Hokej
Trzecia z rzędu porażka hokeistów
W niedzielne popołudnie zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną KH Energą Toruń. Spotkanie to rozegrane zostało w ramach 15. kolejki Tauron Hokej Ligi.
W pierwszej tercji oglądaliśmy szybkie spotkanie z obu stron. W pierwszych minutach meczu groźniejsi byli gospodarze, którzy za sprawą Kamila Kalinowskiego i Yakuba Kviatkouskiego sprawdzili czujność Michała Kielera. W odpowiedzi toruński bramkarz wyszedł obronną ręką w sytuacji sam na sam z Bartoszem Fraszko. W 6. minucie wychodzącego na czystą pozycję Juliusa Vahatalo faulował Albin Runesson, za co arbiter główny podyktował rzut karny. Do krążka położonego na środku lodowiska podjechał Andriy Denyskin, ale jego intencje dobrze odczytał nasz bramkarz. Chwilę później popularny „Kiler” najpierw obronił strzał Juliusa Vahatalo, a następnie wygrał pojedynek sam na sam z Mikalaiem Syty. Nasi hokeiści cierpliwie czekali na swoje okazje i jedną z nich wykorzystali na 40 sekund przed syreną kończącą pierwszą tercję. Mateusz Michalski wystawił krążek Dante Salituro, a ten strzałem z nadgarstka umieścił „gumę” pod porzeczkę pokonał Mateusza Studzińskiego.
Drugą tercję rozpoczęliśmy od niewykorzystanej sytuacji sam na sam przez Stephena Andersona. Miejscowi szukali okazji na doprowadzenie od wyrównania. Ta sztuka udała im się w 29. minucie meczu. Michał Kieler poradził sobie z uderzeniem Mateusza Zielińskiego, ale przy dobitce Denisa Fjodorovsa był już bezradny. Torunianie nie zwalniali tempa i raz po raz gościli pod naszą bramką. W 33. minucie meczu precyzyjnym uderzeniem popisał się Andriy Denyskin, wyprowadzając drużynę KH Energii Toruń na prowadzenie. Więcej bramek w tej części gry nie oglądaliśmy, a zatem na drugą przerwę zjeżdżaliśmy przy wyniku 2:1 dla „Stalowych pierników”.
Trzecią odsłonę pojedynku rozpoczęliśmy od gry w osłabieniu, po tym jak pod koniec drugiej tercji do boksu kar odesłany został Kacper Maciaś. Goście wybronili to osłabienie, a po wyrównaniu sił na lodzie Michał Kieler uchronił nas przed stratą bramki po strzale Oleksiego Vorony. W odpowiedzi w sytuacji sam na sam znalazł się Bartosz Fraszko, jednak naszego napastnika w ostatniej chwili zatrzymał powracający Albin Thyni Johansson. W 45. minucie meczu „zakotłowało” się pomiędzy Pontusem Englundem a Juliusem Vahatalo, za co obaj zawodnicy otrzymali po dwie karne minuty. Podopieczni trenera Juhi Nurminena skutecznie nie dopuszczali katowiczan do sytuacji strzeleckich, a sami swoich okazji szukali w kontrach. Jedną z nich wyprowadził Denis Fjodorovs, ale przegrał pojedynek sam na sam z „Kilerem”. W 52. minucie graliśmy w przewadze, lecz zamiast doprowadzić do remisu, mogliśmy stracić gola, po tym jak Julius Vahatalo nie zdołał pokonać naszego bramkarza w sytuacji jeden na jeden. Na niespełna dwie i pół minuty przed końcową syreną trener Jacek Płachta poprosił o czas i wycofał bramkarza. Manewr ten nie przyniósł zamierzonego efektu i trzecia porażka GieKSy z rzędu stała się faktem.
KH Energa Toruń – GKS Katowice 2:1 (0:1, 2:0, 0:0)
0:1 Dante Salituro (Mateusz Michalski) 19:40
1:1 Denis Fjodorovs (Mateusz Zieliński) 28:50
2:1 Andriy Denyskin (Mikael Johansson, Albin Thyni Johansson) 32:24
KH Energa Toruń: Studziński (Lisewski) – Kurnicki, Thyni Johansson, Fjodorovs, Arrak, Vorona – Zieliński, Henriksson, Bashirov, Syty, Denyskin – Gimiński, Lawlor, Kalinowski, Johansson, Vahatalo – Schafer, Kviatkouski, Prokurat, Maćkowski.
GKS Katowice: Kieler (Murray) – Verveda, Maciaś, Wronka, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Koponen, Michalski, Kallionkieli, Salituro – Runesson, Englund, Mroczkowski, Anderson, Sokay – Hofman Ja., Chodor, Hofman Jo., Dawid, Kovalchuk.
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.
Piłka nożna
Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!
Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku.
Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).
Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.
Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.
Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!


Najnowsze komentarze