Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Górniku
W Śląskim Klasyku byliśmy świadkami trzech bramek dla GieKSy, zgarnęliśmy pełną pulę punktów i zapisaliśmy kolejny magiczny wieczór na Nowej Bukowej. Zapraszam na plusy i minusy po meczu z Górnikiem.
Plusy:
+ Rafał Strączek
Mecz rozpoczął się dla nas nerwowo. Już w początkowej fazie Rafał Strączek musiał dwukrotnie interweniować, a zwłaszcza ta druga parada, kiedy maksymalnie się wyciągnął, była po prostu wybitna. Gdyby nie on, otwarcie spotkania mogłoby nas kosztować bardzo dużo.
+ Bartosz Nowak
Ligowiec Roku się nie zatrzymuje. W pierwszej połowie wykończył akcję po zamieszaniu w polu karnym i dał nam prowadzenie. W drugiej odsłonie w sposób idealny obsłużył Szkurina przy drugiej bramce. Czas na powołanie do reprezentacji!
+ Zmiennicy
Potrójna zmiana przed 60. minutą okazała się strzałem w dziesiątkę. Marcel Wędrychowski, który przez całą jesień czekał na swoją chwilę, w końcu się doczekał i strzelił bardzo ważną bramkę. Ilja Szkurin dobrze znalazł się w polu karnym przy drugim trafieniu, a oprócz tego wywalczył rzut karny. Borja Galan i Eman Marković także mieli swój udział w tych akcjach. Z dobrej strony pokazał się także Damian Rasak. Rzadko zdarza się, żeby rezerwowi tak mocno zaważyli na przebiegu spotkania.
Minusy:
– Bramka do szatni
Górnik wyrównał tuż przed przerwą. Był już moment w tym sezonie, kiedy traciliśmy takie bramki wręcz hurtowo, ale potem poradziliśmy sobie z tym problemem, sami czasem takie zdobywając. Mamy nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy, a nie powrót koszmarnej serii.
– Trudne momenty w drugiej połowie
W drugiej połowie przez wiele minut mieliśmy problem. Górnik miał więcej z gry, a my nie za bardzo mieliśmy pomysł. Zmiany, o których wspomniałem w plusach, odmieniły przebieg spotkania i pozwoliły nam zadać decydujące ciosy w końcówce. Powinniśmy się jednak wystrzegać i w miarę możliwości redukować takie fragmenty, które spotkały nas w drugiej odsłonie.
Podsumowanie
Wygrana 3:1 to bardzo szybka rehabilitacja po meczu w Gdyni. GieKSa udowodniła, że potrafi grać swoje nawet wtedy, gdy nie wszystko idzie po naszej myśli. Górnik nie był słabym rywalem, mecz był wyrównany, ale drużyna miała to coś, co w końcówce przechyliło szalę zwycięstwa na naszą stronę.
GieKSiarz
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.


Najnowsze komentarze