Dołącz do nas

Piłka nożna

Plusy i minusy po Podbeskidziu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Jesteśmy po pierwszej kolejce nowego sezonu. GKS przegrał inaugurację z Podbeskidziem w bardzo słabym stylu. Musimy czekać, choć na chłodno trudno dopatrywać się elementów mogących wzbudzić nadzieję. Jedynie mityczny brak zgrania, które może kiedyś tam przyjdzie. O ile jednak nowi zawodnicy w jakiś tam sposób mogą potrzebować nieco czasu na wkomponowanie się w drużynie, to główni aktorzy rundy wiosennej zaliczyli totalną klapę, która nie powinna mieć miejsca.

Plusy:
+ Mariusz Pawełek – jedyny zawodnik, którego można pochwalić. Wybronił dwie sytuacje sam na sam. I to w ciągu kilku minut.

Minusy:
– Standardowo porażka na początek – trzeci sezon z rzędu GKS przegrywa w pierwszej kolejce u siebie. Nieraz tych punktów brakowało na koniec sezonu…
– Bardzo słaba gra – jedynie pierwsze 10-15 minut było przyzwoite. Potem katowiczanie zarówno w ataku, jak i obronie prezentowali się tak, że nie można było myśleć nawet o remisie.
– Simon Kupec – totalnie zagubiony, objeżdżany przez rywali. Bojaźliwy, niepewny. Bardzo słaby debiut.
– Błąd i Volas – można czasem zrzucać na zgranie, zmęczenie itd., ale tak podstawowe błędy techniczne, jakich ci zawodnicy zaliczyli całe mnóstwo są po prostu kontynuacją nędzy i rozpaczy z poprzedniego sezonu.

6 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

6 komentarzy

  1. Avatar photo

    abel

    23 lipca 2018 at 21:58

    mnie to zaczyna bawic. Nie da sie w Gks ustalic przyczyny wiecznych porazek. trener cudowny i robi swoje a zarzad jeszcze lepszy tylko wyniku brak niewiadomo czemu.winnych nie ma klatwa czy jak. Jesli klatwa to trzeba rutkowskiego wynajac by znazl sprawce tego nieszczescia.

  2. Avatar photo

    Irishman

    24 lipca 2018 at 07:48

    Po minionym sezonie twierdziłem, że nie będę żałował odejścia kogokolwiek z tamtej przegranej drużyny. I to się niestety potwierdziło w przypadku Volasa i Błąda. Dlatego mam nadzieję, że trener Paszulewicz nie będzie miał żadnych skrupułów, aby posadzić ich na ławie, bo ma z czego wybierać.

    Ale trzeba też zauważyć, że Kamiński zagrał na swoim dobrym poziomie z wiosny. Nie miał co prawda jakichś spektakularnych interwencji ale w sektorze boiska, za który on odpowiadał było spokojnie.

  3. Avatar photo

    LukaszArt

    24 lipca 2018 at 08:52

    Shellu – będę bronił kupca. Nie miał żadnego wsparcia przy bardzo dobrej 20 z PBB, widać też było że trener kazał mu ZAWSZE schodzić do środka przy akcjach PBB a 20 miał przejąc Błąd. Nie działało to zbyt dobrze. W drugiej połowie od momentu zejścia 20, bardzo fajnie sobie radził. Widać też ,że dobrze mu z Kamykiem się współpracowało. Dla mnie lepszy niż Frańczak

  4. Avatar photo

    karlik

    24 lipca 2018 at 21:01

    nieszczeście to psełdo trener ,i jego kumple pościągani by przetrwać do emerytury

  5. Avatar photo

    3 kolory

    24 lipca 2018 at 21:43

    Karlik psełdo był trener Brzęczek ,Mandrysz i wszyscy inni….skończcie pierdolić

  6. Avatar photo

    Kolo

    25 lipca 2018 at 09:41

    Shellu, nie kupuję teorii o braku zgrania. Przecież praktycznie wszystkie drużyny testują nowych grajków i nowe ustawienia. Poza tym czy ktoś mi powie, czy my kupiliśmy właściwie jakiegoś napastnika?Przecież 3/4 nowych to obrońcy. Wygląda na to, że mamy jednego pożal się Boże Volasa. I na tym koniec.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga