Dołącz do nas

Piłka nożna

Zabrakło wszystkiego

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Piłkarze GKS Katowice do meczu z Wartą przystępowali jako do spotkania, które praktycznie mogło zapewnić naszemu zespołowi utrzymanie. W razie wygranej GKS byłby tego naprawdę blisko. Przegrana lub remis komplikowałyby sytuację, ale takiego scenariusza w Katowicach nikt nie zakładał.

Trener Rafał Górak wystawił na ten mecz identyczną jedenastkę jak w Szczecinie z Pogonią. Tam GKS rozegrał całkiem dobre zawody i nie mieliśmy powodów oczekiwać, że w meczu ze spokojną Wartą będzie inaczej.

Tymczasem od początku meczu to goście osiągnęli przewagę i już w 2. minucie mogli prowadzić, ale dobrze z bramki wyszedł Jacek Gorczyca. Dwie minuty później jednak musiał wyciągać piłkę z siatki, kiedy po dośrodkowaniu z lewej strony boiska piłka trafiła pod nogi niepilnowanego zupełnie Piotra Reissa, który dał prowadzenie gościom. Kilka minut później kolejna akcja lewą stroną, Piotr Giel na piątym metrze pośliznął się i wydawało się, że sytuacja jest zażegnana. Tymczasem ni to leżąc, ni siedząc kopnął piłkę do bramki i było już 0:2 w 10. minucie. W 23. minucie znów akcja… lewą stroną, dośrodkowanie i kolejny gol. W tym momencie goście prowadzili trzema bramkami, a na trybunach był szok i niedowierzanie. Warta mogła strzelić jeszcze jednego gola, ale Reiss z woleja chybił. Do końca pierwszej połowy GKS nie mógł się pozbierać i nie zagroził bramce Jakuba Słowika.

W drugiej części gry spodziewaliśmy się, że GKS pokaże cokolwiek lepszego. Nic z tego. Katowiczanie wyszli, aby przetrwać te 45 minut. Były jakieś próby akcji, ale kompletnie bez efektów. Kompletnie. Masa błędów i praktycznie zero zagrożenia poznańskiej bramki. Najlepszą okazję miał chyba Bartłomiej Chwalibogowski, który kąśliwie uderzył, a bramkarz odbił piłkę. Warta nie potrafiła już nic zrobić z przodu, ale nie musiała. Wystarczyło umiejętne wybijanie piłkarzy GKS z rytmu. Rytmu, którego i tak nie było od początku meczu.

Opisywanie większej ilości sytuacji mija się z celem. GKS w jednym z najważniejszych meczów sezonu przegrał z kretesem, nie wykazując takiej woli walki, jaką chcieliby widzieć kibice. Dodatkowo pokazali się z bardzo kruchej psychicznie strony, skoro po kiepskim początku meczu (to się zdarza) nie potrafili się odbudować mentalnie. Psychika po drugiej straconej bramce siadła i widzieliśmy na boisku jedenastu zagubionych ludzi, a nie zespół piłkarski. Przykro było patrzeć na bezradność GKS w tym spotkaniu, tym bardziej, że w tej rundzie nie widzieliśmy czegoś takiego. Były słabe mecze z Wisłą czy Zawiszą, ale nie widzieliśmy takiego rozbicia, takiego braku wiary w cokolwiek.

Wisła Płock przegrała u siebie z Polonią Bytom i przez to nie zrobiło się bardzo gorąco, bo została utrzymana czteropunktowa przewaga. To jednak sprawia, że na wyjazdach GKS musi zapunktować. Przed katowiczanami dwa mecze – w Gliwicach, gdzie podrażniony i walczący o awans Piast zrobi wszystko, żeby wygrać oraz w Nowym Sączu, gdzie trener Robert Moskal będzie bardzo ambicjonalnie podchodził do meczu.

Nie wiemy, co się stało z GKS Katowice. Piłkarze i trener również w wypowiedziach nie potrafili tego określić. Niejasne jest jak waleczna i mądra drużyna z meczu z Polonią Bytom nagle staje się zagubiona i bezradna. Na pewno duży wpływ mają oszustwa zarządu wobec piłkarzy, którzy naprawdę mają już tego dość. Dlatego można ich zrozumieć, że nie gryzą trawy na maxa przez 100% każdego meczu, ale mimo wszystko są pewne granice przyzwoitości jeśli chodzi o pokazanie zaangażowania. W tym spotkaniu to wyglądało tak, jakby wręcz ostentacyjnie piłkarze przeszli obok meczu.

To są nasze wrażenia wizualne, mamy nadzieję jednak, że piłkarze chcieli, ale nie mogli. Że faktycznie coś ich zablokowało, że po prostu sytuacja ich przerosła, że nie potrafili grać dobrze. Zawodnicy zapewniają, że nie zabrakło im ambicji. Natomiast w takim razie zabrakło im wszystkiego innego – umiejętności, formy, wiary, odwagi i odporności psychicznej.

Mamy też nadzieję, że to wypadek przy pracy, choć jak to brzmi, gdy walczy się o życie? Tu nie ma miejsca na żadne wypadki przy pracy. Tu się jest jak saper.

Mecz był fatalny, ale przed GKS są dwie kolejki, więc tak naprawdę trzeba dać piłkarzom szansę na rehabilitację w Gliwicach. Celem nadrzędnym wciąż jest utrzymanie. Nieważne w jakim stylu – to jest obowiązek drużyny i jedyna szansa, by to wszystko się totalnie nie rozleciało na kawałki, choć i tak wiadomo, że drużyna w tym kształcie nie przetrwa do następnego sezonu…

A tak czysto piłkarsko, to niepojęte jest, jak można w ciągu 19 minut najpierw stracić gola, nie wyciągnąć wniosków, stracić drugiego takiego samego gola, nie wyciągnąć wniosków i stracić trzeciego takiego samego gola. „To się po prostu nie mieści w pale” – jak powiedział kiedyś Grzegorz Skwara… Obrona GKS w tym spotkaniu była wyjątkowo oporna na wiedzę…

7 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

7 komentarzy

  1. Avatar photo

    xx

    17 maja 2012 at 08:00

    No to lecimy…. i szczerze mówiąc z przebiegu całej rundy nasz zespół chyba zasłużył sobie na spadek

  2. Avatar photo

    andy

    17 maja 2012 at 09:04

    Woda na młyn dla Polonii Lwów, chopy jo wos prosza jeden punkt, ino jeden…

    Szombierkorz

  3. Avatar photo

    tomay

    17 maja 2012 at 09:06

    Brawo dla Gieksy!!!!!!!!! że nie stracili więcej bramek……. pierwsza liga albo śmierć!!!!!!!

  4. Avatar photo

    grzes

    17 maja 2012 at 09:07

    wierzymy, ze jeszcze uda sie utrzymac ! choc przed nami ciezkie mecze ;/ ale czy warto dla takiej sytuacji w klubie? INO GieKSa

  5. Avatar photo

    Obiektywny

    17 maja 2012 at 09:45

    Dno, dna tak to można określić. Piłkarze odpuścili mecz ! takie jest moje zdanie, za nic mają nas Kibiców ! Dwie pierwsze bramki Gorczyca mógł wyciągnąć i to spokojnie. Panowie obudźcie się !! Zadajcie sobie pytanie czy gdyby Wam nie zapłacono za miesiąc pracy, przyszlibyście w kolejnym ? Czy żaden z piłkarzy w naszej drużynie nie ma jaj ? Mógłby na początku roku powiedzieć albo płacicie albo nie wychodzimy na następny mecz ! Opóźnianie spotkania o 15 minut też wchodziło w grę. Kolejne pytanie czy taki Gierczak, Pitry, Chwalibogowski grają w GieKSie, bo ją Kochają !! ? Nikt nie gra w tym klubie charytatywnie, kasę dostają z poślizgiem niestety takie czasy. Nikt oficjalnie nie mówi, że nie ma. Poza tym nasz „super” trener. Gra jedną 11stką tymi samymi drewnami ! Rzepka Gierczak Pitry Stefanski(niestety, bez formy). Cały sezon gramy jednym napastnikiem !! to jak on chcę się utrzymać !? Mamy tylu zdolnych juniorów, ale nie lepiej grać kolesiami ! I 2 zagadki na koniec: Gdzie wcześniej grał nasz trener Górak ? I który z tych klubów walczy o życie ? Dziękuje dobranoc.

  6. Avatar photo

    Thomasek

    17 maja 2012 at 12:41

    Prorocze hasło ;
    „EKSTRAKLASA, ALBO ŚMIERĆ”
    Nie zdobędziemy już ani jednego punktu ! Ale nadzieja jest że inni też!

  7. Avatar photo

    GieKSa&BVB

    17 maja 2012 at 13:25

    KATOWICE !!!!GKS

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga