Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [25] – Szybkie sprowadzenie na ziemię przez bełchatowian
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u ze Skrą trwał 73 minuty, z czego I set 22 min. – II set 26 min. – III set 25 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 19: zagrywka 12, atak 5, siatka 2, inne 0.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 20: zagrywka 12, atak 6, siatka 0, inne 2.
Ilość zdobytych punktów – GKS 42: Kapelus 7, Pietraszko 7, Butryn 6, Kohut 6, Sobański 6, Quiroga 5, Witczak 3, Komenda 1, Fijałek 1,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 12: Pietraszko 4, Butryn 2, Kapelus 2, Sobański 2, Komenda 1, Kohut 1,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 30: Kapelus 5, Kohut 5, Quiroga 5, Butryn 4, Sobański 4, Witczak 3, Pietraszko 3, Fijałek 1,
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 14: Kapelus 4, Kohut 3, Butryn 2, Pietraszko 2, Komenda 1, Fijałek 1, Sobański 1,
Ilość zagrywek – GKS 62: Kohut 12, Pietraszko 11, Butryn 9, Quiroga 8, Komenda 7, Kapelus 7, Sobański 4, Witczak 3, Fijałek 1,
Ilość błędów na zagrywce – GKS 12: Pietraszko 4, Kohut 3, Kapelus 2, Witczak 1, Sobański 1, Quiroga 1,
Ilość asów serwisowych – GKS 4: Pietraszko 2, Butryn 1, Kohut 1,
Ilość przyjęć – GKS 62: Kapelus 21, Quiroga 18, Sobański 11, Mariański 10, Fijałek 1, Kohut 1,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 2: Sobański 1, Quiroga 1,
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 50%: Kohut 100%, Mariański 60%, Kapelus 52%, Quiroga 50%, Sobański 36%, Fijałek 0%,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 27%: Mariański 40%, Kapelus 29%, Quiroga 28%, Sobański 18%, Fijałek 0%, Kohut 0%,
Ilość ataków – GKS 77: Butryn 14, Sobański 14, Kapelus 13, Quiroga 12, Witczak 10, Pietraszko 7, Kohut 6, Fijałek 1,
Ilość błędów w ataku – GKS 6: Butryn 2, Sobański 2, Witczak 1, Quiroga 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 8: Butryn 2, Quiroga 2, Witczak 1, Kapelus 1, Pietraszko 1, Sobański 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 33: Kapelus 7, Kohut 5, Sobański 5, Quiroga 5, Butryn 4, Witczak 3, Pietraszko 3, Fijałek 1,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 43%: Fijałek 100%, Kohut 83%, Kapelus 54%, Pietraszko 43%, Quiroga 42%, Sobański 36%, Witczak 30%, Butryn 29%,
Ilość bloków punktowych – GKS 5: Pietraszko 2, Komenda 1, Butryn 1, Sobański 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 0:
Pierwszy set zaczął się od naszego prowadzenia 3:0, ale dalsza jego część była bardzo wyrównana z kilkukrotną zmianą prowadzenia (od 8:6, poprzez 11:12, na 14;13 i 14:15 aż do wyniku 19:17). Od tego momentu skończyła się dobra gra GKS-u w tym secie i już tylko Kapelus po własnej akcji zdobył jeden, jedyny punkt do jego końca! Końcówkę zagraliśmy bardzo słabo i taki był tego efekt końcowy. Skuteczność w ataku – GKS miał 44% przy 69% Skry – w punktach wyszło 11:18, prawdziwa klęska. W asach i blokach też byliśmy gorsi 2:4. Błędy własne – GieKSa miała tylko 3 przy 7 bełchatowian. Przyjęcie lepsze po stronie gości – dokładne na poziomie 41% do 61%, a perfekcyjne na poziomie 32% do 56%. Punktowanie rozłożyło się na cały zespół, ale efekt był mizerny – zaledwie 13 oczek.
Druga partia zaczęła się od wyrównanej gry i prowadzenia przeciwników (4:5). Potem dobry fragment spotkania pozwolił odskoczyć na cztery oczka przewagi (12:8) i utrzymać ją aż do stanu 18:14. I w tym momencie powtórzyła się sytuacja z pierwszego seta, gdy nasza gra stanęła kompletnie. Aż pięć punktów z rzędu dla rywali i już przegrywaliśmy 18:19. Jeszcze za sprawą bloku Sobańskiego udało się wyjść na prowadzenie 22:21, ale w samej końcówce lepiej prezentowali się bełchatowianie i przechylili szalą zwycięstwa na swoją stronę. Skuteczność w ataku – GKS miał 55% przy 67% Skry – wynikowo wyliczono 12:14. W asach i blokach 4:1 dla nas czym zniwelowaliśmy straty z ataku. Błędy własne – GieKSa miała aż 10 przy 7 bełchatowian. Przyjęcie znów o niebo lepsze u rywali – dokładne na poziomie 58% do 82%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 59%. Najlepiej punktował Butryn – 5 oczek przy 60% skuteczności.
Trzeci set był wyrównany tylko do stanu 6:6, potem im dalej w las tym gorzej. Chwilę potem było 6:9 i udało się tylko zniwelować straty na 11:12. Od tego momentu GieKSa nie miała już nic do powiedzenia, goście wyszli na prowadzenie 11:14, a od 14:17 to już przykro było patrzeć na nasze poczynania (14:22)!!! i było po sprawie. Skuteczność w ataku – GKS miał 33% przy 54% Skry – punktowo wyszło 10:13. W asach i blokach 3:5 dla gości. Błędy własne – GieKSa miała 7 przy 5 bełchatowian. Przyjęcie tym razem bardziej wyrównane – dokładne na poziomie 52% do 53%, a perfekcyjne na poziomie 29% do 47%. Punktowanie trzymali Sobański 5 oczek i Pietraszko 4 oczka (obaj przy 50% skuteczności).
Ogólnie GKS tym razem zagrał tak jak przyzwyczaił nas wcześniej. Dobrze do pewnego momentu, a potem hulaj dusza… Szkoda i tak przegranych pierwszych dwóch partii, które były bez wątpienia do wygrania. W trzeciej nie mieliśmy nic do powiedzenia. Tak więc Skra bardzo szybko wybudziła nas z tego zwycięskiego snu z ZAKSĄ. Skuteczność w ataku – GKS miał 43% przy 63% Skry – w punktach wyszło 33:45. W asach serwisowych wygraliśmy 4:2, natomiast w blokach punktowych przegraliśmy 5:8. Łącznie po skończeniu własnych akcji punktacja wyszła następująca – 42:55. Błędy własne prawie na remis – GieKSa miała 20 przy 19 bełchatowian. Przyjęcie było lepsze po stronie rywali – dokładne na poziomie 50% do 66%, a perfekcyjne na poziomie 27% do 54%. Trudno kogokolwiek wyróżnić w naszym zespole po tym spotkaniu, wystarczy spojrzeć na ilość punktów zdobytych przez poszczególnych siatkarzy, nikt nie zaliczył dwucyfrowej liczby oczek, a to mówi wiele. Teraz przed nami starcie z beniaminkiem lig, więc trzeba wrócić do dyspozycji zaprezentowanej w Kędzierzynie.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 25 meczach (94 sety)
Bilans meczów łącznie – 12:13 – Bilans punktów – 34:41 – Bilans setów – 44:50 – Bilans małych punktów – 2083:2122
Bilans meczów „u siebie” – 5:8 – Bilans punktów – 14:25 – Bilans setów – 18:28 – Bilans małych punktów – 1009:1059
Bilans meczów „na wyjeździe” – 7:5 – Bilans punktów – 20:16 – Bilans setów 26:22 – Bilans małych punktów – 1074:1063
Rozegrane mecze – 25: Komenda, Butryn, Kapelus, Quiroga, 24: Witczak, Pietraszko, Kohut, Mariański, 19: Fijałek, 18: Sobański, 17: Stelmach, 15: Krulicki, 14: Kalembka, Stańczak,
Rozegrane sety – 93: Quiroga, 88: Komenda, 87: Butryn, 84: Kohut, 80: Pietraszko, 78: Mariański, 76: Kapelus, 55: Witczak, 48: Stańczak, 47: Fijałek, 46: Sobański, 28: Krulicki, Stelmach, 27: Kalembka,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 17.210:18.620
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 2361 minut, z czego I set 613 min. – II set 631 min. – III set 635 min. – IV set 403 min. – V set 79 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 613: zagrywka 359, atak 185, siatka 32, inne 37.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 650: zagrywka 431, atak 159, siatka 23, inne 37.
Ilość zdobytych punktów – GKS 1470: Butryn 349, Quiroga 310, Kohut 180, Pietraszko 176, Kapelus 176, Witczak 87, Sobański 68, Komenda 53, Krulicki 29, Kalembka 29, Fijałek 8, Stelmach 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 499: Butryn 118, Quiroga 94, Pietraszko 64, Kohut 61, Kapelus 53, Komenda 39, Witczak 24, Sobański 21, Krulicki 11, Kalembka 6, Stelmach 4, Fijałek 4.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 971: Butryn 231, Quiroga 216, Kapelus 123, Kohut 119, Pietraszko 112, Witczak 63, Sobański 47, Kalembka 23, Krulicki 18, Komenda 14, Fijałek 4, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 560: Butryn 167, Quiroga 136, Kohut 104, Pietraszko 79, Kapelus 55, Witczak 38, Krulicki 15, Kalembka 4, Sobański 4, Stelmach 3, Komenda -2, Fijałek -6, Stańczak -7, Mariański -30.
Ilość zagrywek – GKS 2083: Quiroga 366, Butryn 301, Pietraszko 293, Kohut 253, Komenda 247, Kapelus 242, Witczak 101, Sobański 90, Kalembka 69, Fijałek 59, Krulicki 57, Stelmach 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 431: Pietraszko 74, Butryn 71, Kohut 63, Quiroga 54, Komenda 47, Kapelus 42, Kalembka 19, Sobański 19, Witczak 17, Fijałek 13, Krulicki 10, Stelmach 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 135: Quiroga 32, Butryn 26, Pietraszko 24, Kohut 15, Komenda 11, Witczak 9, Kapelus 8, Fijałek 4, Krulicki 3, Stelmach 1, Kalembka 1, Sobański 1,
Ilość przyjęć – GKS 1763: Quiroga 619, Kapelus 427, Mariański 386, Sobański 171, Stańczak 99, Pietraszko 17, Kohut 15, Stelmach 6, Kalembka 6, Krulicki 6, Komenda 6, Butryn 2, Fijałek 2, Witczak 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 136: Quiroga 42, Kapelus 31, Mariański 30, Sobański 15, Stańczak 7, Pietraszko 3, Krulicki 3, Komenda 3, Fijałek 1, Kalembka 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 365: Quiroga 124, Kapelus 96, Mariański 69, Sobański 45, Stańczak 21, Pietraszko 3, Stelmach 2, Kohut 2, Komenda 1, Kalembka 1, Krulicki 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 443: Quiroga 157, Mariański 116, Kapelus 98, Sobański 40, Stańczak 21, Kohut 2, Stelmach 2, Pietraszko 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Witczak 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%, Mariański 30%, Quiroga 25%, Sobański 23%, Kapelus 23%, Stańczak 21%, Krulicki 17%, Kohut 13%, Pietraszko 12%, Komenda 0%, Fijałek 0%,
Ilość ataków – GKS 2442: Butryn 641, Quiroga 602, Kapelus 368, Kohut 221, Pietraszko 185, Witczak 170, Sobański 147, Kalembka 37, Krulicki 33, Komenda 31, Fijałek 4, Stelmach 3,
Ilość błędów w ataku – GKS 159: Butryn 58, Quiroga 44, Kapelus 15, Sobański 13, Witczak 12, Pietraszko 6, Kohut 5, Komenda 3, Kalembka 2, Krulicki 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 184: Butryn 53, Quiroga 34, Kapelus 33, Witczak 20, Sobański 17, Pietraszko 14, Kohut 8, Kalembka 3, Komenda 2,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1157: Butryn 302, Quiroga 262, Kapelus 153, Kohut 133, Pietraszko 116, Witczak 74, Sobański 58, Kalembka 23, Krulicki 16, Komenda 13, Fijałek 4, Stelmach 3,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 63%, Kalembka 62%, Kohut 60%, Butryn 47%, Krulicki 48%, Witczak 44%, Quiroga 44%, Komenda 42%, Kapelus 42%, Sobański 39%,
Ilość bloków punktowych – GKS 178: Pietraszko 36, Kohut 32, Komenda 29, Butryn 21, Quiroga 16, Kapelus 15, Krulicki 10, Sobański 9, Kalembka 5, Witczak 4, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 23: Kohut 5, Butryn 4, Quiroga 4, Komenda 4, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1.
MVP – GKS 12: Komenda 5, Butryn 3, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1, Sobański 1,
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 12: Butryn 7, Kapelus 2, Sobański 1, Witczak 1, Quiroga 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli.
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.


Najnowsze komentarze