Felietony Piłka nożna
Utrzymanie to kwestia cudu i modlitwy
Co można powiedzieć po takim meczu, jak z GKS Tychy? Po spotkaniu z Podbeskidziem zastanawialiśmy się, czy pójdzie to w dobrą stronę, czy trener Dudek znalazł sposób i czy GieKSa zacznie regularnie punktować. Była też druga opcja – Bielsko to był pozytywny wypadek przy pracy, a za chwilę wrócimy do czołokopnictwa.
GieKSa przy Edukacji zaczęła dobrze, bardziej odważnie, bardziej ofensywnie i na tamten moment meczu wydawało się, że z sensem. Kulało wykończenie akcji, ale mieliśmy przewagę optyczną, podchodziliśmy pod pole karne rywala. Po czym nastąpił gong w postaci bramki, a niedługo potem drugiej. Jeszcze zaraz po pierwszym golu znakomitą okazję miał Puchacz, ale w sytuacji sam na sam trafił prosto w bramkarza. Po drugim golu gra ofensywna siadła i przestaliśmy się w jakikolwiek sposób liczyć na boisku. Dopiero Tychy musiały zupełnie odpuścić ofensywę (którą w tym meczu mieli tylko fragmentami), aby katowiczanie ponownie coś tam popróbowali zrobić z przodu.
4:0 to jednak nie przypadek. To efekt kilku spraw, które zsumowane wszystkie ze sobą spowodowały totalny łomot ze strony naszego derbowego rywala. 4:0 to nie przypadek, nawet jeśli wielu obserwatorów uznaje to za zbyt wysoki wynik.
Trener Dudek kilka meczów temu postanowił zagrać w nowym ustawieniu, z piątką obrońców. Ustawienie to jednak jedno, a nastawienie – drugie. Dlatego też z Jagiellonią była głęboka defensywa, na Bytovii nie byłem, to się nie wypowiadam, ale w Bielsku ponownie totalny odwrót i sporadyczne próby kontr. Obrona, obrona, obrona. Dudek widząc, że w ofensywie ma zawodników słabych i nieumiejących atakować – zdecydował się na cofnięcie i liczenie na cud. I z Jagą to prawie się udało, a z Bielskiem udało w 200 procentach. A jednak. Na konferencji w Bielsku szkoleniowiec jasno dał do zrozumienia, że taka taktyka jest siermiężna i nie chce tak grać na wiosnę.
Chyba się trochę pospieszył i zaczął zmieniać od razu. Bo w Tychach mieliśmy zupełnie inne nastawienie zespołu (przy zachowaniu piątki w obronie). GieKSa po prostu zaczęła iść na wymianę ciosów i po „defensywce” z poprzednich meczów pozostało tylko wspomnienie. W piłce nożnej zawsze coś jest kosztem czegoś. I jeśli decydujemy się na grę bardziej ofensywną, to odpowiedni procent jest odbierany z defensywy. Niezależnie od tego, jakie jest ustawienie i jakie personalia. Robi się więcej miejsca, nie ma zagęszczenia, rywale mają więcej pola gry na przeprowadzenie swoich ataków.
Czym się różniła ofensywa GKS Katowice i GKS Tychy w tym meczu? Ano tym, że gospodarze po swoich okazjach strzelali swoje bramki. A co robiliśmy my? Ano robiliśmy to, że wspomniany Puchacz nie wykorzystał setki, ale to był tylko jeden z problemów. Kłopotem było to, że w ostatniej fazie zawodnicy podejmowali tak nielogiczne decyzje, że sami odbierali sobie jakąkolwiek możliwość zrobienia czegoś z przodu. Na czele właśnie z Puchaczem i Błądem. Najpierw ten pierwszy złamał akcję do środka, dzięki czemu Błąd na lewym skrzydle miał kilometr wolnego miejsca, żeby wjechać w pole karne, ale nie dostał piłki, bo Puchacz stracił. Błąd się zirytował i zaczął machać rękami. Po kilku minutach sam znalazł się w analogicznej sytuacji w środku, gdy na boku wybiegał mu kompletnie wolny Tabiś. Błąd oddał bezsensowny strzał z dystansu. To były najbardziej jaskrawe sytuacje, ale też charakterystyczne dla całości obrazu gry i całości GieKSy jako takiej w tym sezonie. Gdy już coś pozytywnego miało szansę się stworzyć, było psute przed głupie decyzje zawodników. I dlatego nie strzeliliśmy gola.
No dobra, ale nie strzelając gola można przynajmniej zremisować 0:0. Nie przy naszej defensywie. Która to defensywa jakimś cudem, po konsolidacji, bardzo dużej koncentracji i spełnianiu zadań potrafiła nie stracić bramki w Bielsku. Teraz nie było ani konsolidacji, ani wypełniania założeń, było za to to, co bardzo dobrze znamy – kiksy, przegrane pojedynki, unikanie swojej odpowiedzialności i ogólnie tak totalne wesołe miasteczko, że mogło się skończyć wyżej niż 0:4.
Pierwsza bramka – piłka przechodzi przez calutką defensywę wszerz boiska, Remisz asystuje strzelcowi. Druga bramka – Keon Daniel dochodzi do wybitej po rzucie rożnym za szesnastkę piłki i ma 45 minut na opanowanie, przyjęcie, decyzję w który róg, pójście do McDonalds’a, zamówienie Big Mac zestawu powiększonego, powrót na boisku, by zobaczyć, czy trawa równo rośnie, wizytę w Biedrze po piwo, odwiedzenie małżonki w domu, powrót w korkach (ulicznych) na stadion i oddanie pięknego strzału zakończonego bramką kolejki. Trzeci gol to skaczący na 5 cm w skoku dosiężnym Tanżyna, przy którym 2 cm nad ziemię wyskakują Woźniak i Frańczak. W końcu czwarty gol, głupi faul niepanującego nad sobą Poczobuta (12 kartka) i strzał Grzeszczyka.
Jeśli GKS Katowice miał dwa tygodnie od ostatniego meczu i coś tam potrenowali, to efekt tej pracy w defensywie to było… no trudno to jakoś nazwać. Powiedzmy, że nie było efektu. Był powrót do defensywnego kryminału autorstwa Wojciecha Lisowskiego, ale bez Wojciecha Lisowskiego. Naprawdę okazało się, że nie potrzebujemy już popularnego Lismena, aby tak bardzo kaleczyć grę obronną.
Trener Dudek trochę się chyba zachłysnął tym Bielskiem. I chciał złapać dwie sroki za ogon. Czyli zagrać piątką obrońców – bo to dało efekt, ale dodać jeszcze coś ekstra w postaci ofensywy. Trudno mieć do niego o to wielkie pretensje, ale chyba się zagalopował, bo zawodnicy ofensywni po raz kolejny pokazali, że są pseudoofensywni i niegotowi na atakowanie. Że są po prostu za słabi na taką grę i po raz tysięczny powtórzę – nie bez powodu trafili do outsidera pierwszej ligi.
Bez emocji już podchodzę do meczów GieKSy, bo naprawdę nie mam ochoty szargać sobie nerwów. Bardzo się cieszyłem po wygranej w Bielsku, ale nie mam zamiaru nastawiać się pozytywnie na kolejne mecze, bo w naszych okolicznościach każda wygrana to raczej cud niż coś wielce zasłużonego. Taki cud się zdarzył w Bielsku – dobra taktyka, realizacja i szczęście. Gdy zabrakło choćby jednego czy dwóch z tych punktów mamy łomot.
Zdecydowanie i absolutnie nie mam pretensji do zawodników o zaangażowanie w meczu z Tychami. Według mnie było ono na bardzo dobrym poziomie. Spotkanie pokazało jednak, że mamy obecnie bardzo, bardzo słabą drużynę, która nawet jak chce, to nie potrafi, a dodatkowo potyka się o własne nogi i sama sobie strzela bramki. Smutne to i przykre, ale ten mecz to nie wina jako taka tych zawodników. To wina tego, że po prostu są sportowo, czysto piłkarsko totalnie beznadziejni.
Dopiero co pisałem, że czeka nas ciężka walka o utrzymanie. Muszę to zmodyfikować. Obecnie uważam, że utrzymanie będzie trzeba rozpatrywać w kategorii cudu. Cud musi się zdarzyć, żeby defensywa straciła mniej niż dwie bramki w meczu, cud musi się zdarzyć, by strzelić raz na jakiś czas gola lub dwa gole, które dadzą jakiekolwiek punkty. Cud musi się zdarzyć, żeby wygrać u siebie lub zremisować na wyjeździe. Z każdym, dosłownie Z KAŻDYM w tej lidze. Nie przemawia za nami obecnie nic, kompletnie nic. Musi się złożyć wiele czynników, z przychylnym okiem Pana Boga włącznie, abyśmy mieli szansę na zwycięstwo w jakimkolwiek meczu.
A przed nami jeszcze dwa spotkania u siebie, które mogą nas przybić gwoździem do dna tabeli. Tak jak w relacji live mamy „pin post” ze składem, dzięki czemu protokół meczowy jest ciągle na górze. Tak tu możemy mieć pin post do osiemnastego miejsca w lidze.
Ostatniego miejsca, gorzej niż Garbarnia, bo wygrała ona na Bukowej.
Kibice również już widzą, że ci piłkarze pewnego poziomu nie przeskoczą, stąd ciągły doping i wsparcie po meczu. Ja też się chyba przekonuję do tego i stwierdzam, że nie ma co jechać po nich. Oni po prostu grają, jak umieją i nawet jak się starają, to kopią się po czołach. I to już nie jest ich wina.
Wina jest po stronie tych, którzy doprowadzili do tego, jacy zawodnicy w GieKSie grają. I że nie potrafili ściągnąć lepszych.
Są takie osoby, które doprowadziły do tego stanu rzeczy, ale one nie są w szatni.
Mimo wszystko mam nadzieję, że trener Dudek zrobi co może, by mając ten materiał, postarał się o kilka cudów. Zalecam wieczorną modlitwę i może zamówienie jakiejś mszy w intencji utrzymania się GKS Katowice w pierwszej lidze. To chyba jedyna droga do pozostania na zapleczu pffff tak upragnionej przez nas – ekstraklasy.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


InoGKS
24 listopada 2018 at 22:12
Czy dyrektor sportowy nadal pełni funkcję w Myszkowie? Może to jest osoba odpowiednią na ten poziom rozgrywek, a nie na 1 ligę. Natychmiastowa zmiana we władzach klubu jest niebędna. Prezes i dyrektor zniszczyli wszystko co w tym klubie było piękne. Tradycja, walka, wychowankowie, elita. Dzisiaj mamy grupę ludzi bez celu, idei, misji, umiejętności i wodza. Zero charyzmy, zero zobowiązań, zero zera. Natychmiast odwołać prezesa i dyrektora sportowego. Inaczej katastrofa.
hojnos
24 listopada 2018 at 22:34
zobaczymy co pokażemy z beniaminkiem z łodzi….
jeśli i tu w plecy nie ma sensu dawać na mszę
PanGoroli
24 listopada 2018 at 22:41
Dobry tekst, idealnie w punkt.
PanGoroli
24 listopada 2018 at 22:42
@hojnos, biore każdy punkt z łks czy sandecją w ciemno.
Mleczak
24 listopada 2018 at 23:12
Doskonała ocena obecnej sytuacji. Może hokeiści poprawią nam humory.
hojnos
24 listopada 2018 at 23:20
Rządzimy tą ligą i czubem tabeli – w zakresie awansu z drugiego miejsca.
I ŁKS i Sandecja będą zmotywowane aby wygrać ale wierzę że my jak zawsze pokażemy klasę..
PanGoroli
25 listopada 2018 at 00:07
Kiedyś usłyszałem, że cudów nie ma – to, jak grasz, to bezpośrednie przełożenie tego, jak trenujesz, jak ćwiczysz. Jeśli ćwiczysz do dupy, to nie ma cudów, gra też będzie do dupy. Panie Trenerze, weźżesz sobie tą mądrość do serca, bo usłyszałem to od naprawdę bardzo mądrej osoby, o wielkiej klasie. Już Pan tu jest trochę, by poznać tą drużynę, że chłopaki nie mają pojęcia o obronie, że strzelanie goli jest na zasadzie 'kopne se i zobaczę, kaj poleci’. I to się nie zmieni, jeśli tego się dobrze nie potrenuje. Fuksami tej ligi nie uratujemy…
PanGoroli
25 listopada 2018 at 00:18
A! I jeszcze zapomniałem dodaĆ, że
Bartnik WON!
Robson
25 listopada 2018 at 02:41
Zgadzam się z przedmówcami prezes wraca do Poznania a w jego miejsce ktoś kto ma GieKSę w sercu ! Bartnik won i zakaz zbliżania do bukowej!
wierny
25 listopada 2018 at 02:51
Skupmy sie na utrzymaniu i tyla i nie pierdolmy o przelamaniu po 1 wygranym szpilu kurwa na chlodno.
GieKSiorz
25 listopada 2018 at 06:03
Sie kurwa pytom,kaj je Krupa właściciel,trzeba wypierdolić Janickiego i Bartnika,wydupiac nieudaczniki, zniszczyliście nosz klub,to kurwa nie football manager na PC do huja.Krupa weź się ogarnij, trzeba zatrudnić prezesa co mo w sercu GieKSa,dobrego dyrektora sportowego,scouta co w niższych ligach młodych zdolnych wypatrzy,trzeba szkolić swoją młodzież,kurwa!!!!a co ze stadionem????!!!!!,chyba że to Krupa wosz plan żeby GieKSa zarżnąć,bo tak to wyglondo
GieKSiorz
25 listopada 2018 at 06:05
Bartnik i Janicki RAUS!!!!!!!!!!!!!!!!!
GieKSiorz
25 listopada 2018 at 06:08
Jo spelniom wymagania chopy w football manager 2019 GieKSa pod moją wodzą na 2 miejscu w tabeli,Cisna po awans
Irishman
25 listopada 2018 at 07:33
Nasz klub, jest zniszczony sportowo i moralnie, jest kierowany (na każdym szczeblu) przez ludzi, którzy popełniają seryjnie błędy, jest prowadzony prosto do II ligi.
Uważam, że samo zatrudnienie Dudka, jego fatalna diagnoza sytuacji, fatalna taktyka kosztowała nas już 6 do 8 punktów, a kto wie czy nie utrzymanie.
Modlitwa? Ona zawsze się przyda, ale czy dobry Bóg, będzie chciał zawracać sobie nami głowę, skoro sami zakładamy sobie pętle na szyję???
jordan
25 listopada 2018 at 08:46
Chopy napiszcie co ze stadionem czy coś robią
Oberschlesien
25 listopada 2018 at 10:05
naprawde gra z przodu na poczatku meczu dawala odbrobine nadzieji….majac w bramce czlowieka ktory jest nam w stanie wygrac mecz lub jak to zwac przynajmniej uratowac remis ,trzeba z tego korzystac….ale jak to kiedys w Gieksie bylo ,najpierw trzeba miec obrone i nie pozwolic rywalowi strzelic bramki…potem bedziemy strzelac sami bo przeciwnik w koncu sie odkryje i zacznie podpalac…dzis w obronie mamy symbol nieudacznictwa dzialaczy na slasku ,oraz kompletny brak rozeznania trenera co do charakteru druzyny.Jezeli taka chodzaca cipe jak wawrzyniak robi sie kapitanem druzyny ,chlopa ktory rozegral 5 meczy z czego 4 beznadziejne i on ma byc na bosiku tym ktory pociagnie druzyne ,to nasz Adam Ledwon w grobie sie przewraca…to swiadczy rowniez o tym ze nie umieimy od dluzszego czasu wychowac naszych mlodych pilkarzy ,ze nie ma chlopakow z charakterem grajacych odmlodego w Katowicach i bedacych zwiazanych mentalnie z klubem ,a nie z regularna wyplata z miasta…powiedzmy sobie szczerze ,my od lat wisimy na pasku miasta ,bez niegonie istniejemy ,od lat nie mamy konkretnego sponsora w pilce,nie ma prezesa co po takiej grze wpadnie do szatni i rozpierdoli 3 szafki pilkarzy a wszyscy kopacze do domu po meczu beda zapierdalac na czworakach…patrzac na gre wczoraj trzeba powiedziec jasno ,ta zbieranina w wiekszosci nie zna podstaw pilki i techniki ,oni powinni dziennie 5 godzin miec zajec na boisku z pilka przy nodze ,a nie jak w Bundeslidze 2 razy na dzien zajecia po 2 godz….oni musza probowac jeszcze poznac podstawy,potem 3 godziny walenia w te puste lby taktyki ,potem zajecia na sali gimnsstycznej z motywacji i umiejetnosci walki na boisku…jak by regularnie dostwali wpier…ol od sportowej grupy to po miesiacu lataliby i walczyli na boisku jak lwy….glodne lwy..albo wystarczyloby jak Ledwon Swierczewski ,Grzesik …a dopiero potem moga przyjsc jakies realne wyniki
PanGoroli
25 listopada 2018 at 10:41
@Irishman, daleki jestem od tego, żeby pochopnie oceniać trenera, ale mnie też Złotousty nie przekonuje. Nawet po ostatnim meczu obwinia indywidualnie za stracone i niestrzelone bramki, podczas, gdy odpowiedzialne są całe formacje. Obrona się po prostu źle ustawia, źle pracuje, jako całość. No kuźwa, co to za ustawienie po rogalu, gdy pięciu stoi za plecami bramkarza na linii bramkowej? No to my za bajtla na placu lepiej graliśmy! No albo, że nadal nie potrafią wykorzystywać setek? Nad tym się pracuje na treningach. To drużyna i zawodnicy robią z zamkniętymi oczami. Tego drużyna nie potrafiła we wrześniu, październiku, bo paszul ćwiczył przysiady, bo pewnie tylko sie na tym znał. I teraz nadal drużyna tego nie potrafi i nie robi postępów. Czyli, trenuje nie to, co potrzeba. Kuźwa, Mandrysz, WRÓĆ!
PanGoroli
25 listopada 2018 at 10:47
A powiedzcie mi, bo nie wiem – czy są jacyś starzy gieksiarze w klubie? Jakie pełnią funkcje? Bo jak dla mnie, to coś, teraz, to nie jest GieKSa, tylko zbieranina ciuli. Przykro mi to pisać…
Tom
25 listopada 2018 at 11:07
Bartnik out
PanGoroli
25 listopada 2018 at 11:08
W tej chwili nie jesteśmy na drodze do 2 ligi, ale na autostradzie. Na chwilę obecną nas może uratowac to, że może ktoś będzie gorszy. Ale stan jest taki, że GKS to w tej chwili zdecydowanie najsłabsza drużyna w lidze. Dla mnie plan na ratunek, to byłby taki:
1. Bartnik WON!
2. Bartnik RAUS!
3. Nowy dyrektor sportowy, który zna ię na tej robocie.
3. Janicki – popiół na głowę, skrucha, i na kolanach do Mandrysz – chyba mu jeszcze płacimy, no nie?
4. Dudek na asystenta, by chłopak podłapał trochę praktyki i doświadczenia.
5. Przegląd piłkarzy – ci, co mają potencjał, dodatkowe treningi z elementarza gry indywidualnej i zespołowej. Reszcie podziękować.
6. Mądre zakupy na zimę – potrzeba lidera do każdej formacji, klasowego gracza i z charakterem. Tego Bartnik nie zrobi, bo nie potrafi. Nad tym trzeba pracować już teraz – jutro, to już za późno, by Bartnika w klubie już nie było.
Bartolo
25 listopada 2018 at 15:29
Dajcie spokój piłkarzom,trenerom,dyrektorom sportowym,prezesom…winny całej tej sytuacji,tego nieustannego plucia nam w twarz,kłamstwom w żywe oczy jest WŁASCICIEL!!
Łukasz
25 listopada 2018 at 19:21
Bartnik, zachciało ci się cudów i Paszulem i masz… Szkoda, bo sportowo klub jest niemalże na dnie. A był Mandrysz i 7 miejsce w tabeli kiedy go zwalniałeś!
PanGoroli
25 listopada 2018 at 20:18
Pamiętam, jak był wywiad z Baretnikiem, jak po świńsku i po chamsku wywalił Mandrysza. Deklarował, że bierze decyzję na klatę, bo wie, że podejmuje ryzyko. No więc, Bartnik, chyba już wszysatko jasne? Z drużyny bijącej się o awans mamy drużynę z niewielkimi szansami na utrzymanie. No to ja się pytam, masz Bartnik jakiś honor? Co ty koleś tu kurwa jeszcze robisz? Wypierdalaj z Katowic, z mojego klubu.
PanGoroli
25 listopada 2018 at 20:29
Żeby nie być gołosłownym – tu jest link do wywiadu z Bartnikiem i jego deklaracja:
http://gieksainfo.pl/wywiad-bartnik-pamietam-kibicow-w-najtrudniejszym-momencie-dla-tego-klubu/
A więc, Bartnik, pakuj manele i wypierdalaj!
Kicia
26 listopada 2018 at 07:32
Bartnik i Dudek WON!!!
stałybywalecST
26 listopada 2018 at 08:22
Współczuje wam gieksiarze, drużyna 4-0 w plecy a członkowie zarządu chleją i się śmieją u nas w loży. Powinniście ich wszystkich wywieźć na taczkach.
Trener to też jakiś mega ignorant. To jego zdziwienie że Grzeszczyk potrafi przymierzyć z 16m. było bezcenne.
Powodzenia w utrzymaniu bo jak wszyscy wiedzą wasze miejsce jest w 1 lidze (nie drugiej i nie ekstraklasie;) )
Irishman
26 listopada 2018 at 10:26
Czyli jednym słowem na Titanicu wciąż gra muzyka…..i tylko kibicom serce krwawi i nie wiedza gdzie się schować, po kolejnych przegranych wstydliwie derbach 🙁
abel
26 listopada 2018 at 19:45
Irishman nie pisz juz nic. Wez mecze i idźcie z janickim i bartnikem jak najdalej od gks
q2
26 listopada 2018 at 23:42
Irishman ale ty jesteś hipokrytą, nie pisz nic już więcej. Byłeś jednym z tych, którzy głośno mówili, że trzeba dać czasu piłkarzom, trenerom, twierdziłeś, że miasto chce awansu bo prezydent tak powiedział. Podobno wszystko szło w dobrym kierunku. Nawet stadion mieli nam wybudować:))) Teraz zmieniasz płytę???