Felietony Piłka nożna
Witajcie w naszej bajce!
Przed nami istny kręciołek ligowo-pucharowy. Jakkolwiek różnego rodzaju zespoły na całym świecie i niektóre w Polsce są przyzwyczajone do gry co trzy dni – to w przypadku GKS Katowice niegranie co tydzień jest jakimś ewenementem i zdarza się jedynie wtedy, gdy w środku tygodnia mamy Puchar Polski, czyli bardzo rzadko, a gdy weźmiemy rezultaty w Pucharze Polski w historii wszechświata – ultra rzadko. Dlatego teraz piątek – wtorek – piątek, będzie to karuzela, z której zejdziemy dopiero w sobotę za tydzień, a dyskutować o piłeczce będziemy mogli non stop.
Wyobraźcie sobie choćby to – gdybyśmy grali jak… normalni ludzie, to po Lechii mielibyśmy już jeden mecz za sobą (w poniedziałek), a kolejny gralibyśmy dzisiaj. Nie mając tego, ciągle wracamy do wydarzeń w Gdańsku, bo później po prostu nic się nie wydarzyło.
A na Polsat Sport News (czy jakoś tak) Arenie wydarzyło się bardzo dużo. Niestety wyłącznie złego. Na tyle, że jeden z naszych felietonistów w „Plusach i minusach” jako „plusy” wymienił, że Adam Zrelak prosto kopnął piłkę, a Marcin Wasielewski się nie przewrócił. Niestety – innych pozytywów był brak. No właśnie – kiedyś, gdy robiłem tę rubrykę, dość często zmieniałem tytuł na „Minusy meczu z x”, bo plusów nie było żadnych. Z Lechią nie było. To był jeden, wielki, potężny minus.
Minus związany silnie z meczami wyjazdowymi. Ta różnica ciągle jest absurdalna. W poprzednich trzech spotkaniach u siebie GKS strzelał 2, 4 i 3 gole. Na wyjazdach 1, 0, 0. I jeszcze 0 na początku z Widzewem. Zatrważająca statystyka.
I mam wrażenie, że się powtarzam, ale przed Radomiakiem pisałem mniej więcej, że „wyjazdami zajmiemy się później, bo teraz jest inna bajka – mecz u siebie”. W zasadzie możemy powiedzieć przeciwnikom „Witajcie w naszej bajce” – gdzie na Nowej Bukowej GieKSa jest agresywna, dynamiczna, zdeterminowana, narzucająca swój styl. Z lepszym czy gorszym skutkiem, z mniejszymi lub większymi błędami, ale ze śląskim charakterem, który sprawia potężny problem przeciwnikom. Taką GieKSę chcemy oglądać, to chcemy znów zobaczyć, znów poczuć emocje jak z Arką i Radomiakiem, które – choć były bardzo różne – to kończyły się euforią po końcowym gwizdku.
Wyjazdy więc zostawiamy, zajmiemy się nimi przed ligowym meczem z Wisłą Płock. Na ten moment mamy dwa spotkania u siebie – z Cracovią i rzeczoną Wisłą właśnie. Chcemy dobrego wyniku zarówno w lidze jak i w pucharach. Na razie jednak skupiamy się na lidze i na Cracovii. Przyjeżdża do nas rywal niezwykle mocny. Taki też, który pokazał swoją siłę w maju, gdy przyjechał na Bukową. Wówczas mieliśmy naprawdę sporo szczęścia, ale determinacją i wykorzystaniem swoich sytuacji ten mecz wygraliśmy. To też było świetne widowisko.
W obecnych rozgrywkach Cracovia ma już na koncie zwycięstwa choćby z Lechem czy Legią. Ponadto pokonali słaby, ale mający aspiracje Widzew czy bardzo solidną Termalikę. Wspominając mecz z Kolejorzem – trzeba mieć naprawdę pakę nie od parady, by wygrać przy Bułgarskiej 4:1, nawet jeśli piłkarze Frederiksena cieniują w tym sezonie.
Nie jest to jednak drużyna nie do ogrania czy powalczenia. Też zdarzają się zawodnikom Luki Elsnera słabsze momenty. Takim był mecz z Piastem, gdy w Gliwicach Cracovia rozegrała bardzo bezbarwny mecz. Bardzo barwny był natomiast w Białymstoku, gdzie goście prowadzili już 2:1, nie wykorzystali karnego do szatni na 3:1. A potem dostali czerwoną kartkę i wszystko się posypało. Rywale GieKSy już bardzo dawno nie zarobili czerwieni, więc…
Sami sobie narobiliśmy w tabeli kłopotów – to prawda. I tym bardziej musimy pilnować tego miejsca – bo przeciwnicy nie próżnują. W obecnym sezonie na razie nie kształtuje się jeden czy więcej ewidentnych outsiderów. Lekko jeszcze odstaje Piast, który jako jedyny nie zaznał jeszcze smaku zwycięstwa, poza tym wszystkie pozostałe drużyny mają już na koncie co najmniej dwie wygrane. Liga w środku jest naprawdę wyrównana i od szóstego miejsca w tabeli do strefy spadkowej jest zaledwie cztery punkty.
Ciekawi jesteśmy, jaki skład wystawi trener Rafał Górak. „Eksperyment” z Grzegorzem Rogalą nie sprawdził się absolutnie w Gdańsku, więc raczej szkoleniowiec będzie wracał do Martena Kuuska lub Lukasa Klemenza. W środku – poszukiwania. W zasadzie pewny plac mają Bartosz Nowak i Mateusz Kowalczyk, dwóch pozostałych zawodników to na ten moment dla nas kibiców – bęben maszyny losującej. Jest wielu kandydatów i nie wiadomo, na kogo zdecyduje się szkoleniowiec. Czy szansę dostatnie Eman Marković? Czy znów postawimy na Jesse Boscha? Co z Kacprem Łukasiakiem i Marcelem Wędrychowskim? Czy Adrian Błąd będzie się odsuwał od pierwszego składu, czy jeszcze da sobie to tchnienie bycia podstawowym zawodnikiem? Mnóstwo pytań. Pierwsza jedenastka ewidentnie jest w fazie kształtowania się.
To samo jeśli chodzi o atak. Adam Zrelak po świetnym meczu z Arką, potem już kompletnie nie błyszczał. Więc i tu istnieje szansa, że to Ilja Szkurin wyjdzie w pierwszej jedenastce i zawodnicy łeb w łeb będą toczyć walkę o wyjściowy skład.
Niezależnie od tego, GKS nie ma jakości na spadek z ekstraklasy. Mamy drużynę na środek tabeli, która gdy gra swoje, to potrafi wygrać z każdym. Nie zawsze wygra, ale powalczy i da sobie szansę na dobry wynik. Wydaje się, że Cracovia jest piekielnie trudna. Ale nie jest nie do pokonania. Trzeba po prostu zagrać swoje.
Wchodzimy więc w ten rytm meczowy i cieszmy się – niezależnie od wszystkiego – że możemy grać z taką Cracovią, że może nam sędziować Szymon Marciniak, a nie po raz pięćdziesiąty musimy grać ze Zniczem Pruszków czy Górnikiem Łęczna.
Piłkarze Cracovii pobawili się na wodzie tydzień temu w Płocku, gdy po odwołanym meczu rzucali się w kałuże (nomen-omen). Życzymy zdrówka, ale może jakieś lekkie przeziębionko się pojawiło? 😉 Mamy nadzieję, że z zabaw na obcych stadionach na razie to dla Pasów będzie jednak tyle. A fiesta na Bukowej da nam dobre nastawienie na cały weekend.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze