Dołącz do nas

Piłka nożna

Wyszarpany punkt

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa po fizycznym starciu zdobyła swój pierwszy punkt w sezonie, a dubletem popisał się Bartosz Nowak.

Deszczowa pogoda mocno utrudniała grę po ziemi, ale nie przeszkodziła kibicom w licznym zgromadzeniu się na Arenie Katowice i prowadzeniu głośnego dopingu. Na trybunach pojawiły się także legendy GieKSy.

Mecz rozpoczęli goście z Lubina, lecz ledwie kilka sekund cieszyli się z posiadania piłki. Z początku próbowali przedrzeć się jednym i drugim skrzydłem, ale bezskutecznie. W 4. minucie Wdowiak urwał się za linię obrony i wparował w pole bramkowe Dawida Kudły, Lukas Klemenz w akrobatycznym stylu przeciął wycofaną przez niego piłkę. Dzieła zniszczenia dopełnił Mateusz Kowalczyk, nie dając szans rywalowi na kontynuowanie akcji przy linii bocznej. Wrzut z autu Klemenza chwilę później niemal przerodził się w groźną akcję rywali, gdy Arkadiusz Jędrych niefortunnie przyjął futbolówkę – na jego szczęście zdołał nabić rywala i wywalczyć wznowienie od bramki. Kajetan Szmyt uderzał na naszą bramkę po kontrataku w 9. minucie, ale Dawid Kudła ze spokojem sparował na rzut rożny. Po kornerze strzelał Filip Kocaba, Jędrych wyblokował dobre kopnięcie głową. Dobry pomysł na kontrę miał Łukasiak, dostrzegając naszego zawodnika na skrzydle, niestety podał zbyt niedokładnie. W 12. minucie Marcin Wasielewski otrzymał brawa za presję na bramkarzu, do spółki z Bartoszem Nowakiem zdobywając posiadanie bezpośrednio przed polem karnym. Akcja tego drugiego zatrzymała się na golkiperze i poskutkowała rzutem rożnym, po którym blisko szczęścia był Lukas Klemenz, zabrakło ułamka sekundy do uprzedzenia obrońcy. Chwila nieuwagi Czerwińskiego, który fatalnie podawał i dał się ograć, a Zagłębie już prowadziło 1:0. Dawid Kudła był bez szans wobec akcji Kajetana Szmyta i wykończenia Marcela Reguły. Maciej Rosołek wyratował nam utratę bramki kilkadziesiąt sekund później, wybijając atomowy strzał zza pola karnego własną głową. Zawodnik Zagłębia w 20. minucie źle odczytał gwizdek dobiegający z trybun i… złapał piłkę tuż przed linią pola karnego. Uderzał z rzutu wolnego Bartosz Nowak, zupełnie niecelnie. Pięć minut później szansę na kontratak zaprzepaścił Adrian Błąd podaniem wprost pod nogi przeciwnika. Chwilę później udało się wywalczyć stały fragment, po którym Lukas Klemenz zagrał efektownym podaniem za siebie, wyprowadzając w pole dwóch obrońców, a Borja Galan zdobył rzut rożny. Uderzał Rosołek po udanym podaniu Nowaka, ale wprost w bramkarza. W 27. minucie Adrian Błąd zakręcił się przy kryciu swojego zawodnika, który na szczęście nie zdołał czysto trafić futbolówki. Kombinacyjną akcję za pomocą główek stworzyli po drugiej stronie boiska Klemenz z Jędrychem, Dominik Hładun musiał zebrać się na spory wyskok przy interwencji. W 35. minucie strzał Borjy Galana zatrzymał się na nodze jednego z obrońców, podobnie skończyła próba Marcina Wasielewskiego. Odpowiedział Marcel Reguła zupełnie nieudaną przewrotką. Jak się okazało, Lukas Klemenz odbił strzał ręką – rzut karny. Podszedł do niego Adam Radwański i mocno uderzył obok słupka. GieKSa szybko chciała się zabrać za odrabianie strat, Bartosz Nowak próbował dokonać tego mocnym strzałem z dystansu po kombinacyjnej akcji.

Drugą część z impetem rozpoczął Mateusz Kowalczyk, jego dośrodkowanie z głębi pola zostało wybite na za linię końcową. W 48. minucie Bartosz Nowak wyłuskał piłkę spod nóg defensora, by uderzyć lekko i po ziemi. W 49. minucie Łukasiak wyprowadził piłkę z naszego pola karnego wprost w przeciwnika, jak gdyby go nie zauważył. Dwie minuty później centra Galana po ziemi została bezceremonialnie wybita w aut, GieKSa ewidentnie w szatni zmotywowała się do walki choćby o remis. Doskonały przerzut hiszpańskiego wahadłowego do jego odpowiednika z drugiej strony murawy zakończył się faulem i rzutem wolnym w dogodnej pozycji. Bartosz Nowak posłał tak zawieszoną wrzutkę, że uśpił czujność wszystkich, nawet samego bramkarza – 1:2! Chwilę później Galan wbiegł w szesnastkę ze skrzydła i obsłużył naszego pomocnika, który tym razem podawał do Kowalczyka, uderzenie zostało przyblokowane. W 57. minucie Maciej Rosołek wywalczył wrzut z autu swoim skokiem pressingowym. Duet Łukasiak – Wędrychowski wyprowadził groźny atak w 65. minucie, ale i tym razem centra została zażegnana przez obrońców gości. Niesłychanie rozjuszyło to Marcela Wędrychowskiego, który posłał petardę pod porzeczkę i Hładun ledwo zdołał interweniować. Blisko był zdobycia bramki także po wrzutce Galana, dochodząc do główki na wysokości słupka. Murawa spłatała figla Wędrychowskiemu, urywając się pod naciskiem jego butów, na szczęście zdołał powstrzymać akcję rywali. 73. minuta naszymi wrzutkami stała, niestety żadna z tej serii nie była udana. Presja trybun ma sens, co potwierdziło wybicie Hładuna – próbował marnować czas, a oddał posiadanie w prostej sytuacji. W 75. minucie na murawę padł Lukas Klemenz po starciu z bramkarzem, sędzia nie dopatrzył się faulu. W 80. minucie Aleksander Buksa otrzymał dobrą piłkę od Kowalczyka w szesnastce, ale był zupełnie osamotniony. Bartosz Nowak po podaniu od Alana Czerwińskiego przełożył sobie piłkę i uderzył perfekcyjnie obok słupka, wyrównując wynik meczu, a trybuny eksplodowały. Tuż po wznowieniu wykazać się musiał Dawid Kudła po rzucie rożnym. W 85. minucie Marcin Wasielewski miał jeszcze na tyle sił, by sprintem zdobyć rzut rożny dla swojego zespołu. Odpowiedź Zagłębia Lubin przytomnie zablokował Arkadiusz Jędrych wślizgiem. W końcówce popisał się także Konrad Gruszkowski, zmuszając przeciwnika do utraty posiadania w naszym polu karnym.

Druga połowa byłą znacznie lepsza w wykonaniu Trójkolorowych, jednak słabsza postawa w pierwszej części nie pozwoliła na zdobycie kompletu punktów.

28.07.2025, Katowice
GKS Katowice – Zagłębie Lubin 2:2 (0:2)
Bramki: Nowak (54, 81) – Reguła (15), Adam Radwański (45-k).
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski (89. Łukowski), Czerwiński, Jędrych, Klemenz, Galan – Błąd (62. Wędrychowski), Łukasiak (76. Gruszkowski), Kowalczyk, Nowak – Rosołek (62. Buksa).
Zagłębie Lubin: Hładun – Kłudka, Nalepa, Ławniczak, Yakuba – Kocaba, Dąbrowski – Wdowiak (60. Sypek), Radwański (60. Makowski), Szmyt – Reguła (70. Kosidis). 
Żółte kartki:
Kowalczyk – Wdowiak.
Sędzia: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn).
Widzów: 10673.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga