Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Złodzieje marzeń znowu w akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Sobotnie derby od dłuższego czasu były najważniejszym tematem wśród kibiców GieKSy. Katowiczanie chcieli zrewanżować się za jesienną porażkę a przy okazji zesłać rywala do II ligi gdyż tak ułożyła się tabela I ligi. GieKSa do tego spotkania przystępowała z wymuszonymi przez kartki zmianami w składzie gdyż pauzę musieli zaliczyć Kamiński i Prokic. Do składu wrócił Cerimagic oraz Midzierski.

Początek spotkania należał do GieKSy, katowiczanie mieli więcej z gry, ale zagrożenie było tylko stałych fragmentach gry. Po jednym z nich Kamil Słaby miał dogodną okazję do strzelenia gola,  ale spudłował z 7 metrów.

Po tej sytuacji gra się wyrównała a przy jednym z przypadkowych starć w polu karnym GieKSy sędzia podyktował rzut karny dla chorzowian. Skutecznie zamienił go na bramkę Urbańczyk. GieKSa trochę się obudziła, ale to na co było ją stać to jedynie niecelny strzał Błąda w pierwszej połowie.

W drugiej połowie obraz gry za dużo się nie zmienił, GieKSa nastawiona na długie przerzuty grała ślamazarnie, bez pomysłu i polotu. Dobre akcje można było policzyć na palcach jednej ręki. Najlepszą okazję do wyrównania miał Adrian Błąd, którego strzał zablokował na linii obrońca Ruchu. GieKSa do końca atakowała, ale strzał Błąda był jedynym celnym oddanym na bramkę. Po 93 minutach porażka stała się faktem. GieKSa tym samym wypisała się z walki o ekstraklasę.

29 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

29 komentarzy

  1. Avatar photo

    Serbia

    12 maja 2018 at 20:01

    43 lata jestem kibicem tego klubu. Od 13 lata znoszę upokorzenia. Koniec z tym, koszulkę Giekaesu oddaje do Domu Dziecka, a wy pajace w żółtych koszulkach (to jest najdelikatniejsze określenie) jesteście ZEREM. Począwszy od trenera kończąc na bramkarzu, działaczach itp. Cały Śląsk wie, że miasto zabroniło wam awansu, ale wy nie macie na grosz honoru, żeby go wywalczyć dla kibiców. Brak są na was wy chodzące zera. Postaram się przyjechać na trening w poniedziałek i was podsumować bando NIEUDACZNIKÓW

  2. Avatar photo

    wiesiek

    12 maja 2018 at 20:02

    Pisalem kiedys : porazka z Ruchem i wpuszczenie goroli do extraklasy to tegoroczne gwozdzie programu w wykonaniu Gieksy. Kopacze chuje ewidentne ale spora czesc kibicow to jednak frajerzy. Dwa razy dac sie tak wyruchac to trzeba miec zespol downa albo alzeimrra. Ja olalem Giekse po meczu z Kluczborkiem i dzis moge wykrzyczec JESTEM. ZWYCIESCOM !!!

  3. Avatar photo

    korek

    12 maja 2018 at 20:03

    Kurwa ,jakim trzeba być jeleniem żeby wierzyć w awans? Wy na serio nie widzicie tego że kopacze najemnicy robią nas za chuja od trzech sezonów?
    Wygrać z czubem, żeby przedupić z dołem tabeli, przecież to by ślepy zauważył, że nie ma prikazu na awans. Teraz wpierdol do Tychów i tyle z awansu. A nie , no przecież już jest po awansie. Pozdro

  4. Avatar photo

    Kibol

    12 maja 2018 at 20:11

    chorzowscy POKAZALI WAM TO O CZYM WY NAWET NIE ŚMIECIE MARZYĆ Z TAKIMI CIO……I TO JA PIER……..E TAKI AWANS !!!!!

  5. Avatar photo

    Solski

    12 maja 2018 at 20:13

    #korek To nie chodziło o awans, bo w to nikt normalny ie wierzył, nie z tym towarzystwem wzajemnej adoracji. Chodziło o zwykłe wbicie gwoździa ale te pierdolone panienki nie potrafią. I krótko mówiąc KUrWY i tak spadną, ale te jebane cioty do tego się nie przyczyniły

  6. Avatar photo

    Dawid

    12 maja 2018 at 20:20

    Nikt mi nie powie że ta porażka to przypadek po sportowej walce. Zrobili dokładnie to samo co rok temu z Kluczborkiem. Po dobrym meczu z Podbeskidziem podbili kursy u bukmacherów i dorobili sobie do wypłaty zasrańcy bez honoru

  7. Avatar photo

    Solski

    12 maja 2018 at 20:24

    I powiem krótko.
    Teraz po tym szpilu mam was jebane kopacze głęboko w dupie. Jesteście zerem a nawet mniej niż zero.

  8. Avatar photo

    carra23

    12 maja 2018 at 20:32

    TO WSZYSTKO JEST USTAWIONE!PILKARSKI POKER W KATOWICACH!AMEN!!!

  9. Avatar photo

    wiesiek

    12 maja 2018 at 20:38

    Solski kopacze maja w dupie co ty o nich myslisz i w dupie maja wszystkich kibicow.

  10. Avatar photo

    Irishman

    12 maja 2018 at 20:40

    To jest najgorszy sezon od BARDZO DAWNA! To jest chyba w ogóle najgorszy sezon w historii naszego klubu!Nie dość, że poniesiemy sportową klęskę, to jeszcze daliśmy się ograć DWA RAZY(!!!!!!!!!!) chorzowskim i to nie jakimś zajebistym ale ich młodzieży! Jeszcze niech naszym kosztem awansują gorole albo dzbany, to pozostaje tylko wykopać głęboki dół i się w nim zakopać!

    I bardzo proszę nie obwiniać piłkarzy o to, że nie walczyli BO WALKA BYŁA!!!!! Tylko totalnie zabrakło umiejętności, a przede wszystkim TAKTYKI I KONCEPCJI TRENERA jak grać z takim… piłkarskim NIC(!!!), jak te chorzowskie dzieci!

    Ten sezon jest już stracony. Ale mam OGROMNE OBAWY, czy także nie następny, z tym trenerem na ławce!!!

  11. Avatar photo

    Solski

    12 maja 2018 at 20:46

    Od dzisiaj mam na was kopacze totalnie wyjebane. Zaczyna się sezon urlopowy i czas MŚ (wyjdziemy z grupy? może być ciężko). Tak więc dziękuje wszystkim osobom redagującym stronę za super wykonaną robotę.

  12. Avatar photo

    Darek

    12 maja 2018 at 20:49

    Jak to jest ze Ruch wygrywa z nami i kibicowsko i na boisku i to dwa razy 🙁 Czy my zawsze bedziemy w ich cieniu? :((

  13. Avatar photo

    Mecza

    12 maja 2018 at 20:56

    @Irishman, wydaje mi się że jako jedyni żałowaliśmy Mandrysza. Tak jak Podbeskidzie nigdy nie awansuje z Noconiem tak jak my z Paszulewiczem. Bardzo łatwo poprawić zespół aby mało tracił, ale ciężko nauczyć grać do przodu.

  14. Avatar photo

    Eryk

    12 maja 2018 at 20:59

    Ale z was debile… Gdyby piłkarze mieli zielone światło to by im spuscili lomot 6:0. Zapewne Warzycha poprosił Furtoka o przysługę by piłkarze się położyli. O ile kibice się nie lubią to trenerzy i władze GieKSy i Ruchu Chorzów dobrze ze sobą żyją a sąsiadom trzeba pomóc. Poza tym my i tak nie możemy jeszcze awansować do ekstraklasy! Taka jest prawda a każdy kto wierzył w wygraną to naiwniak sorry ale taki mamy w Katowicach klimatAle z was debile… Gdyby piłkarze mieli zielone światło to by im spuscili lomot 6:0. Zapewne Warzycha poprosił Furtoka o przysługę by piłkarze się położyli. O ile kibice się nie lubią to trenerzy i władze GieKSy i Ruchu Chorzów dobrze ze sobą żyją a sąsiadom trzeba pomóc. Poza tym my i tak nie możemy jeszcze awansować do ekstraklasy! Taka jest prawda a każdy kto wierzył w wygraną to naiwniak sorry ale taki mamy w Katowicach klimat

  15. Avatar photo

    Irishman

    12 maja 2018 at 21:07

    Dodam, tylko jeszcze, że zapomnijmy o jakichś sponsorach! A kto wie czy i Miasto się w końcu nie wkurzy i nie przestanie dawać kasę na tą patologię!
    No bo jak ktoś szanuje swoje pieniądze, to nie będzie je ładował w drużynę, która… opiera swoją grę na farcie, na tym czy wyjdzie któremuś tam piłkarzowi jakiś centro-strzał. Kuźwa, my tak wygrywaliśmy za Paszulewicza większość meczów, że coś tam wpadło i potem już poszło!
    Tak samo przegrywamy, że przeciwnikowi coś wpadło A MY BYLIŚMY BEZSILNI!!!!!

    Przecież, jak ktoś ma ładować kasę w tak grającą drużynę, z takim trenerem to równie dobrze może sobie zagrać w ruletkę!!! Przynajmniej wstyd będzie mniejszy jak się nie uda!

  16. Avatar photo

    Tomek

    12 maja 2018 at 21:33

    Serbia, wiesiek, korek, Dawid, Eryk – nie napiszę, że się z Wami zgadzam, bo zgadzać to się można z opinią. Wy piszecie po prostu prawdę, a prawda jest obiektywna i tylko jedna – ruchają nas jak chcą od dobrych dwóch-trzech lat, jak nie dłużej. Nie wiadomo jedynie czy piłkarze, trenerzy, zarząd czy miasto ? Prawdopodobnie wszyscy. Jakimi jednak trzeba być kutasami żeby Nas wyruchać w najgorszy możliwy sposób – dwoma porażkami ze spadającymi śmieciarzami, dając awans gorolom ze sosnowca albo dzbanom z tychów? Jak oszukiwanie moja logika jest w stanie jeszcze pojąć to stylu w jakim to zrobiono -nie. Pozdro dla tych kilkudziesięciu którzy przyszli pod stadion wykrzyczeć to złodziejom marzeń, wiary, pieniędzy i świętości. Oby zgnili w piekle, amen.

  17. Avatar photo

    Bartolo

    12 maja 2018 at 21:43

    Do kompletu z zeszłego sezonu brakuje tylko info o,,zakazie udzielania wywiadów”do odwołania…jak po Kluczborku..

  18. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    12 maja 2018 at 21:52

    Sezon się zakończył..Paszulewicz zostaje..okres przygotowawczy jest jego..w zimie podsumowanie jego pracy..dziękuje za uwage

  19. Avatar photo

    Robson

    12 maja 2018 at 21:56

    Paszulewiczowi już dziękujemy !
    Jego kretyńskie zmiany w wielu meczach bezsensowny konflikt z Dawidem Plizgą który jako wychowanek podejrzewam że gryzł by trawę w derbach, zwłaszcza że za kartki nie mógł grać Prokić to aż się prosiło Pizga za Prokića ale przecież Paszulewicz zawsze wie lepiej i nikogo nie słucha 🙁

  20. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    12 maja 2018 at 22:02

    Nie dajmy się zwariować Panowie..Brzeczek był..pozniej Mandrysz..teraz Paszulewicz..a skład prawie bez zmian..tutaj nawt nasz ec trener Nawałka by nie pomogł bez zmian w w składzie..bo ten się nie Zmienia..to są kurw kosmetyczne zmiany

  21. Avatar photo

    Se

    12 maja 2018 at 22:05

    Do Turcji ich trzeba wysłać aby szlufowali formę tak jak co roku.:)

  22. Avatar photo

    Debelak

    12 maja 2018 at 22:12

    cała Polska dzisiaj śpiewa Ruch rozjebał cy9ańskie ścierwa 🙂 44 cy9anki !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  23. Avatar photo

    marcinwitosa

    12 maja 2018 at 22:13

  24. Avatar photo

    Dziadek

    12 maja 2018 at 22:14

    Mecz odpuszczony, bo przecież sportowo powinni ich pyknąć z 6:0. Kolejny rok resztka kibiców Gieksy jest robiona w ch… Czujmy się jak frajerzy bo uwierzyliśmy w „nowy” projekt. A to cyrk. Całe gadanie trenera o nowym otwarciu, zapierdalaniu i stawianiu na młodzież to ściema. Rezerwy szerokie a ten zamiast młodzieżą, gra kopaczami, którzy załatwiają kolejny rok 1 ligę dla Katowic. Niech więc SPIERDALA pan trener. Tylko… jak już chcieli tracić pkt by nie awansować, to mogli stracić je z Podbeskidziem, nawet tego wyczucia ch… nie mają.

  25. Avatar photo

    Eryk

    12 maja 2018 at 23:42

    Naprawdę jesteście smieszni. To było do przewidzenia że gieksa się podłoży. Już rok temu we wrześniu było wiadomo, że GKS nie ma zielonego światła na awans. Wgrywanie meczy z najlepszymi tomydlenie oczu frajerskim kibicom wierzącym w awans. Było wiadomo że gieksa się podłoży lokalnemu sąsiadowi w potrzebie. Skonczcie się tutaj spuszczac Paluszewicz specjalnie wystawił zjebow by przypadkiem nie wygrali

  26. Avatar photo

    marcin

    13 maja 2018 at 00:02

    tu potrzeba zmian ,ale radykalnych do huja pana!!muszą zniknąć gracze tacy jak Goncerz,Zejdler,Midzierski,Kalinkowski…..dopóki „trzon”drużyny będzie taki sam,to kurwa mać nigdy nie będzie dobrze!!!wyjebac wszystkich, zaczac budowac drużynę od nowa i huj!!!to jest jedyna droga do tego ,żeby było dobrze,nawet kosztem awansu w nastepnym sezonie…..a tak te jebane patałachy sobie tutaj zrobili ciepły kurwidołek,gdzie czy grasz w huja czy nie,to kasa sie zgadza…

  27. Avatar photo

    @marcin

    13 maja 2018 at 01:45

    Ktoś ich do tego kurwidołka zaprosił i od lat toleruje.

  28. Avatar photo

    olo

    13 maja 2018 at 02:08

    Bo trzeba było przed meczem przeprowadzic z nimi rozmowe motywacyjna zeby czasem nie przyszlo im do głowy sprzedawanie meczu lub gra u booka jakby jeden w yj dostał to by wiedzieli ze nie ma żartów

  29. Avatar photo

    mietek44

    13 maja 2018 at 21:10

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga