Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu w Zambrowie
Piękna wycieczka w środku tygodnia z nadzieją na przejście rywala z niższej ligi. Tak też się udało, a, jako że wyjazd był daleki i urokliwy, to było też kilka śmiesznych sytuacji w tematach około meczowych. Zapraszam do lektury.
- Wyjazd zaplanowaliśmy na godzinę 9:00 z Katowic. Wydawała się to idealna pora na to, żeby się wyspać i obskoczyć ten wyjazd w jeden dzień.
- Pojechaliśmy z Miśkiem we dwóch, mając w nadziei, że uda się zrobić wszystko, co zaplanowaliśmy, a jak na 2 osoby to zrobiliśmy live, radio, relację, oceny, foto, kulisy (jeszcze je robię :D) i daliśmy radę!
- W trasie na całe szczęście nie ma już odcinkowego pomiaru prędkości, więc dość miło się jechało, chociaż korek i tak nas dopadł na remontowanym odcinku.
- Z uwagi na to, że naszym partnerem jest Superbet, to w trasie namówiłem Miśka, żeby obstawił całą kolejkę pucharu.
- A co tam! Na powrocie będziemy się cieszyć z wygranej i wybierać samochody z salonów.
- Niestety Misiek przez przypadek dał o cztery zera za mało i z 10 zł walczyliśmy o jedyne 255 zł.
- Przejazd przebiegał spokojnie, oczywiście nie brakowało posiłku w McD, który został skazany za sprzedawanie mięsa niezdatnego do zjedzenia dla człowieka.
- Dobre info, zaraz po jedzeniu, polecam.
- Niczym poklepanie dziecka po pleckach, żeby sobie spokojnie bekło.
- Umówmy się, nas nic nie zabije, bo jesteśmy kibicami GieKSy.
- Przy McD jeszcze na spokojnie opierdzielały się 3 pełne duże radiowozy policyjne.
- Namawiałem Miśka do podejścia z kamerą i nagrania materiału do kulis z zadaniem jakiegoś bekowego pytania, ale to go przerosło.
- Pewnie potrzebuje Waszego wsparcia do takich decyzji.
- Dalej na trasie, w zasadzie zaraz przy stadionie musieliśmy zatankować.
- To było dobre, wejście. Stacja Orlen, 500 m od stadionu.
- Spokojnie sobie tankuję, wchodzimy na stację, a za ladą już lekkie poruszenie.
- Opłaciłem, poprosiłem rachunek, typ już mega poschizowany zerkał tylko ciągle przed drzwi.
- Ale tak, jakby zaraz jakiś dyrektor Orlenu miał wyskoczyć zza winkla, serio.
- Odwracamy się z Miśkiem i idziemy, a oni do siebie: „ROZSTAWIAJ PACHOŁKI! ZAMYKAJ STACJE, BO TEGO NIE OPANUJEMY!!!”
- No kuźwa przecież nie poinformujemy ich teraz, że kibice z nami nie jadą, niech mają swój świat i obronę Częstochowy.
- Taką, którą zawodnicy będą mieli na murawie.
- A może po prostu ten typ ze stacji za chwilę leciał się przebrać i grał w drużynie gospodarzy? 😀
- Ostatnią rzeczą, którą mam na myśli, to złośliwość dla gospodarzy, bo przyjęcie i gościnność tam była TOP.
- Na prawdę: od ochroniarzy, po każdego obecnego na stadionie, mili, przyjaźni ludzie, ucieszeni, że odwiedzi ich grupa kibiców. Było widać taką prawdziwą, szczerą ekscytację. Nie ma też co ukrywać, że nasza ekipa wyjazdowa, to jest zawsze dla nas powód dla dumy, siedząc między gospodarzami.
- Szkoda tylko, że zaraz po tym jak weszliśmy na sektor prasowy, to zlał nas system nawadniania murawy.
- Centralnie, tak wiało, że po prostu dostaliśmy w pysk wodą jak ze szlauchu.
- Dobrze, że nie rozłożyliśmy sprzętu, bo byłoby ciężko, ale taki klimat czasem jest i trzeba być gotowym.
- Ale dobry był też motyw wejścia, bo przechodziliśmy przez budynek między rozgrzewającymi się na ziemi zawodnikami obu drużyn i obok ich szatni. Taki klimat.
- Murawka na Olimpii to był istny dywanik, na prawdę z perspektywy niskiej trybuny, blisko boiska prezentowała się kapitalnie.
- Pogadaliśmy trochę z miejscowymi i mecz ruszył.
- Radio było bardzo zamulone, bo musiałem siedzieć zapakowany w kondon z ciuchów i schować mikrofony, bo mocny wiatr zagłuszał mój głos.
- Po meczu pakujemy się na powrót i ruszamy na pełnej.
- Na pełnej do najbliższej dużej stacji, żeby coś zjeść.
- No i dupa, bo kibice podjechali centralnie przed nami i nie chciało nam się przepychać już, bo podróż by nam się znacznie wydłużyła.
- Odwiedziliśmy kolejnego Orlena, pyszna kawusia na zestaw i jazda do domu.
- Na powrocie słuchaliśmy radia z Olsztyna, bo okazało się, że nasze typy siadły i trwał ostatni szpil.
- Jak to mówią: „no i chuj, no i cześć” – oczywiście ostatni nie siadł, miały być minimum 2 bramki w meczu, a wiecie, jaki był wynik? Oczywiście, że 1-0.
- W pizdu to ferrari i cały misterny plan.
- Do domu wracamy koło 23 i na 7 do roboty pyk.
- Teraz niestety mała przerwa od wyjazdów, ale do następnego!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze