskoczyć na miejsca pucharowe.
Jak u siebie jesienią Lubinianie grali fenomenalnie, tak końcówka była nieporozumieniem. Łapali te czerwone kartki i mieli szczęście, że słaba Cracovia nie potrafiła tego wykorzystać. Na wyjeździe za to zagrali bardzo dobry mecz z Górnikiem i na koniec znów zaczęli pokazywać, że chcą tych pucharów…
Czy chcieli? No nie wiem. I śmiem wątpić. Bo mecz z Pogonią u siebie to był totalny koszmar. Nie wiem, co się stało z tą drużyną, ale mając Europę na wyciągnięcie ręki zagrali tak totalnie bez ambicji i bez charakteru, wyglądali – na tle również słabej tego dnia Pogoni – na drużynę, która nie ma nawet 10 procent determinacji. Kompletnie była to niezrozumiała sytuacja i nie dziwiłem się kibicom Zagłębia, że wyrażali swoje niezadowolenie. To był totalny ambicjonalny dramat.
Musiałem tę łyżkę dziegciu włożyć, bo naprawdę te puchary w Lubinie mogły być. Oczywiście tym lepiej dla nas, że zagrali tak z Pogonią.
Patrząc jednak na sezon całościowo, był on bardzo udany. Skazywany na pożarcie zespół pokazał się wielokrotnie ze świetnej strony i wielu drużynom – w tym nam – napsuł krwi. Co tu dużo gadać, trener Leszek Ojrzyński to fachowiec, wie, czym się to wszystko je i potrafi poukładać naprawdę dobrze drużynę w ekstraklasie.
Nie sądziłem, że drużyna wejdzie na ten poziom. Dodajmy też, że swój udział w udanej jesieni miał nasz obecny piłkarz – Mateusz Wdowiak. Na pewno wyciągnięcie go z Lubina spowodowało spadek jakości w Zagłębiu i podniesienie go w GieKSie. W każdym razie Mateusz pierwszy raz miał okazję zasmakować atmosfery na Nowej Bukowej właśnie jako zawodnik Zagłębia Lubin. Cieszymy się, że teraz jest z nami.
Jak będzie w przyszłym sezonie? Nie wiem. Jednak znów sceptycznie podejdę – nie sądzę, że będzie tak dobrze jak w obecnym. Ale już na pewno nie typowałbym tej drużyny, jako główne zespołu do spadku. Drużyna pokazała, że można w niej pokładać nadzieję, więc myślę, że środek tabeli – w miarę spokojne utrzymanie (2-3 kolejki przed końcem) spokojnie jest do osiągnięcia.
Jednak to jest ekstraklasa, więc nie przewidzisz. Dużo zależy od wzmocnień czy osłabień. Grunt to utrzymywać względną stabilność i wtedy można myśleć o spokoju, a może… o czymś więcej.


Najnowsze komentarze