Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Wielosekcyjny przegląd mass mediów: Emocje w Katowicach, dwa punkty dla GKS

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

Piłkarze w ubiegłym tygodniu rozegrali piętnastą kolejkę rozgrywek II ligi. GieKSa wygrała na Bukowej z Pogonią Siedlce 2:1 (1:1), pomimo gry w dziesiątkę przez ponad godzinę. Prasówkę o tym meczu znajdziecie tutaj.

W Ekstraliga Pań, piłkarki GKS-u wygrały z ex – liderem rozgrywek Medykiem Konin 3:2 (2:0). Dla Medyka była to pierwsza przegrana w rozgrywkach. Po dziesięciu spotkaniach panie zajmują trzecią lokatę w tabeli.

Siatkarze zainaugurowali rozgrywki PlusLigi – w pierwszym meczu GKS pokonał po dobrym spotkaniu Resovię 3:2, w setach: 20:25, 25:21, 21:25, 25:22,15:10.

Hokeiści rozegrali trzy spotkania ligowe: we wtorek z GKS-em Tychy (przegrana 1:2), w czwartek z Kadrą PZHL U23 (wygrana 8:0) i w piątek z Cracovią (wygrana 3:2 po rzutach karnych).

 

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – GieKSa strąciła z tronu lidera z Konina

Dziesięć kolejek Medyk Konin musiał czekać na pierwszego pogromcę. W niedzielne popołudnie drużyna Romana Jaszczaka przegrała w Katowicach z GieKSą 2:3.

Od początku spotkania obie ekipy chciały usilnie prowadzić grę, doprowadziło to do wielu bramkowych okazji. Pozwalało to wykazać się kunsztem obu bramkarkom. Jednak zdecydowanie częściej musiała ratować zespół przed utratą bramki Weronika Klimek. W 29. minucie fatalnej kontuzji nabawiła się napastniczka katowickiej drużyny Klaudia Miłek. Niestety była ona na tyle poważna, że trzeba było znosić ją z boiska na noszach. W 30. minucie zastąpiła ją na murawie Joanna Wróblewska. Wszystko zmieniło się chwilę później.

W 37. minucie Angelina Łąckiewicz-Oślizło pięknym strzałem po długim słupku pokonała Busch. Sześć minut później asystowała przy drugiej bramce dla GieKSy. Wszystkiego dopełniła Kinga Kozak.

Gospodynie dobiły Medyka tuż po przerwie. Z rzutu karnego gola zdobyła Kasandra Parczewska. Wydawało się, że Medyk już się nie podniesie do wolnego podeszła Gabriela Grzywińska i trafiła kontaktową bramkę. Później obejrzeliśmy wiele starć w środku pola, fauli i bramkowych okazji. Próbowała Wróblewska, Pakulska, Stanović. Zespół z Konina stać jednak było tylko na jeszcze jedną bramkę. Po zamieszaniu w polu karnym w 90. minucie zdobyła ją Nicole Zając.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – PlusLiga: Emocje w Katowicach, dwa punkty dla GKS

Kolejny emocjonujący mecz obejrzeli kibice siatkówki w Polsce. W Katowicach Asseco Resovia Rzeszów i GKS  Katowice stoczyły pięciosetową siatkarską wojnę.

[…] Mecz zaczął się od gry punkt za punkt.

[…] Zespół Asseco Resovii kontrolował końcówkę, nie dał rywalom zmniejszyć przewagi i po bloku na atakującym drużyny z Katowic wygrał pierwszą partię do 20. Początek drugiego seta miał niemal identyczny przebieg do poprzedniej partii. Gra punkt za punkt, choć zespół GieKSy zdobywał punkty po błędach rzeszowian. Do gry włączył się Jakub Jarosz, który skończył kilka ataków. As serwisowy Kohuta dał 2 punkty przewagi GieKSie (8:6).

[…] Po ataku Hoaga GieKSie pozostał już tylko punkt przewagi (18:17). Po przerwie na żądanie trenera Daszkiewicza ponownie skuteczny w kontrze był Kanadyjczyk i na tablicy wyników był remis. Skuteczna kiwka Firleja w końcu pozwoliła na przejście zespołowi z Katowic. Skuteczna kontra w wykonaniu Jarosza i as serwisowy Buchowskiego dały trzy punkty przewagi gospodarzom (22:19). Nie wypuścili oni przewagi do końca seta i po ataku Jarosza mieliśmy remis 1:1.

Początek trzeciej partii to ponownie gra punkt za punkt. Na boisku pozostał Adrian Buchowski i skończył 2 ataki. Rzeszowianie objęli trzypunktowe prowadzenie przy zagrywce Grzegorza Kosoka, który posyłał na drugą stronę ostre floaty. Gieksa bardzo szybko odrobiła straty dzięki Rafałowi Buszkowi, który został dwukrotnie zablokowany oraz zaatakował w aut. Po tej serii zmienił go Marechal, a gra wyrównała się.

[…] Obiciem bloku odpowiedział Adrian Buchowski, ale kolejna akcja to ponownie skuteczny Schulz (23:21). Ponownie świetną zmianą popisał się Shoji, którego 2 zagrywki dały Resovii dwie piłki przechodzące, które skończył kapitan Grzegorz Kosok.

Czwartą partię mocno rozpoczęli katowiczanie, którzy dzięki zagrywce uzyskali 3 punkty przewagi. Dobrze w kontrach grali Buchowski oraz Szymura. Resovia doszła Gieksę na jeden punkt, ale atak w aut Schulza i niedokładne rozegranie Komendy do Kosoka dały czteropunktowe prowadzenie gospodarzom. Trener Gruszka zmienił ponownie Komendę na Shojiego i as Amerykanina zmniejszył stratę przyjezdnych do 2 „oczek”. Katowiczanie wciąż utrzymywali się na prowadzeniu za sprawą kapitalnej gry Rafała Szymury, który co chwila obijał blok Resovii (17:14).

[…] Asseco jeszcze nie składało broni w tym secie i po ataku oraz asie serwisowym Hoaga strata zmniejszyła się do 3 punktów (23:20). Atak Szymury dał GieKSie 4 piłki setowe. Dwie z nich Resovia obroniła, ale trzecią skończył atakiem Miłosz Zniszczoł i o wyniku meczu miał zadecydować tie – break.

Piąty set to od początku koncert w wykonaniu gospodarzy. As serwisowy Buchowskiego dał 3 punkty przewagi Gieksie (4:1). Świetnie w ataku grali środkowi oraz Jakub Jarosz. Na zmianie stron cztery punkty przewagi mieli katowiczanie. Obraz gry nie uległ zmianie, a kolejny as Buchowskiego dał aż pięć „oczek przewagi” gospodarzom. Trener Gruszka ponownie wprowadził na zagrywkę Shojiego, jednak tym razem Amerykanin zaserwował w siatkę i sytuacja gości była już bardzo trudna (13:8). GieKSa miała cztery piłki meczowe i wykorzystała od razu pierwszą z nich po kiwce Firleja.

MVP: Rafał Szymura

 

sportdziennik.pl – Gorzki powrót Gruszki do Katowic

Piotr Gruszka zamienił GKS Katowice na Asseco Resovię. I już w pierwszym meczu jego byli podopieczni sprawili mu przykrą niespodziankę, ogrywając faworyta z Rzeszowa.

Szefowie klubu z Rzeszowa znani są z umiłowania do rewolucji kadrowych. Praktycznie co roku wymieniają większość zespołu. Nie inaczej było ostatniego lata. Po nieudanych poprzednich rozgrywkach przebudowali drużynę. Tym razem sięgnęli po katowicki zaciąg. Z GKS-u ściągnęli trenera Piotra Gruszkę, a także Marcina Komendę, Bartłomieja Krulickiego, Thomasa Rousseaux oraz Bartosza Mariańskiego. Z kolei w drugą stronę powędrował Jakub Jarosz. Kto wyszedł na tym lepiej, mogliśmy się przekonać już w pierwszej kolejce, bo Asseco Resovia zawitała do Katowic.

[…] Pierwsze piłki niedzielnego spotkania pokazały, że gości czeka trudna przeprawa w Szopienicach. Miejscowi, skazywani na porażkę, nie zamierzali łatwo oddać pola. Od pierwszej piłki dzielnie walczyli. Rozgrywający Jan Firlej nie bał się ryzyka – wybierał zagrania niekonwencjonalnie, często grał ze środkowymi. I nawet słabsza postawa Jarosza – w pierwszym secie skończył tylko jeden z czterech ataków – nie przeszkadzała im w zdobywaniu punktów. Z powodzeniem na skrzydłach zastępowali go Szymura oraz Kamil Kwasowski.

W pewnym momencie przyszedł jednak kryzys. Kilka niedokładności w przyjęciu zagrywki spowodowało, że goście przejęli inicjatywę. Obudzili się Buszek i Hoag. Kilka ważnych piłek skończył Schulz. Wreszcie dzieło dokończył rezerwowy Kawika Shoji. Amerykanin wszedł na zagrywkę i serwował wyjątkowo umiejętnie, zmuszając przyjmujących GieKSy do błędów.

Niepowodzenie w premierowej odsłonie nie załamało katowiczan. Również zaprzepaszczona szansa w czwartej partii – wygrywali już 20:17 – nie odebrała im ochoty do walki. Nie dawali za wygraną. Ich determinacja została nagrodzona. Sety czwarty i piąty były ich popisem. Rozegrali się Jarosz i Szymura. Kapitalną zmianę dał też Adrian Buchowski, który zastąpił Kwasowskiego i w ataku praktycznie się nie mylił. Jego serwisy też miały swoją wagę – zapisał na swoim koncie trzy asy, w tym jeden w tie breaku.

Miejscowi w decydującej części od początku mieli przewagę. Zaczęli od 4:1 i prowadzenia nie oddali do końca. Decydujący punkt zdobył efektowną „kiwką” Firlej.

 

HOKEJ NA LODZIE

hokej.net – Udany rewanż tyszan

Wyrównany bój toczyły dziś ekipy GKS-u Tychy i GKS-u Katowice. Tym razem to tyska ekipa była lepsza o jedną bramkę, a końcowy wynik to 2:1.

[…] Obie drużyny dysponują silnym, wyrównanym składem i ten fakt był widoczny już od samego początku tego spotkania. Gra toczyła się głównie w strefie neutralnej, a zawodnicy obu ekip sporadycznie tworzyli sytuacje bramkowe. Obraz spotkania przypominał nieco hokejowe szachy. Nikt nie chciał podjąć ryzyka, ale też każdy uważał, aby nie popełnić błędu. Okazje były, ale w znikomej ilości. Trzeba też przyznać, że dobrze radzili sobie też obaj golkiperzy. Robin Rahm popisał się przy uderzeniach Alaksandra Jeronaua czy Bartosza Ciury, zaś John Murray zatrzymał Teddy’ego Da Costę oraz Tadeja Čimžara. Pierwsza tercja zakończyła się więc sprawiedliwym wynikiem bezbramkowym.

Druga tercja wyglądała bardzo podobnie do pierwszej, choć więcej z gry mieli gospodarze. To oni tworzyli sobie dogodniejsze okazje. W 27. minucie gry Michael Cichy stanął oko w oko z bramkarzem, ale lepszy okazał się właśnie katowiczanin. W 30. minucie gry Denis Akimoto wrzucił krążek w kierunku zasłoniętego Robina Rahma, który instynktownie odbił gumę i znów uratował skórę kolegom. Następnie Christian Mroczkowski w świetnym stylu minął rywali i oddał mocny, niespodziewany strzał, lecz tym razem to poprzeczka uratowała gości przed utratą bramki.

[…] W 35. minucie gry Alaksandr Jeronau potężnym strzałem z niebieskiej zaskoczył Robina Rahma i otworzył wynik spotkania. Gospodarze mogli jeszcze odskoczyć rywalom, ale Michael Cichy nie zdołał pokonać katowickiego golkipera. Jednobramkowe prowadzenie mistrzowie Polski utrzymali do końca tercji.

Po drugiej przerwie mogliśmy zobaczyć już nieco bardziej otwartą grę. Katowiczanie mieli sporo sytuacji, ale fantastycznie między słupkami spisywał się „Jasiek Murarz”. Z każdą minutą goście coraz mocniej atakowali. W 44. minucie gry krążek obił obramowanie tyskiej bramki po strzale Grzegorza Pasiuta. Pięć minut później kapitan GieKSy wykazał się większym sprytem od tyskiego bramkarza i pokonał go w zamieszaniu podbramkowym.

Mecz ponownie się wyrównał, choć już częściej mogliśmy oglądać groźne akcje podbramkowe. Pod koniec tercji więcej z gry mieli katowiczanie i wydawało się, że bramka dla gości wisi w powietrzu. Strzelali Nestori Lähde czy Teddy Da Costa, ale i tym razem świetnie spisał się Murray. To właśnie swojej „ostatniej instancji” tyszanie mogą zawdzięczać dzisiejszy rezultat.

W 58. minucie gry Bartłomiej Jeziorski urwał się obrońcom rywali i oddał silny, mierzony strzał w krótki róg. Robin Rahm tym razem musiał skapitulować. Po tej bramce Risto Dufva zdecydował się wziąć czas i zastosował manewr z wycofaniem bramkarza. Ten zabieg nie przyniósł efektów, więc pełna pula została w Tychach.

GKS Tychy – GKS Katowice 2:1 (0:0, 1:0, 1:1)

 

Bez niespodzianki. GieKSa pewnie pokonuję Kadrę PZHL

GKS Katowice bez większych problemów pokonał Kadrę PZHL U23 8:0. W seniorskiej drużynie GieKSy zadebiutował niespełna 18-letni Marcin Wyśnik.

Podopieczni Risto Dufvy po pierwszej odsłonie prowadzili 2:0. Na listę strzelców wpisali się Teddy Da Costa i Tadej Čimžar. Reprezentant Francji był dziś bardzo aktywny i to on – na początku drugiej tercji – zdobył trzeciego gola dla gospodarzy. Czwartego dołożył Miika Franssila.

Trzeba jednak przyznać, że prowadzenie katowiczan mogło być znacznie wyższe, bowiem w drugiej odsłonie oddali na bramkę Sebastiana Lipińskiego aż 31 uderzeń! 19-latek obronił 29 z nich.

W trzeciej odsłonie brązowi medaliści poprzedniego sezonu dopełnili dzieła i przypieczętowali swój triumf czterema bramkami.

GKS Katowice – Kadra PZHL U23 8:0 (2:0, 2:0, 4:0)

 

Powtórka z roz(g)rywki!

GKS Katowice po raz drugi w tym sezonie pokonał Comarch Cracovię 3:2 po serii rzutów karnych.

[…] Od pierwszych minut spotkanie było wyrównane. Z biegiem minut więcej z gry mieli gospodarze, którzy tworzyli sobie naprawdę niezłe okazje. Na listę strzelców mogli się wpisać Mateusz Michalski czy Jaakko Turtiainen, ale ich strzały świetnie obronił Miroslav Kopřiva. Najbliżej powodzenia był Nestori Lähde. W 17. minucie gry Fin znalazł się z krążkiem przed pustą bramką, ale uderzył w boczną siatkę!

Druga odsłona tego spotkania również okazała się sporym rozczarowaniem jeśli chodzi o poziom gry. Mało strzałów, sporo chaosu i długo utrzymujący się wynik bezbramkowy. Można powiedzieć, że mecz zaczął się dopiero w 34. minucie gry.

[…] Pod koniec tercji pod bramką Miroslava Kopřivy stworzyło się zamieszanie podbramkowe. Krążek powoli zmierzył w kierunku bramki, ale obrońcy wicemistrzów Polski wybili krążek ze swojej tercji. Po czterdziestu minutach spotkania mieliśmy więc remis 1:1.

Trzecią tercję lepiej rozpoczęli gospodarze. Zaczęli mocno naciskać krakowian, którzy skupiali się na wyprowadzaniu kontr. W 42. minucie podopieczni Rudolfa Roháčka byli w sporych opałach. Błąd popełnił Miroslav Kopřiva, który faulował rywala. Drużyna z Górnego Śląska dobrze rozgrywała przewagę, ale zabrakło skuteczności.

Niewykorzystane okazje zemściły się na zawodnikach GieKSy. W 48. minucie Marek Tvrdoň najlepiej zachował się w podbramkowym zamieszaniu i spokojnie oddał strzał w kierunku odsłoniętej bramki. Kiedy wydawało się, że taki wynik drużyna gości zdoła utrzymać, sprawy w swoje ręce wziął Grzegorz Pasiut.

[…] W dogrywce inicjatywę przejęli z czasem katowiczanie. Swoje okazje mieli Pasiut i Martin Čakajík, ale lepszy okazał się bramkarz „Pasów”. W świetnej sytuacji znalazł się również Miika Franssila. Fin minął rywali i oddał strzał w kierunku okienka krakowskiej bramki, ale fenomenalną interwencją popisał się golkiper gości. W pięciominutowej dogrywce nie poznaliśmy zwycięzcy, więc sędziowie zarządzili serię rzutów karnych.

GKS Katowice – Comarch Cracovia 3:2 k. (0:0, 1:1, 1:1, d. 0:0, k. 2:1)

 

sportdziennik.com – Dwa w jednym

Mecze ligowe JKH GKS Jastrzębie z GKS-em Katowice będą zarazem meczami półfinałowymi Pucharu Wyszehradzkiego.

W sobotę, 2 listopada, odbędzie się zaległy mecz 7. kolejki Polskiej Hokej Ligi, w którym JKH GKS Jastrzębie podejmie GKS Katowice. Początkowo komisarz PHL Marta Zawadzka podjęła decyzję, że mecz zostanie rozegrany w czwartek, 31 października. Termin ten był nierealny, ponieważ tego dnia Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Jastrzębiu Zdroju organizuje dla mieszkańców miasta na lodowisku „Jastor” imprezę masową „Halloween”, która od kilku lat odbywa się właśnie tego dnia. JKH zaproponował rozegranie spotkania z Katowicami dwa dni później, w sobotę, 2 listopada. Ten termin zaakceptowała Marta Zawadzka, jej decyzja jest ostateczna i nieodwołalna.

Zmagania hokeistów obu drużyn rozpoczną się na „Jastorze” o godzinie 18.30. Klub z Jastrzębia Zdroju pokryje koszty wynajmu lodowiska, pozostałe (ochrona, diety sędziowskie itp.) uregulują GKS Katowice i Polska Hokej Liga. To spotkanie plus rozegrany następnego dnia (3 listopada) mecz między tymi zespołami w małej hali „Spodka” w Katowicach, będą równocześnie meczami półfinałowymi w ramach Pucharu Wyszehradzkiego.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga