Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – Przełamanie GKS-u po czterech porażkach z rzędu
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Łuczniczką trwał 133 minuty, z czego I set 31 min. – II set 23 min. – III set 27 min. – IV set 29 min. – V set 23 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 28
Ilość zdobytych punktów – GKS 82: Sobański 21, Butryn 16, Van Walle 13, Kalembka 9, Błoński 8, Krulicki 6, Pietraszko 5, Kapelus 2, Falaschi 1, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 28: Błoński 5, Van Walle 5, Krulicki 4, Butryn 4, Sobański 4, Kalembka 3, Pietraszko 2, Falaschi 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 42: Sobański 16, Van Walle 10, Kalembka 7, Butryn 6, Krulicki 5, Pietraszko 1, Fijałek 1, Kapelus -1, Stańczak -1, Błoński -2.
Ilość zagrywek – GKS 108: Sobański 19, Kalembka 17, Błoński 16, Krulicki 15, Falaschi 12, Butryn 10, Van Walle 9, Pietraszko 8, Kapelus 1, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 15: Błoński 4, Butryn 3, Pietraszko 3, Kalembka 2, Sobański 2, Falaschi 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 4: Van Walle 2, Błoński 1, Sobański 1.
Ilość przyjęć – GKS 92: Sobański 33, Błoński 26, Stańczak 23, Kapelus 6, Pietraszko 2, Krulicki 1, Kalembka 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 7: Kapelus 2, Błoński 2, Sobański 2, Stańczak 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 45%: Kalembka 100%, Stańczak 52%, Pietraszko 50%, Błoński 46%, Sobański 45%, Krulicki 0%, Kapelus 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 20%: Stańczak 30%, Sobański 21, Błoński 15%, Krulicki 0%, Kapelus 0%, Kalembka 0%, Pietraszko 0%.
Ilość ataków – GKS 137: Butryn 36, Sobański 30, Van Walle 24, Błoński 18, Kalembka 11, Krulicki 6, Kapelus 5, Pietraszko 5, Falaschi 1, Fijałek 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 5: Krulicki 1, Butryn 1, Błoński 1, Van Walle 1, Sobański 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 13: Butryn 6, Błoński 3, Van Walle 2, Kapelus 1, Pietraszko 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 67: Sobański 19, Butryn 15, Van Walle 9, Błoński 6, Kalembka 6, Krulicki 4, Pietraszko 4, Kapelus 2, Falaschi 1, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 49%: Falaschi 100%, Fijałek 100%, Pietraszko 80%, Krulicki 67%, Sobański 63%, Kalembka 55%, Butryn 42%, Kapelus 40%, Van Walle 38%, Błoński 33%.
Ilość bloków punktowych – GKS 11: Kalembka 3, Krulicki 2, Van Walle 2, Butryn 1, Błoński 1, Pietraszko 1, Sobański 1.
Całe szczęście, że udało się przełamać i wygrać w końcu spotkanie, choć blisko było wywrotki. Ewentualna porażka z takim przeciwnikiem, biorąc pod uwagę jego potencjał oraz pasmo ośmiu porażek, splendoru naszemu zespołowi by nie dodała. GieKSa w dużej mierze walczyła sama z sobą, co zgodnie podkreślali trenerzy oraz sami siatkarze. Zdiagnozowanie choroby to już jakiś plus, czas na znalezienie lekarstwa. A co pokazały liczby w meczu bydgoskim?
Pierwszy set bardzo zły w wykonaniu GKS-u. Po krótkotrwałym prowadzeniu 0:1 i 1:2, gospodarze systematycznie powiększali swoją przewagę, która w pewnym momencie doszła do stanu 20:14. Siatkarze Łuczniczki pogubili się troszkę w samej końcówce pozwalając na zniwelowanie swej przewagi (24:22), ale w końcu udało im się zamknąć tego seta. Skuteczność w ataku lepsza minimalnie dla bydgoszczan – 48% do 45% – a punktowo wyszło 16:13. Asy serwisowe oraz bloki punktowe prawie na równo – łącznie 4:5. Błędy własne – 4 na koncie gospodarzy oraz 5 na koncie GKS-u. Na przyjęciu o wiele lepsi miejscowi zawodnicy – dokładne na poziomie 67% do 41%, a perfekcyjne na poziomie 24% do 23%. W ataku całą naszą grę trzymali Sobański oraz Van Walle, którzy razem zdobyli 12 punktów, szczególnie trzeba wyróżnić Rafała, który miał 67% skuteczność – na 9 ataków zakończył 6.
Druga partia od początku do końca pod pełną kontrolą GieKSy. Uzyskane szybkie prowadzenie (2:7), zniechęciło gospodarzy, a gościom pozwoliło nabrać pewności siebie i swobody w grze, co skutkowało wyraźnym zwycięstwem GKS-u. Atak odwrócił się kompletnie i rozbiliśmy przeciwników w drobny pył – skuteczność na poziomie 41% do 64% – a wynikowo 11:16. Asy i bloki na tym samym poziomie – łącznie 3:4. Błędy własne 5 do 3 – nasze trzy tylko w zagrywce. Przyjęcie, można powiedzieć słabe z obu stron, aczkolwiek w porównaniu do naszych wcześniejszych spotkań to standard – dokładne na poziomie 29% do 31%, a perfekcyjne na poziomie 10% do 13%. Nasz atak, którym wygraliśmy tę partię oparł się na czterech siatkarzach – Van Walle 7, Błoński 5 oraz Krulicki i Sobański po 4 oczka.
W trzecim secie gra falowała po obu stronach siatki, gdy gospodarze szybko odskakiwali na kilka punktów przewagi, to potem znów nasi siatkarze niwelowali straty do dwóch lub jednego oczka, następnie Łuczniczka ponownie osiągała przewagę, a GieKSa znów goniła i tak… W końcu wydawało się, że nastąpiło przełamanie w tym secie gdy GKS wyszedł na prowadzenie 14:15, 15:17, 16:18 i 18:19. Wtedy nasza gra stanęła, Łuczniczka zdobyła 5 oczek z rzędu (23:19) i spokojnie już dociągnęła tego seta do zwycięskiego dla nich końca. Skuteczność dość wysoka mimo wszystko – 56% do 50%, a punktowo wyliczono 15:12. W asach i blokach tym razem nasza strata – łącznie 5:2. Błędy własne 7 do 5, a w przyjęciu gospodarze robili co chcieli – dokładne na poziomie 72% do 48%, a perfekcyjne na poziomie 11% do 24%. W ataku zabrakło u nas siatkarza, który pociągnąłby grę, a coraz słabiej prezentującego się Van Walle, zastąpił w trakcie Butryn, który na pięć ataków skończył cztery (80%).
W czwartej partii GieKSa walczyła, aby wywieźć jakieś punkty z Bydgoszczy, aby nie wracać do Katowic z pustymi rękoma. Od początku zarysowała się lekka przewaga GKS-u, co najwyżej dwu lub trzy punktowa (w całym secie był tylko jeden remis, 1:1), ale jednak przewaga, którą nasi siatkarze utrzymali do samego końca, co dobrze świadczy o zawodnikach, którzy poradzili sobie ze stresem. Skuteczność na remis – po 44% – aczkolwiek zdobyliśmy dwa oczka więcej z ataku 12:14. W asach i blokach znów lepsi bydgoszczanie – łącznie 4:3. Błędy własne – tym razem dużo z obu stron bo 8:7. Przyjęcie znów gorsze, ale czy to może jeszcze dziwić? – dokładne na poziomie 65% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 25% do 11%. W ataku tym razem brylowali Kalembka 6 oczek, Butryn 5 oraz Sobański 4 oczka.
W tie breaku szybko osiągamy przewagę (2:5), ale dajemy szanse gospodarzom na odrodzenie i remis 9:9. Wtedy czas wzięty przez Piotra Gruszkę na tyle uspokoił sytuację, że GKS znów miał niewielką przewagę (11:13) i gdy wydawało się, że jakoś dociągniemy tego seta do wygrania, to o mały włos, a pokpilibyśmy sprawę, pozwalając Łuczniczce na wyjście na prowadzenie przy wyniku 14:13! Na szczęście Butryn obronił piłkę meczową dla gospodarzy, a w końcu kiwka Falaschiego doprowadziła do naszego jednak zwycięstwa. Piątą partię wygraliśmy zdecydowanie atakiem – skuteczność na poziomie 28% do 44% – a w punktach wyszło 7:12. Spore straty mieliśmy w asach i blokach – łącznie 4:1. Po 4 błędy własne z obu stron, a więc bez znaczenia. Przyjęcie lepsze w wykonaniu katowiczan, ale i tak w sumie gorsze od przeciwników – dokładne na poziomie 62% do 53%, a perfekcyjne na poziomie 15% do 27%. Najwięcej punktów zdobył Butryn 6, ale jego skuteczność nie była najwyższa, na 14 ataków skończył tylko 5 (36%).
Łącznie w całym spotkaniu skuteczność w ataku była na poziomie 44% do 49% – w punktach wyliczono 61:67, czyli na nasz plus. Asy serwisowe 7:4, a bloki punktowe 13:11, czyli te pięć oczek z ataku zostały tutaj stracone. Błędy własne zliczono na poziomie 28 do 24 – czyli znów cztery oczka na korzyść GieKSy. Błędy GKS-u to 15 w zagrywce, 5 w ataku, 2 dotknięcia siatki oraz 2 błędy inne. Przyjęcie jak na osiągnięcia naszych siatkarzy dobre, ale i tak gorsze od przeciwnika – dokładne na poziomie 58% do 45%, a perfekcyjne na poziomie 17% do 20%. Po własnych akcjach zdobyliśmy tylko jedno oczko więcej – 81:82, a razem wszystkich punktów było 105:110 na naszą korzyść. MVP meczu został wybrany Rafał Sobański zdobywca 21 punktów, w ataku na 30 akcji skończył 19 (63%), do tego dołożył blok punktowy oraz asa, a na przyjęciu podbił najwięcej z drużyny, bo 33 piłki, mając 45% przyjęcia dokładnego oraz 21% perfekcyjnego. Na ataku wsparli go, w pierwszej połówce meczu Gert Van Walle (13 oczek), a w drugiej Karol Butryn (16 oczek). Swoje zrobili też trzej środkowi, którzy łącznie dorzucili 20 punktów.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 16 meczach (60 setów)
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 1559 minut, z czego I set 430 min. – II set 424 min. – III set 432 min. – IV set 199 min. – V set 74 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 385: zagrywka 240, atak 84, siatka + inne 61.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 399: zagrywka 254, atak 111, siatka 17, inne 17.
Ilość zdobytych punktów – GKS 941: Kapelus 189, Butryn 181, Van Walle 129, Sobański 118, Kalembka 110, Krulicki 93, Błoński 65, Falaschi 31, Pietraszko 20, Fijałek 3, Stelmach 2.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 306: Butryn 61, Kapelus 48, Kalembka 41, Van Walle 35, Krulicki 34, Sobański 33, Błoński 31, Falaschi 13, Pietraszko 7, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 635: Kapelus 141, Butryn 120, Van Walle 94, Sobański 85, Kalembka 69, Krulicki 59, Błoński 34, Falaschi 18, Pietraszko 13, Fijałek 2.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 347: Kapelus 89, Butryn 84, Van Walle 73, Kalembka 43, Krulicki 40, Falaschi 17, Sobański 15, Błoński 11, Pietraszko 4, Stelmach 1, Fijałek -5, Stańczak -12, Mariański -13.
Ilość zagrywek – GKS 1327: Kapelus 198, Krulicki 198, Kalembka 197, Sobański 158, Falaschi 145, Van Walle 134, Butryn 133, Błoński 96, Pietraszko 44, Fijałek 20, Stelmach 4.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 254: Kalembka 45, Sobański 40, Butryn 37, Krulicki 32, Błoński 25, Van Walle 21, Kapelus 18, Pietraszko 14, Falaschi 13, Fijałek 8, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 76: Butryn 14, Sobański 12, Kalembka 10, Kapelus 9, Błoński 9, Van Walle 9, Krulicki 7, Pietraszko 3, Falaschi 3.
Ilość przyjęć – GKS 1134: Sobański 359, Kapelus 322, Mariański 167, Błoński 152, Stańczak 113, Kalembka 6, Krulicki 5, Falaschi 4, Pietraszko 3, Butryn 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 85: Sobański 25, Kapelus 24, Mariański 13, Stańczak 12, Błoński 7, Krulicki 2, Falaschi 1, Kalembka 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 291: Sobański 104, Kapelus 76, Błoński 42, Mariański 34, Stańczak 28, Falaschi 3, Krulicki 2, Kalembka 1, Butryn 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 200: Sobański 66, Kapelus 44, Mariański 43, Stańczak 29, Błoński 18.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 18%: Mariański 26%, Stańczak 26%, Sobański 18%, Kapelus 14%, Błoński 12%.
Ilość ataków – GKS 1589: Kapelus 394, Butryn 303, Van Walle 245, Sobański 233, Kalembka 126, Błoński 120, Krulicki 113, Falaschi 29, Pietraszko 22, Stelmach 2, Fijałek 2.
Ilość błędów w ataku – GKS 111: Butryn 25, Kapelus 23, Kalembka 14, Van Walle 14, Sobański 13, Błoński 11, Krulicki 10, Pietraszko 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 144: Kapelus 35, Butryn 35, Sobański 25, Van Walle 21, Krulicki 9, Błoński 11, Kalembka 7, Pietraszko 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 722: Kapelus 165, Butryn 147, Van Walle 111, Sobański 91, Kalembka 70, Krulicki 59, Błoński 49, Falaschi 15, Pietraszko 13, Stelmach 1, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 45%: Pietraszko 59%, Kalembka 56%, Krulicki 52%, Falaschi 52%, Stelmach 50%, Fijałek 50%, Butryn 49%, Van Walle 45%, Kapelus 42%, Błoński 41%, Sobański 39%.
Ilość bloków punktowych – GKS 143: Kalembka 30, Krulicki 27, Butryn 20, Kapelus 15, Sobański 15, Falaschi 13, Van Walle 9, Błoński 7, Pietraszko 4, Fijałek 2, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 17: Sobański 4, Błoński 4, Kalembka 3, Krulicki 2, Falaschi 1, Van Walle 1, Butryn 1, Pietraszko 1.
MVP – GKS 7: Butryn 2, Kapelus 2, Sobański 2, Błoński 1.
Piłka nożna
Od Krakowa do Warszawy
Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.
Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.
Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.
Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).
Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):
1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Kibice Piłka nożna SK 1964
Mural śp. Adama Ledwonia
W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.
Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.
Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.
Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.
Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.
Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).
Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu




Najnowsze komentarze