Piłka nożna Prasówka
Media przed meczem: Kolejorz może uciec stawce
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego meczu Lech Poznań – GKS Katowice.
sport.tvp.pl – Lech Poznań – GKS Katowice w liczbach. Kolejorz może uciec stawce, a… i tak jest najsłabszy w Europie!
W hitowym meczu 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy zawodnicy Lecha Poznań zmierzą się przed własną publicznością z GKS Katowice. Kolejorz nie przegrał żadnego z sześciu ostatnich meczów z GKS-em w lidze i to jego rekordowa seria. Przed tym starciem przyjrzeliśmy się statystykom dotyczącym poznańsko-katowickich potyczek..
Statystyki przed meczem Lech Poznań – GKS Katowice
– bilans meczów Lech – GKS ogółem: 47 meczów, 19-13-15, bramki 59-55
– bilans meczów Lech – GKS (w Poznaniu): 23 mecze, 11-6-6, bramki 35-22
– równo połowa bramek tych rywali w meczach w ekstraklasie padła na boisku w Poznaniu (57/114)
– Lech w meczach z GKS-em w Poznaniu remisował i przegrywał tyle samo razy – po 6
– Lech zajmuje 4. miejsce w tabeli wszech czasów ekstraklasy bez możliwości awansu i spadku po tej kolejce
– GKS zajmuje 12. miejsce w tabeli wszech czasów ekstraklasy bez możliwości awansu i spadku po tej kolejce
– drugi gol będzie bramką nr 4900 strzeloną przez obu rywali w meczach Lecha w historii ekstraklasy
– Lech nie przegrał żadnego z 6 ostatnich meczów z GKS-em w ekstraklasie (wyśrubowany rekord takiej serii z tym rywalem)
– Lech nie zremisował żadnego z 6 ostatnich meczów z GKS-em w Poznaniu (wyśrubowany rekord takiej domowej serii z tym rywalem)
– najwyższe wygrane Lecha z GKS-em w ekstraklasie – 4:1 (w Poznaniu) i 3:0 (2 razy – raz w Poznaniu i raz w Katowicach)
– najwyższa porażka Lecha z GKS-em w ekstraklasie – 0:4 (w Katowicach)
– najwyższa porażka Lecha z GKS-em w Poznaniu – 1:4
– najwyższy remis Lecha z GKS-em w ekstraklasie – 2:2 (2 razy w Poznaniu i raz w Katowicach)
– najwięcej bramek w meczach tych rywali w ekstraklasie – 5 (2 razy w Poznaniu i raz w Katowicach)
– w przeszłości Lech zanotował serię 7 kolejnych meczów z GKS-em w ekstraklasie ze strzeloną dokładnie 1 bramką (to klubowy rekord Lecha takiej serii)
– w przeszłości Lech zanotował serię 3 kolejnych remisów 1:1 z GKS-em w ekstraklasie
– w przeszłości Lech zanotował serię 3 kolejnych wygranych 1:0 z GKS-em w ekstraklasie (to klubowy rekord Lecha takiej serii)
– w przeszłości Lech zanotował serię 12 kolejnych meczów z GKS-em w ekstraklasie bez wygranej (to klubowy rekord Lecha takiej serii)
– w przeszłości Lech zanotował serię 12 kolejnych meczów z GKS-em w ekstraklasie bez remisu
– w przeszłości Lech zanotował serię 17 kolejnych meczów z GKS-em w ekstraklasie ze strzeloną minimum 1 bramką
– w przeszłości Lech zanotował serię 11 kolejnych meczów z GKS-em w ekstraklasie ze straconą minimum 1 bramką
– w przeszłości Lech zanotował serię 20 kolejnych meczów z GKS-em w ekstraklasie bez remisu 0:0
– w przeszłości Lech zanotował serię 5 kolejnych meczów z GKS-em w Poznaniu bez straconej bramki
– w przeszłości Lech zanotował serię 11 kolejnych meczów z GKS-em w Poznaniu ze strzeloną minimum 1 bramką
– w przeszłości Lech zanotował serię 11 kolejnych meczów z GKS-em w Poznaniu bez remisu 0:0
– aktualnie Lech wraz z GKS-em i Lechią notuje najdłuższą serię kolejnych wygranych w ekstraklasie na własnym boisku – 3
– aktualnie Lech notuje najdłuższą serię kolejnych meczów w ekstraklasie na własnym boisku ze strzeloną minimum 1 bramką – 19
– aktualnie Lech notuje największą średnią frekwencję na swoich meczach w ekstraklasie – 20957 widzów
– aktualnie Lech notuje największą średnią frekwencją na swoich meczach w Poznaniu – 28387 widzów
– Lech we wszystkich 13 meczach na własnym boisku w tym sezonie strzelał minimum 1 bramkę
– GKS nie zremisował bezbramkowo żadnego meczu w tym sezonie
– GKS nie zremisował bezbramkowo żadnego z 40 ostatnich meczów w ekstraklasie (śrubuje klubowy rekord takiej serii)
– GKS nie zremisował bezbramkowo żadnego z ostatnich 29 wyjazdowych meczów w ekstraklasie (śrubuje klubowy rekord takiej serii)
– Lech w tym sezonie zajmował miejsca od 1 (aktualne) do 15 (po 1. kolejce) w tabeli ekstraklasy
– GKS w tym sezonie zajmował miejsca od 7 (aktualne) do 17 (7 razy) w tabeli ekstraklasy
– Lech jest liderem z najniższą średnią punktów na mecz we wszystkich ligach europejskich
– Lech zanotował najmniej (6) porażek w tym sezonie
– Lech wraz z Górnikiem, GKS-em i Lechią zanotował najwięcej (12) wygranych w tym sezonie
weszlo.com – Trener Lecha czujny przed GKS-em. „Będą gotowi”
Lech Poznań w niedzielę zmierzy się z GKS-em Katowice, który w czwartek po serii rzutów karnych odpadł w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa. Trener Kolejorza, Niels Frederiksen uważa, że rozegranie przez rywala 120 minut w środku tygodnia nie wpłynie na jego dyspozycję fizyczną.
GKS do spółki z Rakowem zafundował kibicom nie lada emocje. Po pierwszej połowie prowadził 2:0, zaś już po pięciu minutach drugiej połowy remisował 2:2. Następnie stracił gola na 2:3 i wyrównał dopiero w doliczonym czasie gry. Gola stracił także w dogrywce, ale i tam, na cztery minuty przed końcem, zdołał odrobić stratę. W serii rzutów karnych lepszy okazał się zespół z Częstochowy.
– Myślę, że zagrali bardzo dobry mecz, zwłaszcza pierwsza połowa była dobra. To mocna drużyna, w tym sezonie pokazywała dużo dobrej piłki. Już kilka razy byłem pytany, czy to, że zagrali 120 minut będzie miało wpływ na niedzielny mecz. Uważam, że absolutnie żadnego. Wszystkie drużyny w Ekstraklasie są dobrze przygotowane pod kątem fizycznym i są gotowe, by zagrać dwa mecze w tygodniu – stwierdził na przedmeczowej konferencji prasowej trener Lecha, Niels Frederiksen.
Szkoleniowiec uważa też, że niepowodzenie w meczu pucharowym może wywołać u przeciwnika dodatkową motywację.
– GKS koncentruje się już tylko na lidze, ale i tam walczą o europejskie puchary. Sądzę, że będą chcieli się odbić po niepowodzeniu w Pucharze. Poza tym, kiedy rywale przyjeżdżają tutaj i grają przy tak licznej widowni – a z tego, co wiem, sprzedało się już dużo biletów – atmosfera sprawia, że dają z siebie wszystko – ocenił Duńczyk.
– Spodziewamy się trudnego meczu przeciwko dobrej drużynie, która spisuje się dobrze w tym sezonie. Co do fizyczności, nie mam wątpliwości, że będą gotowi na sto procent. Będziemy musieli pokazać nasz najwyższy poziom – zakończył szkoleniowiec.
Frederiksen potwierdził. Występ piłkarza Lecha zagrożony
Lech Poznań w niedzielę zagra z GKS-em Katowice w ramach 28. kolejki Ekstraklasy. Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Niels Frederiksen zabrał głos na temat sytuacji zdrowotnej w jego zespole. Potwierdził, że jeden z piłkarzy nabawił się urazu.
– Taofeek Ismaheel ma problem z barkiem od ostatniego meczu. Trenował głównie indywidualnie – przekazał szkoleniowiec.
Choć nie jest jeszcze przesądzone, że Nigeryjczyka zabraknie w kadrze na niedzielne starcie, jego występ na ten moment jest mocno wątpliwy.
– Jutro zobaczymy, jak sytuacja się rozwinie i czy będzie gotowy na mecz – wyjaśnił Frederiksen.
Do składu wraca z kolei inny zawodnik, który w ostatnim czasie zmagał się z urazem.
– Filip Jagiełło trenował na pełnych obrotach. Będzie w składzie na sobotnie spotkanie – oznajmił trener Lecha.
Nie zmienił się natomiast status Radosława Murawskiego. Jak poinformował Frederiksen, pomocnik wciąż trenuje indywidualnie, a jego powrót do gry pozostaje kwestią najbliższych tygodni.
Szkoleniowiec przyznał także, że przerwa na mecze reprezentacyjne i fakt, że obecnie zespół rozgrywa jeden mecz w tygodniu były przydatne pod kątem regeneracji. Nie tylko piłkarzy, ale również jego samego.
– Dobrze, że mieliśmy kilka dni wolnego w trakcie przerwy na mecze międzynarodowe. To wymagający sezon pod kątem podróży, napiętego terminarza, logistyki. Po kilku dniach odpoczynku wróciłem jeszcze mocniej naładowany do pracy, po zawodnikach widziałem to samo – stwierdził trener.
– Zawodnicy, którzy byli na zgrupowaniach reprezentacji dostali też dzień wolnego w tym tygodniu, bo przed meczem z Jagiellonią nie mieli czasu odpocząć – dodał.
ekstraklasa.org – Meczowa triada – 28. kolejka 2025/2026 (niedziela)
W niedzielę zagramy w Krakowie, Lublinie i Poznaniu. Obejrzymy zarówno te drużyny, które są w formie, jak i te, które formy szukają.
[…] LECH POZNAŃ – GKS KATOWICE
SYTUACJA: Lech Poznań ma najwięcej goli strzelonych w I połowach (25, tyle samo: Lechia). GKS Katowice natomiast ma najmniej goli straconych w II połowach (12 = 34% goli straconych przez ten zespół).
HISTORYCZNIE: 14 meczów z rzędu między nimi bez bezbramkowego remisu. Lech Poznań w zdobył 16 punktów w 6 ostatnich meczach z GKS Katowice.
POD LUPĄ – GOSPODARZE: Lech Poznań nie przegrał meczu, w którym strzelił minimum 2 gole (9 zwycięstw, 5 remisów). W 6 z 7 ostatnich spotkań u siebie zdobywał co najmniej 2 bramki.
POD LUPĄ – GOŚCIE: GKS Katowice wywalczył zwycięstwo w każdym z 8 ostatnich meczów, w którym strzelił minimum 2 gole. Jeśli wziąć pod uwagę wszystkie spotkania trwającego sezonu, to dziewięciokrotnie udawała mu się ta sztuka (8 zwycięstw i 1 remis).
CZY WIESZ, ŻE: Lukas Klemenz – strzelił 7 goli ze swoich 9 ostatnich celnych strzałów w Ekstraklasie.
Lech Poznań: Najwięcej zwycięstw (12, tyle samo: Górnik Zabrze) i meczów bez porażki (21)
Lech Poznań: 3 zwycięstwa z rzędu u siebie (w każdym minimum 3 gole strzelone, razem: 11); też – w 4 z 5 ostatnich meczów u siebie wygrywał (w każdym z tych meczów minimum 3 gole strzelone)
Lech Poznań: 19 meczów z golem strzelonym u siebie (jedyna drużyna, która strzelała gole w każdym meczu u siebie w tym sezonie)
Lech Poznań: Najwyższa celność podań (84,1%)
Lech Poznań: Najmniej porażek w meczach, w których stracił gola na 0:1 (4; jedyna drużyna, która przegrywa mniej niż połowę meczów, w których traci gola na 0:1)
Lech Poznań: Bartosz Mrozek – 92 mecze z rzędu od 1. Do 90. Minuty (najdłuższa seria obecnie)
Lech Poznań: Mikael Ishak – udział przy 6 golach przesądzających o zwycięstwie w tym sezonie (5x gol, 1x asysta; najwięcej – tyle samo: Mbaye N’Diaye)
GKS Katowice: Zwycięstwo w każdym z 8 ostatnich meczów, w którym strzelił minimum 2 gole (w tym sezonie w 9 meczach strzelał minimum 2 gole – 8 zwycięstw + 1 remis)
GKS Katowice: 1 remis w 17 ostatnich meczach
GKS Katowice: 3 ostatnie mecze tej drużyny rozstrzygnęły się różnicą 1 gola (też: 4 ostatnie mecze na wyjeździe)
GKS Katowice: 16 goli straconych w 61 meczach od początku sezonu 2024/25 po stałych fragmentach gry (0,26/mecz – średnio najmniej); w tym sezonie 8 goli straconych po stałych fragmentach gry (najmniej w lidze, tyle samo: Wisła Płock)
GKS Katowice: najmniej goli straconych w II połowach (12, w tym 3 w 18 ostatnich meczach)
GKS Katowice: Rafał Strączek – średnio traci 0,7 gola/mecz w tym roku (7 w 10 meczach)
Te drużyny Zdobyły najwięcej punktów w 2026 roku (po 19) i mają najwięcej punktów w 2026 roku (po 6)
kkslech.com – Zapowiedź: Lech – GKS
W niedzielę, 12 kwietnia, o godzinie 17:30 w meczu 28. kolejki piłkarskiej PKO Ekstraklasy sezonu 2025/2026, Lech Poznań zagra na ENEA Stadionie mieszczącym się przy ulicy Bułgarskiej 17 z GKS-em Katowice. W walce o obronę tytułu Mistrza Polski nie trzeba się na nikogo oglądać, już jutro można nawet powiększyć przewagę nad Jagiellonią Białystok do 5 oczek.
Lech Poznań przez niemal cały trwający sezon błąkał się głównie między 6 a 8. miejscem w tabeli, po 20. kolejce tracił do Jagiellonii Białystok aż 9 punktów, po 22. kolejce pierwszy raz w tych rozgrywkach znalazł się na podium, a dziś od 2 kolejek jest liderem.
[…] W wiosenne, kwietniowe popołudnie niebiesko-biali zmierzą się u siebie z GKS-em Katowice, który w czwartek odpadł z Pucharu Polski po rzutach karnych z Rakowem Częstochowa i jego dyspozycja mentalno-fizyczna może nie być dobra. Wliczając mecze Ekstraklasy i Pucharu Polski zespół Lecha w ostatnich 9 meczach z GKS-em (7 ligowych) nie przegrał i wygrał aż 8 razy strzelając w tych spotkaniach Katowiczanom aż 19 goli. Lech ostatni raz uległ GKS-owi dnia 27 września 2003 roku, gdy przegrał w Poznaniu 1:2, a w Katowicach 22 marca 2003 (0:1), jutro liczy się tylko zwycięstwo, które byłoby kolejnym ważnym krokiem w walce o 10 tytuł w historii naszego klubu
Trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen nie będzie mógł jutro skorzystać z usług kontuzjowanego Kornela Lismana i Alexa Douglasa, a także rekonwalescenta Radosława Murawskiego. Pod znakiem zapytania stoi występ Taofeeka Ismaheela zmagającego się ostatnio z urazem ramienia, do kadry meczowej wróci Filip Jagiełło, który miał opuścić 3 mecze, a przez odnowioną kontuzję był nieobecny w 9 spotkaniach. Z kolei w ekipie GKS-u Katowice szkolonej przez Rafała Góraka nieobecni są Mateusz Kowalczyk, Jesse Bosch, Filip Rejczyk i Aleksander Paluszek, niepewny występu jest ważny obrońca Lukas Klemenz, który w czwartek opuścił murawę w drugiej połowie ze względu na uraz łydki.
[…] Jutro zagramy z zespołem, który nie kalkuluje, GKS ma najmniej remisów w całej lidze (3), Katowiczanie zremisowali raptem raz w ostatnich 17 kolejkach. W kadrze GKS-u Katowice są byli Lechici – Marcin Wasielewski, Grzegorz Rogala oraz Alan Czerwiński.
[…] Lech w 28 z ostatnich 29 meczów na wszystkich frontach strzelił w Poznaniu co najmniej jednego gola, ostatni raz nie zdobył ligowej bramki przy Bułgarskiej dnia 14 lutego 2025 roku (Lech – Raków 0:1). Kolejorz na dziś ma serię 4 kolejnych meczów na 2 frontach bez porażki, po raz ostatni raz poległ 12 marca, a w lidze 7 marca. Nasz zespół wygrał na własnym boisku ostatnie 3 ekstraklasowe spotkanie i w każdym z nich zdobył minimum 3 bramki.
Piłka nożna
Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą
Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).
Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).
W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.
Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.
We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.
W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.


Najnowsze komentarze