Piłka nożna
[WYWIAD] Prezydent Marcin Krupa o stadionie, klubie, sekcjach i przyszłości sportu
W ostatnim czasie prezentowaliśmy wam obszerne wywiady z Wojciechem Cyganem i Marcinem Janickim, w których pytaliśmy naszych rozmówców o wszystkie sprawy związane z klubem, które szczególnie interesowały kibiców.
Dziś przed wami kolejny wywiad – jeden z najważniejszych jaki do tej pory przeprowadziliśmy. Nasze zaproszenie do rozmowy o klubie przyjął Prezydent Miasta Katowice Marcin Krupa. Panu Prezydentowi dziękujemy za poświęcony czas, a Was zapraszamy do obszernej lektury.
Skąd wzięła się zmiana podejścia miasta do GKS-u Katowice, niektórzy są ciągle „nieufni” wobec tego projektu, zamiarów miasta. Co by Pan powiedział takim ludziom?
Przede wszystkim jest to kwestia potrzeby budowy silnego klubu sportowego w mieście – a wiemy na podstawie badania, rozmowy, że najbardziej rozpoznawalny klub to GKS Katowice. Społeczeństwo jasno określiło, że jest to marka, na którą należy postawić. Patrząc jednak tylko przez pryzmat piłki nożnej, to dla mnie było to za mało, chcieliśmy więcej dyscyplin, które mogłyby się uzupełniać wzajemnie w ramach jednego podmiotu. Wiemy, że sport ma swoje trendy – raz się wygrywa, a raz przegrywa. Chcielibyśmy, by sukcesy jednej sekcji były głośniejsze od ewentualnych porażek innej sekcji. Biorąc pod uwagę te wszystkie aspekty powstała koncepcja budowy jednego silnego klubu pod marką GKS-u. Filarami, które tutaj wybraliśmy były piłka nożna, siatkówka i powracający hokej. Pamiętajmy również, że przez długie lata GKS był klubem wielosekcyjnym, który łączył w sobie wiele dyscyplin również ze sportów zimowych. Barcelona pokazuje, że taki model się sprawdza więc dlaczego nie mamy próbować w Katowicach i realizować czegoś, co będzie wyjątkowe w skali naszego kraju.
Pierwszy krok został zrobiony -piłkarsko GieKSa się odradza, siatkarsko klub całkiem nieźle radzi sobie Plus Lidze, podobnie hokeiści. Pytanie jednak jakie są dalsze plany miasta na rozwój klubu pod względem tych dyscyplin?
Nad tym pomysłem musi pracować zarząd klubu. Trzeba zobaczyć, gdzie są jeszcze możliwości do rozwoju przy jednoczesnym funkcjonowaniu tego, co już zostało zbudowane. Ważnym aspektem są tutaj wyniki sportowe, organizacja takiej sekcji i przede wszystkim finansów, bo to najważniejsza rzecz. Jako miasto jesteśmy otwarci na propozycję nowych sekcji, jednak musi to być poparte chłodną analizą tak, by nie „przegrzać” danego tematu, bo tutaj trochę jak w biznesie – jak się „przegrzeje” pewne sprawy to więcej szkód można narobić. Nie chcielibyśmy cofać się w stosunku do tego, co zostało zrobione za kadencji mojego poprzednika oraz tego, co mamy obecnie.
Nie będzie wielkiego klubu bez zaplecza – docelowo stadionu. Kibice pytają, dlaczego to wszystko tak długo trwa. Na tle innych miast Katowice wypadają bardzo słabo, bo od wielu lat jesteśmy jedynie na etapie planowania.
Rozumiem takie pytania kibiców. Jest w tym sporo racji, jednak my musimy patrzeć na to wszystko z wielu stron. Trzeba pamiętać, że jeżeli nie będzie wspólnej polityki ogółu społeczeństwa, co do kwestii budowy stadionu to nigdy nie będziemy mieli wystarczającej grupy zwolenników takiej realizacji. Trzeba mieć świadomość, że jest to wydatek dla miasta w kwocie ponad stu milionów złotych. Musimy naprawdę tworzyć pozytywną otoczkę wokół tego pomysłu i realizacji. Nie ma więc miejsca dla negatywnych zachowań kibiców, gdyż takie działania nie popychają sprawy do przodu. Uważam, że musimy stopniowo do tego podchodzić, nie znaczy to, że miasto celowo opóźnia budowę czy też nie realizuje jej w szybkim czasie. Nowy stadion jest potrzebny nie klubowi, ale miastu, które chce mieć klub. Dlatego tutaj mówimy o budowie miejskiego stadionu, który będzie domem dla klubu. Sam stadion podobnie jak np. NOSPR będzie zarządzany przez podmioty zewnętrzne. Stadion musi powstać, bo jesteśmy stolicą aglomeracji, mamy dobry klub piłkarski i nie może być sytuacji, w której goście, którzy przyjeżdżają do Katowic, mają gorsze warunki niż u siebie. My musimy do tej czołówki krajowej dobić również pod względem jakości obiektów. Jestem przekonany, że to pozwoli na większą aktywność, jeśli chodzi o pozyskiwanie zewnętrznych sponsorów dla poszczególnych dyscyplin w klubie. Zależy nam na tym, byś ciągać ciężar finansowy z miasta i przenosić na rzecz właśnie takich podmiotów.
Kibiców nurtuje również pytanie, dlaczego nie budujemy od razu całego stadionu tylko w planach jest 12+3 ? Czy nie byłoby korzystniej postawić od razu cały stadion ?
Zastanawiałem się nad tym wielokrotnie. Wiem, że moje argumenty nie przekonają kibiców i gdyby postawić na szali argumenty kibiców i miasta to byłaby równowaga. Ja patrzę na to w sposób pragmatyczny. Opieram się na frekwencji i kosztach budowy. Jeżeli mamy sytuację gdzie tylko na kilku stadionach w Polsce mamy średnią frekwencję powyżej 10 tysięcy to nie łudźmy się, że na stadion GKS-u przyjdzie nagle 15 tysięcy. Ja nawet wolałbym, żeby kilka razy się zdarzyło, że braknie biletów i stadion 12-tysięczny będzie pełny, niż sytuację, w której tych biletów jest za dużo i połowa stadionu 15-tysięcznego świeci pustkami. Druga sprawa to zachowania kibiców. Chcemy, by te obiekty sportowe i wydarzenia na nich były świętem dla wszystkich. W tyle głowy mamy również Stadion Śląski. Jego funkcja będzie nieco inna, ale nie wykluczone, że szlagierowe mecze, jak np. derby będą właśnie tam rozgrywane.
Wspomniał Pan Stadion Śląski i pojawiają się teorię, że miasto specjalnie opóźnia budowę, by przenieść klub na ten stadion. Jak się Pan odniesie do takich teorii?
Kilka lat temu w urzędzie marszałkowskim odbyły się takie rozmowy dotyczące gry GKS-u na tym stadionie. Plany te nie dotyczyły tylko naszego klubu, ale również innych z naszego województwa. Wiem, że takie coś nie podoba się kibicom, ale gdyby były dobre stosunki z Ruchem Chorzów, to można by się było zastanowić nad dzieleniem tego stadionu na dwa kluby. Takiego porozumienia jednak nie ma, więc ja nie widzę możliwości, by dwa zwaśnione kluby grały i korzystały z jednego obiektu w tym samym czasie. Druga rzecz to znowu frekwencja – nawet gdyby przyszło dwa- trzy razy tyle kibiców co obecnie na Stadion Śląski to i tak na 60-tysięczniku będzie to wyglądać fatalnie, kibice znikną na takim obiekcie. Bez kibiców impreza na tym stadionie nie ma sensu i wykorzystanie Śląskiego widzę jedynie przy naprawdę atrakcyjnych spotkaniach i wielkich rozgrywkach. Ten stadion powinien mieć drzwi szeroko otwarte dla wszystkich klubów na Śląsku – jeśli pojawi się takie zapotrzebowanie. Osobną kwestią jest jaki model zarządzania przyjmie urząd marszałkowski. Kluby na Śląsku powinny mieć swój dom, z którym będą się utożsamiać i gdzie będą grać i dbać o niego. Miasto nie czeka na to, by GKS grał na Stadionie Śląskim. Klub musi mieć swój stadion, swoje miejsce – takie, w którym będzie się czuć najlepiej.
W wywiadzie dla Radia Piekary wspomniał Pan, że obecny stadion urąga temu klubowi. Czy to dlatego nie pojawia się Pan na Bukowej przy okazji meczów? Kibice dopytują, kiedy się Pan pojawi na meczu.
Ja nie mam problemów z warunkami, które są na stadionie. Dla mnie nie ma różnicy, czy to jest drewniana ławka, krzesełko czy trybuna. Brakuje mi po prostu czasu na takie wizyty. Śledzę wyniki i jestem na bieżąco z sytuacją w klubie. Na pewno taki czas nadejdzie. Znalazłem czas, by zajrzeć do Spodka na mecz siatkarzy. Chciałbym, by taka atmosfera panowała na wszystkich obiektach. GKS jest klubem, który znam i miałem z nim do czynienia od wczesnych zainteresowań sportowych.
Chcielibyśmy wrócić jeszcze do tej frekwencji. Zgadzamy się, że aktualnie jest ona niska, jednak gdy budowano NOSPR to też nie można powiedzieć, że brano pod uwagę starą filharmonię i to ilu widzów gromadziła podczas wydarzeń kulturalnych. Na innych stadionach notowany był duży wzrost po otwarciu nowego obiektu.
Kultura i sport są porównywalne, ale rządzą się innymi prawami. Muzyka z reguły łączy, a sport raczej dzieli ze względu na rywalizację. NOSPR został skalkulowany przez nas i dziś nawet mówimy o niedoborze miejsc w tej placówce. Życzyłbym sobie, by tak było ze stadionem i jego frekwencją. NOSPR już nie można zmienić pod względem liczby widowni, stadion będzie miał takie możliwości rozbudowy. Patrząc z perspektywy potencjału metropolii to mamy potencjał, by te stadiony zapełniać, ale na dzisiaj te stadiony w większości są dużym stopniu puste. Popatrzmy na Gliwice, Tychy, Bielsko czy nawet Zabrze gdzie jeszcze nie ma czwartej trybuny. Musimy brać takie rzeczy pod uwagę. Wydaje mi się, że stopniowy, stały wzrost frekwencji na stadionie i przede wszystkim utrzymanie jej, to proces na kilka – kilkanaście lat.
Przekaz z miasta na początku powstania wielosekcyjności był jasny – miasto nie chce sprzedawać klubu. Czy to jest plan na kolejne lata, czy zostawiacie sobie jakąś furtkę, która w odpowiednim czasie pozwoli na sprzedaż klubu odpowiedniej firmie czy też osobie?
Mój pogląd na tę kwestię się zmienia. Wynika to z pewnych doświadczeń. Było wiele klubów, w które był zaangażowany podmiot zewnętrzny i ich historie różnie się później kształtowały. Również w Katowicach mieliśmy tego przykład. Musieliśmy go podnieść w tamtym momencie, to samo dzieje się teraz w innych klubach. Na dzień dzisiejszy – bez wnikliwej analizy komu sprzedajemy, na jakich warunkach, ustalenia tego, jakie są cele dla przyszłego funkcjonowania, czy też zabezpieczeń, które spowodują, że ten klub się będzie rozwijać, a nie zwijać, nie ma mowy o sprzedaży klubu. Jeżeli doprowadzimy do pewnego standardu, czyli dobrej gry, siedziby, atmosfery, gdy wszystko będzie organizacyjnie poukładane, to myślę, że to będzie etap, w którym miasto zastanowi się nad tym, czy nie będzie korzystniej dla wszystkich, by się z kimś klubem nie podzielić. Docelowo byłoby dobrze, by klub był w rękach prywatnych, ale z właścicielem twardo stojącym na nogach. Takiemu właścicielowi zapewnimy od strony miasta pełne wsparcie w rozwoju. Nie oddamy klubu w ręce mało doświadczonych inwestorów.
Celem zarządu był awans do Ekstraklasy w dwa lata. Za nami niecałe 1,5 od tych deklaracji. Czy miasto ewentualną dymisję zarządu przyjmie, jeśli odpukać tego awansu nie będzie? Jak miasto patrzy na zarządzanie klubem i realizację celów?
Oceniam obecny zarząd z perspektywy czasu. Klub był na bardzo dużym zakręcie i zarząd musiał pracować nad tym, by wyjść z niego. Posprzątanie tego bałaganu wymagało czasu i ten proces trwa nadal. Jestem dość zadowolony z obecnego prowadzenia klubu. Ma on możliwości działania do przodu z jednej strony, a z drugiej twardo stąpamy po ziemi, kontrolujemy finanse. Awansu każdy by sobie życzył, bo to większy prestiż dla klubu. Rozumiem, że koszty będą wyższe, ale możliwości rozwoju również pójdą w górę. Budujemy klub, bo chcemy, by grał on o najwyższe trofea i to nastąpi. Na razie jesteśmy na bardzo dobrej drodze, bo jesteśmy w tabeli na pierwszym miejscu. Gdyby – odpukać – się nie udało, to ja ogólnie nie jestem zwolennikiem zmian personalnych, bo one czasem przynoszą odwrotne efekty. Nowy zarząd musiałby zapoznać się z sytuacją w klubie, a to wymaga czasu. Skłaniałbym się do innych zmian w zasadach funkcjonowaniu klubu.
Mówimy tutaj o zmniejszeniu finansowania?
Tak, również o takich aspektach.
Powiedział Pan, że jest Pan dość zadowolony. Czego więc brakuje, by Prezydent był bardzo zadowolony?
Nie mogę tutaj chwalić za bardzo pana prezesa, bo spocznie na laurach. Daliśmy zarządowi cele ogólne i to oni muszą znaleźć drogę do tego, jak je zrealizować w szczegółach. Do końca roku powstanie dokument, który będzie określać jasno jaki cel jest krótkoterminowy a jaki długoterminowy. Przed podaniem tych celów opinii publicznej będziemy o nich dyskutować i brać pod uwagę finanse. Na razie naszym celem jest dobra gra i awans do Ekstraklasy – to jest naszym minimum, ale w sporcie wszystkiego nie przewidzimy.
Stadion to nie jedyny problem dotyczący obiektów sportowych. Pojawił się kolejny, a mianowicie hala dla siatkarzy. Mecz w Spodku pokazał, że jest duży potencjał dla tej dyscypliny, jednak nie można tam grać na razie każdego meczu. Wiemy, że są plany by w bryle stadionu była hala dla siatkarzy. Czy potrzeba budowy również hali może mieć wpływ na ewentualne przyśpieszenie budowy całego kompleksu?
Dziś mówimy o pewnych koncepcjach. Wykonujemy pierwsze działania związane z geologią terenu. To pokaże nam, jaki obiekt może tam stanąć i jakie będą koszty takiej budowy. Ja mam nadzieje, że będą one minimalne, czyli normalna budowa bez konieczności wzmacniania. Trzeba pamiętać, że stadion to jedno, ale jest jeszcze infrastruktura treningowa, boiska dla młodzieży, która powinna tam trenować. Oni muszą mieć w zasięg wzroku ten stadion, by grając w młodszych rocznikach marzyć o tym, by w przyszłości zagrać na tym stadionie w barwach klubu. Chcemy, by ten obiekt był użytkowany, by on żył dla mieszkańców i tych, którzy będą tam trenować. Co do hali to nie wykluczamy jej, jeśli się na to zdecydujemy, to trzeba będzie ją budować razem ze stadionem i wkomponować ją w ten stadion, tak to się buduje na świecie. Bez sensu byłoby stawianie hali osobno obok stadionu. Hala jednak nie będzie determinantą tego, by budować stadion. Wspomnieliśmy o Spodku. Obecnie zarządza nim operator. Ta filozofia była dla nas logiczna, bo nie chcieliśmy, by obiekty konkurowały o imprezy ze sobą. Myślę, że trzeba mocno działać w takim kierunku, by część rozgrywek czy to siatkówki, czy to hokeja była rozgrywana na dużym Spodku. O tym trzeba rozmawiać, być może przyszli sponsorzy klubu ułatwią te rozmowy i takie plany poprzez swoje zaangażowanie.
Patrząc przez pryzmat ostatnich lat ciężko nie odnieść wrażenia, że Katowice trochę były zaniedbane pod kątem sportowym, zarówno zawodowym, jak i amatorskim. Nie ma Pan wrażenia, że może to być efekt m.in. takiego podejścia niektórych miejskich urzędników, którzy porównują Katowice do Łęcznej? Być może trzeba zmienić myślenie, by budować coś na miarę stolicy Śląska, a nie Łęcznej.
Powinniśmy patrzeć na miasto, biorąc pod uwagę jego przyszły rozwój, trzeba jednak oprzeć to wszystko o realia finansowe. Nie jest problemem, by realizować projekty – problemem zwykle jest kosztowne utrzymanie tych obiektów. Dla miasta to są konkretne wydatki. A skoro gdzieś się pieniądze dołoży – to gdzieś trzeba zabrać. Budżet jest ściśle określony. Nasze miasto nie przyciągnie więcej mieszkańców, nie będzie większej ilości dochodów czy też firm jeże linie będziemy stawiać na rozwój na miarę naszego miasta i jego możliwości. Katowice porównuje się z wielkimi miastami jak Kraków, Poznań, Wrocław, ale te miasta mają powyżej 500 tysięcy mieszkańców. My mamy budżet dla 300 tysięcy mieszkańców i musimy mieć tego świadomość. Stadion, który powstanie nie musi być najpiękniejszy w Polsce, ale musi być jakościowo i funkcjonalnie porównywalny do tego, co mamy teraz w kraju. Musi być ten „efekt wow”, który pokaże, że warto było czekać i wybudować taki obiekt w Katowicach. Mam nadzieję, że będzie on dobrze widoczny i będzie wpisywać się w rozwój tego miasta.
Nie brakuje Panu w mieście osób, które mogłyby pełnić funkcję managerów sportu i spinać klamrą wszystko to co się dzieje w mieście pod względem sportu amatorskiego i zawodowego?
Uważam, że ich nie brakuje. Każdy ma swój model zarządzania i tego, jak działa dany obiekt. Czasami patrząc z boku widać więcej, ale będąc bliżej gdzieś, to patrzenie się bardziej zamyka. Wynika to z tego, że mamy dany obiekt, który ma swoje potrzeby i finanse. Ludzie odpowiedzialni za zarządzanie sportem pracują, na tyle ile mogą. Jako miasto podjęliśmy działania, które mają na celu promować sport w Katowicach, bo sportem chcemy się chwalić. Myślę, że powoli zyskujemy na spójności w tych działaniach. Mam nadzieję, że taką klamrą do całego sportu w Katowicach będzie wielki GKS, który dziś raczkuje, ale szybko chce stanąć na nogi. Jasno trzeba powiedzieć, wszystkie kluby, które funkcjonują w mieście, a jest ich około 200 muszą mieć pełną wiedzę i świadomość, że ich wychowankowie mają dążyć do tego by reprezentować barwy GKS-u a nie innego klubu z regionu. Wkładamy wysiłek w rozwój tych młodych ludzi i nie wyobrażamy sobie, że w mieście nie będzie dla nich możliwości do kontynuowania swojej przygody, czy też kariery ze sportem. Odchodzimy od polityki, że „każdemu damy tyle, by mu wystarczyła na przetrwanie”. Chcemy budować silny klub, który będzie miał zaplecze w postaci tych mniejszych klubów.
Sporo się mówi o E-Sporcie – Miasto się rozwija również pod tym względem. Czy są plany, by rywalizować w tej dziedzinie i tworzyć w Katowicach coś nowego?
Tak daleko jeszcze nie patrzeliśmy. To jest ciekawy temat, warty przemyślenia, ale na razie jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy przykładem dla wszystkich jak organizować takie imprezy dzięki Intel Master Extreme. Dzięki tej imprezie nasze miasto jest mocno rozpoznawalne w świecie. Inna sprawa to finanse, po raz kolejny powtórzę, nie można tego tematu „przegrzać”. Mamy 3 filary ważne dla miasta i mniejsze sekcje. Na tym się skupiamy teraz.
Podróżuje Pan po kraju i świecie. Było coś takiego, co się Panu podobało w innych Miastach, a co chciałby Pan przenieść do Katowic pod względem sportu typowo amatorskiego tak, by mieszkańcy na tym skorzystali?
Myślę, że pod względem możliwości uprawiania sportu mamy się czym chwalić, choć oczywiście to nie nasze ostatnie słowo. Brakuje mi jednak takiej rodzinnej atmosfery kibicowania, czyli tworzenia klubów kibica, którzy nie są nastawieni na walkę o terytorium. Brakuje mi takiego zachodniego modelu kibicowania. Nie ma co ukrywać – tam też zdarzają się problemy, ale dużo więcej mówi się jednak o pozytywnych aspektach kibicowania. To one przykrywają te małe negatywne. Myślę, że powoli w GieKSie taki model się tworzy, dobrym przykładem jest tutaj sektor rodzinny i wspaniała praca fanek GieKSy, które animują doping wśród dzieci. Chciałbym, by dla kibiców wydarzenie sportowe było świętem, by wychodzili na to spotkanie wcześniej i brali aktywny udział w widowisku, a nie przychodzili 5 minut przed początkiem imprezy. Pozytywnym przykładem takiego kibicowania był ostatni derbowy mecz GieKSy z Górnikiem.
Jakie jeszcze obiekty oprócz stadionu i basenów miasto ma zamiar przekazać mieszkańcom?
Proces inwestycyjny trwa. Poza basenami gdzie realizacja jest na zaawansowanym poziomie, będziemy budować dwie hale w mieście. Jedna przy ulicy Mikołowskiej, druga na Koszutce. Te projekty rozpoczniemy w tej kadencji i będą one służyć szkołom, jak również mniejszym klubom. Co ważne, przy basenach powstaną hale sportowe, które będą służyć mieszkańcom do czynnej rekreacji – uprawiania sportu. W jednej lokalizacji hala będzie dedykowana dla gimnastyków sportowych.
Na koniec zapytam, co by chciał Pan jeszcze przekazać kibicom i mieszkańcom miasta?
Chciałbym, by mieli w sobie wiele pozytywnej energii i atmosfery. Potrzeba nam jej, by nie pojawiały się zachowania, które niewątpliwie urągają klubowi i powodują zmniejszenie zainteresowania podmiotów zewnętrznych. Wyniki są obiecujące i pozytywne więc dzięki takiemu zainteresowaniu łatwiej czasem zrobić krok do przodu. Gdy będzie taka energia, to proszę być spokojnym- reszta przyjdzie z czasem.
Zdjęcie: Facebook.com/MarcinKrupa
Piłka nożna
Od Krakowa do Warszawy
Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.
Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.
Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.
Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).
Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):
1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Kibice Piłka nożna SK 1964
Mural śp. Adama Ledwonia
W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.
Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.
Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.
Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.
Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.
Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).
Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu




Matematyk
8 listopada 2016 at 13:17
Duzo lania wody i puste frazesy.no to kiedy rusza ta budowa stadionu przy A4?
Boss
8 listopada 2016 at 22:09
Fajny wywiad ale widać ze z dobrym politykiem. Dużo słów, zero konkretów. Terminów, harmonogramów prac, planów w przypadku zrealizowania celów bądź nie i wiele innych. Dobrze ze w ogóle zabrał glos
kejta
9 listopada 2016 at 13:40
Nie ma sie co ludzic nikt nigdy nie dobuduje 3tys o ile sam stadion wkoncu stanie. Nie bedzie zapotrzebowania bo bedzie niska frkwncja I ostaniemy ze stadionem na 12tys bez jednej trybuny czy cos ale jak to sie mowi lepszy rydz niz nic
Tom
9 listopada 2016 at 20:19
Widać wybory się zbliżają, czyli jak sam Krupa zapewnił „kontynuacja Uszoka”
Czyli kapa.
A ja powiem tak, niech zrobią mniejszy stadion ale od razu w całości, bez możliwości rozbudowy, ale niech będzie ŁADNY !!!!!!!!!!!
maxiu
10 listopada 2016 at 14:54
Matematyk@ Jak nic sie nie działo nikt nic nie mówł też było żle!!Dobrze wiecie ze postawienie stadionu w innym miejscu niz B1 potrzebuje czasu analizy gruntów itp. Z tego co wiemy to do 9 grudnia ma byc wydana opinia analzy geodezyjnej terenu pod stadion!! Kejta@ Kto ci powiedział ze stadion ma powstac bez jednej trybuny??Tom@ Od kiedy kampanie prezydencka zaczyna sie na 2 lata przed wyborami?? Zanim cos napiszecie zastanówcie sie bo jak czytam te wasze narzekania to mnie aż w dupie szczypi!!! INO GIEKSA!!
true
10 listopada 2016 at 21:18
Zgadzam sie w 100% z gościem! Widać że mądry facet z głowa na karku! Nie problem baranki wybudować stadion, problem go utrzymać. Miasto to nie orkiestra świątecznej pomocy!. Lepiej poczekać i zrobić to raz a dobrze