Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu GKS Katowice-Widzew Łódź: Hit wiosny w II lidze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W trzydziestej pierwszej kolejce rozgrywek II ligi, GieKSa, na stadionie przy ulicy Bukowej podejmie Widzew Łódź. Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat tego arcyważnego meczu.

 

dziennikzachodni.pl – W niedzielę mecz roku na Bukowej: GKS Katowice – Widzew Łódź. Jak zdobyć bilet?

Starcie z Widzewem Łódź może być dla katowiczan najważniejszym wydarzeniem roku, które albo otworzy, albo zamknie przed nimi drogę do bezpośredniego awansu do I ligi.

[…] GKS wystąpi osłabiony brakiem Arkadiusza Woźniaka i Łukasza Wrońskiego. Ten pierwszy w Toruniu otrzymał eliminującą z niedzielnej gry kartkę za dyskusję z sędzią, a ten drugi zarobił ostrzeżenie jako… jego zmiennik.

Sobotnie zwycięstwo (2:1) nad Elaną w Toruniu przy niedzielnej porażce (1:3) Widzewa w Siedlcach sprawiły, że różnica między tymi zespołami stopniała do jednego punktu. Bezpośrednie spotkanie może mieć więc kluczowe znaczenie – po nim do rozegrania zostaną trzy mecze.

 

sportdziennik.com – Biletów już nie ma

Nie ma już biletów na niedzielny hit wiosny w II lidze, czyli mecz GKS-u z Widzewem Łódź. Z racji obostrzeń, trybuny mogą wypełniać się w 25 procentach, co w przypadku Bukowej oznacza 1760 widzów.

To niewiele więcej niż liczba kibiców posiadających karnety. Do wolnej sprzedaży wypuszczonych zostało w tym tygodniu raptem około 100 wejściówek, które rozeszły się w dosłownie kilka minut.

[…] Dla nieobecnych dobra wiadomość jest taka, że bezpośrednią transmisję z Bukowej planuje TVP 3. Tak też będzie podczas ostatniego domowego meczu sezonu zasadniczego, w 34. kolejce z Resovią.

[…] Wydaje się przesądzone, że parę skrzydłowych wraz z Szymonem Kiebzakiem utworzy Danian Pavlas.

Młodzieżowiec sprowadzony w końcówce zimowego okienka ze Skry Częstochowa długo walczył z problemami zdrowotnymi i niedawno dopiero zadebiutował. W roli zmiennika spisuje się obiecująco, dlatego to on powinien zastąpić Woźniaka, dla którego będzie to dopiero absencja nr 2 w tym sezonie.

 

To jest czarna magia

Rozmowa z Markiem Koniarkiem, byłym znakomitym napastnikiem GKS-u Katowice i Widzewa Łódź.

Wybiera się pan w niedzielę na mecz?

Marek KONIAREK: – Na pewno! Jeśli mnie wpuszczą… (śmiech).

Z jakimi nadziejami przyjedzie pan na Bukową?

Marek KONIAREK: – Mecze GKS-u z Widzewem kojarzą mi się z tym, że zawsze padały bramki. Wyniki bywały wysokie. 3:1, 4:1, 4:3… Podejrzewam, że teraz też trochę goli zobaczymy, choć trudno o wskazanie faworyta. Żadna z drużyn nie prezentuje tego, co jesienią. Wykorzystała to Łęczna. Wydawało się nie do pomyślenia, że na 4 kolejki przed końcem sezonu znajdzie się na 1. miejscu i w dość komfortowym położeniu, ale złapała serię. GKS punktuje gorzej, a Widzew robi to, co… w poprzednim sezonie.

Pamiętam, gdy przyjechaliśmy do Łodzi z Rozwojem Katowice. Choć był listopad, mogłem wtedy praktycznie gratulować awansu, a potem przyszło 10 remisów z rzędu i przegrana walka o I ligę. Wiem, że teraz sytuacja jest gorąca, wokół klubu było trochę zamieszania, mówiło się o zmianie trenera. To nie sprzyja dobrej atmosferze.

Kto na papierze jest silniejszy?

Marek KONIAREK: – Porównując te dwie drużyny, personalnie większe nazwiska ma Widzew, ale one wszystkiego nie załatwią, co zresztą kolejny raz się potwierdza. Ta drużyna umie zagrać dobry mecz – podobnie jak GKS. Może po zwycięstwie w Toruniu katowiczanie złapią jakiś oddech. Gdyby tam nie wygrali, byłoby już bardzo trudno myśleć o bezpośrednim awansie. Teraz? Jest wielka nadzieja. GKS gra u siebie, wygrywając wskakuje na 2. miejsce. Podejrzewam, że w pierwszej połowie nikt się nie odkryje. Widzew nie musi wygrać, choć gdyby tak się stało, to w kwestii bezpośredniego awansu byłoby już posprzątane. Łodzianie będą się starali trzymać ten punkt różnicy, remis ich urządza.

Jeśli wynik będzie na styku, to im bliżej końca meczu, tym mocniej GieKSa będzie musiała się odkryć. Wiele będzie zależało od dyspozycji dnia i tego, kto będzie lepiej wyglądał fizycznie, mocniej jeździł na tyłku. Z tym różnie bywa.

 

GieKSa z Widzewem, czyli jak dzień pierwszego barażu

To najważniejszy mecz, jaki rozegrany zostanie w ten weekend na polskich boiskach. Stawką miejsce w strefie premiowanej awansem do I ligi. Na musiku będą gospodarze.

[…] Dwie największe II-ligowe firmy stoczą bój o to, by na 3 kolejki przed końcem sezonu zasadniczego znaleźć się na miejscu premiowanym bezpośrednią promocją na zaplecze ekstraklasy.

W bardziej komfortowym położeniu są łodzianie. Mają punkt więcej, dlatego mogą spokojnie czekać na to, co zaproponuje GieKSa, bo jej remis absolutnie urządzać nie będzie, a porażka w praktyce przekreśli szanse bezpośredniego awansu. To w widzewskim obozie było jednak w ostatnich dniach nerwowo. Wydawało się, że niedzielna porażka (1:3) w Siedlcach – poniesiona po kompromitującej drugiej połowie – to sięgnięcie dna, od którego zespół będzie się próbował odbić już pod wodzą nowego trenera. Padały nazwiska Leszka Ojrzyńskiego, Bogdana Zająca, Sławomira Majaka, Macieja Bartoszka, ale w Katowicach łodzian nadal prowadzić będzie Marcin Kaczmarek.

[…] Mecz GKS-u z Widzewem to spotkanie dwóch największych przegranych poprzedniego sezonu (spadek katowiczan był równie frajerski, co brak awansu łodzian) i zarazem walka o to, by uniknąć drugiej z rzędu kompromitacji. GieKSa po pandemii spisuje się przeciętnie.

Ma problemy z wypracowywaniem sytuacji z gry, gole strzela głównie po stałych fragmentach, traci sporo bramek, ale punktuje znacznie lepiej (13) niż Widzew. We wczesne niedzielne popołudnie przy Bukowej zmierzy się drużyna najlepiej spisująca u siebie (GKS w 15 meczach zgarnął 32 punkty) z najlepiej spisującą na wyjazdach (Widzew w 15 meczach zdobył 29 punktów). Nikt też w II lidze nie trafia częściej niż katowiczanie (53) i łodzianie (61) do siatki rywala. Kanonady jednak trudno oczekiwać, bo stawka jest zbyt wysoka.

 

gol24.pl – GKS Katowice – Widzew. Mecz o spokojną końcówkę rozgrywek

W 31. kolejce piłkarskiej drugiej ligi GKS Katowice podejmie Widzew. To mecz na szczycie i pojedynek, który może przesądzić o bezpośrednim awansie.

[…] Wiele wskazuje na to, że przegrany będzie musiał się już skupić na barażach, szczególnie, że śląski i łódzki klub, dalekie są od formy, którą można się chwalić. W Katowicach podkreślają, że GKS w trzech ostatnich meczach zdobył zaledwie trzy punkty (wygrana 2:1 z Elaną Toruń oraz porażki 1:2 z Górnikiem Polkowice i 2:3 z Lechem II Poznań), ale… drużyna odrobiła dwa oczka straty do Widzewa!

Bilans łodzian w trzech minionych seriach drugiej ligi jest jeszcze gorszy i nie ma się co dziwić, że czterokrotni mistrzowie Polski nie są już na pierwszym miejscu w tabeli. Widzew przegrał 3:4 z Górnikiem Polkowice, zremisował 1:1 z Elaną Toruń i przegrał 1:3 z Pogonią Siedlce.

Inna sprawa, że statystki Widzewa po restacie rozgrywek są wręcz fatalne. W tabeli ułożonej po ośmiu ostatnich spotkaniach, łodzianie zajmują dopiero szesnaste miejsce, z dorobkiem ledwie ośmiu punktów. Tyle samo ma Elana Toruń, a mniej jedynie Resovia (wciąż pozostająca w najlepszej szóstce i mająca bardzo duże szanse na grę w barażach) oraz Gryf Wejherowo, który już spadł do trzeciej ligi.

Najbliższy rywal, GKS Katowice, wywalczył 13 punktów i ma prawo czuć się w niedzielnym spotkaniu faworytem konfrontacji na szczycie drugiej ligi.

 

widzewtomy.net – Zapowiedź meczu GKS Katowice – Widzew Łódź

Czy to będzie mecz sezonu? Na to wygląda! Już jutro trzeci w tabeli GKS Katowice zmierzy się z drugim Widzewem Łódź. Jeżeli gospodarze wygrają, to wyprzedzą swoich rywali. W przypadku zwycięstwa gości, odskoczą oni przeciwnikom na cztery punkty, a także wrócą na fotel lidera II ligi. Stawka jest więc olbrzymia!

Ostatnie dni nie były łatwe dla kibiców czerwono-biało-czerwonych. Po kompromitującej porażce z Pogonią Siedlce, kolejne spotkanie zeszło na dalszy plan, a najgłośniej zaczęło mówić się o zmianie trenera. Można było przeczytać, że do Łodzi trafią czy to Leszek Ojrzyński, czy Bogdan Zając, czy Maciej Bartoszek, ale ostatecznie żaden z takich ruchów nie miał miejsca. Marcin Kaczmarek zachował posadę i to on poprowadzi drużynę jutro w Katowicach. Jeżeli wygra, to z całą pewnością udowodni, że pozostawienie go na stanowisku było słuszne.

Łatwo rzecz jasna nie będzie, bo GKS to jeden z głównych kandydatów do wywalczenia bezpośredniego awansu do I ligi. Podopieczni Rafała Góraka nie są jednak w ostatnim czasie w dobrej formie.

[…] Po zawieszeniu za kartki do jego dyspozycji będą już Bartłomiej Poczobut i Adam Radwański, a do tego kontuzję zdążył wyleczyć Hubert Wołąkiewicz. Do Katowic pojechała więc pełna, dwudziestoosobowa kadra, co da opiekunowi łodzian możliwość większej rotacji w trakcie spotkania.

[…] Czy jutro obejrzymy otwarte zawody, czy może typowe piłkarskie szachy? Sporo zależeć będzie od postawy gospodarzy. Jeżeli GKS wyjdzie na murawę z ofensywnym nastawieniem, to pozwoli łodzianom na grę z kontry, co bardzo im odpowiada. Wtedy bramek może posypać się sporo. Jeżeli jednak trener Górak ustawi swój zespół bardziej zachowawczo i zmusi gości do ataku pozycyjnego, goli może być dużo mniej.

[…] A na koniec, dość nietypowo – raz jeszcze apelujemy do wszystkich kibiców Widzewa o powstrzymanie się w najbliższych kilkunastu godzinach od zbędnej krytyki. Przed nami najważniejszy mecz w tym sezonie, od którego zależeć będą losy nie tylko awansu do I ligi, ale być może całej najbliższej przyszłości łódzkiego klubu.

 

se.pl – GKS Katowice – Widzew Łódź

[…] Kibice Widzewa Łódź mają już dosyć. Z tak mocnym składem pełnych doświadczonych piłkarzy ogranych na boiskach Ekstraklasy łodzianie mieli zdominować II ligę i wreszcie wywalczyć upragniony awans. Zawodzą jednak strasznie, przegrywając kolejne mecze i to w fatalnym stylu. Po restarcie II ligi nic nie zostało z formy sprzed pandemii. Widzewiacy szybko roztrwonili dużą przewagę. Dali się wyprzedzić Górnikowi Łęczna. Jeżeli dzisiaj przegrają z GKS-em Katowice, który w tabeli jest na 3. miejscu, wylecą z Top-2 czyli poza strefę premiowaną bezpośrednim awansem.

– Wszyscy zdajemy sobie sprawę z wagi tego spotkania w kontekście walki o awans do I ligi, dlatego jesteśmy bardzo skoncentrowani. Powaga sytuacji powoduje, że nie może być inaczej. Chcemy przygotować się do tego meczu jak najlepiej i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by zapunktować w Katowicach – mówi Marcin Kaczmarek, trener Widzewa Łódź. Jego zdaniem mecz z silnym GKS-em Katowice to doskonała okazja na przełamanie i powrót na zwycięską ścieżkę. Tylko czy jego podopiecznych stać na lepszą grę?

– Codziennie od czasu zakończenia izolacji szukamy odpowiedzi na pytania o to, co powoduje wszystkie nasze dotychczasowe problemy. Teoria jest jednak inna niż praktyka, dlatego mam nadzieję, że w niedzielę uda nam się odciąć od tego, co za nami i skoncentrować się na meczu z GKS-em. To najważniejszy mecz w sezonie i każdy zdaje sobie z tego sprawę – podkreślał szkoleniowiec Widzewa Łódź.

Piłkarze Widzewa Łódź grają słabo i po kolejnych wpadkach wydawało się, że posada trenera Marcina Kaczmarka zawisła na włosku. Podobno klubowe władze rozpoczęły już rozmowy z Leszkiem Ojrzyńskim. To on miałby zastąpić Kaczmarka. Prezes Widzewa Martyna Pajączek w audycji „Widzewski Poranek” w Widzew.FM zapewniła jednak, że wciąż ma zaufanie do szkoleniowca. Przyznała jednak że poszukiwania ewentualnych następców trwają. – Trener Kaczmarek jest osobą, której bardzo zależy na awansie, która zdaje sobie sprawę jak istotny jest dla klubu awans i która nie patrzy tylko na czubek swojego nosa – podkreślała pani prezes.

– Rozmawiamy ze sobą otwarcie i zwracamy sobie uwagę, jeśli coś nam się nie podoba. Jako zarząd klubu, a w tym wypadku również dużej organizacji, musimy mieć plan B. Odbyliśmy bardzo dużo rozmów: ze sztabem szkoleniowym, radą drużyny oraz z zawodnikami indywidualnie. Trener Kaczmarek nie jest osobą, która się poddaje, bo to wojownik i diabelnie zależy mu na tym awansie. Mamy jednak przed sobą kluczowy okres sezonu i musimy zdobywać punkty, dlatego musieliśmy przeanalizować jak tego dokonać, mając w pamięci ostatnie nieudane mecze – przyznała Martyna Pajączek.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga