Piłka nożna
Szalony mecz w Poznaniu
GieKSa pomimo trzykrotnego prowadzenia zremisowała z Mistrzami Polski, choć w końcówce jeszcze każda ze stron miała swoje okazje do zdobycia ostatecznego gola.
Przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć niedawno zmarłego Jacka Magiery.
GieKSa już od początku starcia mocno nacisnęła na przeciwników, zamykając ich pod własną szesnastką. Po rzucie rożnym uderzał Arkadiusz Jędrych, zabrakło bardzo niewiele do szybkiego rozwiązania worka z bramkami. Lech Poznań ledwo wyprowadził kontrę i już sędzia przerwał mecz z powodu zadymienia. Arkadiusz Jędrych w 8. minucie bezpardonowo powalił Walemarka, który chciał wymusić rzut karny i nasz kapitan udzielił mu słownej reprymendy. Z dobrej strony pokazał się między innymi Marković, przełamując próbę zastawienia uciekającej piłki za linię końcową. W 14. minucie zupełnie nie zrozumieli się Galan z Milewskim, co przy lepszej orientacji w terenie gospodarzy skończyłoby się znacznie groźniejszą centrą w pole bramkowe Strączka. Pięć minut później Bartosz Nowak bez spoglądania wypuścił Markovicia na wolne pole, skrzydłowy był bliski efektywnego przedarcia się tuż pod bramkę puszczając futbolówkę między nogami obrońcy. W 23. minucie Nowak naprawił swoją stratę odbiorem i uruchomił, dla odmiany, Markovicia, a ten z kolei ujrzał wybiegającego Szkurina. Napastnik dobrze się zastawił, zrobił sobie miejsce wśród dwójki defensorów, mozolnie przygotował strzał i… trafił nad poprzeczką. W 28. minucie Arkadiusz Jędrych uderzył na bramkę przy pomocy głowy Mikhaela Ishaka, Mrozek zdołał instynktownie sparować obok słupka po rykoszecie. W 33. minucie kluczową interwencją popisał się Sebastian Milewski, wyłuskując piłkę zza pleców rozpędzonego napastnika. W 37. minucie Ilja Szkurin wyprowadził kontrę po swoim dobrym przechwycie, zamiast podania do Markovicia postawił na drybling i powtórzył swój wyczyn, uderzając w okolice dachu. Minutę później po centrze Czerwińskiego doskonale futbolówkę głową skontrował Marković i nie dał szans interweniującemu Mrozkowi. Walemark po drugiej stronie boiska miał dużo pretensji do Borjy Galana, który śmiał stać w miejscu i nie ustąpić mu drogi – sędzia nawet nie wdał się w dyskusję z Walemarkiem, kazał mu wstać i grać dalej. Na zakończenie pierwszej części wykazać się musiał Rafał Strączek po strzale Ishaka, wcześniej szansę na zatrzymanie akcji zmarnował Szkurin.
Lech po rozpoczęciu drugiej części spotkania szybko stracił piłkę na rzecz pressującej GieKSy. Wahadła spróbowały zagrać między sobą, Wasielewski nie doszedł jednak do podania na ukos pola karnego nadanego przez Galana. W 48. minucie bardzo nieudanym wybiciem przed swoje pole karne stracił piłkę Arkadiusz Jędrych. Piłka po dośrodkowaniu jeszcze odbiła się od pięty Milewskiego, a ostatecznie to kapitan wbił piłkę brzuchem do własnej bramki, przy asyście bezradnych Czerwińskiego i Strączka. Do ataku ruszyliśmy po rzucie wolnym Nowaka – Marcin Wasielewski huknął z dystansu tuż przy słupku i Mrozek z trudem sparował przed siebie. Ilja Szkurin zatańczył między obrońcami i wepchnął piłkę do bramki po zejściu Markovicia i podaniu Nowaka, choć i szczęście było nieco po jego stronie. Szybko podwyższyć mogli po kontrze Marković z Nowakiem, Norweg padł jednak ofiarą murawy i wytrąciło go to z rytmu biegu. W 70. minucie po ekwilibrystycznym przyjęciu Szkurina z dystansu huknął Damian Rasak, niestety mimo olbrzymiej siły Mrozek nie miał problemów z interwencją. Po naszym rzucie wolnym z kontrą ruszył Hakans i huknął po długim słupku, wyrównując. Długo taki stan rzeczy się nie utrzymał, już po centrze Wasyla najpierw szczęścia w gąszczu nóg próbował Rasak, później dobijał Marković! Łukasiak sekundy później podał przeciwnikowi, a Alan Czerwiński zupełnie sobie nie poradził z przypilnowaniem Palmy i padł na murawę, co napastnik skrzętnie wykorzystał. W 89. minucie interwencją kolejki i niesamowitym refleksem popisał się Rafał Strączek, Alan Czerwiński znów nie zdołał powstrzymać napastnika. W 93. minucie Rafał Strączek przeczytał podanie Gholizadeha i powstrzymał Hakansa w sytuacji 1 na 1, utrzymując wynik remisowy. Odpowiedzieli Zrel’ak z Nowakiem, strzał pomocnika został przyblokowany.
GieKSa stworzyła kolejne świetne widowisku na boisku mocnego rywala i wywiozła z Poznania punkt.
12.04.2026, Poznań
Lech Poznań – GKS Katowice 3:3 (1:1)
Bramki: Jędrych (48-s), Hakans (74), Palma (80) – Marković (39, 78), Szkurin (60).
Lech: Mrozek – Pereira, Mońka, Skrzypczak, Gurgul, Kozubal (80. Ouma), Rodriguez (59. Jagiełło), Walemark (68. Hakans), Bengtsson (68. Palma), Gholizadeh, Ishak (68. Agnero).
GKS Katowice: Strączek – Wasielewski, Czerwiński (90. Wdowiak), Jędrych, Olsen, Galan (73. Jirka) – Milewski (73. Łukasiak), Rasak – Nowak, Marković (90. Wędrychowski) – Szkurin (73. Zrel’ak).
Żółte kartki: Walemark.
Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Widzów: 35143 (w tym 740 kibiców GieKSy).
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze