Piłka nożna Prasówka
Wszyscy muszą coś udowodnić. Media o meczu GKS-Wigry
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego meczu (i nie tylko) GKS Katowice – Wigry Suwałki. Wybraliśmy dla Was najciekawsze:
suwalki24.pl – Wszyscy muszą już coś udowodnić
W sobotę na stadion GieKSy przy Bukowej wrócą trener Artur Skowronek, Adrian Jurkowski i Krzysztof Wołkowicz. Mają zrobić wszystko, by pognębić swój były klub i wreszcie odnieść pierwsze zwycięstwo w sezonie.
– GKS to wielki klub, jego miejsce jest o półkę wyżej – mówi Artur Skowronek. – Katowiczanie co roku walczą o powrót do ekstraklasy i nijak to im nie wychodzi. My na pewno im nie ułatwimy zadania, będziemy walczyć o komplet punktów.
[…] Byli „katowiczanie” mówią o chęci wygranej przy Bukowej tym śmielej, że w tym sezonie komplet punktów zgarnęły tam już Puszcza Niepołomice i Pogoń Siedlce. Piotr Mandrysz, który objął drużynę u schyłku poprzedniego sezonu po Jerzym Brzęczku, latem sprowadził aż 10 piłkarzy (mi. Dawida Plizgę, Wojciecha Kędziorę i Tomasza Mokwę), do których w ubiegłym tygodniu dołączyli jeszcze Adrian Błąd i Dalibor Pleva. Nowi gracze, jak dotąd, nie pozwalają swojemu trenerowi potwierdzać, że jest specjalistą od awansów. GKS, w którym występuje były pomocnik Wigier Bartłomiej Kalinkowski, ma tylko 8 punktów i na stratę kolejnych, tym bardziej u siebie z przedostatnimi w tabeli Wigrami nie może sobie pozwolić.
[…] – GieKSa ma swoje problemy, a my swoje – mówi Artur Skowronek. – Na gospodarzach zaczyna ciążyć coraz to większa presja, a my nie mamy nic do stracenia. Postaramy się o niespodziankę.
gol24.pl – Goście odbiją się od dna?
[…] Zarówno GKS Katowice jak i ich rywal z Suwalszczyzny nie mogą zaliczyć początku sezonu do udanych. W przypadku GKS-u Katowice wydawało się, iż po zwycięstwach z Rakowem Częstochowa i Chojniczanką Chojnice, zespół ten wróci niebawem do czołówki tabeli, jednakże ostatnie spotkanie i zaledwie jeden punkt zdobyty w starciu z Odrą Opole, do tego celu póki co ich nie przybliżył.
Jeszcze słabiej prezentują się w obecnym sezonie piłkarze z Suwałk. Zmiany na ławce trenerskiej, oraz ogromne roszady w składzie znacząco wpłynęły na postawę drużyny na początku sezonu. Wigry to obecnie jedyna ekipa w pierwszoligowej stawce, która do tej pory nie wygrała żadnego ze swoich spotkań i tylko dzięki ujemnym punktom, które znajdują się na koncie Ruchu Chorzów, nie zamykają ligowej tabeli.
[…] Dla obu ekip dzisiejsze starcie jest niezwykle istotne, gdyż pomimo tego, że za nami dopiero siedem kolejek, to też żadna z drużyn nie chce pozwolić sobie na powiększenie straty punktowej do wyprzedzających ich drużyn. Gdyby kierować się pozycją w tabeli, aktualną formą i potencjałem kadrowym, to raczej nie trudno byłoby wskazać faworyta dzisiejszych zawodów. Wyniki spotkań z poprzedniego sezonu pokazują jednak, że dziś przy Bukowej gospodarzom o wygraną nie będzie wcale tak łatwo. Na starcie poprzednich rozgrywek Wigry pokonały faworyzowanego rywala 1:0, a w rewanżu piłkarze z Suwałk cieszyli się z wygranej w stosunku 3:2. Czy i dziś okażą się oni lepsi od GKS-u, odnosząc przy tym premierowe zwycięstwo w rundzie jesiennej
1liga.org – „Świetnie patrzy się na grę wszystkich beniaminków” [ROZMOWA]
Za nami siedem kolejek sezonu Nice 1 Ligi. Swoimi dotychczasowymi spostrzeżeniami na temat ligi podzielił się z nami ekspert Polsatu Sport – Andrzej Iwan. Kto gra najlepszą piłkę w lidze, kto rozczarowuje i jak ocenia poszczególne zespoły zaplecza ekstraklasy? Wszystko to znajdziecie w poniższym materiale.
[…] Zaskakują na początku sezonu beniaminkowie.
AI: Świetnie patrzy się na grę wszystkich beniaminków. Odra przebyła drogę do Nice 1 Ligi od trzeciej ligi. Bardzo dobrze poukładana drużyna. Podoba mi się gra w środku Niziołka, który jest takim dyspozytorem akcji. Zwracam też uwagę na to, że Odra potrafi świetnie wyjść z kontratakiem, co pokazała na przykład w meczu z Chojniczanką.
Pewnie Puszcza Niepołomice dla wielu miała być takim chłopcem do bicia w lidze. Tymczasem trener Tułacz potrafi świetnie dobrać taktykę pod danego przeciwnika. Myślę, że dużo też dał Puszczy ten krótki epizod w 1. lidze kilka lat temu. Jak to się mówi, wyciągnęli wnioski.
Brakuje punktów drużynie Rakowa, ale ich gra wygląda naprawdę dobrze, zwłaszcza w ataku. Muszą jednak wyeliminować błędy w obronie.
[…] Zawodzą na razie ekipy GieKSy, Zagłębia i Podbeskidzia.
[…] AI: Rozczarowuje mnie GieKSa sposobem grania. Natomiast cieszy, że klub znalazł wspólny język z kibicami. Wiemy, że GieKSa traci swoje walory zwłaszcza w meczach u siebie, gdzie presja jest naprawdę duża.
futbolfejs.pl – Wigry z nowymi siłami na Katowice, czyli pozytywny ból głowy
Wigry Suwałki jadą do Katowic po… pierwsze zwycięstwo. Optymizmu dodaje fakt, że w zespole Artura Skowronka może zagrać cała trójka pozyskanych w ostatnich dniach okienka piłkarzy: Serhij Pyłypczuk, Laurentiu Iorga i Łukasz Budziłek.
Do tego, że Wigry potrzebowały wzmocnień jak tlenu, nikogo w Suwałkach nie trzeba było przekonywać. Diametralnie przebudowana, młoda drużyna Artura Skowronka nie grała źle, ba – miała nawet momenty i mecze całkiem dobre, ale punktów ani widu, ani słychu. Uzbierały się raptem dwa, no i raptem dwa gole wszystkiego. To właśnie była ta główna bolączka. Bo przecież tak mało bramek nie ma nikt w pierwszej lidze i to właśnie jest przyczyna tego, że drużyna, mimo niezłej defensywy (w dole tabeli mniej goli straciły tylko… 12. Katowice), dołuje.
Personalnym lekarstwem, jak wiemy, ma być rumuński napastnik 29-letni Laurentiu Iorga, mistrz Rumunii z Otelul Galati i uczestnik Ligi Mistrzów. A do tego ten, który grę ofensywną zespołu potrafi napędzić, czyli doświadczony Serhij Pyłypczuk – przez lata jeden z ważnych graczy Korony Kielce.
[…] Najmniej wątpliwości było wokół dyspozycji Budziłka – 26-letniego bramkarza, w poprzednim sezonie podstawowego golkipera Chojniczanki, a teraz wypożyczonego do Wigier z Lechii Gdańsk. On normalnie przygotowywał się z Lechią do sezonu, toteż powinien być w optymalnej dyspozycji fizycznej. Skoro taki bramkarz jak Budziłek trafia do Wigier, to raczej dlatego, by być numerem jeden, co o tyle zaskakujące, że akurat w bramce Wigry zdawały się nie mieć większego kłopotu. Jest Przemysław Wróbel, jest i Hieronim Zoch, który przecież w poprzednim sezonie skutecznie i błyskawicznie na ławkę posadził młodzieżowego reprezentanta Polski – Damiana Podleśnego.
Ale trener Skowronek zauważa: – Nasi bramkarz oczywiście nie są winni sytuacji w tabeli naszego zespołu, to jasne, bo za to odpowiadamy my wszyscy. Ale faktem jest, ze kilka błędów indywidualnych w defensywie nam się przytrafiło. Rywalizacja w składzie nikomu nie zaszkodziła, a dla mnie pozyskanie Budziłka oznacza tylko ten pozytywny ból głowy. Chcę dojść do sytuacji, gdy będziemy mieli tę powtarzalną solidność w bramce. Każdy z tych trzech golkiperów może wynieść coś dobrego dla siebie z takiej rywalizacji.
Wigry do Katowic jadą więc w istotny sposób wzmocnione. Jeśli dzięki temu drużyna wejdzie o stopień wyżej w tym, co prezentuje na boisku, Katowice nie są z pewnością twierdzą nie do zdobycia. O czym niedawno przekonała choćby Odra Opole, a wcześniej Pogoń Siedlce i Puszcza Niepołomice.
katowickisport.pl – Borykająca się z kontuzjami GieKSa czeka na Wigry
Trener Piotr Mandrysz skorzystał już z 21 piłkarzy w dotychczasowych sześciu grach o punkty.
Mecz ligowy GieKSy z Wigrami Suwałki zbliża się milowymi krokami. Byłoby przesadą sugerowanie, że trener katowiczan Piotr Mandrysz z niepokojem oczekuje na to spotkanie, ale faktem jest, że kilku jego zawodników zmaga się z kontuzjami. – W sobotę na pewno nie zagra Tomek Foszmańczyk, który ma problem z kręgosłupem – przypomina szkoleniowiec.
[…] Problemy zdrowotne mieli również Mateusz Kamiński, Adrian Frańczak i Andreja Prokić. – Pierwszy z nich w meczu z Chojniczanką miał silne stłuczenie mięśnia czworogłowego uda, a ponieważ następne spotkanie ligowe z Odrą Opole było trzy dni później, nie było sensu ryzykować zdrowia zawodnika – tłumaczy trener Mandrysz. „Kamyka” zabrakło też w sobotnim sparingu z Cracovią. – Ale powinien już być do mojej dyspozycji na mecz z Wigrami – zauważa opiekun GKS-u. Podobne nadzieje wiąże z Adrianem Frańczakiem. – On z kolei naciągnął przyczep jednego z mięśni – wyjaśnia szkoleniowiec.
[…] Niewiadomą pozostaje natomiast dyspozycja Andrei Prokicia, który – jak informuje Mandrysz – „podkręcił” staw skokowy. – Jego występ przeciwko Wigrom nie jest pewny – zaznacza trener GieKSiarzy.
– Ze względu na przełożenie meczu z Zagłębiem, cały poprzedni tydzień mogłem poświęcić na rehabilitację. Nie było też potrzeby mojego występu w sparingu z „Pasami”, więc dopiero we wtorek wszedłem w trening z kolegami. Choć też jeszcze z mojej strony nie były to zajęcia na sto procent – wyjaśnia Andreja Prokić.
[…] Wspomniane kontuzje, ale też kiepskie wyniki u progu sezonu sprawiły, że Piotr Mandrysz intensywnie poszukiwał (i chyba wciąż poszukuje…) optymalnego ustawienia swej drużyny. Dość powiedzieć, że tylko dwóch piłkarzy w kadrze katowiczan pojawiło się na murawie we wszystkich siedmiu oficjalnych (jeden pucharowy i sześć ligowych) meczach GKS-u w tym sezonie, a tylko jeden – Tomasz Midzierski – rozegrał je w w pełnym wymiarze czasowym (630 minut)! A zmian będzie więcej, bo przecież w końcówce okienka przy Bukowej zakontraktowano jeszcze Adriana Błąda i Dalibora Plevę, wciąż czekających na debiut w barwach ekipy ze stolicy województwa.
Felietony Piłka nożna
Betonowy Urban
Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.
Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.
Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?
Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?
Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.
Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.
Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.
I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.
W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.
Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.
Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.
Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.
Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.
Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.
Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.
Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.
Grosika powołał kuźwa jego mać…
Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.
A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.
A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:
„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”
…
Piłka nożna
Górak: Jestem pełen optymizmu
Po meczu Jagiellonia – GKS wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Adrian Siemieniec i Rafał Górak. Poniżej główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Mecz jest przegrany i nikt z nas nie jest szczęśliwy. Wydaje mi się jednak, że warto o paru rzeczach opowiedzieć. Zdecydowanie wiedzieliśmy, że przyjeżdżamy do bardzo rozdrażnionej, bo ostatnie wyniki nie były najlepsze i brakowało zwycięstw, Jagiellonii, wiec spodziewaliśmy się bardzo zdeterminowanego i pozytywnie nakręconego przeciwnika i tak też było. Samej jakości piłkarskiej jest masę w Jagiellonii, więc jeśli oni są dobrze zregenerowani, mają dobre flow, to przeciwnik ma dużo problemów.
Straciliśmy dwie bramki w pierwszej połowie i kluczowa była przerwa, bo można było się rozlecieć i przegrać wyższym wynikiem, a to nie buduje i zawsze w głowie zostaje, jeśli przegrasz wyżej. Jestem zbudowany całą drugą płową, tą energią, z jaką wyszliśmy na drugą połowie, bo wydaje mi się, że naprawdę można było z przyjemnością patrzeć na odrabiający GKS Katowice, na dążący najpierw do zdobycia pierwszej bramki, która byłaby momentem zwarcia wyniku i szukalibyśmy tej drugiej. Za późno padła ta bramka i zabrakło nam trochę czasu. Nie chodzi o to, że chcę powiedzieć, że wynik remisowy byłby sprawiedliwy. Chodzi mi o to, że jestem zbudowany postawą zespołu w drugiej połowie. Bardzo dobrze przepracowaliśmy przerwę i drużyna zagrała tak, jakbym sobie tego życzył w momencie, kiedy na boisku utytułowanego, ogranego w pucharach bardzo mocnego rywala moglibyśmy nie dać rady. Drużyna bardzo dobrze wyciągnęła wnioski, bardzo dobrze weszła w drugą połowę, szukaliśmy sytuacji do zdobycia bramki kontaktowej. Tak się stało, ale zabrakło czasu. Gratuluję zwycięstwa gospodarzom, zasłużone, natomiast ja jestem pełen optymizmu po tym meczu i mogę swojej drużynie pogratulować. Wiadomo, że każdy chce punktować i wygrywać, to by było najlepsze. Dzisiaj nam zabrakło. Będziemy się dalej starać i pracować, przed nami kolejne spotkanie.
Adrian Siemieniec (trener Jagiellonii Białystok):
Rozpocznę od podziękowań i gratulacji dla zespołu za zwycięstwo bardzo ważne, w bardzo ważnym momencie. Również podziękowania dla naszych kibiców i całego stadionu, bo miałem wrażenie, że dzisiaj byliśmy skonsolidowani i stadion niósł drużynę. Potrzebowaliśmy tego i to było czuć, że wszyscy pragniemy tego zwycięstwa. Cieszę się, że możemy się z tego cieszyć. Na pewno miałem pierwsze odczucie, w pierwszej i po pierwszej połowie, że wróciliśmy jako drużyna i mam nadzieję, że ten mecz będzie początkiem tego, że będziemy dalej się tak prezentować, szczególnie jak w pierwszej połowie. Choć z perspektywy poświęcenia, pracowitości i determinacji cały mecz był na wysokim poziomie. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, bramka na 2:0 była kluczowa, mimo to, że wcześniej mieliśmy sytuacje, bo Jesus uderzał czy Bartek Mazurek. Bo w drugiej połowie po zmianach GKS miał więcej inicjatywy z piłką, ten mecz wyglądał z naszej strony inaczej, więc staraliśmy się kontrolować grę bez piłki, więcej się wybronić, do tego potrzebowaliśmy poświęcenia. Wygraliśmy z bardzo dobrą drużyną, która jest w świetnej dyspozycji – do tej pory przegrała tylko jedno spotkanie, a wygrała trzy z rzędu. Czuć było ich pewność siebie i że są w dobrej dyspozycji. Tym bardziej cieszę się, że wygraliśmy to niełatwe z perspektywy ostatnich wyników spotkania. Tym bardziej ważne jest, żebyśmy trzymali konsekwentnie poziom i podnosili go, bo w sobotę kolejny mecz u siebie i chcemy zakończyć ten mecz przed przerwą na kadrę w dobry sposób.
Galeria Piłka nożna
Koniec pisany z wapna
Zapraszamy do drugiej galerii z Krakowa, gdzie losy spotkania rozstrzygnęły się z jedenastu metrów. GKS Katowice po zaciętej walce wraca do Katowic bez punktów. Zdjęcia przygotowała dla Was Werka.


Bce
9 września 2017 at 12:18
Mam nadzieje ze gonzo cos pierdyknie ino zeby mial z kim grac, zobaczymy jak nasi grajkowie wykorzystali przerw.