Piłka nożna
Oceny za szalony mecz w Poznaniu
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za niedzielny mecz z Lechem Poznań. Waszym MVP, dzięki zdecydowanej przewadze w głosowaniu, został Eman Marković, zdobywający ten tytuł po raz drugi z rzędu.
Rafał Strączek (5) – Jeden z głównych bohaterów tego wyniku, w pozytywnym kontekście. Pod koniec meczu wspiął się na wyżyny, a wyjęcie główki Agnero można z przyjemnością oglądać na powtórkach.
Alan Czerwiński (4) – Dał ładną asystę przy pierwszej bramce, lecz w obronie… Występ do pominięcia, dalej próbuje wyłuskać piłkę spod nóg Palmy.
Arkadiusz Jędrych (4-) – Kiedy to nasz obrońca atakował, to on był bliski nabicia Ishaka na samobója. Niestety, na początku drugiej połowy przy starciu ze Szwedem to kapitan wbił piłkę do własnej bramki, trochę pecha.
Marius Olsen (4) – Obiecujący debiut, wyglądał bardzo pewnie na boisku. Parę razy wygrał w pojedynkach, parę razy nie dogadał się z kolegami z drużyny.
Marcin Wasielewski (4+) – Akurat dobra wrzutka Wasyla nie została wykorzystana przez Jirkę, ale koniec końców i tak padła z tego bramka. Nieźle radził sobie z tyłu, a z przodu także miał świetną próbę strzału.
Damian Rasak (4+) – Jako duet z Milewskim w środku pola poradzili sobie lepiej od pomocników Lecha. Nie był to spektakularny występ, mógł też może trochę lepiej zachować się przy ostatniej bramce gospodarzy, ale całkiem udanie wchodzi w buty Kowala.
Sebastian Milewski (4+) – Jak zwykle był mniej rzucający się w oczy od współgracza na swojej pozycji. Pechowe odbicie przy samobóju, poza tym zagrał w defensywie solidne zawody.
Borja Galan (4-) – Parę razy zagrał niedokładnie, ale próbował progresować akcje zespołu.
Bartosz Nowak (4) – Kiedyś uda mu się dokręcić tę piłkę z rzutu rożnego, szczerze w to wierzymy. Liga nie zapisała mu ostatniego podania przy golu Szkurina, czuję się przez to oszukany na punkty w Fantasy.
Eman Marković (6, MVP) – Ma ciąg na bramkę, kolejny dublet w barwach GieKSy, drugi mecz z rzędu dał dwie liczby. Szukał dryblingów, walczył o każdą piłkę, zresztą pierwszego gola okupił raną głowy. Dodatkowo on podprowadził piłkę Nowakowi przy drugiej bramce zespołu.
Ilja Szkurin (4) – Bramka uratowała jego występ, bo ciężko negatywnie rozliczyć napastnika za mecz ze strzeloną bramką.
Kacper Łukasiak (brak oceny) – Nie wiadomo, co zrobił przy ostatniej bramce dla Lecha.
Adam Zrel’ak (brak oceny) – Praktycznie nie miał piłki przy nodze, miał dużo mniej okazji niż Szkurin.
Erik Jirka (brak oceny) – Powinien kilka minut po wejściu zdobyć bramkę, jego robotę dokończył Marković. Przez 25 minut zdążył zaliczyć 3 podania i wygrał 2 pojedynki.
Mateusz Wdowiak (brak oceny) – Nie zdążył zbytnio nic zrobić.
Marcel Wędrychowski (brak oceny) – Podobnie jak Wdowiak.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze