Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu w Niepołomicach
Za nami wyjazd do Niepołomic. Krótki, szybki i klimatyczny – tak można spokojnie nazywać te spotkania w mniejszych miejscowościach. Dlaczego? Dowiecie się poniżej!
- Na wyjazd umówiliśmy się o 15:30 i pojechaliśmy składem: Miro, Misiek i ja. Mimo regularnych problemów z punktualnością, tym razem udało się wyjechać o czasie.
- Na samej trasie widzieliśmy dużą liczbę policji, która pilnowała zjazdów i MOP-ów. Czułem się jak VIP, jadąc do Niepołomic pod taką obstawą. Wahaliśmy się, czy korzystać z przystanku. Jednak podjęliśmy decyzję, że jedziemy bezpośrednio na stadion.
- Zaparkowaliśmy w dobrym miejscu, tuż obok klubowego autobusu, za sektorem gości. Po chwili poszukiwań wejścia dla mediów znaleźliśmy wielką bramę, w którą trzeba było zapukać i można było spokojnie wejść na stadion.
- Sektor prasowy był bardzo mały. Z uwagi na przygotowanie wszystkich tematów związanych z relacjami udałem się na sektor, podczas gdy najlepsi koledzy redakcyjni udali się na sektor VIP, zjeść sobie obiadek zagryzając ciasteczkiem. Nic nie przynieśli, z takimi ludźmi trzeba się użerać…
- Sam mecz ciężko się oglądało z tej perspektywy, jednak wszystko przebiegło dość sprawnie. Na pewno dla nas, bo jeden z młodych kibiców na sektorze zwymiotował pod siebie podczas spotkania. „Pić cza umić” – głosi klasyczne stwierdzenie, a tego ten młody niepołomiczanin będzie musiał się w przyszłości nauczyć.
- Podczas relacji radiowej można było usłyszeć swojski klimat meczu. Oprócz tego, że sędzia dowiedział się, że jest „gnojem”, „mendą” i „bęcwałem”, to bramkarz gospodarzy usłyszał, że jako „pajac” gra ostatni mecz przed swoją publicznością w 1. lidze. Nie wiem, czym Kobylak sobie na to zasłużył.
- Po spotkaniu udaliśmy się na konferencję prasową, mijając szatnię, w której przebierała się drużyna Rafał Góraka. Jak to wyglądało, możecie zobaczyć na miniaturce – klimatycznie!
- Podróż powrotna minęłą bez większych problemów i zameldowaliśmy się w domach o godzinie 22:00.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Łukasz Z.
3 maja 2022 at 20:00
Dzięki za Waszą pracę z której my możemy korzystać! Dobrze , że przegrał Stomil to daje nam pewne utrzymanie. Oczywiście trzeba wygrać z Jastrzębiem by to potwierdzić , ale trzeba już myśleć o następnym sezonie. Tylko skąd wziąć pieniądze na zrobienie kroku naprzód? Jeszcze raz dzięki Panowie;