Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska czapa czyli – Co słychać w sieci?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Co pisano o siatkarskiej GieKSie? Zapraszam na przegląd prasowy.

 

katowickisport.pl – Siatkarze z Katowic po 46 latach znów zwyciężyli w ekstraklasie

Siatkarze GKS Katowice udanie rozpoczęli sezon PlusLigi i odnieśli cenne zwycięstwo nad Łuczniczką Bydgoszcz 3:1. To pierwsze zwycięstwo GKS po 46 latach w najwyższej klasie rozgrywkowej. Siatkarze oraz ich trener Piotr Gruszka mieli powody do dumy i satysfakcji. (…)

(…) – Mieliśmy świetnie rozpisanego rywala i przez wiele dni oglądaliśmy jego mecze sparingowe i w tej sytuacji niczym nas nie zaskoczyli – powiedział jeden z bohaterów spotkania, Michał Błoński. – Naszą siłą była zagrywka, bo od niej przecież zaczyna się wszystko. – Trochę spadło nam przyjecie i mieliśmy poważne kłopoty w II secie. Jednak po przerwie się podnieśliśmy i już osiągnęliśmy przewagę. Ta wygrana nas jeszcze bardziej podbuduje i będziemy spokojnie przygotowywali się do kolejnych meczów. Skala trudności na pewno jeszcze wzrośnie. Na razie jest fajnie, ale zobaczymy co nam sezon przyniesie.

katowickisport.pl – Tomasz Kalembka: Inauguracja po naszej myśli

(…) Choć to dopiero początek sezonu, plany katowiczan są jasne. – Osobiście wierzę, że będziemy na ósmym miejscu. Ale chciałbym oczywiście, żebyśmy byli wyżej. Jeśli będziemy dobrze grać i wygrywać, to czemu nie? Zespół z Bydgoszczy nie jest nisko notowany, ale też nie był medalistą poprzedniego sezonu, więc na pierwszy mecz był bardzo dobrym dla nas rywalem i wierzę, że w następnych kolejkach będziemy prezentowali się tak jak teraz – powiedział siatkarz.

 

katowickisport.pl – Piotr Gruszka: Wygrywamy i przegrywamy razem!

(…) Zaskoczeni frekwencją?
Hala Ośrodka Sportowego „Szopienice” jest usytuowana dzielnicy, w której kibicuje się Ruchowi Chorzów. Stąd też były obawy, by nie doszło do ekscesów. Zmobilizowano więc spore siły policyjne oraz porządkowe, ale wszystko przebiegało bez większych zakłóceń. Wspomniana obstawa zrobiła spore wrażenie na dziennikarzu z Bydgoszczy, który był szczerze zdziwiony, że mecz siatkarski takowej obstawy wymaga. Gdy został wtajemniczony w klimat widowiska, pokiwał ze zrozumieniem głową.
Mimo wszystko byliśmy mocno zaskoczeni frekwencją. 760 widzów – tak brzmi oficjalny komunikat klubu – nie rzuciło nas na kolana. Hala, która może pomieścić 1500 osób, została wypełniona w połowie, ale ci, którzy przyszli rzeczywiście są fanami tej dyscypliny. Kibice zasiedli tylko po jednej stronie trybun, co też wzbudziło zdziwienie. Fanklub siatkarskiego GKS-u, podobnie jak ma to miejsce w innych klubach, pewnie dopiero powstanie… (…) Prezes Wojciech Cygan – w miniony czwartek podczas konferencji prasowej – poinformował, że trwają negocjacje, by kilka meczów odbyło się w „Spodku”. W kuluarach mówi się o ośmiu spotkaniach. – Na razie trwają rozmowy i tego się trzymajmy – ucina rzecznik klubu.

Taki już jestem
Piotr Gruszka – do niedawna siatkarz, a obecnie trener – stał przy linii i „grał” wraz zespołem. – To wynika z mojego charakteru – mówi szkoleniowiec GKS-u. – Czasami muszę tonować swoje zachowanie, by negatywnie nie wpływać na zawodników. Prawda jest jednak taka, że stanowimy naczynia połączone – wygrywamy i przegrywamy razem! Oby porażek było jak najmniej.(…)

 

siatka.org – Piotr Gruszka: Nie jestem od karania, a od wymagania

(…) Będzie pan srogim nauczycielem?

Nie, nie srogim. Myślę, że nie jestem od karania, a od wymagania. Moi podopieczni wiedzą, że bardzo ciężka praca to jedyna droga, żeby grać dobrze i mam nadzieję, że każdy z nich uwierzył w taki sposób prowadzenia zespołu. Wydaje mi się, że mecz jest w tej chwili dla nas deserem, na który będziemy czekać po całym tygodniu przygotowań i nam wszystkim będzie fantastycznie go razem spożywać.

Można było wymagać perfekcji w pierwszym pojedynku zespołu w najwyższej klasie rozgrywkowej po 46 latach?

Oczywiście, że nie – tu nie chodzi o perfekcję, ale o rzeczy, które faktycznie są istotne. Zdawałem sobie sprawę z tego, że będą przestoje, będą błędy i będzie się trudno grało, ale powtarzałem moim chłopakom, że jesteśmy gotowi na granie w PlusLidze. Jesteśmy naprawdę bardzo dobrze przygotowani dzięki pracy całego sztabu. Wydaje mi się, że dzięki zwycięstwom prowadzeni przeze mnie siatkarze powinni w to jeszcze bardziej uwierzyć.

Jak dużą siłą jest to, że zespołowa oś stabilności została w waszym zespole zachowana?

Myślę, że dużą, bo zostali sami najlepsi. Drugą rzeczą jest to, że dzięki takiemu rozwiązaniu wiem, że mogę desygnować zawodników do gry w każdym momencie. Sama obecność obok kogoś, kogo doskonale się zna, wpływa bardzo pozytywnie na ducha drużyny. Mam zawodników, którzy lubią grać w trudnych momentach, więc wiem, że mogę na nich polegać.

Łuczniczka, AZS Częstochowa, Effector – trzy zespoły z dołu tabeli w poprzednim sezonie to lepsza droga dla beniaminka na początku rozgrywek, czy lepiej by było, żebyście od razu mierzyli się z silniejszymi, by sprawdzić siły?

Myślę, że taka droga, jaką mamy, jest lepsza. Nasz kalendarz jest dobry, a zderzenie z najsilniejszą trójką tego sezonu mogłoby być trudne, ponieważ są to teamy niezwykle mocne. Stopniowym wchodzeniem w ligę przyzwyczaimy się do tempa rozgrywek i najlepiej sprzedamy to, co mamy, czyli wiarę. Trzy czwarte zespołów w tym sezonie to kluby podobnego kalibru jak nasz, cała liga jest otwarta, więc uważam, że początkowo obrany kierunek będzie dla nas korzystny. (…)

 

sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice – Łuczniczka Bydgoszcz: niespodzianka! Beniaminek odprawił pierwszego rywala

(…) Zespół ze stolicy Górnego Śląska powrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej po 46 latach nieobecności. Beniaminek wygrał w poprzednim sezonie I ligę i wiązał wielkie nadzieje ze swoim startem w PlusLidze szczególnie, że szkoleniowcem został Piotr Gruszka. Przed meczem można było przypuszczać, że nerwy powinny towarzyszyć przede wszystkim siatkarzom GKS-u Katowice dla których było to historyczne wydarzenie, do tego rozgrywane przed własną publicznością. Stało się jednak inaczej i to bydgoszczanie popełniali błąd za błędem, pozwalając przeciwnikom na osiągnięcie nawet siedmiu „oczek” przewagi. (…)

sportowefakty.wp.pl – GKS – Łuczniczka: Król Karol dał historyczne zwycięstwo

(…) Belg Gert Van Walle miał być szykowany na odkrycie nowego sezonu PlusLigi, tymczasem wygląda na to, że zagranicznemu atakującemu GKS-u Katowice nikt nie da za darmo miejsca w składzie, tym bardziej, że na jego pozycji występuje godny rywal do meczowej szóstki. Mowa o Karolu Butrynie, który w meczu z Łuczniczką Bydgoszcz zdobył 19 punktów (44 proc. skuteczności), w tym aż czterokrotnie punktował serwisem. Na wyróżnienie zasługuje zwłaszcza jego seria asów serwisowych w trzecim secie spotkania, która bardzo pomogła katowiczanom w końcowym triumfie. (…)

 

sportowefakty.wp.pl – Prezes GKS-u Katowice: Daliśmy sygnał kilku klubom

(…) GKS Katowice w wygranych partiach nie pozwolił rywalowi osiągnąć granicy 20 punktów. Mało kto spodziewał się tak przekonującego triumfu katowiczan, choć ci musieli rozegrać cztery sety. Zadowolony po inauguracji jest prezes klubu. – Można było wygrać 3:0, ale punkty i tak mamy trzy. Fajnie, że tak to się wszystko ułożyło. W drugim secie mieliśmy lekki kryzys, ale udało nam się z niego wyjść obronną ręką. Zainkasowaliśmy trzy punkty i mam nadzieję, że to będzie sygnał dla kilku klubów, że w tej lidze jesteśmy w stanie pokrzyżować im plany – mówi Wojciech Cygan. (…)

sportowefakty.wp.pl – Prawie pół wieku – tyle GKS Katowice czekał na wygraną w ekstraklasie

(…) Niedzielna wygrana była historyczną. Na kolejny triumf na poziomie ekstraklasy GKS czekał bowiem prawie pół wieku! Dokładnie 46 lat minęło od poprzedniego zwycięstwa katowiczan w najlepszych rozgrywkach w Polsce.

Katowiczanie nie są bowiem debiutantem w PlusLidze. Sekcja siatkówki w GKS-ie była obecna od początku istnienia klubu, czyli od 1964 roku. Wtedy w struktury zostało włączonych wiele drużyn, między innymi Górnik 1920 Katowice, którego spadkobiercami są siatkarze GieKSy. Przez kilka lat występowali oni w najwyższej klasie rozgrywkowej, zaliczając się do jej czołówki. (…)  Z powodu odniesienia pierwszej od 46 lat wygranej w rozgrywkach o mistrzostwo Polski w szeregach GKS-u nie kryli radości. Jednak w Katowicach doskonale zdają sobie sprawę, że to dopiero rozpoczęcie sezonu, a przed nimi jeszcze mnóstwo gry.

W tych rozgrywkach celem GieKSy jest zajęcie miejsca w połowie stawki PlusLigi. Będzie to z pewnością historyczny sezon. Jeśli beniaminkowi uda się włączyć do walki o medale, będzie to niespodzianka, a zarazem kolejne nawiązanie do historii. W swoim dorobku klub ma dwa tytuły wicemistrza Polski, trzy brązowe medale mistrzostw i Puchar Polski. W sezonach 1962/63 i 1963/64 katowiczanie sięgnęli właśnie po brązowe krążki – jak do tej pory ostatnie.

 

luczniczkabydgoszcz.pl – Z Katowic wracamy bez punktów

Meczem z GKS-em Katowice rozpoczęliśmy jedenasty sezon w PlusLidze. Po czterosetowym spotkaniu lepsi okazali się siatkarze z Katowic, inkasując trzy punkty. Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Michała Błońskiego.

Mecz lepiej rozpoczęli siatkarze GKS-u Katowice, którzy szybko wypracowali kilkupunktowe prowadzenie (10:5). Rywale byli znacznie skuteczniejsi w ataku, a podopieczni trenera Piotra Makowskiego nie byli w stanie zatrzymać ich skutecznym blokiem. Dodatkowo bydgoszczanie seriami popełniali błędy. (…)  Bardzo wyrównany początek miała czwarta odsłona spotkania, chociaż przez dłuższy czas utrzymywaliśmy się na prowadzeniu (4:6). Skuteczne ataki ze środka Sacharewicza i Jurkiewicza pozwoliły nam utrzymywać przewagę (10:8). Kiedy w polu serwisowym pojawił się Michał Błoński, GKS szybko doprowadził do remisu, a w kolejnych akacjach powiększał swoje prowadzenie (16:10). W decydującej fazie seta pojedynczymi akcjami punktował Nowakowski i Yudin, ale nie byliśmy w stanie odrobić straty (19:13). W końcówce seta ponownie dały o sobie znać błędy i ze zwycięstwa mogli cieszyć się gospodarze.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna SK 1964

Mural śp. Adama Ledwonia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.

Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.

Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.

Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.

Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.

Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).

Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga