Piłka nożna
[TRANSFER] Pierwsze odejścia w GieKSie
Z klubu w poniedziałkowe popołudnie napłynęły pierwsze informacje transferowe w tym okienku. Otrzymaliśmy informację, iż z GieKSą na ten moment żegna się pierwsza grupa zawodników.
Kontrakty Patryka Procka, Macieja Wierzbickiego, Tomasza Foszmańczyka, Bartłomieja Kalinkowskiego oraz Tomasza Mokwy nie zostaną przedłużone.
Ponadto okres wypożyczenia zakończył występy w GieKSie Oktawiana Skrzecza oraz Kamila Słabego.
Jak podkreślił dyrektor sportowy Tadeusz Bartnik, są to pierwsze decyzje i kolejne czekają nas w najbliższych dniach.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Piłka nożna
Gabriel Kobylak 2028
GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.
Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski.
W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).
Życzymy powodzenia w naszych barwach!
Foto: GKSKatowice.eu
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.


Sk
4 czerwca 2018 at 16:35
Kaminski midzierski zejdler nowak raus!
Oleg
4 czerwca 2018 at 16:47
Albo do tego Kamiński, Zejdler, Midzierski, Nowak i Frańczak albo JANICKI, BARTNIK i reszta goroli WON !!
kejta
4 czerwca 2018 at 18:04
Kaminski, Zejdler, Nowk out out out !!!
misiek
4 czerwca 2018 at 18:14
Czy tylko ja mam jakieś deja vu? Przecież już wymienialiśmy skład i to nawet nie raz. Tylko kogo zatrudnią na ich miejsce, znowu tych co się nie łapią w innych klubach?
Jeśli myślicie że w ich miejsce przyjdą lepsi to obym się mylił ale to są mrzonki i fantazje. Bez sponsora, bez kasy, bez stadionu… z czym do ekstraklasy?
Nawet jakbyśmy w tym sezonie awansowali to gdzie byśmy grali? Kto by wyłożył kasę na wzmocnienia? Tu należy zespół budować ale z fundamentami. Jak to jest że Tychy było stać na stadion, Zabrze było stać na stadion, wiele innych miast… a w Katowicach od 10 lat są plany… Taka nasza rzeczywistość pierwszoligowa…
Marcin
4 czerwca 2018 at 19:52
Akurat Foszmańczyk fajnie odgrywał i rozgrywał.. A Abramowicz w wywiadzie dla polsat sport widać że miał wywalone czy zostanie w Katowicach. Stwierdził że kontrakt ma do końca czerwca i z wypowiedzi wynikało że ma w dupie Katowice !!!!
Mecza
4 czerwca 2018 at 20:14
Jedyny minus że po tych czystkach ewentualni nowi będą zaporowe żądania stawiać wiedząc że mamy nóż na gardle i musimy ich brać.
Bartolo
4 czerwca 2018 at 21:46
Kto przyjdzie za nich ?? Ano tacy sami…starzy „wyjadacze”,którzy wiedzą jak „zrobić” mecz.Bo tacy w GKS są potrzebni!! Żeby robić takie wałki,jak robią to trzeba „doświadczonych”,znanych w światku piłkarskim(przestępczym!) sabotażystów, i tacy są co sezon sprowadzani..dokładnie w tym celu..Grzegorz P.,Grzegorz G., Mateusz K.,Tomasz F., Sławomir D.,Sebastian N.,Adrian F., Wojciech K.,Tomasz M.i tak dalej i dalej można by wymieniać..a to i tak tylko pionki w grze.
supporterwnc
4 czerwca 2018 at 22:00
Dobre decyzje. Może być jednego (Skrzecza), nieco bardziej żal niż innych, ale ogólnie popieram.
Cyt. misiek: „Jeśli myślicie że w ich miejsce przyjdą lepsi to obym się mylił ale to są mrzonki i fantazje”
Nie licze na lepszych, ani na awans- tylko ambicja i walka- najlepiej młodzieżą. To mi wystarczy, zeby przychodzić na B1. Mi nie jest potrzebna Extraklasa- chce widzieć zaangażowanie i ekipę, za którą nie będe się wstydził.
Wolę przegrać, ale po meczu wstać, bić brawo za walkę i czekać, aż ostatni wejdzie do tunelu, niż piać bezkrytycznie z zachwytu i jarać się możliwością bycia liderem na papierze. Liderami mają być na boisku i w życiu, tylko silnie ukształtowane charaktery nie zesrają się w ostatnich meczach sezonu.
Aha i nie pompujcie balonika- to już jest śmieszne! Luzie, jaki awans? Za 2-3 lata, może- jak znajdziemy odpowiednich ludzi. Sporo szczęścia potrzebujemy.
Hanys
4 czerwca 2018 at 22:13
Potrzebujemy sponsora ze sporą kasą na awans, a tak …
potf
4 czerwca 2018 at 23:19
Poczobut, Błąd, Klemenz, Mączyński. Ich bym zostawił. Reszta wyjazd.
PołudnioweK-ce
5 czerwca 2018 at 01:05
Kto przyjdzie zobaczymy..teraz to chce widzieć drużyne przez duże D..Cieżki bardzo ciężki sprzęt na Bocheńskiego i mase robotników..
misiek
5 czerwca 2018 at 08:04
Zgadzam się z Tobą supporterwnc. Niestety w ostatnich latach nie udawało się ściągnąć do nas walczaków. Może tym razem się uda… 🙂
Mecza
5 czerwca 2018 at 10:20
@supporterwnc, bardzo rozsądne podejście. Jestem ZA. Gdyby większość kibiców tak rozsądnie podchodziła do tematu a nie na zasadach marzeń bylibyśmy w innym miejscu. Jest dużo napinaczy którzy myślą o awansie. Po co nam awans jak nie będziemy mieli fundamentów, wejdźmy choćby za 4 lata ale z drużyną której nie będziemy musieli się wstydzić i wymieniać całej po awansie. Ja chcę normalności a ektraklasa nie jest mi do tego potrzebna. W 3,4 lidze było większe utożsamianie się z klubem niż teraz a Ex może to zmienić tyko a chwilę a nie o to chodzi.
Irishman
5 czerwca 2018 at 11:06
Nie rozumiecie, że my kibicowsko tracimy z roku na rok w tej p… I lidze. To jest ZABÓJCZE i SZKODLIWE myślenie dla katowickiej piłki. Jeśli Wam wystarczy półamatorskie kopanie piłki (byle było ambitnie) to sobie chodźcie na Rozwój albo Podlesiankę, ewentualnie na mecze AMG. Na Bukowej to nie przejdzie i nie można się na to zgodzić!
Konsekwencją takiego myślenia jak proponujecie jest dalszy i coraz większy spadek frekwencji na meczach , brak szans na pozyskanie sponsora strategicznego, brak motywacji dla miasta, aby inwestowało w stadion i w ogóle w sekcję piłkarską. To jest w perspektywie śmierć katowickiej piłki, bo tym właśnie będzie sprowadzenie jej do roli szkółki piłkarskiej – obecnie dla Górnika i Piasta, w przyszłości dla Tych, a może i Zagłębia jeśli za Brynicą będą potrafili mądrze wykorzystać ten awans, który zrobili. Za 4 lata? Za 4 lata to chorzowscy wstaną z kolan i awansują do Ex, gdzie będą się bić z innymi możnymi śląskiej piłki, a my na to będziemy ze smutkiem patrzeć, z perspektywy małego klubiku, wspominając lata 80-te i 90-te.
Krótko mówiąc, moim zdaniem takie podejście to SABOTAŻ!!!
Irishman
5 czerwca 2018 at 11:17
Przykładem na to, że wcale nie trzeba jakichś wielkich podstaw jest awans Sandecji i Zagłębia. Wystarczy mądrze to wszystko poukładać.
I wcale to się nie musi skończyć jak w Nowym Sączu, gdzie ten awans najzwyklej na świecie zmarnowano. Wystarczy sobie poczytać co tam się działo przez rok!
My mamy stadion spełniający wymogi Ex i możemy na nim grać, do czasu aż powstanie nowy, mamy kibiców oraz marketing na ekstraklasowym poziomie, mamy rozwijające się szkolenie młodzieży. Więc nie pieprzcie, że nie mamy podstaw!!!
Brakuje nam tylko sukcesu sportowego, aby to wszystko ruszyło do przodu i NATYCHMIAST ustawiło nas w roli średniaka ekstraklasy, z perspektywami na dalszy rozwój.
Irishman
5 czerwca 2018 at 11:29
Ale też nie chodzą z głową w chmurach, żyjąc przeszłością! Dziś wychodzą lata zaniedbań i błędów! Nawet tych całkiem niedawnych, jakim było wycofanie rezerw, czy podpisanie bezsensownych kontraktów z niektórymi piłkarzami.
Ale też nie gadajcie, że trzeba CZTERACH LAT(!!!!!), aby to wszystko ogarnąć! No ludzie!!! Przecież w Sosnowcu to ogarnęli w rok, a organizacyjnie wydaje się, że są za nami! Tylko trzeba chcieć i zacząć radykalne, odważne, szybkie zmiany w sferze sportowej! A nie zgadzać się, żeby przez kolejne lata nasz klub był spokojnym miejscem, gdzie można sobie spokojnie, bezstresowo i dostatnio wegetować za miejskie pieniądze! BO TO JEST WŁAŚNIE NIEGOSPODARNOŚĆ I NIEWYKORZYSTANIE SZANSY NA PROMOCJE KATOWIC!!!
Robson
5 czerwca 2018 at 11:54
Irishman nie zawsze się z Tobą w 100% zgadzam ale ostatni wpis wyjąłeś mi z ust ! Jakie znowu 4 lata ?! Co to za pierdolenie ! Awans musi być w najbliższym sezonie i to bez dyskusji ! Jak patrzę na drużyny to nikt nie jest bardziej gotowy na to organizacyjnie niż my. W sumie to widzę tylko 4 kandydatów do awansu i nie chcę słyszeć dziwnych tłumaczeń prezesa który nic kompletnie nie robi ja nie wiem po co on tam jest ? jeśli po kilku kolejkach będzie coś nie tak to pierwszy powinien się poddać dymisji !
Mecza
5 czerwca 2018 at 12:08
@Irishman, napisałem choćby 4 lata. Nie wiem ile to może zająć, może 6lat? może rok? Na pewno nie można robić tego awans na wariackich papierach a tak kadra była budowana rok temu po nieudanym PIERWSZYM podejściu aby awansować.
Mecza
5 czerwca 2018 at 12:38
Wy pierdolicie znowu o awansie, dlaczego Opole, Częstochowa prawie z marszu mogły awansować ale zjebały wiosnę bo przekombinowali. Dlaczego w 2 lidze beniaminkowie z marszu prawie w komplecie awansowali do 1? Bo kurwa mieli wszyscy zgrane ekipy które wiedzą jak wygrywać bo awans leszcz nie zrobi. To samo się dotyczy Górnika, był zaprogramowany na 3 punkty i to już bez znaczenia czy 1 czy ekstraklasa. Pomarzyć można, gdyby ktoś wyłożył powiedzmy 50mln na transfery, czy wy dalibyście głowę że będzie awans? Nie a tym bardziej z tym budżetem który będzie – JEDEN Z WIELU TAKI SAM W 1 LIDZE ale z tą różnicą że u nas są zgliszcza a w Tychach, Częstochowie pewnie Termalice gotowe zespoły aby punktować. Z czym do ludzi? Tylko marzyć nam zostaje.
Irishman
5 czerwca 2018 at 14:08
@Mecza, co Ty gadasz o Górniku? Górnik miał gotową pakę na awans????
Przecież oni dopiero podczas rundy jesiennej, najpierw lizali rany po spadku, a potem budowali tą ekipę, m.in. pozbywając się gwiazdorów.
A Sosnowiec? Też miał gotową drużynę na awans?
Tylko tam byli ludzie, którzy nie pieprzyli o jakichś planach dwuletnich tylko robili ten awans! Tam nie pieprzyli, że zimą nie da się zrobić transferów, tylko je robili. Tam nie cackali się z zawodnikami, którzy mieli obowiązujące kontrakty tylko się ich pozbywali jeśli nie pasowali.
A Ty pieprzysz, że trzeba spokojnie dać pracować, choćby 4 czy 6 lat!!!
Mecza
5 czerwca 2018 at 14:26
Tak, Górnik po spadku miał gotową pakę na awans, tylko że trener od początku nie postawił na tych co trzeba, ale wszystko w obrębie kadry i tylko uzupełnienia (akurat z Angulo mieli farta). Sosnowiec nie był lepszy piłkarsko od GKS (nie mylić potencjału z tym co pokazuje się na boisku) Kogo to wina, że motywacja u nas kulała w porównaniu z Sosnowcem? Generalnie odchodzimy od tematu. Powtórzę tylko, że u nas są zgliszcza a nie wiem czy już dotknęliśmy dna. Jakbym miał postawić pieniądze: awans lub spadek, postawiłbym spadek. Taka jest moja realna ocena.
KKOLEGA
5 czerwca 2018 at 14:29
Panowie napiszcie listę kogo byście widzieli w gieksie, i dajcie ją prezesowi.
misiek
5 czerwca 2018 at 18:02
Panowie, jak my będziemy co sezon/dwa wymieniać skład to nigdzie nie zajedziemy. Jakiś trzon musi być. Gdzie zgranie będzie… Pokazali to możni tego świata… Czy PSG zdobyło Lige Mistrzów? Chociaż wpakowali mase kasy w trasfery? Takich przykładów można mnożyć.
Wiem że powiedzie gdzie porównanie PSG do 1 ligi. Wiem… nie ma… ale jedno jest pewne. Nie da się wymieniać składu i oczekiwać sukcesów od ręki już w pierwszym sezonie. Cuda się zdarzają ale to raczej rzadkie przypadki i dotyczą sytuacji gdzie nowi są o niebo lepsi od wcześniejszych a na to nie mamy co liczyć.
Tak więc przychylam się do głosu ludzi którzy mówią o fundamentach. Awansować jest łatwiej niż się utrzymać a potem z rozpędu zlecieć jak Ruch czy Łęczna albo jeszcze gorzej zbankrutować jak Widzew i startować od 0…
To co mówi serce to jedno ale to co mówi ekonomia to niestety zupełne co innego.