Felietony
Czy polityk Krupa skreślił już GieKSę…?
Gdy wydaje ci się, że nic już gorszego w GKS Katowice nie może się wydarzyć, nagle zza rogu wyłania się ktoś/coś, co dolewa oliwy do ognia i swoim słowem/zachowaniem pogrąża nasz klub i coraz bardziej wpycha go do trumny.
Po sabotujących od początku roku działania zawodnikach, trenerach oderwanych od rzeczywistości i mających urojenia, prezesie, który był tak miękki, że nie potrafił wykonać choćby jednego zdecydowanego ruchu, w końcu odezwał się właściciel, a właściwie jego główny przedstawiciel – prezydent Miasta Katowice – Marcin Krupa.
Powiedział on w wywiadzie dla „Sportu”, że ten sezon jest w Katowicach stracony. Mamy 20 września, zaledwie 1/4 piłkarskiego roku za nami. Przed sezonem mieliśmy wielkie deklaracje, że w tym sezonie gramy o awans. Okazało się to zwykłą bujdą i słowa Krupy przekreślające ten cel też niestety idealnie wpisują się w klimat sabotażu.
Można je rozpatrywać dwutorowo. Bo oczywiście podobne słowa wypowiedziane przez kibiców byłyby zgodne z rzeczywistością. Tak, Krupa powiedział to, co wszyscy myślimy. Z tym zestawem zawodników nie powalczymy nawet o górną połówkę tabeli, a kto wie, czy nie będzie trzeba się bronić przed spadkiem. To ekipa ludzi słabych piłkarsko i mentalnie, ale nie mających chęci, żeby cokolwiek w tym temacie zmienić. Ludzi, którzy po dwóch miesiącach takiej pracy w większości zawodów dyscyplinarnie z hukiem wylecieliby z roboty. Niestety piłkarz i kluby sportowe to zakłady pracy chronionej, więc włos z głowy naszym niepełnosprawnym w pracy nie spada.
Tak, nikt z kibiców w sukces po prostu już nie wierzy.
Problem w tym, że Marcin Krupa nie jest kibicem. Nawet przy założeniu, że różni działacze/politycy lubią o sobie mówić w towarzystwie, że są kibicami. Nie. Marcin Krupa jest politykiem i właścicielem klubu. I tutaj już kontekst jego słów jest zupełnie czymś innym. W jednej czwartej projektu powiedział zawodnikom, trenerowi i wszystkim w klubie, że efektu z ich pracy w tym sezonie nie będzie, sprawa jest przegrana i zamknięta.
To tak jakby uczniowi w połowie listopada powiedzieć, że choćby stawał na głowie i miał do końca roku same piątki, do następnej klasy nie zda. Jak myślicie, w momencie kiedy dotychczas olewał naukę, zbierał same pały i wagarował, nagle z radością weźmie się za naukę?
To, co zrobił Krupa jest tak niewychowawcze, że się w głowie nie mieści. W jakiś sposób usankcjonował prawdopodobną fatalną grę zespołu w najbliższych tygodniach i miesiącach. Przecież teraz zawodnicy będą mieli świetny pretekst, żeby odwalać taką kaszanę jak wcześniej, bo skoro „prezydent powiedział, to po co mamy się starać”. A że nasi piłkarze starać się nie lubią, to słowa Krupy mogą śmiało wpisać w powiedzenie „w to mi graj”.
W innym miejscu wywiadu prezydent mówi o tym, że celem jest awans w 2019. Za rok powie, że 2020 i tak będziemy sobie ciągle przesuwali abstrakcyjny cel na bezpieczną odległość. Słowa o odświeżeniu, „ba, o mega odświeżeniu” składu to też takie typowe mydlenie oczu. Tak naprawdę, jakie są argumenty za tym, by wierzyć Krupie?
Jeśli wziąć po uwagę dynamikę Miasta w temacie nowego stadionu począwszy od czasów mentora Krupy, czyli Piotra Uszoka, to ekstraklasę być może zobaczymy w Katowicach w latach 40. Przypominam, że od słynnych słów Uszoka „ja go biorę”, minęło już 11 lat, a jak byliśmy w lesie tak dalej jesteśmy. W Polsce w tym czasie powstało już kilkadziesiąt nowych stadionów, czasem nawet dwa w jednym mieście, a u nas tylko ciągłe gadanie o projektach, lokalizacji, przetargach, projektach… Krupa ma w tym swój spory udział i działania Miasta od tych 11 lat pokazują, że magistratowi na nowym obiekcie dla GKS kompletnie nie zależy.
Tak naprawdę jakkolwiek nie spojrzeć na finansowe zaangażowanie Miasta (w końcu jest właścicielem) to pozafinansowe kwestie pokazują, że piłkarska GieKSa jest dla Krupy i spółki kulą u nogi. Naprawdę nie zdziwiłbym się, gdyby w pewnym momencie prezydent zadecydował, że odetnie kurek z pieniędzmi. Prawdopodobieństwo takiego rozwiązania jest większe w momencie wypowiadania słów o przegranym sezonie. Prezydent może wyjść z założenia, że sens bieżącego finansowania bezproduktywnego projektu jest bezsensowne.
Nie ufam mu za grosz. Po tych wszystkich obiecankach-cacankach ze stadionem, dla mnie już przedsezonowe zapewnienia o tym bezwzględnym celu w postaci awansu były szemrane, ale kilka osób jak zwykle dało się na to nabrać. Tak samo na kwestie przytoczone z wywiadu w Sporcie. To wszystko są słowa nie kibica, a nawet nie działacza, tylko typowego polityka. Mówi to, co elektorat chce usłyszeć. Tylko akurat w tym przypadku pan Krupa chyba mocno nie przemyślał swojej wypowiedzi i strzelił sobie w polityczną stopę.
Gdyby Miastu i Krupie zależało na GieKSie to powinni zrobić rozpierduchę po poprzednim sezonie, a już w ostateczności najpóźniej właśnie teraz. Podjąć naprawdę już zdecydowane działania, mające na celu uzdrowienie klubu w tej chwili, w tej rundzie. Na ten moment ograniczył się tylko do ogólników w wywiadzie i mgliste zapewnieniach o kolejnym sezonie.
Przecież GKS Katowice ma 10 punktów straty do miejsca premiowanego awansem. Niezależnie od bezambicjonalnej postawy zawodników, właściciel nie ma prawa w tym momencie sezonu mówić o przegranym sezonie. Powinien robić wszystko, żeby zmienić patologię w klubie TERAZ, dążyć do tego, żeby jesień skończyć ciągle na przyzwoitej pozycji, dającej jakiekolwiek szanse. Powtórzymy to – przekreślenie tego przez właściciela i zaniechanie jakiegokolwiek działania w tym momencie jest świadomym działaniem na szkodę klubu.
W sytuacji kiedy zawiedli piłkarze, trener i prezes, to Krupa powinien być ostatnią deską ratunku, tym, który ratuje ten klub przed pogrążaniem się. Do tego jednak trzeba mieć chęci i odpowiedzialność. I czuć, że GKS jest ważną częścią tego miasta.
A tak poza wszystkim, to jeśli właściciel wypowiada takie słowa, to uzasadnione byłyby roszczenia kibiców, którzy kupili karnety na mecze o „mistrzostwo pierwszej ligi”, o zwrot pieniędzy. Ludzie chcieli oglądać walkę o awans, nawet łudzić się i liczyć na cud. Teraz dostali czarno na białym od właściciela, że produktu, za który zapłacili po prostu nie dostaną. Nawet jeśli tym produktem byłoby łudzenie się i liczenie na cud. I to zostało odebrane.
Każdy mecz ostatnio to jakaś nowa odsłona. Mielec był pierwszym spotkaniem bez prezesa, spotkanie z Chrobrym będzie pierwszym, w którym według prezydenta jesteśmy przegrani w tym sezonie. Ostatni wierzący w cud zostali tej wiary pozbawieni. Na piłkarzy nie ma co liczyć. Kolejny argument do tego, by frekwencja na meczach była coraz niższa.
Czeka nas rok beznadziei. Ale gra może się dopiero zacząć – tym razem o to by nie spaść z pierwszej ligi. I naprawdę trzeba teraz bardzo uważać, żeby jesieni nie zakończyć ze sporą stratą, ale nie do miejsca zapewniającego awans, a do tego gwarantującego utrzymanie…
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Felietony Piłka nożna
Marsz ku marzeniom
No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.
Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.
Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.
Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.
GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.
Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.
Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.
I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.
GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.
Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.
Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.
No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.
Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.
I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.
Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.
Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.
Niepojęte. Twierdza od samego startu.
Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.
W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.
Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.
Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.
Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.
Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.
Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.
A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?


rise
20 września 2017 at 09:46
Czytałem wywiad w Sporcie, powiedział po prostu samą prawdę – ktoś z nas wierzy w to, że w tym sezonie coś się uda więcej niż utrzymanie?
Marcin
20 września 2017 at 10:21
Jest tyle meczy do końca, że nic straconego gdyby tylko kopacze wzięli się do roboty! A Krupa nie ma pojęcia o piłce i myślę że następnej kadencji już nie będzie!!!
Robson
20 września 2017 at 10:28
A ja wierze bo WIARA CZYNI CUDA !
WIERNY
20 września 2017 at 11:15
Powiedział delikatnie to czego Cygan nie miał odwagi powiedzieć, że nie chcą awansu w tym roku, gdyby chcieli nie gadałby takich farmazownów.
WIERNY
20 września 2017 at 11:17
Robson twoja wiara jest złudzeniem, chocby piłkarze chcieli Krupa już im dał sygnał o co grają, mają uratować 1 lige i tylko tyle
Prezes1964
20 września 2017 at 11:29
Jeżeli za tymi słowami pujdą jakieś konkretne czyny to jestem w stanie przeczekać ten rok
Mecza
20 września 2017 at 11:39
Ja się zgadzam z Krupą, co miał powiedzieć walczymy o awans? Dopiero krytyka by poszła i śmiech. Facet mówi realnie i paradoksalnie może to pomóc w uzyskaniu lepszych wyników. Zejdzie presja i jest jasny przekaz do kadry, jesteście na wylocie i to może ich spręży.
Marek
20 września 2017 at 14:25
Moim zdaniem, Prezydent powiedział prawdę. Widać, że nie ma jakości sportowej – to jak chcesz walczyć o awans? Jak się utrzymają będzie dobrze. Z całego tego komentarza wychodzi, że autor ma wiarę a) w jakieś spiski, dywersje b) cuda które w piłce się nie zdarzają. Moim zdaniem najgorsza prawda lepsza od kłamstwa, czy złudzeń. NA DZISIAJ EKIPA JEST PO PROSTU SŁABSZA. Dla ścisłości przypomnij sobie komentarze „znawców” z poprzedniego sezonu, kiedy GieKSa grała jakościowo, jako całość sezon najlepszy od lat! Jak grają z jakością, ale bez wyniku to źle, jak grają słabo to łudźmy się, że mimo to awansują. Najlepiej łudzić się, że poprawią grę i jakość – a jeżeli tak się jakimś cudem stanie, będzie szansa nie na cuda ale na normalny efekt lepszej gry. Pozdrawiam
KaTe
20 września 2017 at 15:27
Jeśli daremny Sosnowiec (z 10 punktami na koncie) deklaruje, że grają o (pseudo-)ekstraklasę, to co powinno się powiedzieć? Trzeba grać! Zasuwać i wygrywać! W składzie jest prawie 30 zawodników. Pewnie – nienadzwyczajnych jakościowo, ale może wykroi się spośród nich kilku walczaków. Ta liga jest tak daremna, że ciągle wszystko może się zdarzyć. Niech nam pokażą czy Kuliński, Klemenz, Juraszczyk i Słomka są słabsi i jeszcze mniej ambitni od Midzierskiego, Kędziory, Mokwy, Skrzecza etc. A wówczas okaże się czy sprowadzenie 14 zawodników – z których ŻADEN się nie nadaje do gry – nie było sabotażem osób decyzyjnych wobec drużyny. Którą znowu trzeba będzie oczyszczać, uzupełniać itd. A radują się z tego tylko menadżerowie…
Berol
20 września 2017 at 16:06
Zgadzam sie w 100 proc z tym co napisał Shellu prezydent nie miał prawa powiedziec że sezon jest stracony 10 pt na tym etapie jest jak najbardziej do nadrobienia takimi słowami jakby dawał przyzwolenia tym chujograjcom .Trzeba walnac reka w stół wyjebac paru dla przykładu nałozyc kary finansowe słowem zrobic cokolwiek by nas nie osmieszano na cały kraj co z tego wyjdzie to wyjdzie gorzej nie bedzie ale nie moze gadac ze ok sezon stracony na tym etapie
Marcin
20 września 2017 at 17:15
To Górnik w tamtym sezonie też powinien odpuścić walkę do końca i dalej kisić się w tym bagnie !
Jaca
20 września 2017 at 17:16
Nic doda8ć nic ująć Górnik dał radę awansować to i my możemy tylko trzeba chcieć Krupa strzelił sobie samobója Na zawsze w mym sercu GieKSa Pozdro z mazowsza
Berol
20 września 2017 at 17:20
tu już nawet nie chodzi o awans …. tu trzeba walnac piescia w stół ze na takie chujogranie i robienie z nas posmiewiska nie ma miejsca a tu takim wywiadem jakby zezwolenie ze mozna z nas robic beke na cały kraj
Berol
20 września 2017 at 17:43
wyjdzie co wyjdzie ale potrzeba radykalnych zmian gorzej nie bedzie wiekszego dna chyba nie da sie osiagnac tak zle z gra chyba nie było nigdy od naszego spadku do 4 ligi bywało zle ale było to przeplatane lepszymi meczami tu jest gówno od roku ile zesmy w 2017 mieli tych meczy z sensem ? na palcach jednej reki mozna by wyliczyc gdy te błazny cos pograły jako tako ….tak to wieczna kompromitacja…
WIERNY
20 września 2017 at 18:06
cenzura
Berol
20 września 2017 at 18:26
nie ma cenzury tylko problemy techniczne przy dłuzszych tekstach . Wierze na słowo, tez mi 2 wczesniejsze bardziej rozbudowane wpisy nawet dzis nie weszły i musiałem na nowo w skrócie pisac temat jest meldowany od pewnego czasu od wielu osób ,admini tej strony mysle to ogarna w koncu
Mecza
20 września 2017 at 18:46
Nie wiem co będzie gorsze: gra o utrzymanie do końca i wietrzenie szatni czy moment gdy piłkarzyki zorientują się że im awans nie grozi i zaczną wszystkim klepać po 3:0 aby znowu zamydlić nam oczy na zasadzie a jednak trzeba dać szansę w kolejnym sezonie.
Berol
20 września 2017 at 18:55
podstawa jest jedna koniec z zezwoleniem na w chuja granie spacerowanie po boisku moga nawet i przegrywac bo to normalna rzecz ale mamy widziec ze sie staraja zapierdalaja po boisku tak jak jest byc nie może bo za chwile serio bedzie 700-1000 osób maks na szpilu nawet tych najwierniejszych odstraszaja a co dopiero mówic o przyciagnieciu nowych…nie moze byc tak jak jest ….. Musza byc jakies zmiany
Irishman
20 września 2017 at 19:36
Pracodawca właśnie powiedział pracownikom, że nie wykonają swojej pracy. Gdyby on inwestował swoje pieniądze, w swoja prywatną – własność, to może sobie gadać co chce. Ale pan prezydent inwestuje publiczne pieniądze i tu sprawa staje się poważna!
W tym momencie najbardziej spiskowe teorie nabierają innego wymiaru.
Irishman
20 września 2017 at 19:40
I jeszcze bierze za wzór przykład Górnika, który właśnie pokazał, że walka do końca, nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi ma sens!
Gregi
20 września 2017 at 19:42
Dopóki Krupa nie zrozumie, że profesjonalny klub piłkarski z dobrym stadionem też jest wizytówką miasta, dopóty on będzie nadal inwestował w koncerty, wydarzenia kulturalne czy kurwa Sylwester z Polsatem. W Zabrzu to zrozumieli, chociaż tam jedyną wizytówką miasta jest Górnik i magistrat nie ma się czym innym pochwalić.
Katowice są stolicą województwa i ma być pięknie, ładnie i śpiewająco. A my tam na Blaszoku albo na głównej cieszmy się,że w ogóle łaskawie miasto na GieKSę spojrzało. Mimo wszystko jakoś naiwnie wierzę, że będzie lepiej.
MARCIN
20 września 2017 at 20:01
Jak nie przyjdzie taki sponsor jak np. w Termalice to kiepsko to widzę bo miasto ma w dupię klub, ma dużo więcej innych wydatków.. A krupa poprostu nie lubi piłki nożnej i być może Naszej GIEKSY !
Berol
20 września 2017 at 20:47
było zle nieraz klub nieraz na krawedzi dna ale piłkarsko nigdy nie było tak zle!!! w najgorszych czasach jakis minimalny poziom nasi prezentowali a teraz niby jak jest ok organizacyjnie tylko plucie w twarz przez tych pseudokopaczy i nic ich nie rusza ani jazda po ambicji ani głaskanie ani nerwy nic bo wiedza ze fajnie w tym kurwidołku z dobra posadka tu musi byc trzesienie nie jutro a na wczoraj juz powinno byc …..wydupic paru dla przykładu udupic pensje ,rozmowa edukacyjna pod szatnia czy na treningu dac jasny przekaz granie w chuja to nie u nas …. tak byc nie moze jak jest kurew wiecej po pupci głaskac sie juz nie da bo to droga do nikad
WIERNY
20 września 2017 at 20:53
CENZURA jak się krytykuje GW
darek
20 września 2017 at 20:59
Jak czytam wasze wypowiedzi to mam wrażenie że wy w jakimś innym swiecie żyjecie. Na miejscu krupy wstrzymałbym całkowicie finansowanie. W realiach finansów publicznych to normalna sprawa. Tak sie robi gdy srodki sa marnotrawione. W GKS własnie tak jest. Fecet powiedział tylko to co wszyscy wiedza. Tzn to ze nie wierzy ze ten material ludzki jest zdolny do wywalczenia awansu. Prognoza bardzo realna. Zrozumiał jaka skala błedów została popełniona i trudno by mowil o awansie bo by debila z siebie zrobil. Radze uspokoic tony wypowiedzi bo poki co ten klub istnieje tylko dzieki miastu i krupie. Oczywiscie mozecie po nim jechac i wylewac niestworzone kalumie tylko to nie on zarzadzal tym klubem a uwielbiany przez was Cygan. Nie badzcie hipokrytami. Co bedzie jak cofnie kase. Jego blad polegal na tym ze trzymal kumpla niezaleznie od rezultatow tylko to on ma wszystkie asy w rekawie a nie wy. W wyborach tez mu nie zaszkodzicie bo ma takie zaplecze ze nie ma szans z nim zaden kandydat. Ile glosow mu zabierzecie 700 1000 max 2000. Dalej chcecie stadion na 20000. Zapomnieliscie jakie glupoty wypisywaliscie.Proponuje na 2000 bo wiecej i tak nie chodzi na ta patologie. Podcinacie galaz na ktorej ten klub siedzi. Na sponsora gks nie ma szans zadnych bo w czyms takim kase moze topic tylko debil a w biznesie takich nie ma
Berol
20 września 2017 at 21:17
o czym ty prawisz facet ? ty nie widzisz tego co sie dzieje prawisz iz jest ok na co czekac bawi cie taplanie sie w tym gównie i wstydzie ?
darek
20 września 2017 at 21:32
Berol czytaj ze zrozumieniem
Berol
20 września 2017 at 21:49
kurwa admini cos zrobia z tymi wpisami ? połowa nie wchodzi a chciałbym np teraz z kolesiem pogawedzic
Berol
20 września 2017 at 22:58
moze byc cokolwiek byle co ale nie tak jak teraz …. tych kurw na spacerkach z bananem ze ok nie bedziemy tolerowac … Mieli dosc okazji by sie wykazac wiec albo za cipki bo jajek chyba nie maja sie scisna i zaczna grac albo tajfun i wypierdalac smieci albo cos pokaza ale nie tak jak teraz …
Irishman
21 września 2017 at 02:44
Darek, co wszyscy wiedzą? Że 1/4 sezonu należy się poddać????? To jest dopiero marnotrawienie pieniędzy!!! A, przecież w Zabrzu rok temu mieli podobną ilość punktów, A DZIŚ TRZĘSĄ EKSTRAKLASĄ!
Berol
21 września 2017 at 18:45
Sorki za język przy niektórych mych wpisach nieco przesadziłem z piwem wczoraj ale od razu jak mysle o tych naszych pseudokopaczach cisnienie momentalnie mi wzrasta 🙁
darek
21 września 2017 at 19:33
cenzura dziala zaden komentarz mi sie nie ukazuje
prawda
21 września 2017 at 20:45
haha a jak mowilem prawde w zeszlym sezonie to kazdy sie ze mnie smial i za chorzowskiego uwazal. to macie
darek
21 września 2017 at 21:31
prawda ze mna bylo identycznie. wrecz wrogiem bylem ale wez poprawke ze tu sporo ludzi o prostym mysleniu jest
WIERNY
22 września 2017 at 07:17
Ludzie zrozumcie, Krupa dał do zrozumienia że kasy w tym roku na GieKSe nie będzie i awansu też. Po co więc chodzić na mecze, jak grają o pietruszkę?