Felietony Piłka nożna
Post scriptum do Chrobrego
Mecz z Chrobrym już na szczęście kończymy ostatnim postem z cyklu „Post scriptum”, w którym możecie poczytać o tym, co nas spotkało na wyjeździe do Polkowic. Zapraszam do lektury.
- Na poranny niedzielny wyjazd do Polkowic mieliśmy ciężko zebrać optymalny skład, więc oprócz mnie i Miśka pojechała z nami do pomocy moja szanowna żona, która zaliczyła drugi wyjazd redakcyjny.
- Wyruszyliśmy w okolicach godziny 8:30 z Mysłowic, większość drogi jest autostradą, a reszta drogą S3, więc liczyliśmy na sprawny przejazd.
- W końcu przed wyjazdem 5-krotnie sprawdzałem czas przejazdu 2:38-2:58, więc powinniśmy być na spokojnie godzinę przed meczem.
- I tutaj wchodzi niedzielny Pan Psikus w postaci 2 zwężeń, jednego niewiadomego korka, ponieważ dalej nikt nie poznał przyczyny, dlaczego na 164. kilometrze samochody zwalniały do zera i nagle przyspieszały. Może robili pokłon przed liczbą 64, szanuję decyzję.
- Powiem szczerze, że wyjazdy ze mną zawsze mają swoje historie, tym razem konieczne było zwiedzenie kilku toalet przy trasie. Na szczęście trafnie podejmowałem decyzje o wizytach chwilę przed korkami.
- Ostatni korek na bramkach przed Wrocławiem rodził ryzyko, że będziemy na stadionie 20 minut przed meczem, więc decydujemy się na objazd.
- Szach-mat, decyzja życia. Dzięki temu oszczędzamy dużo czasu i dojeżdżamy na stadion na 12:00.
- Na bramie odbijamy się samochodem od wjazdu, ponieważ nie zaznaczyliśmy w Accredito wjazdówki autem.
- Nie jestem królem internetu, ale dalej nie wiem gdzie w Accredito jest opcja samochodu, ale widocznie pani z ochrony jest szpecem i takie tematy dla niej to chleb powszedni.
- Na stadionie zajmujemy miejsca między naszym rzecznikiem a pozytywnym gościem z Instata.
- Ale to uczucie mieć wpływ na statystyki, kiedy się podpowiada z nazwiskami – kto strzelał, itp.
- Sam mecz fatalny, wiadomo. Po pierwszej bramce trener Górak tak ryknął, że aż mi żonę wystraszył.
- Odbieram pozytywnie reakcję zawodników po tym beznadziejnym spotkaniu. Zejście na wkurwie, a nie leżenie, czuć mocny mental, chociaż ten mecz kompletnie nam nie wyszedł, szczególnie w obronie.
- Po meczu udajemy się na konferencję prasową.
- Pani prowadząca, prawdopodobnie rzecznik Chrobrego pokazała się z iście kobiecej strony w męskim futbolu.
- Dwa słowa wstępu i siedzi w telefonie, mimo kamer, a wręcz po moim pytaniu robi mi foteczki i wysyła.
- Powiem szczerze, że beznadziejne zachowanie bez szacunku dla trenerów i zgromadzonych.
- W drodze powrotnej Misiek spisywał konferencję z pliku audio, to nie jest jego konik.
- Jak to jest nie umieć spisać konferencji, jak leci radio na full i kierowca do Ciebie gada co 30 sekund, nie rozumiem, a Wy?
- Na powrocie klasyczny Mc’D, gdzie po naszym wyjściu dojechała ekipa klubowa.
- Powrót był ultra męczący w ogromny korku, do Mysłowic dojechaliśmy w okolicach 19:30.
- To i tak było szczęście, bo na przeciwnym pasie widzieliśmy mega ostry wypadek kilku samochodów i 10-kilometrowy korek aż do zjazdu z autostrady.
- Na koniec chodźcie wszyscy na mecz z Banikiem, będzie fajnie!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze