Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna kobiet Prasówka

Tygodniowy przegląd mediów: GKS Katowice mistrzem Polski!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej i hokeja GieKSy. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Piłkarki na dwie kolejki przed końcem rozgrywek Orlen Ekstraligi Kobiet zapewniły sobie tytuł Mistrzyń Polski. Nasza drużyna pokonała na Bukowej Pogoń Tczew 7:2 (6:1). W trakcie tego meczu kontuzji nabawiła się Gabriela Grzybowska. Następne spotkanie zespół rozegra 11 maja o 13:00 z Rekordem w Bielsku-Białej. Początek meczu o 13:00. Klub przedłużył umowę z Julią Langosz. Piłkarze przegrali z Koroną Kielce 1:2 (0:1). Prasówkę po tym meczu możecie przeczytać TUTAJ. Kolejne spotkanie drużyna rozegra 11 maja o 14:45 w Katowicach z Cracovią.

Hokeiści do wspólnych treningów wrócą w ostatnim tygodniu lipca. Johan Norberg opuścił GieKSę. W wieku 89 lat zmarł Sylwester Wilczek – legenda hokejowej GieKSy.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – GKS Katowice mistrzem Polski!

Katowiczanki z drugim mistrzostwem Polski w historii! Podopieczne Karoliny Koch nie pozostawiły nikomu złudzeń i na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek ligowych w pięknym stylu zwyciężając 7:2 z drużyną Pogoni Dekpol Tczew zapewniły sobie mistrzostwo kraju.

Przed tygodniem Katowiczanki mogły zapewnić sobie mistrzostwo, ale uległy na wyjeździe drużynie Górnika Łęcznej. Tym razem mając dużo niżej notowanego rywala już w pierwszych minutach meczu rozstrzygnęły losy spotkania i w efekcie 1. miejsca w tabeli. Wynik otworzyła w 5′ Kinga Kozak, która została obsłużona długim podaniem wzdłuż linii końcowej przez Julię Włodarczyk. Zawodniczki Pogoni Dekpol Tczew jeszcze nie ochłonęły po szybkiej utracie bramki na początku spotkania, a gospodynie mogły już celebrować zdobycie drugiej bramki po precyzyjnym uderzeniu Aleksandry Nieciąg. Po kwadransie gry na tablicy wyników widniał wynik 3:0, kiedy to Weronika Kaczor kapitalnym dograniem dograła piłkę do wbiegającej w pole karne Aleksandry Nieciąg, która ubiegając interweniującą Beatę Rydlewską, trąciła futbolówkę umieszczając ją w bramce.

Zespół GKS Katowice mimo pewnego prowadzenia nie zwalniał tempa i pięć minut później po świetnym podaniu Marleny Hajduk, Kinga Kozak przelobowała bramkarkę gości i zdobyła swoje drugie trafienie w spotkaniu. Po chwili drużyna z Tczewa miała szansę na zdobycie bramki, kiedy Barbara Wierzbińska zagrała tuż przed bramkę do wbiegającej Aleksandry Witczak, ale zawodniczka gości nie sięgnęła piłki. W 34′ Kinga Kozak skompletowała hat-tricka, po tym jak Weronika Kaczor uruchomiła na prawym skrzydle Julię Włodarczyk, a ta dograła do nabiegającej napastniczki.

Pomocniczka GKSu Katowice pomogła skompletować hat-tricka również Aleksandrze Nieciąg, kiedy w 40′ po otrzymaniu podania na skrzydło poczekała na koleżanki z zespołu i dogrywając w odpowiednim momencie zdobyła kolejną asystę. W doliczonym czasie pierwszej połowy gospodynie były już myślami w szatni, co zdołały wykorzystać podopieczne Mateusza Sroki, zdobywając swoją pierwszą bramkę po strzale Niny Abe.

Po przerwie na boisku pojawiła się Karolina Bednarz, zastępując Kingę Kozak, i już w pierwszych minutach drugiej części spotkania miała szansę na wpisanie się na listę strzelczyń, ale zbyt późno oddała strzał, ułatwiając skuteczną interwencję Beacie Rydlewskiej. W 50′ zawodniczki z Trzewa po raz kolejny wykorzystały słabszy moment gry Katowiczanek w defensywie i dopisały kolejne trafienie po tym, jak Nina Abe przedarła się na lewym skrzydle przez obronę i dograła do Weroniki Andrzejewskiej, która umieściła piłkę w bramce.

W 73′ Nanoka Iriguchi długim przerzutem dostarczyła piłkę do Małgorzaty Kordy, stwarzając dobrą sytuację na kolejną bramkę, ale strzał zawodniczki Pogoni obroniła Kinga Seweryn. Na kolejną bramkę dla Katowic kibice musieli czekać do 80′, kiedy to Karolina Bednarz z lewego skrzydła dośrodkowała piłkę wprost do nabiegającej Kamili Tkaczyk. W samej końcówce spotkania Karolina Bednarz miała kolejną szansę na asystę, podając do wbiegającej Oliwii Grzegorczyk, ale w ostatniej chwili dobrą interwencją popisała się Weronika Andrzejewska, która wślizgiem wytrąciła piłkę.

Gabriela Grzybowska z powodu kontuzji nie zagra do końca sezonu

Gabriela Grzybowska podczas meczu z Pogonią Dekpol Tczew doznała złamania obojczyka. 22-letnia zawodniczka z powodu kontuzji nie zagra w barwach GKS-u Katowice do końca sezonu.

Grzybowska, która sobotnie spotkanie rozpoczęła w podstawowym składzie, boisko opuściła już w jedenastej minucie.

W trwającym sezonie pomocniczka wystąpiła w osiemnastu ligowych spotkaniach, w których zdobyła trzy gole. Rozegrała również jedno spotkanie w Orlen Pucharze Polski.

Grzybowska do zespołu mistrzyń Polski dołączyła w styczniu 2024 roku.

Julia Langosz przedłużyła kontrakt z GKS-em Katowice

Młodzieżowa reprezentantka Polski Julia Langosz podpisała trzyletnią umowę z GKS-em Katowice.

Julia Langosz, wychowanka Wielosekcyjnej Akademii „Młoda GieKSa”, dołączyła do seniorskiej drużyny GKS-u Katowice w lipcu 2023 roku, a w sezonie 2024/2025 doczekała się swoich pierwszych występów w rozgrywkach Orlen Ekstraligi kobiet. Langosz rozegrała w sezonie 2024/2025 11 ligowych meczów, a w domowym spotkaniu GieKSy z Rekordem Bielsko-Biała (6:0) doczekała się ona debiutanckiej bramki w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Ponadto Langosz ma na koncie także regularne powołania do reprezentacji Polski U-19 i pierwsze bramki zdobyte w biało-czerwonych barwach. Nasza napastniczka zanotowała dwa trafienia w meczu eliminacje ME U-19 Polska – Izrael, wygranym 6:0.

dziennikzachodni.pl – GKS Katowice mistrzem Polski! Dziewięć goli i złoto przypieczętowane przy Bukowej w meczu z Pogonią Tczew

W sobotę 3 maja 2025 roku w meczu 20. kolejki Orlen Ekstraligi piłkarek nożnych GKS Katowice wygrał z Pogonią Dekpol Tczew 7:2 (6:1). Ten wynik oznacza, że kobieca GieKSa drugi raz w historii klubu została mistrzem Polski.

Drużyna prowadzona Karolinę Koch mogła sobie zapewnił tytuł mistrzowski już na trzy kolejki przed końcem sezonu, ale przegrała w Łęcznej z Górnikiem 0:2. 3 maja przy Bukowej katowiczanki podejmowały trzecią od końca w ligowej tabeli Pogoń Tczew i była to idealna okazja, aby założyć mistrzowską koronę. Na mecz w sobotnie przedpołudnie kibice mieli darmowy wstęp, słoneczna pogoda dopisała, więc „grzechem” byłoby nie przypieczętować mistrzostwa.

GieKSa musiała sobie radzić bez pauzującej za kartki reprezentantki Polski Klaudii Słowińskiej oraz Klaudii Maciążki, Amelii Bińkowskiej i Nicoli Brzęczek (przechodzą rehabilitację). GKS przystępował do sobotniego meczu z 6 punktami dystansu nad wiceliderem – Czarnymi Sosnowiec.

Gospodynie po siedmiu minutach prowadziły już 2:0. Najpierw Kinga Kozak wpakowała z bliska piłkę pod poprzeczkę po podaniu Julii Włodarczyk wzdłuż bramki. Potem Aleksandra Nieciąg przymierzyła w dalszy róg z pola karnego – to prawie był nokaut!

Katowiczanki prowadziły, ale straciły przez uraz Gabrielę Grzybowską, którą w 12. minucie zmieniła Dominka Misztal.

„uKOCHane” jednak się nie zatrzymywały i po kwadransie było 3:0 – Nieciąg uprzedziła bramkarkę Pogoni Beatę Rydlewską i w powietrzu szpicem buta dzióbnęła piłkę do bramki. To nie był koniec, bo Kozak w sytuacji sam na sam przelobowała bramkarkę i mieliśmy już 4:0. Kozak po szybkiej kontrze i podaniu od Włodarczyk strzeliła na 5:0. Katowiczanki grały na luzie, z rozmachem i zdobyły szóstą bramkę. Włodarczyk spod końcowej linii podała do Nieciąg, która strzeliła bez przyjęcia z pola karnego, piłka „przelała” się po rękach Rydlewskiej i znalazła drogę do siatki. Pogoń odgryzła się w doliczonym czasie, gdy Nina Abe pokonała Kingę Seweryn strzałem pod poprzeczkę.

Wynik po 45 minutach był taki, że na drugą połowę już nie weszła Kinga Kozak. Zespół GKS-u był pewnie myślami przy świętowaniu mistrzostwa. Natomiast Pogoń w 51. minucie zdobyła drugiego gola – Nina Abe przedarła się lewą stroną i wyłożyła piłkę Weronice Andrzejewskiej, która strzeliła z pięciu metrów. Katowiczanki jednak kontrowały sytuację i w 80. minucie rezerwowa Kamila Tkaczyk głową podwyższyła na 7:2. Już wtedy kibice skandowali „Mistrz, mistrz, GKS!”, a po ostatnim gwizdku zaczęło się fetowanie mistrzostwa. Piłkarki GieKSy założyły okazjonalne koszulki i razem z kibicami cieszyły się z tego sukcesu.

– Zespół zaprezentował się znakomicie w tym sezonie. Po wygraniu 18 meczów z rzędu, zanotowałyśmy jedną wpadkę, ale dziś dziewczyny pokazały dominację i to, co naprawdę potrafią. Drużyna musi wiedzieć, dlaczego wygrywa i dlaczego przegrywa. Przeanalizowaliśmy ostatni mecz, wiemy, gdzie popełniliśmy błędy. Cieszy, że wyciągnęliśmy wnioski i przełożyliśmy to na boisko. Pokazałyśmy, że zasługujemy na mistrzostwo Polski – podkreślała trener Karolina Koch.

– Cieszy mnie, że zdobyłyśmy mistrzostwo dwie kolejki przed końcem sezonu. Jestem dumna z zespołu i sztabu. Wykonałyśmy kawał dobrej roboty w tym sezonie i wyciągnęłyśmy dobrą lekcję z poprzedniego sezonu – dodaje kapitan Anita Turkiewicz.

GKS Katowice drugi raz został mistrzem Polski w piłce nożnej kobiet. Wcześniej katowiczanki zdobyły złoto w 2023 roku. W poprzednim sezonie były wicemistrzyniami.

sport.tvp.pl – Piłkarki GKS-u Katowice mistrzyniami Polski! Wysokie zwycięstwo z Pogonią Tczew

Losy mistrzostwa Polski w Ekstralidze kobiet zostały rozstrzygnięte. Piłkarki GKS-u Katowice rozbiły Pogoń Tczew 7:2 i dzięki zwycięstwu są już pewne tytułu. Zawodniczki z Górnego Śląska potwierdziły dominację w sezonie, w którym na dwadzieścia spotkań zanotowały tylko jedną porażkę.

Katowiczanki wiedziały, że na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek mogą przypieczętować zwycięstwo w lidze i wyglądały na niezwykle zmotywowane, by dokonać tego jak najszybciej. Po świetnej akcji zainicjowanej przez Gabrielę Grzybowską, już w 5. minucie piłkę w bramce drużyny gości umieściła Kinga Kozak. Po zaledwie dwóch minutach Grzybowska ponownie zanotowała celne podanie, które wykorzystała Aleksandra Nieciąg i GKS prowadził już 2:0.

Grzybowska musiała opuścić boisko już w 12. minucie, gdyż ucierpiała w starciu z rywalką, jednak to nie wpłynęło na postawę gospodyń. Przed upływem 30 minut spotkania zawodniczki GKS-u trafiły do bramki jeszcze dwukrotnie, a na listę strzelczyń wpisały się ponownie Nieciąg i Kozak.

GKS konstruował kolejne ataki z niezwykłą łatwością, a rywalki rzadko przedzierały się pod ich pole karne. Nieciąg i Kozak ostatecznie skończyły pierwszą połowę z hat-trickami. Piłkarki Pogoni zdołały w końcu wykorzystać chwilę nieuwagi obrony gospodyń i w doliczonym czasie pierwszej połowy bramkę zdobyła Nina Abe.

W drugiej części Pogoń grała lepiej, ale sprzyjało temu też zdecydowanie słabsze tempo spotkania niż w pierwszej połowie. Piłkarki gości w 51. minucie zdobyły bramkę, kiedy podanie Abe wykorzystała Weronika Andrzejewska, ale reszty strat nie udało się już odrobić. Zawodniczki GKS-u miały więcej trudności, by pokonać bramkarkę Pogoni, ale ostatecznie udało im się tego dokonać w 80. minucie. Karolina Bednarz precyzyjnie dośrodkowała w pole karne, gdzie niepilnowana była Kamila Tkaczyk, która wykończyła akcję strzałem głową.

GKS Katowice po wicemistrzostwie w poprzednim sezonie tym razem był zdecydowanie najlepszą drużyną rozgrywek. Nie wszystkie rozstrzygnięcia w Ekstralidze kobiet są jeszcze znane, ale najprawdopodobniej wicemistrzem zostaną Czarni Sosnowiec. Spadek czeka natomiast Resovię Rzeszów i Skrę Częstochowa.

HOKEJ

hokej.net – Szwed odchodzi z GieKSy! Szybko stał się ulubieńcem kibiców

Johan Norberg nie jest już zawodnikiem GKS-u Katowice. 22-letni defensor wrócił od ojczyzny i w przyszłym sezonie będzie występował w szwedzkiej HockeyEttan.

Dysponujący dobrymi warunkami fizycznymi Szwed (188 cm, 90 kg) dołączył do katowickiego przed Bożym Narodzeniem, mając wypełnić lukę po Arkadiuszu Kostku, którego powrót do gry mocno się wydłużył.

[…] 22-letni defensor z GKS-em Katowice sięgnął po wicemistrzostwo Polski. Rozegrał w sumie 29 ligowych meczów, w których zdobył jednego gola i zanotował 2 asysty. Na ławce kar spędził 32 minuty, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +11.

Swoimi emocjonalnymi zachowaniami szybko zaskarbił sobie sympatię kibiców GieKSy. Ale w zespole z alei Korfantego już nie zagra. Podpisał bowiem roczny kontrakt z Tranås AIF, który występuje na co dzień w HockeyEttan, czyli na trzecim szczeblu rozgrywkowym w Szwecji.

Nie żyje legenda GKS-u Katowice. Był świetnym zawodnikiem i olimpijczykiem

Smutne wieści napłynęły z Katowic. Nie żyje Sylwester Wilczek, legendarny zawodnik GKS-u Katowice, reprezentant Polski i trener. Miał 89 lat.

Sylwester Wilczek występował na pozycji środkowego. Był graczem dobrze wyszkolonym technicznie, potrafił konstruować akcje, a także zwieńczyć je precyzyjnym strzałem.

Najpierw występował w Gwardii Katowice (1951-56), a przez kolejnych czternaście lat był zawodnikiem Górnika Katowice i powołanego na jego kanwie GKS-u Katowice, w którym dorobił się statusu legendy. Sześciokrotnie został mistrzem Polski (1958, 60, 62, 65, 68, 70), a pięciokrotnie na jego szyi zawisł srebrny medal (1957, 59, 61, 67, 69).

Śp. Sylwester Wilczek rozegrał też 94 spotkania w reprezentacji Polski, zdobywając w nich 17 bramek. Był uczestnikiem Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Innsbrucku w 1964 oraz siedmiu turniejów mistrzostw świata. Po zakończeniu zawodniczej kariery był też trenerem.

Cześć jego pamięci!

Rodzinie i przyjaciołom zmarłego składamy najszczersze kondolencje.


Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Tychach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W 20. kolejce THL nasza drużyna wyruszyła do Tychów żeby zmierzyć się z miejscowym GKS-em.

Pierwszą tercję rozpoczęliśmy od szarpanej gry w tercji neutralnej. Dopiero w 4. minucie strzał na bramkę Fucika zdołał oddać Wronka, ale jego uderzenie nie sprawiło problemów bramkarzowi gospodarzy. W 7. minucie miejscowi wyszli na prowadzenie. W drugiej połowie pierwszej odsłony nasza drużyna stanęła przed szansą wyrównania wyniku za sprawą liczebnej przewagi. Pomimo oddania kilku groźnych strzałów, to żaden z naszych zawodników nie zdołał pokonać Fucika. W 19. minucie fantastyczną interwencją popisał się Eliasson ratując nas przed utratą drugiej bramki. Chwilę przed syreną kończącą pierwszą tercję Eliasson ponownie zachował czujność i pewnie obronił kolejne strzały gospodarzy.

Drugą tercję rozpoczęliśmy od zdecydowanego ataku na bramkę Fucika, blisko zdobycia bramki był Wronka i Varttinen. W 24. minucie gospodarze zdobyli drugą bramkę, wykorzystując liczebną przewagę. Kilkanaście sekund później gospodarze ponownie podwyższyli. W 25. minucie nastąpiła zmiana bramkarza w naszej drużynie. W 28. minucie czwartą bramkę dla drużyny gospodarzy zdobył Drabik, wykorzystując bierną postawę naszych obrońców. W 33. minucie w sytuacji sam na sam z Fucikiem znalazł się Dupuy, ale jego strzał był za lekki, by pokonać bramkarza gospodarzy. Na sam koniec drugiej odsłony gospodarze po raz piąty wbili krążek do naszej bramki.

Trzecią odsłonę rozpoczęliśmy od kilku strzałów na bramkę Fucika. Jednak to gospodarze ponownie znaleźli drogę do naszej bramki, zdobywając szóstą bramkę w tym meczu. Minutę później po raz siódmy do bramki trafił Viinikainen. Na sam koniec meczu bramkę honorową dla naszej drużyny zdobył Jonasz Hofman.

GKS Tychy – GKS Katowice 7:1 (1:0, 4:0, 2:1)

1:0 Filip Komorski (Valtteri Kakkonen, Rafał Drabik) 06:16
2:0 Alan Łyszczarczyk (Rasmus Hejlanko, Valtteri Kakkonen) 23:23, 5/4
3:0 Mark Viitianen (Dominik Paś) 24:18
4:0 Rafał Drabik (Szymon Kucharski, Mateusz Bryk) 27:48
5:0 Mateusz Gościński (Hannu Kuru, Olli Kaskinen) 38:56
6:0 Hannu Kuru (Juuso Walli, Bartłomiej Pociecha) 45:23
7:0 Olli-Petteri Viinikainen (Alan Łyszczarczyk, Rasmus Hejlanko) 47:54
7:1 Jonasz Hofman

GKS Tychy: Fucik, Lewartowski – Viinikainen, Bryk, Łyszczarczyk, Komorski, Knuutinen – Kaskinen, Kakkonen, Jeziorski, Kuru, Heljanko- Walli, Pociecha, Karkkanen, Paś, Viitanen – Bizacki, Ubowski, Drabik, Kucharski, Gościński.

GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Maciaś, Hoffman, Wronka, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Anderson, Monto, Dupuy – Runesson, Lundegard, Michalski, McNulty, Hofman Jo. – Chodor, Dawid, Hofman Ja.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Komu nie zależało, by zagrać?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Gdy wyjrzałem dziś za okno z pokoju hotelowego, zobaczyłem szron na pobliskich dachach. I tyle. Śniegu nie było ani grama, jedyne, co mogło nas przyprawiać o lekkie dreszcze to przymrozek i konieczność spędzenia tego meczu w tak niskiej temperaturze. Wiadomo jednak, że podczas dobrego widowiska można się porządnie rozgrzać i emocje sportowe niwelują jakiekolwiek atmosferyczne niedogodności. Głowiłem się, jak to jest, że w różnych rejonach Polski mamy atak zimy, a przecież okolice bieguna zimna, które teoretycznie najbardziej są narażone na popularny biały puch, tym razem są wolne od tego.

Gdy jechałem autobusem na mecz i zaczęło lekko prószyć – a było to o godz. 10.30 ani przez myśl nie przeszło mi, jak to się wszystko skończy. Po prostu – śnieg zaczął sobie padać, nie był to jakiś armagedon, a i same opady śniegu, choć były wyraźne, nie przypominały tych, które znamy z przeszłości.

Po wejściu na stadion zobaczyłem taką właśnie oprószoną murawę – niezasypaną. Białawo-zieloną lub zielonkawo-białą. Typowy widok, gdy mamy pierwsze opady śniegu w roku lub też szron po mroźnej nocy. Białe gunwo (że tak zejdziemy z romantycznej wersji o puchu) ciągle jednak z białostockiego nieba spadało. I w pewnym momencie rzeczywiście murawa stała się dość biała. Nie przeszkodziło to jednak obu drużynom oraz sędziom rozgrzewać się. Kibice wypełniali stadion, zwłaszcza ci z Jagiellonii jeszcze przed meczem głośno dopingując swój zespół. Sympatycy GieKSy powoli zaczęli wchodzić na sektor gości i też dali znać o sobie. Przyznam, że nie myślałem w ogóle o tym, że mecz może się nie odbyć. Nie miałem takiego konceptu w głowie.

Za łopaty wzięło się… kilka osób. Zaczęli odśnieżać pola karne. Wyglądało to tak, że na jednym skrzydle stało trzech chłopa i sami nie wiedzieli, jak się za to zabrać. „Gdzie kucharek sześć…” – powiedziałem Miśkowi. A na drugim skrzydle szesnastki jeden jegomość odśnieżył na kilka metrów szerokość pola karnego, pokazując, że „da się”. A tamci deliberowali. Do tej pory odśnieżone były tylko linie i wspomniany kawałek. Na drugim polu karnym natomiast jakiś artysta „odśnieżał” w taki sposób, że zagarniał, wręcz zdrapywał śnieg, zamiast go nabierać na łopatę. Nie trzeba być śnieżnym omnibusem, żeby wiedzieć, że średnio efektywna jest to metoda. Po niedługim czasie wszyscy położyli na to lachę i sobie poszli czy tam przestali działać.

Dopiero kilka minut przed meczem zorientowałem się, że sędzia się dziwnie zachowuje, wychodzi i sprawdza. Załączyłem Canal+, by nasłuchiwać wieści i tam było jasne, że arbiter Wojciech Myć sugerował, iż szanse na rozegranie tego spotkania są dość marne. Potem wyszedł na boisko jeszcze raz, ze swoimi asystentami i patrzyli, jak zachowuje się piłka. W moim odczuciu ta rzucana i turlana przez nich futbolówka reagowała normalnie, z odpowiednim odbiciem czy brakiem większego oporu przy toczeniu się po ziemi. Do końca miałem nadzieję, że mecz się odbędzie.

Sędzia jednak zadecydował inaczej. W wywiadzie dla Canal+ powiedział, że ze względu na zdrowie zawodników, a także ograniczoną widoczność – podejmuje decyzję o odwołaniu meczu. Podał też argument, że do pomarańczowej piłki przykleja się śnieg i tak jej nie widać. A linie, które zostały odśnieżone i tak za chwilę zostałyby zasypane.

Mecz się nie odbył.

Odniosę się więc najpierw do słów sędziego, bo już one są dla mnie kuriozalne. Odśnieżone linie po 40 minutach (także już po odwołaniu meczu) nadal były widoczne. I nie zanosiło się specjalnie na to, że mają zostać momentalnie zasypane. Nawet jeśli – to chwila przerwy w meczu lub po prostu w przerwie między dwiema połowami – pospolite ruszenie do łopat i gotowe. A argument o piłce to już kuriozum do kwadratu. Na Boga – przecież śnieg to nie jest jakiś klej czy oleista substancja. I nawet jeśli w statycznej sytuacji klei się do piłki, to jest ona cały czas KOPANA. Dla informacji pana Mycia – to powoduje drgania w futbolówce, a to (plus odbijanie się od ziemi) z piłki przyklejony kawałek śniegu strząsa. Więc naprawdę nie mówmy takich głodnych kawałków na głos, bo tylko wzmacniamy opinię o sędziach taką, a nie inną.

Trener Siemieniec już po decyzji mówił dla Canal Plus, że z punktu widzenia logistyki w rundzie jesiennej, nie na rękę jest im nie grać, w domyśle, że ten mecz trzeba będzie jeszcze gdzieś wcisnąć. Tylko przecież WIADOMO, że tego spotkania nie da się rozegrać jesienią, bo przecież po ostatnim meczu ligowym Jaga gra dwa razy w Lidze Europy plus jeszcze w środku grudnia zaległy mecz z Motorem. Więc z GKS musieliby zagrać tuż przed świętami, a przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie przedłuży rundy GieKSie o dwa tygodnie z powodu zaległego meczu. Niech więc trener Adrian nie robi ludziom wody z mózgu. Poza tym trener powiedział, że ze względu na stan boiska, była to jedyna i słuszna decyzja i trudno nie było odnieść wrażenia, że z powodu napiętego terminarza właśnie TERAZ, dłuższy oddech dla Jagiellonii to najlepsze, co może ich spotkać…

A Rafał Górak? Bardzo dyplomatycznie mówił, że rozumie decyzję sędziów, ale chyba trzy razy podczas wywiadu dał do zrozumienia, jakie miał zdanie… Panowie za zamkniętymi drzwiami rozmawiali, każdy dał swoje argumenty. Trener zwrócił uwagę, że ze względu na szczelnie wypełniony sektor gości mogło to wyglądać inaczej. Że białe linie widać i przy dobrej woli organizatora, boisko można byłoby doprowadzić do stanu używalności. Że taki wyjazd bez meczu to dodatkowe koszty dla klubu. Jakbym więc miał typować, to pewnie wyglądało to tak „ej Rafał, wiesz, jak jest, jaką mamy sytuację, wiem, że nie jest to wam na rękę, ale zgódź się na przełożenie meczu, odwdzięczymy się dobrym winkiem”… Być może więc ze względu na solidarność kolegów po fachu i gentelmen’s agreement, szkoleniowiec, mimo że wolałby zagrać – nie oponował.

No i właśnie. To jest pytanie – czy komuś zależało, żeby wykorzystać opady i meczu nie rozegrać? Powiem wprost – reakcja organizatora meczu na tę „zimę” jest mocno zastanawiająca i nie wiem, czy Jagiellonia nie powinna z tego tytułu ponieść konsekwencji. Powtórzę – klub nie zrobił absolutnie nic, żeby ten mecz rozegrać. Począwszy od prognoz – przecież atak zimy w Polsce był już wczoraj, więc nie można było nie zakładać, że podobna sytuacja powtórzy się w Białymstoku. A jeśli tak, to przygotowuje się zastępy ludzi – choćby na wszelki wypadek – do tego, żeby boisko odśnieżyć. Pamiętacie, co było w zeszłym sezonie w meczu Radomiaka z Zagłębiem? Momentalnie, w ciągu kilku minut płyta po nawałnicy zrobiła się biała. Tam też było ryzyko przerwania i odwołania meczu. Ale ludzie robili, co w swojej mocy, odśnieżali, jak tylko się da i spotkanie zostało dokończone. Wczoraj w Rzeszowie kompletnie zasypany stadion został odśnieżony i mecz również się odbył. A w Białymstoku? Nie było chętnych czy nie miało ich być? Mogli nawet tych żołnierzy wziąć, co to zawsze są na trybunach. Cokolwiek. A tutaj kilku ludzi z łopatą zaczęło nieskładnie machać, ale chyba ktoś im powiedział, że to bez sensu – no i przestali.

Nie będę wnikał, czy na takim boisku można grać czy nie. Jak bardzo wpływa to na zdrowie zawodników. Wiem, że w przeszłości takie mecze się odbywały i nikt nie płakał i nie zasłaniał się ani zdrowiem, ani terminarzem. GieKSa taki mecz rozgrywała z Arką Gdynia – pamiętny z niewykorzystanym karnym Adamczyka – i jakoś się dało. Nie jest to może najbardziej estetyczne widowisko, ale mecz jest rozegrany i jest z głowy.

Natomiast tu nie chodzi o to, czy na zaśnieżonym boisku można grać. Chodzi o to, że nikt nie zajął się odśnieżaniem. Dlatego cała ta sytuacja ostatecznie wydaje mi się po prostu skandaliczna. Dosłownie godzinkę śnieg poprószył – bez jakiejś większej nawałnicy – i odwołujemy mecz.

I tak – piłkarze pojechali sobie na drugi koniec polski, by pobiegać na murawie stadionu Jagiellonii. Klub zapłacił za hotel, wyżywienie, przejazd. Teraz będzie to musiał zrobić drugi raz – najpewniej na wiosnę. Kibice zrywali się o drugiej w nocy, niektórzy pewnie nawet nie poszli spać, by stawić się na zbiórkę w ciemnych Katowicach. Jechali w tak wielkiej liczbie przez cały kraj – też przecież zapłacili za bilety i przejazd. I dostali w bambuko, bo paru osobom nie chciało się wyjść i doprowadzić boisko do jako takiego stanu.

Uważam, że PZPN czy Ekstraklasa, czy kto tam zarządza tym całym grajdołkiem, nie powinien przyzwalać na taką fuszerkę. To jest kupa kasy i czas wielu ludzi, którzy zdecydowali się do Białegostoku przyjechać. To po prostu jest nie fair.

Nieraz bywały jakieś sytuacje czy to z pogodą, czy wybrykami kibiców i kapitanowie lub trenerzy obu drużyn zgodnie mówili – gramy/nie gramy. Była ta wyraźna jednogłośność. A czasem spór. Grano nawet po zapaści Christiana Eriksena – choć tam akurat uważam, że ta decyzja była fatalna (choć z drugiej strony to Euro, więc logistyka dużo trudniejsza). Tutaj zabrakło determinacji, żeby mecz rozegrać. Rozumiem trenera Góraka, że podszedł dyplomatycznie do sprawy. Ja tego protokołu dyplomatycznego trzymać nie muszę i wysuwam hipotezę, że komuś na rękę był ten niezbyt wielki opad śniegu.

Dotychczas wielokrotnie pisałem i mówiłem, że cenię Jagiellonię i Adriana Siemieńca za to, jak łączą ligę i puchary. Byłem pod wrażeniem, że rok temu Jaga nie przełożyła spotkania z GKS na jesień, gdy sama była pomiędzy meczami z Ajaxem – trener gospodarzy dzisiejszego niedoszłego pojedynku mówił, że poważna drużyna musi umieć grać co trzy dni. Tym razem jednak w obliczu meczu z KuPS i końcówki ligi, takie zdanie przestało już zobowiązywać.

Nam nie pozostaje nic innego, jak przygotować się do sobotniego spotkania z Pogonią. Oby piłkarze GKS również wykorzystali fakt, że nie będą mieli Jagi w nogach i jak najlepiej mentalnie i fizycznie przygotowali się do spotkania z Portowcami. A z Jagiellonią i tak się już niedługo zmierzymy, bo za jedenaście dni w Pucharze Polski.

Kups!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz z Jagiellonią odwołany!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W związku z atakiem zimy w Białymstoku i niezdatnymi według sędziego warunkami do gry mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice został odwołany.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga