Piłka nożna
[RELACJA] Przegrany mecz na szczycie
W dniu dzisiejszym katowiczanie zmierzyli się z liderem Nice 1 ligi Sandecją Nowy Sącz. Każdy z nas wiedział, że mecz ten był szczególnie ważny i rezultat tego spotkania ma znaczący wpływ na końcówkę sezonu. Trenerzy na ten mecz wystawili następujące 11-ki:
GKS: Nowak – Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Garbacik – Foszmańczyk, Kalinkowski, Zejdler, Abramowicz – Goncerz, Prokić.
Sandecja: Radliński – Kuban, Piter-Bucko, Jurkowski, Słaby – Baran, Danek, Dudzic, Wdowiak, Kasprzak, Korzym.
Pierwsze minuty należały do katowiczan. GieKSa starała się zepchnąć rywala do defensywa i w swoim stylu prowadziła grę, a rywal czyhał na szybkie kontry. Niestety nasze akcje kończyły się przed polem karnym przeciwnika. Z czasem to jednak Sandecja częściej dochodziła do głosu wykorzystując wiele niedokładności w naszej grze. Najgroźniejszą sytuację w pierwszej połowie mieli goście w 40. minucie. Dudzic popisał się świetną techniką w indywidualnej akcji, wycofał do Danka, a ten z 15 metrów trafił w Nowaka. Pierwsza połowa była szarpana, nerwowa i naznaczona wieloma faulami. W naszej drużynie żółtą kartkę otrzymał Kamiński, a u rywala Jurkowski. Boisko po kilkunastu minutach musiał opuścić faulowany Korzym, a zmienił go inny nasz były piłkarz Wojciech Trochim.
Początek drugiej połowy nie napawał optymizmem. GieKSa nadal grała chaotycznie i to lider wydawał się drużyną lepiej poukładaną. Świetną sytuacje Sandecja miała w 61. minucie, kiedy to skrzydłowy gości podał na piąty metr, do piłki doszedł Danek i na wślizgu uderzył niecelnie. Rywale również mieli dużo okazji ze stałych fragmentów gry, ale Trochim nie miał pomysłu na pokonanie Nowaka. Sandecja swoją przewagę wykorzystała w 72. minucie. Piter Bućko doszedł do prostopadłego podania i ze stoickim spokojem pokonał Nowaka. Katowiczanie wyrównali 8. minut później po rzucie rożnym, niestety sędzia odgwizdał spalonego i dalej nasza drużyna przegrywała. Był to jednak jasny sygnał do ataku i w ostatnich 10 minutach GieKSa przycisnęła rywala. Znakomitą okazję miał Jóźwiak, jednak z kilku metrów uderzył jedynie w poprzeczkę. Parę chwil później z rzutu wolnego próbował pokonać Radlińskiego Czerwiński, jego strzał minął nieznacznie bramkę rywala. Niestety ten zryw nie przyniósł nam bramki i rywal zasłużenie zgarną trzy punkty na Bukowej.
To był najgorszy mecz w wykonaniu GieKSy w tym roku. Stawka tego spotkania przerosła naszych piłkarzy i Sandecja już dziś może się ciszyć z awansu do Ekstraklasy. Nam pozostaje walka o drugą lokatę z siedmioma innymi zespołami.
#CałaGieksaRazem
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Kibice Piłka nożna SK 1964
Mural śp. Adama Ledwonia
W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.
Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.
Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.
Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.
Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.
Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).
Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu
Piłka nożna
Potencjalni rywale w Lidze Konferencji
Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.
GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).
ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.
Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.




a
12 maja 2017 at 19:49
Sandecja zasluzenie wygrala. Gieksa dzis nic nie grala
fan -club Dortmund
12 maja 2017 at 20:02
dokladnie tak ,sandecja byla o wiele lepszym zespolem i dodajmy ze grali na wyjezdzie…a Gieksa…po prostu dramat ..panie Brzeszczyszykiewicz czy pan ogladasz czasmi powtorki tych meczy gdzie graja twoi podopieczni?????? BO JAK BYS PAN TO OGLADAL TO BYS pan w nocy nie sypial…trabi sie od tygodni ze Gonzo jest kompletnie bez formy i statystuje na boisku,pan z uporem maniaka wystawiasz go do 1 skladu i trzymasz do 70 minuty na boisku!!!!!!!!PRZECIEZ TEN CHLOP Mial z 6 kontaktow z pilka przez cala gre!!!!aBRAMOWICZ GRAJACY POPRAWNIE wchodzi Sapala nie dajacy kompletnie nic druzynie…w obronie te chlopy nie maja sily zeby pilke kopnac…kazde podanie za slabe zawodnik otrzymujacy pilke musi zrobic 3 kroki do pilki bo inaczej ona by chyba nie doleciala..w pomocy co druga pilka to strata…bramkarz gra dobrze ,zeby nie on byloby ze 3 ..dziury na Blaszoku dramatyczne..i pytanie nastepne gdzie sa nasze fany????MOZE BY TAK JAKIES OFICJALE INFO DLA NAS CO SIE NAPRAWDE WYDARZYLO I JAKIE FLAGI TE SKURWIELE nam dzwigneli i jesli to prawda co pisza to teraz wojna na calego i nie wypuscic z Katowic zadnej chorzowskiej kurwy a te cale ich towarzystwo z niebiekie katowice puscic z dymem
Miro
12 maja 2017 at 20:03
Bądźmy szczerzy, nasza drużyna nie unosi tej walki o awans mentalnie. Mamy dobrych piłkarzy, mamy wszystko co potrzeba,aby w tej lidze dominować, ale mentalnie to jest za dużo. Chciałbym, żeby Gieksa awansowała,ale wydaje mi się że ta drużyna nie jest na to przygotowana i trzeba to sobie powiedzieć. Nie piszę tego pod wpływem emocji,ale na chłodno. Brakuje nam lidera na boisku, brakuje nam lidera poza boiskiem. Z całym szacunkiem do trenera Jurka Brzęczka, nie wydaje mi się jakoby był on dobrym motywatorem, a na ławce ktoś taki jest niezbędny. Nawet jeśli Gieksa mimo wszystko awansuje, to trzeba się zapytać co dalej? Piłkarsko jesteśmy bardzo dobrzy, mentalnie nie potrafimy udźwignąć ważnych spotkan. Szkoda, bo miejsce Gieksy jest w Ekstraklasie. Mimo wszystko jestem z Gieksą niezależnie od tego, w której lidze gra i jakie wyniki osiąga.
tomek
12 maja 2017 at 20:08
A nie mowilem ze ta miernota trenerska przegra wszystko. Mowilem ze transfery bez sensu. Tacy madrzy byliscie to macie. Trzeba bylo go wyjebac po podbeskidziu to moze by cos jeszcze z tego bylo. Goncerz dno trzeba sie go natychmiast pozbyc. Od nowego sezonu znowu ekstraklasa albo smierc. predzej chyba jednak smierc
1964
12 maja 2017 at 20:30
Zarząd cały do dymisji.Obiecali ekstraklape i jest klapa.Mieli podobno hajs ściągneli w zime szrot.Trener to totalne nieporozumienie,wuefista totalny facet niewidzi co się dzieje na boisku,brak jakiejkolwiek reakcji.Zmiany tragedia.Drużyna bez ładu i składu jedyne zagrożenie sprawiamy po stałych fragmentach gry.Sandecja zasługuje na awans w 100%,grali strasznie ambitnie,wybiegani,walczący.ZAMUrOWANY Kandydat!
andrzej
12 maja 2017 at 20:34
obrażanie wszystkiego i wszystkich nic nie da , po prostu ani Panu Brzęczkowi i tej całej/bez wyjątku/ drużynie nie chce się awansować, to co „ci panowie” za przeproszeniem grają to żenada i żadne idiotyczne tłumaczenia nic nie zmienią , a to „oni” są ci biedni ,a kibice oczekują czegoś niemożliwego – wstyd, po prostu strach ,że w ekstaklasie ,żaden z tych niby grajków nie miałby miejsca
MARCIN
12 maja 2017 at 20:48
.. Już kilka razy pisałem,że jeśli nie ma chopców od nas z Katowic ze Śląska ino jakieś przeciepy z całego kraju to jak oni mają walczyć? Za co za GKS, ktorego tak naprawdę mają w dupie bo to ino kolejny klub w ich CV. My musimy mieć ekipa Śląsko, nasza krew i to jest rozwiązanie !!!
Andrzej
12 maja 2017 at 20:49
Panowie pozamiatane i wątpliwości rozwiane ,kopacze nic nie grali ,nie pokazli charakteru ,brak dokładnosci w grze ,i składności a przede wszystkim brak organizacji i incjatywy wynikającej ze złego przygotowania przez trenera ,oczywiście można przegrać ale zostawiając serce na boisku ,tego nie było dzisiaj ,,jak zrobią jakimś fuksem awans , to w ekstra klasie będą dostarczać punkty ,wiec może lepiej niech tu zostaną i przejdą metamorfozę na początku zmieniając trenera i prezesa
Kibol
12 maja 2017 at 21:06
To sie Kuuuuuwa nie da na to patrzeć ja pie……le ide sie na……ać następny sezon walka do bólu o ekstraklase ten już w dupie POWODZENIA !!!!!!!!
Johnny
12 maja 2017 at 21:11
To woła o pomstę do nieba. Przypomniał mi się szpil u nas, parę lat temu z Górnikiem Łęczna u nas 1:1 Jak wtedy Łęczna nie wygrała to do dzisiaj nie wiem. Gonzowi trza oddać szacunek za to co zrobił ale jego czas ewidentnie minął. Brzęczek na początku jeszcze coś w nim widziałem ale kolejny raz jest poza meczem ja nie wiem na jakim on znów jest szpilu. Jak za Kaymykiem nie byłem to ostatnio gra jak profesor (mam chyba jeszcze w pamięci jego dwie bramki samobójcze)Praznowsky ogarnij się !!!! Co Ty chopie odpierdalasz !!!!
hajna
12 maja 2017 at 21:16
Z tym trenerem tylko spadek takie beztalencie jak J.Brzeczek mógł zatrudnić tylko prezes Cygan chlop bez jaj i ambicji.Miec takich zawodników i nie umieć ich poustawiać Goncerz nie dość że zawadza na boisku to jeszcze zrobił prezent Sandencji zmiany prócz Lebedynskim to tragedia dobrze grający Kalinkowski zdjęty a drewniany Sapala to tragedia.Nie ma sensu chodzić na mecze gdy trenerem jest nadal ta miernota a tylko mecze bez kibiców dają zarzadowi do myślenia nad głębokimi zmianami w zarządzie i wywaleniu tego trenera.
tomek
12 maja 2017 at 21:20
Gdzie sa ci fachowcy ktorzy psy na mnie wieszali jak juz przd sezonem mowilem ze nic z tego z brzeczkiem nie bedzie. Jak mowilem ze transfery to klapa totalna. Bic chceliscie mnie co niektorzy to teraz jebnijcie se honorowo w ryj
MARCIN
12 maja 2017 at 21:41
.. Tacy zawodnicy jak Prokić, Lebedyński to w ogole nie powinni siedzieć na ławie ino od początku grać w każdym meczu a o Gonzie to nie wiem co powiedzieć.. Sapała tragediaa. Ogólnie brak słów..
Irishman
12 maja 2017 at 21:56
PODSTAWOWE, ELEMENTARNE, SZKOLE BŁĘDY TRENERA w ustawieniu drużyny, które ten facet powtarza z uporem maniak mogą nam ujść płazem (i uchodziły) w konfrontacji ze słabymi rywalami. Gdy gramy z lepszymi rywalami to musi tak się kończyć.
1.Goncerz był zupełnie niewidoczny, odbijał się od rosłych obrońców, którzy przykryli go kapeluszem. Nie mając zagrożenia z przodu Sandecja odważnie atakowało i zdominowała w środkowej strefie boiska. Tymczasem Lebedyński, który bardzo przydałby się w tej sytuacji…siedzi na ławce.
2. Garbacik totalnie nie nadaje się do gry na lewym skrzydle. Jeśli do tego trener zdecydował się postawić na Praznovskiego, który jest totalnie bez formy, to po prostu otworzył autostradę dla przeciwników wiodącą prosto do naszej bramki. Oni to zauważyli i 90% akcji przeprowadzali tą stroną siejąc popłoch w naszych szeregach. W I połowie jeszcze próbowali tą dziurę łatać Zejdler, Kalinkowski, Abramowicz, a chwilami nawet Prokić, no i jakoś tam się udawało. No ale coś za coś – ponieważ ci zawodnicy musieli się cofać dlatego nie było ich z przodu i nasze akcje nie kleiły się zupełnie (tym bardziej, że…patrz punkt 1).
Nie wiem zupełnie co chciał osiągnąć ściągając twardo grającego Kalinkowskiego ALE TEGO NIE OSIĄGNĄŁ.
No po zejściu Abramowicza, który często ratował sytuację było już dla mnie oczywiste, że bramka (po akcji z naszej lewej strony) jest tylko kwestią czasu.
Ja już autentycznie nie mam siły oglądać radosnej twórczości trenera, którą uprawia kosztem naszego klubu! Już nie chcę bezsilnie patrzeć na proste błędy, które popełnia!
I dlatego mówię PASS.
Pepik78
12 maja 2017 at 23:05
@Irishman, czyli stawiasz piwko w jugolu. Byłeś jednym z tych co optymistycznie świat widzieli, rzeczywistość jednak należy dla malkontentów, tych którzy nie wierzyli lub ujmując to inaczej patrzyli na całą sprawę obiektywnie. ps Shellu i tak da note 7 dla Gonza, gdyż wystarczy że ten piłkarz dotknie piłkę i Shellu pisze poematy na jego cześć;)
Irishman
12 maja 2017 at 23:39
Cóż, Pepik – nie sądziłem, że mając takie warunki do przygotowań i taki skład można to tak koncertowo spieprzyć.
Piwko, oczywiście postawię. Ale raczej nie po meczu, bo dopóki na ławce trenerskiej będzie Brzęczek to się na Bukowa nie wybieram, bo to nie na moje nerwy.
pita
13 maja 2017 at 08:46
Cala ta akcja z walka o ekstraklase to jest blef. Taki cel nigdy ale to nigdy nie zostal postawiony przez Zarzad ani trenerowi ani pilkarzom. Pozatym ewidentnie widac ze robione jest wszystko zeby nie awansowac. Widoczny brak zaangazowania chocby o tym swiadczy. Bo to ze co poniektorzy umieja grac w pilke to wiadomo.Konsekwenty brak wyciagania wnioskow przez Brzeczkadywersanta tez jest widoczne jak na dloni. Zreszta Giekss jest zbyt biednym klubikiem ! Tak klubikiem. Bo klubem to ona byla w latach 90 tych. Zbyt biednym na ekstraklase. Nieodgrywalibysmy tam zadnej roli poza byciem chlopcem do bicia. Poza tym moze lepiej juz wyzbyc sie naiwnych marzen o powrocie do wielkosci. Futbol na slasku i tak juz upadl.
Bartolo
13 maja 2017 at 09:29
Ja mam pytanko do naszego przeuczciwego prezesa:kiedy ruszy sprzedaż karnetów na przyszły sezon????
Bartolo
13 maja 2017 at 09:39
@Pita-podpisuję się pod Twoim komentarzem obiema rękami-kibice,obudzcie się,jesteście notorycznie robieni w h…a!!
Irishman
13 maja 2017 at 10:55
Dużo moim zdaniem wyjaśni to, jakie będą dalsze losy Brzęczka. Jeśli zostanie, to tak jak piszecie – zadanie wykonał więc w nagrodę dostanie kolejny kontrakt.
Irishman
13 maja 2017 at 10:57
Wtedy, kto tam będzie jeszcze chciał, będzie sobie przychodził w przyszłym sezonie na mecze ale tylko jeszcze ci najbardziej naiwni będą się tym emocjonować.