Felietony
Nie zakopać się w dole
Choć to dopiero początek sezonu i jeszcze nie przykładamy takiej wagi do tabeli, jak w rudzie wiosennej, to punkty zdobywane teraz są tak samo ważne, jak te, które chce się wydzierać przeciwnikowi z gardła, bo samemu na swoim ma się nóż, w końcówce sezonu. Tak samo jak gol w drugiej minucie waży, tyle samo, co w osiemdziesiątej piątej. Natomiast mówi się nieraz – że taka bramka na początku ustawia mecz. Pal licho, że w taki sposób, że gra się albo lepiej, albo gorzej (w zależności od tego, jaką narrację przyjmiemy, żeby nam pasowała po ostatnim gwizdku), ale jednak jakieś tam znaczenie to ma.
Mamy drugą kolejkę sezonu i na razie zerowy dorobek punktowy. Dobrze, przegraliśmy z Rakowem, zdarza się. GieKSa od wielu lat, z drobnymi wyjątkami przegrywa na inaugurację. Tak było dwa lata temu, jeszcze w pierwszej lidze, tak rok temu i teraz. Dodatkowo graliśmy z naprawdę silny rywalem, więc nie ma co z tej przegranej robić tragedii. Osobną kwestią jest styl, choć w pierwszej połowie nie było tak źle. W drugiej Raków nas taktycznie zjadł.
Problem jest taki, że mamy bardzo trudny terminarz na początek. W trzeciej i czwartej kolejce czekają nas wyjazdy do Łodzi i Warszawy. W piątej Arka u siebie, potem Górnik na wyjeździe i Radomiak u siebie. To zestaw meczów przed pierwszą przerwą reprezentacyjną.
Patrząc jednak na pierwsze cztery kolejki i wspomniane dwa mecze wyjazdowe, które czekają nas za tydzień i dwa tygodnie, pojedynek z Zagłębiem jawi się jako ten, który trzeba bezwzględnie wygrać. Bo choć absolutnie nie można katowiczanom odbierać szans w spotkaniach z Widzewem i Legią, to zbrojący się łodzianie oraz Wojskowi będą piekielnie trudnymi przeciwnikami. I nie jest nierealny scenariusz, w którym w tych dwóch meczach GKS zdobywa zero punktów. A jeśli tak, to te trzy oczka z Zagłębiem mogą być minimum z minimum przyzwoitości na początek rozgrywek. Jeden czy nawet dwa punkty po czterech kolejkach będą dorobkiem bardzo mizernym i plasującym nas w dole tabeli.
Z całym szacunkiem dla Zagłębia, to nie będzie drużyna, która będzie trząść tą ligą. Od lat to jest totalny ligowy średniak, który wyżej nie podskoczy. Ostatnio bronili się przed spadkiem i się wybronili, bo przyszedł trener Leszek Ojrzyński, który zna się na swoim fachu i zrobił, co należy. Statystycznie i matematycznie może nastąpić taki moment, że Zagłębie spadnie – patrząc na inne drużyny, które w większości jednak wydają się co najmniej tak samo „silne” jak Zagłębie lub silniejsze. Oczywiście istnieje też dynamika danego sezonu, która powoduje, że dzieją się rzeczy niestworzone, tak jak spadek Śląska Wrocław, więc… prawie każdy może tam się znaleźć. Jednak Zagłębie Lubin nie rozwija się, z roku na rok pikuje w dół i może to się skończyć bolesnym upadkiem. Dlatego tak ważne jest z taki rywalem zapunktować za trzy.
Dlatego choć to dopiero druga kolejka i cały sezon przed nami, to można powiedzieć, że pewna presja jest. Taka, żeby już na wstępie nie okopać się w dole tabeli. Powtórzę – to nie jest tak, że z Widzewem i Legią musimy przegrać. Ale tak jak w poprzednim sezonie – są mecze, w których prawdopodobieństwo punktów jest większe, a są takie, w których jest ono mniejsze. Oczywiście z tym Widzewem to jest takie pisanie na zapas, bo tak naprawdę nie wiadomo, czy ich zaciąg transferowy przełoży się na boisko. Z Zagłębiem nie pokazali wiele ciekawego. Tekst ukazuje się przed dzisiejszym meczem z Jagą, więc to będzie sprawdzian dla piłkarzy Żelijko Sopića. Może być tak, że Widzew to będzie ligowy średniak, ale tego na razie nie wiemy.
I teraz najważniejsze. Drużynie potrzebny jest doping, nawet jeśli z Zagłębiem nie będzie szło. Nawet jeśli powinie się noga. Ta drużyna od długiego czasu pokazała, że zasługuje na wsparcie. Nie zapominajmy, że ostatni zły moment GieKSa miała niemal dwa lata temu! Chodzi o jesienny kryzys w pierwszej lidze. Potem już poszło jak po maśle. Dwa lata bez choćby mini kryzysu, bo nie liczę jakichś pojedynczych spotkań czy dwóch, w których było słabiej. To naprawdę bardzo dużo. Więc nawet jeśli teraz takowy by się przydarzył, musimy być z drużyną.
Powtórzę – piszę to trochę na zapas. Bo mam nadzieję, że GieKSa z Zagłębiem zagra dobry mecz i wygra. Tak jak w poprzednim sezonie, kiedy już byliśmy o krok od kiepskiej sytuacji, to zawsze zespół rozgrywał świetny mecz i wygrywał. Oni to potrafią. Miejmy nadzieję, że otrząsnęli się i wzięli w garść po Rakowie i z Zagłębiem pokażą po prostu swoją jakość.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze