Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy po Pogoni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa zagrała dobry mecz w Siedlcach, z dużą ilością sytuacji. Niestety były też momenty zagubienia, braku koncentracji i dużej ilości błędów. Wyszło jednak dobrze, bo z trzema punktami. Oto, jak spisali się zawodnicy w tym spotkaniu.

Sebastian Nowak – 6,5
Bramkarz miał mało pracy, jeśli chodzi typowo o bronienie strzałów. Celne uderzenie rywale oddali chyba tylko raz – z rzutu wolnego, golkiper wybił na róg. Ponadto jednak często był przy piłce, łapał dośrodkowania i spisał się bez zarzutu.

Alan Czerwiński – 6
Na dwoje babka wróżyła. Grał nieźle, ale brakowało mu odwagi i decyzji, gdy trzeba było wypuścić partnera sam na sam. Zwłaszcza zirytowała sytuacja z końcówki, kiedy najpierw po prostu musiał wyprowadzić Prokića, a dwie sekundy później Foszmańczyka. Dobre rzuty rożne, jeden kiepski rzut wolny.

Mateusz Kamiński – 6,5
Dobry, solidny mecz stopera. Zawodnik grał pewnie, błędów nie popełnił.

Tomasz Wisio – 7
Dobry mecz stopera, z jedną poważną wpadką, kiedy bawił się piłką, pośliznął się na niej i poszła groźna akcja rywali. Bardzo bliski dwukrotnie strzelenia gola – po rzucie rożnym i z autu – za każdym razem kapitalnie interweniował bramkarz rywali. Ale strzały były bardzo dobre i przede wszystkim świetnie się znalazł w tych sytuacjach.

Damian Garbacik – 5,5
Solidny mecz zawodnika, ale bez rewelacji. Swój poziom utrzymał, nie było źle.

Tomasz Foszmańczyk – 6,5
Fosa miał lepsze i gorsze momenty w tym meczu. Dużo widzi na boisku i potrafi zagrać kapitalną piłkę, jak do Abramowicza, który miał znakomitą sytuację. W innych momentach jednak pojawia się trochę nonszalancji, ma się wrażenie, że gdyby się bardziej przyłożył, potrafiłby stworzyć kolegom więcej sytuacji. Bardzo dobry początek meczu, potem czasem przestoje.

Bartłomiej Kalinkowski – 6,5
Niezły mecz w środku pola, przez długi czas dawał radę w destrukcji. Pojawiło się kilka niedokładności, ale bardzo widoczna była walka, podobała się także gra pressingiem. Duży udział przy pierwszej bramce.

Łukasz Zejdler – 5
Tutaj mamy się o co czepiać. Zawodnik notował sporo niedokładności, już w pierwszej połowie grał niepewnie na swojej połowie i nie zawsze mieliśmy pewność, że nie zakończy się to stratą. Tak jakby był czasem nieskoncentrowany. Przeprowadził fajny rajd w drugiej połowie, po czym… źle rozprowadził piłkę.

Dawid Abramowicz – 6,5
Trudno jednoznacznie ocenić. Zawodnik bardzo aktywny na lewym skrzydle. Szwankuje u niego technika i sytuacje 1 na 1 z rywalami. W Siedlcach starał się wycisnąć wiele ze swoich umiejętności. Kilka dobrych akcji, strat stosunkowo nie za dużo. Dobre podanie po ziemi w pole karne, ale spóźnił się Prokić. Dobre wrzuty z autu, po dwóch z nich powinniśmy strzelić gola. No i zmarnowana setka…

Grzegorz Goncerz – 6
Średni mecz zawodnika, ale duży udział przy golu. W drugiej połowie już niewidoczny. Zszedł w trakcie jej trwania.

Andreja Prokić – 7,5
Autor zwycięskiego gola. Dobry, aktywny, ale też drobne problemy z refleksem, bo przynajmniej dwa razy, gdyby ruszył się szybciej, znalazłby się w kapitalnej sytuacji. Ale i tak Prokić dużo więcej nam daje i przede wszystkim jest skuteczny. Szkoda sytuacji po wrzucie z autu Abramowicza. Bardzo dobra akcja skrzydłem i wycofanie do Lebedyńskiego.

Mikołaj Lebedyński (grał od 71. minuty) – niesklas.
Wszedł i pomógł swoim doświadczeniem. Dobrze zastawiał piłkę i rozgrywał, chociaż też zdarzyły się niedokładności. Na czele z fatalnym przyjmowaniem piłki po podaniu ze skrzydła. Ale zmiana na plus.

Igor Sapała (grał od 75. minuty) – niesklas.
Wszedł w trudnym momencie. Udało się zachować czyste konto, więc na plus.

Łukasz Pielorz (grał od 84. minuty) – niesklas.
Kilka minut i spore doświadczenie. Zachowania boiskowe, jak na weterana przystało.

16 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

16 komentarzy

  1. Avatar photo

    maxiu

    7 maja 2017 at 09:24

    Juz przestancie tak forować tego Goncerza przy bramce fakt powalczyl ale nie ma mowy zeby on podawal do Prokica czysty przypadek reszta meczu niewidoczny dla mnie mecz na max 3!Nie wyobrażam sobie zeby przy zdrowym Lebedynskim w meczu z Sandecja Gonzo wyszedł w pierwszym składie!!

  2. Avatar photo

    Jarek

    7 maja 2017 at 10:41

    Już ci nieraz pisałem że nie masz pojęcia o ocenianiu zawodników masz swoich pupili co ichforujesz jak Goncerz .Człowieku zmień fach.

  3. Avatar photo

    T

    7 maja 2017 at 11:22

    Zdecydowanie za niska ocena dla Dawida Abramowicza. W koncu jego zmarnowana setka byla kluczowa bo pokazala rywalom ze stac nas nawet na niewykodzystywanie wysmienitych szans – tak wielka mamy przewage. Proponuje ocene 10,5 / 10. 11 nie bo jednak mial nieco zle ulozona fryzure. Pozdrawiam redakcje i oczywiscie Dawida ;))

  4. Avatar photo

    damian

    7 maja 2017 at 11:56

    przestań już „forować” tego Goncerza gość powinien grzać ławe, ewentualnie grać końcówki, szkoda Lebedyńskiego…

  5. Avatar photo

    Shellu

    7 maja 2017 at 12:40

    Wy jesteście chyba ułomni, jeśli gdzieś na naszej stronie widzicie forowanie Goncerza.

    I podwójnie ułomni, jeśli nie widzicie jego udziału przy bramce.

    Jestem przyzwyczajony, że ludzie tu wypisują różne bzdury i generalnie nie odpowiadam na zaczepki, ale jak czytam takie teksty, jak poniższe, to naprawdę widzę na to, że Bozia jednym dawkę intelektu zabrała, żeby dać innym…

  6. Avatar photo

    Jarek

    7 maja 2017 at 12:59

    Dawno nie widziałem tak baznadziejnego eksperta sportowego.Człowieku ludzie piszą ci prawdę a ty ich olewasz i robisz swoje.Może zacznij oceniać jakość trawy lepiej na tym wyjdziesz.

  7. Avatar photo

    zippo50

    7 maja 2017 at 14:51

    Ważne żeby się nie zachłystywać zwycięstwem tylko dobrze z koncentrowani podejść do meczu z „Sandekami”.Przećwiczyć grę pozycyjną i przestać bać się strzelać[celnie to może się coś z tego urodzi.Regularnie oglądam Bundesligę i regularnie chodzę na Bukową {tam się urodziłem|więc starajcie się chłopaki żeby nadal to sprawiało mi przyjemność.
    Do zobaczenia na meczu

  8. Avatar photo

    zippo50

    7 maja 2017 at 14:57

    A mnie się podoba JÓŹWIAK co wy na to,może trener powinien dać mu trochę więcej grać

  9. Avatar photo

    tomek

    7 maja 2017 at 15:12

    Niestety ale redakcja juz od dawna ma dziwne spojrzenie na goncerza. Prawda zas jest taka, że jak on gra to zespól gra w 10. Nie ma z niego wcale jakiegokolwiek pozytku. Bramek nie strzela w grze kombinacyjnej nie istnieje zwodu tez nie ma.Po co komu taki zawodnik.

  10. Avatar photo

    ula

    7 maja 2017 at 15:23

    Gonzo strzela gole,tylko że mniej,ale to wcale nie znaczy ze wcale.

  11. Avatar photo

    tomek

    7 maja 2017 at 16:19

    Nie Ula to abramowicz. chyba sie pomylilas

  12. Avatar photo

    T

    7 maja 2017 at 16:23

    Nie używa się 2 razy „wcale” w jednym zdaniu ;p

  13. Avatar photo

    ula

    7 maja 2017 at 16:48

    Do Tego: no sluszna uwaga

  14. Avatar photo

    znawca

    7 maja 2017 at 18:36

    lebedyński powinien grać od początku a goncerz końcówki na podmęczonych przeciwników ale trudno posadzić kapitana na ławie…

  15. Avatar photo

    Mecza

    7 maja 2017 at 19:33

    Też zaskoczony byłem że Lebedyński usiadł na ławce. Już za tą geniealną asystę do Prokica z Tychami powinien wyjść. Ma zmysł do kombinacyjnej gry co pokazał nie raz. Goncerz jest bez formy i mu daleko do grania kombinacyjnego. Jóźwiak nie gra bo broni gorzej niż Abramowicz chociaż ten na skrzydle nie potrafi nikogo minąć. Wydaje się że ważniejsze jest bronienie bo z przodu zawsze okazja będzie.

  16. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    7 maja 2017 at 23:06

    nie mamy innego wyjscia ,z sandecja trzeba wygrac!!!! MUSIMY SIE LICZYC ZE NA zabolach o zwyciestwo bedzie bardzo ciezko ,ale gorole maja tez 3 ciezkie mecze przed soba…wygrana z sandecja i ewentualy remis na gorniku powinny nam dac przewage nad gorolami…potem teoretycznie 2 mecze ze slabeuszami i wyprawa na drugi koniec polski….takiej zawilej sytuacji w 2 lidze nie bylo na bank od parunastu lat…

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga