Felietony
Schowani za barierą żenady…
Powiedzielibyśmy, że to już przechodzi ludzkie pojęcia, że się nie mieści się to wszystko w pale, że mamy sabotażystów itd. Ale czy to już nie jest zdarta płyta? Czy już nie pisaliśmy o tym tysiąc razy?…
Wydawało nam się wiosną, że większych pajaców na boisku mieć już nie będziemy, a spartaczona szansa na awans to jest szczyt i apogeum kompromitacji, jakie mogą wystąpić na Bukowej. Niestety pomyliliśmy się. To co się dzieje teraz to już nie tylko kontynuacja, ale wręcz doszlifowywanie do perfekcji piłkarskiego dna, tak głębokiego, jakie tylko da się osiągnąć. Zobaczcie – na wiosnę przegrywaliśmy u siebie prawie wszystko co leci. Ale przynajmniej z Miedzią, Podbeskidziem czy Sandecją. A co mamy teraz? Klęski z takimi „potentatami” jak Pogoń Siedlce i Puszcza Niepołomice…
W obu spotkaniach GKS prowadzi 1:0 i w obu przypadkach te barany nie umieją nawet utrzymać remisu. Dodatkowo grają taką padakę, że oczy i zęby bolą. Nie da się na to patrzeć bez odruchu wymiotnego.
Marketing spierdzielony, PR spierdzielony, kibiców przychodzi coraz mniej. Ta banda udająca piłkarzy po prostu robi wszystko, żeby sabotować wszystko inne – co dobre – w naszym klubie. Ja naprawdę współczuję wszystkim pracownikom administracji czy mediów klubowych, że muszą dzielić firmę z takimi patałachami. Ja bym się wstydził i chyba bym zmienił robotę, bo nie chciałbym swoim nazwiskiem firmować takiego gówna.
Niektórzy kibice zarzucają nam, że jedziemy po piłkarzach, czasem trenerze, a oszczędzamy prezesa. Niestety i tutaj nasza dobra wola się za chwilę skończy. Jeśli jeszcze przez jakiś czas będziemy oglądać takie piłkarskie dno, a prezes nie będzie potrafił walnąć pięścią w stół (tak jak nie potrafił na wiosnę), to będzie dowód na to, że i z nim coś jest nie tak. Jeśli faktycznie jest tak, że atrakcyjnym klubem jesteśmy w dzisiejszych czasach już tylko dla piłkarskich odrzutów (bo taki jest efekt wszystkich transferowych zaciągów), to rolą prezesa jest jednak reagować w momencie, kiedy postawa jest więcej niż skandaliczna.
Ileż jeszcze mamy tolerować to klepanie się po dupie? Za chwilę może się okazać, że ta banda SPUŚCI NAS DO DRUGIEJ LIGI. Czas więc dla Wojciecha Cygana na interwencję. Może jeszcze nie teraz, może nie dzisiaj. Ale jeśli dostaniemy wpierdol od Rakowa (co jest bardzo prawdopodobne), a potem mamy w perspektywie Chojnice i Odrę Opole, to czas na zdecydowane ruchy, a nie tolerowanie tej błazenady.
Pozytywne jest to, że zatrudnili trenera mentalnego, oczywiście po pierwszym spotkaniu nie można liczyć na efekty. Ale trener mentalny może pomóc co najwyżej w odblokowaniu pewnych kwestii, ale nie jego rolą jest wytłumaczenie takiemu Mokwie, że jak przeciwnik wbiega w pole karne w celu strzelenia gola, to wypadałoby pobiec za nim, a nie stać jak te głupie cielę i się gapić. Nie rolą trenera mentalnego jest wytłumaczenie Kulińskiemu, że jak rywal jest za nim, to nie oznacza, że zostanie tam na wieki wieków amen. Dlaczego coraz to kolejne tabuny piłkarzy, które przychodzą do nas muszą się wyróżniać tak skrajnym odpuszczeniem przeciwników, którzy z uśmiechem na ustach strzelają gole? Ludzie nerwy tracą, żeby oglądać takiego jednego z drugim opierdalacza. Odechciewa się wszystkiego…
Po Pogoni była wizyta pod szatnią i spotkanie z kibicami w tygodniu. Jak widać ambicji starczyło tylko na jeden mecz, w Legnicy. Z Puszczą na 20 minut. Potem oglądaliśmy dobrze znany poziom z całego tego koszmarnego roku. Kibice piszą o „walce”. Ale co po tej „walce” skoro nie było jej w momencie tracenia goli?
I czas już chyba o tym powiedzieć głośno, ale najprawdopodobniej zrezygnujemy z kilku kategorii w Złotych Bukach w tym roku. Zabawa w wybieranie Piłkarza Roku byłaby przecież pluciem kibicom w twarz, ale tym razem już nie przez piłkarzy, tylko przez nas. To byłby taki Grudziądz w naszym wykonaniu.
Wczoraj w sumie taki Grudziądz trochę mieliśmy, w wykonaniu klubu. Postawienie barierek przed szatnią to naprawdę tak głupia i żenująca zagrywka, która jedyne co spowodowała to wzrost wkurwienia u kibiców już przed meczem. Kto wpadł na taki pomysł, kto zatwierdził, kto nie zaprotestował? Nie wiemy. W każdym razie hasło „Cała GieKSa razem” w takich momentach coraz bardziej nadaje się na śmietnik. Piłkarze już i tak robią wszystko, żeby nie miało racji bytu, ale takimi działaniami, jak te barierki zaognia się niepotrzebnie już i tak napiętą do granic możliwości atmosferę.
Swoją drogą, jak widać wiara klubu w piłkarzy też jest „ogromna”. Nie krytykujemy. Bo to przecież prawdopodobnie raczej rzetelna ocena możliwości szatni. Czyli rozsądne założenie, że ta ekipa przegra u siebie z Puszczą Niepołomice. Co już samo w sobie brzmi strasznie.
Trener Piotr Mandrysz pogubiony totalnie i załamany na konferencji. Najpierw mówi z wyrzutem, że po stracie gola na 1:1 „znowu ruszyli do ataku”, by potem powiedzieć, że trzeba było bardziej zaatakować. Po jego minie można wyczytać „po co ja tu przyszedłem?”. Można się zastanawiać, czy on w ogóle wierzy w tę drużynę… Bo pomysłu na razie nie ma.
Jesteśmy zdruzgotani. Wiosną miał być awans i ekstraklasa, a teraz jest dół tabeli, trzy porażki w czterech meczach, dwie kompromitacje u siebie z drużynami niżej notowanymi.
Oni nie zasługują na jeden pozytywny okrzyk dopingu… I mam nadzieję, że ten doping pojawi się już tylko wtedy, kiedy oni sobie na niego zapracują…
Felietony Piłka nożna
Plusy i minusy po Lechii
GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.
Plusy:
+ Bartosz Nowak
Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.
+ Rafał Strączek
Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.
+ Skuteczność przy niskim posiadaniu
38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.
Minusy:
– Zmarnowane okazje
Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.
Podsumowanie:
2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.
GieKSiarz
Piłka nożna
Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień
Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.
Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.
Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.
W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.
Piłka nożna
Górak: Z tak ambitną grupą jeszcze nie pracowałem
Przed meczem z Lechią Gdańsk odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz pomocnik Sebastian Milewski.
Michał Kajzerek: Bilety na mecz z Lechią są cały czas w sprzedaży. Sebastianie, ostatnio świetna forma, jaki proces przeszedłeś, by uzyskać taki poziom?
Sebastian Milewski: Kluczowy był okres przygotowawczy w Turcji, to zaowocowało tym, że jestem tak dobrze przygotowany do rundy.
Rafał Górak: Rywal bardzo dobry, mocno punktujący, choć rozpoczął na minusie. To drużyna absolutnej czołówki, zdobyła do tej pory najwięcej bramek. Przyjeżdża drużyna dobra na wielu płaszczyznach, ustawiona taktycznie i przygotowana motorycznie. Nie bez przyczyny ma na swoim koncie tyle punktów.
Z powodu kartek nie zagrają Arkadiusz Jędrych i Alan Czerwiński, jak ich zastąpić?
Wszystko się rozstrzygnie wśród tych obrońców, których mamy. W jaki sposób na ten mecz wyjdziemy, jeszcze nad tym pracujemy, aby to dobrze funkcjonowało. Mieliśmy już takie momenty, gdy Arka nie było, w grach kontrolnych. Jesteśmy na tę okoliczność przygotowani, będę trzymał kciuki za zawodników, którzy tę szansę dostaną.
Historycznie trzeba się naprawdę daleko cofnąć, bo aż do 2023 roku, gdy Arkadiusz Jędrych musiał pauzować.
Często rozmawiamy o różnych rzeczach, Arek jest najlepszym wykładnikiem. Jeśli ktoś miał cel, musi mieć pomost, dyscyplinę. Dyscyplina kolegi Jędrycha jest na najwyższym poziomie, kapitan zespołu. Świeci przykładem, ma w sobie dużą pokorę i wyciąga wnioski z błędów. Mam ogromną satysfakcję, że rozwinął się w taki sposób.
Kto wystąpi z opaską kapitana?
Mamy swoją hierarchię, poinformuję drużynę o tym fakcie. Przygotowujemy się do rzeczy najważniejszych, opaskę ktoś na pewno przejmie.
Czujesz presję, że musisz dorównać Oskarowi Repce?
Sebastian Milewski: Wiadomo, jakim Oskar był zawodnikiem. Ja jestem trochę innym typem piłkarza. Moja gra będzie wyglądała inaczej, bo mam inne cechy boiskowe.
Razem z Mateuszem Kowalczykiem jesteście uznawani za najlepszy duet pomocników w Ekstraklasie.
Ta współpraca jest na wysokim poziomie, ale musimy nadal nad tym pracować. W Ekstraklasie jest wielu dobrych zawodników i możemy od nich podpatrywać niektóre elementy.
Czy ktoś jeszcze będzie niedostępny w tym meczu?
Rafał Górak: Wydaje mi się, że do dyspozycji dostępna będzie cała ekipa.
Patrzycie już w górę tabeli?
Mamy ambitne cele, najambitniejsze z możliwych. Wiemy, jak wygląda tabela. Mecz z Lechią będzie mocnym wyzwaniem, trudnym egzaminem. Wiosnę rozpoczęliśmy mocno, mamy dużo pozytywnej energii. Z tak ambitną grupą ludzi jeszcze nigdy wcześniej nie pracowałem.
Słabym punktem był mecz z Arką. Trójmiasto ma znaczenie?
Było ciężko, nie poradziliśmy sobie. W pewnym momencie straciliśmy prowadzenie i punkty nam się wymknęły. Wyciągnęliśmy z tego wnioski i w Radomiu zagraliśmy lepiej. Nie łączymy tych faktów, że oni są z górnych rejonów Polski.
Pojawia się obawa, że w końcu przyjdzie słabszy mecz?
Sebastian Milewski: Nie, chcielibyśmy punktować jak najdłużej, początek rundy był co najmniej dobry. Tak jak wszyscy widzimy, ten sezon jest na tyle szalony, że każdy punkt będzie na wagę złota.
Jaki będzie klucz do tego, by uzyskać dobry wynik?
Słyniemy z tego, że mamy szczelną defensywę. W tej kwestii nic się nie powinno zmienić. Zdajemy sobie jednak sprawę, jaką siłę ofensywną mają zawodnicy Lechii. W każdej sytuacji koncentracja będzie kluczowa, potrafią robić przewagę w każdej akcji. Musimy pokazać swoją mądrość w tym meczu.


bce
12 sierpnia 2017 at 11:18
Ku.. w trybie awaryjnym ściągać młodzież z Zabrza i Ostrawy co mają ambicje!!! Może wtedy będzie miał trener Mandrysz materiał do grania. K… gdzie jest skauting klubowy? Motała wy… .
rise
12 sierpnia 2017 at 11:43
MOTAŁA WON!!!
Dino
12 sierpnia 2017 at 12:56
@bce. Z zabrza??? Po jaki ch.. od nich? Na „wspolpracy” z nimi nigdy dobrze nie wyszlismy i pewnie nie wyjdziemy.
Ryba psuje sie od glowy. Dziesiatki pilkarzy i kilku trenerow sie u nas przewinelo i dno. A Cygan siedzi i zawija…
furti
12 sierpnia 2017 at 13:48
krupa pociago za sznurki wszyscy nos robia w chuja, stadionu nie bydzie. zajebac dwoch dla zasady.
UK
12 sierpnia 2017 at 17:47
Cygan ty jebany frajerze nic nie potrafisz wykrzesac z tych lachociagow w koszulkach Gieksy?
antyGrzyb
12 sierpnia 2017 at 19:45
Mandrysz wez se tych swoich WYBRANCÓW i wypierdalaj a Jojko niech weżmie młodzików i tych którym Mandrysz nie dał szans bo jest tam sporo fajnych i obiecujacych zawodników
Ren
12 sierpnia 2017 at 20:42
Niestety Cygana osobiście zwolnić nie możemy, ale możemy zwolnić w przyszłym roku jego szefa. Krupa nie zrobił w Katowicach absolutnie nic sensownego oprócz usługiwania deweloperom. W przyszłym roku Krupa powinien zostać przez nas zwolniony. Każdy ma swój głoś. Jak zwolnimy szefa Cygana, to i Cygan w konsekwencji poleci, a ostatecznym winowajcom całej sytuacji jest właśnie Krupa, bo to on jest na szczycie tej drabinki zarządzania. Krupa won!
tomek
12 sierpnia 2017 at 22:57
Ren w pelni sie z toba zgadzam. Trzeba zrobic demostracje pod um z kilku tysiecy ludzi pod haslem ciamajda wypad i bedzie skutek. Wtbory swoja droga
Dziadek
14 sierpnia 2017 at 00:53
Ren i Tomek, macie rację. Cygana trzyma rządząca od 20 lat sitwa. Na zasadzie mierny ale wierny. Nawet nie potrafił dotrzymać obietnicy, bo co z tego, że złożył dymisję a miasto jej nie przyjęło? Miał odejść i gdyby chciał, to by odszedł. No i mamy powtórkę kiepskiego filmu. Ludzi mało, ale ludzie nie są ślepi. Wiele ekim wymienia pół składu przy mniejszym budżecie i drużyna gra po 2 miesiącach, że przyjemnie popatrzeć…
MARCIN
14 sierpnia 2017 at 16:57
A po co miał Cygan odchodzić jak ma pełne poparcie miasta i jeszcze jak nie przyjęli jego wypowiedzenia to już w ogóle siedzi cicho bo kaska napewno fajna, rok po roku leci, wie że ma zero pojęcia o Prezesurze ale siedzi cicho i się ino głupio uśmiecha bo nie może w to uwierzyć ..