Dołącz do nas

Piłka nożna

Brosz i Brzęczek o meczu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu z Górnikiem Zabrze odbyła się konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się szkoleniowcy – Marcin Brosz i Jerzy Brzęczek.

Jerzy Brzęczek (trener GKS Katowice):
Przede wszystkim był to bardzo dobry mecz. Muszę pogratulować Górnikowi zwycięstwa, ale też dziękuję moim chłopakom, jestem dumny z tego, co dziś zaprezentowali, jaki poziom gry. Zadecydował stały fragment gry, na co byliśmy przygotowani, wiedzieliśmy że Górnik jest bardzo groźny przy rzutach wolnych i rożnych. Przydarzył nam się błąd i to dało prowadzenie, a w konsekwencji zwycięstwo Górnikowi. Gdybyśmy zagrali w meczu z Sandecją tak jak dzisiaj, mielibyśmy kilka punktów więcej. Zostały trzy kolejki do końca i nie wszystko jest od nas zależne, jednak głęboko wierzę, że trochę tego szczęścia wróci i uważam, że jeżeli wygramy trzy ostatnie spotkania to powinniśmy awansować.

Marcin Brosz (trener Górnika Zabrze):
Nie ukrywam, że jak jechaliśmy na stadion i widzieliśmy tłumy kibiców obu drużyn, wymieszanych – przypominały się stare dobre czasy. To trzeba podkreślić. Sam mecz – staraliśmy się stworzyć dobre wisdwisko, na miarę tego, co działo się na trybunach. Cieszymy się bardzo ze zwycięstwa.

22 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

22 komentarze

  1. Avatar photo

    kibic bce

    16 maja 2017 at 23:28

    Trenerze za dlugi komentarz prosze spojrzec na Brosza krotko i na temat nie skompromitowal sie jak pan.
    Krotko dostalismy w ryj i po ekstraklasie. Goncerz poarazka moglem wpuscic Ceramike, podaje sie do dymisji.
    Dziekuje za wywiad

  2. Avatar photo

    pita

    16 maja 2017 at 23:37

    Oby Górnik zdołał awansować. Trzymam za nich kciuki. Nasze barany do wyjebania razem z prezesikiem Cygankiem co nas Ocyganil ze w dwa lata bedzie awans. Pilkarzyki darmozjady bez ambicji i umiejetnosci boją sie ekstraklasy. Wolą kisic sie w I lidze bez przypału za kasiorke dorabiajac sobie u buka. Powinni dostac oklep po sezonie albo sami ustapic i rozwiazac kontrakty. Brzeczek ty wfisto z truskolasów miales chuju tyle czasu zeby stworzyc druzyne i spierdoliles wszystko. Znow jestesmy w punkcie wyjscia.
    Ultrasi wezcie sie kurwa opamietajcie i zrobcie cos do kurwy nedzy !! Robienie fan typu Morawany kandydat to troche za malo. Czas na powazna dyskusje z wladzami klubu i nie wyciaganie wnioskow tylko konkretne natychmiastowe decyzje i zmiany.

  3. Avatar photo

    pita

    16 maja 2017 at 23:43

    Brzeczek jak widze te Twoją facjate i ten wyraz twarzy po porazkach to sie zastanawiam jak Ci sie kurwa udalo zrobic kariere w futbolu.

  4. Avatar photo

    Jacek T.

    16 maja 2017 at 23:47

    Brzęczek miej honor i zrezygnuj już jutro.

  5. Avatar photo

    Kato

    16 maja 2017 at 23:49

    Jeszcze jest szansa na awans….Ale ! to wstyd na sali!!Cała liga gra pod nas!totalna korupcja!Prawdziwi kibice bojkot oglądania tego czegoś

  6. Avatar photo

    Igor

    16 maja 2017 at 23:49

    Ten facet kpi w żywe oczy. Jest żadnym trenerem, zero taktyki, druzyna gra sama. Teraz też zabłysnął. Zmiany: Goncerz i Wołkowicz czym pogrzebał ostatecznie szanse. Ale on tu nie przyszedł budowac drużyny, tylko udowodnić, że Cygan się stara i ładnie, za ładną kasę polec. Kolejny rok robia nas w ch… Ostatnio w Sporcie Trochim wygadał się, że powody odejścia były sportowe a nie osobiste. Ten walczak po prostu poszedł tam, gdzie myślą o awansie. U nas nie. A ten cały cyrk w tym sezonie to igrzyska dla frajerów, którzy jeszcze wierzą, że pod szyldem UM da się coś osiągnąć.

  7. Avatar photo

    ROMANPOLSKA

    17 maja 2017 at 00:15

    Od dziesięciu meczy GieKSiarki i GieKSiarze – oni byli gorsi od nas ale jestem dumny z drużyny. Kurwa jakbym szydło słyszał. Najpierw miał się skończyć marzec ???? a tu już połowa maja. Dzięki trenerze rewelacyjne przygotowanie, trzeci miesiąc wiosny a my tylko kelnerów ograliśmy. Nawet jak przypadkiem awansujemy to będzie tylko przypadek, a nie twoja zasługa. A my nie mamy wyjścia bo jak nie awansujemy to władze miasta postawią pewnie na siatkę. A my będziemy się plątać po ligach 3 lub 4.

  8. Avatar photo

    kris

    17 maja 2017 at 00:41

    Brzęczek twoja gadka to jak woda na młyn , człecze PRZESTOŃ PIERDOLIĆ ALAJNY już ino 3 kolejki do końca a ty wierzysz że taką grą możęmy coś osiągnąć,i wciąż że zaczniemy punktować i tak co kolejkę dupcys.A efektów nie widać.

  9. Avatar photo

    MEEEN

    17 maja 2017 at 00:52

    Aż oczy bolały od ilości popełnianych błędów. Dwie ostatnie zmiany były gwoździem do trumny. Obiektywnie patrząc to ta drużyna nie zasłużyła na awans-jest po prostu za słaba. Obecnie jesteśmy typowym średniakiem 1. ligi-potrafimy wygrywać jedynie z najsłabszymi.

  10. Avatar photo

    kejta

    17 maja 2017 at 01:19

    Gdybysmy.. mielismy.. wiecej szczescia.. i tak w kolko..
    A teraz prawda: Rozegralismy az 12 spotkan wygrywajac 4(nie ma sie co oszukiwac z ułomami) przegrywajac 5, zdobylismy az 15pkt tej wiosny wiec powiedzcie mi do kurwy nedzy jak Jurek moze byc dalej naszym trenerem??

  11. Avatar photo

    GieKSiorz

    17 maja 2017 at 02:07

    Gratulacje dla Górnika,byli o 1 bramke lepsi,razem z nami powinni grac w ekstraklasie,mam nadzieje ze to szybko się spelni!!!Powiem tak,nasi zagrali lepiej niż ze sandecja,ale znowu brak skuteczności,mysle ze ten sezon możemy już na luzie potraktować.trzeba jebnac reka w stol i poważnie pogadać z zarządem,miastem,sztabem szkoleniowym czy chcemy ten potencjal zajebac czy rozwinąć ,bo widzac po choćby tym meczu kibice zasluguja na cos więcej!!!!jest potencjal w nas kibicach,jak na wtorkowy mecz to mysle ze ok jeśli chodzi o frekwencje dzisiaj.ogolnie frekwencja zajebista jak na wtorek Ślaski Klasyk prawie 21000,a derby w ekstraklasie 6400.My kibice musimy cisnąć miasto o stadion bo to klucz do lepszej frekwencji u nas i nie będziemy musieli się wstydzić stadionu,ktory jest w gorszym stanie niż w niecieczy!!!,dalej mysle p.Brzeczkowi podziekowac i poszukać fachowca z wizja i dobrego scouta,bo w niższych ligach sa wartościowi gracze,niektorych zawodnikow należy zostawić,reszte wymienić na młodych, zdolnych,ambitnych sa tacy.Panie Krupa chciał Pan zrobić „Barcelone” w Katowicach to do dziela!!!sama siatkowka nie wystarczy,wszyscy wiemy ze fussball to jest 1 miejsce w Polsce!!!powiem tak nawet gdybyśmy awansowali w tym roku to będzie przypadek i boje się ewentualnych meczow w ekstraklasie,mysle ze jesteśmy za slabi na ekstraklasę teraz,ale za rok czemu nie,ale to musza być odpowiedni ludzie na odpowiednich stanowiskach,prezes,trener,ktorzy chca,a Pan Krupa niech powie wprost czy chce awansu i stadionu czy dalej nas będzie zwodzil.KATOWICE ZASLUGUJA NA EKSTRAKLASE !!!pozdrawiam GieKSiarzy i Żaboli,musza nadejsc dla naszych klubów lepsze czasy

  12. Avatar photo

    GieKSiorz

    17 maja 2017 at 04:02

    jeszcze jedno kurwa wiedziolech ze te smrody sa zjebane ale ze az tak,zoboczcie ich fany z meczu z pastem sk120,fanatyczny styl zycia i persona non grata zgapili KUrwy bo nic nie umieja swojego wymyslic tępe ciule kurwa jakie dno!!!

  13. Avatar photo

    tyta

    17 maja 2017 at 06:45

    … trenerze zabawa się skończyła! i żadnego awansu już nie będzie. Nie było prawdziwych wzmocnień kadry na wiosnę stąd 5 porażek z najlepszymi tej ligi co było kluczem do awansu. Ściągneliście zawodników wiosną ktorzy siedzieli na ławce i to rzeczywiście nie mogło się udać.A mecz z Kluczborkiem oglądajcie sobie sami i zachwycajcie się ilością bramek przedłużając złudne i matematyczne nadzieje na awans. Jesień nasz – wiosna wasza!

  14. Avatar photo

    Mecza

    17 maja 2017 at 07:27

    Skończcie pisać że jesteśmy słabi, że potrzebujemy wzmocnień. Brzęczek potrzebuje mocnej kadry na 5 miejsce aby zrobić awans w 1 lidze. Personalnie jesteśmy najlepsi ale sztab trenerski mamy najgorszy w lidze dlatego takie efekty. Górnik fajnie taktycznie przygotowany wczoraj ale wystarczy spojrzeć co Brosz w trenersce już zrobił a co Brzęczek.

  15. Avatar photo

    Mecza

    17 maja 2017 at 07:28

    Chciałem napisać na 5 miejsce w ekstraklasie aby zrović awans w 1.

  16. Avatar photo

    Tomek

    17 maja 2017 at 07:45

    Gdzie jest kolega jarecki który swego czasu miał tak duzo do powiedzenia na temat pewnego awansu. No cóż tego pierdolenia brzeczka sluchac sie nie da. Powinni go zatrudnic jako specjaliste od skladania gratulacji zespolom przeciwnym. W tym jest dobry. Trzeba zaczynać wszystko od początku ale z innym Prezesem i trenerem. Co z tego zas wyjdzie bog jeden raczy wiedziec. Gks to jest miejsce jakiegos fatum. Nawet dobrzy zawodnicy gdy tu przychodza to nic nie graja. Z taka paką jaką ma GKs inny klub by awans zrobil a tu sie nie da

  17. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    17 maja 2017 at 08:06

    nie ma awansu ,nie mamy naszych fan ,nie ma kibicow na Blaszoku…idziemy na dno …a jedynym ratunkiem jest wyjebac tego Brzekusia ,szukac trenera ktory ma pojecie o trenerce a nie patrzy zeby miec garnitur z wyzszej polki ,odzyskac honor i zajebac te gnidy co nam wjechaly na stadion …i czas przemyslec czemu Blaszok swieci pustkami.. bo patrzac na polsacie na relacje z Gieksy duzo ludzi moze miec wrazenie ze tam siedzi szczerbaty co marzy o sucharach….tak wyglada nasza trybuna reprezentacyjna ,pomijajac jakies smieszne reklamy na 2 sektorach

  18. Avatar photo

    falko

    17 maja 2017 at 08:37

    Brzęczek i Cygan wypierdalać pajace Jebane

  19. Avatar photo

    Greg

    17 maja 2017 at 10:08

    Jak to mówią nadzieja umiera ostatnia z wami umiera co mecz w tej Niesamowicie silnej rundzie. czy wy zarząd brzeczek myślicie ze kibice są tępi ze nie widza ze nie chcecie awansować bo albo sportowo jesteście za słabi albo pracodawca miasto sie nie zgadza zabijacie piłkę w Katowicach gorole jebane ile to juz lat kurwa kompromitacji. nawet fanatycy juz maja dość kurwa lata lecą włosy siwieją i co sezon to samo wielkie Nic Cygan postawiłeś finansowo Giekse masz o tym pojecie szacunek ale sportowo jestes za słaby nie masz jaj piłkarze cie traktują jako kolegę a nie jako pracodawcę to błąd musisz odejść trener brzeczek myślałem chopie ze masz pojęcie po 1 rundzie nie wyglądało to złe ale czy ty jestes ślepy. zmiany do dupy co mecz robisz wiadomo to ty jestes na treningach siedzisz w tej drużynie. ale nie ma ale zajebales nie awansujesz celu nie zrealizujesz Zwolnieńie.kolejny pan Motala pan jest odpowiedzialny za wzmocnienia to prosze tez sie podać do dymisji nie ma sensu sie rozpisywać dlaczego każdy wie transfery dramat i na koniec piłkarze ja wiem ze nie traktujecie tego herbu jak my ale do huja wy jesteście pracownikami którzy powinni zetelnie pracować bo otrzymujecie za to wynagrodzenie to jest wasza praca ….a wy kurwa mówicie brakło znowu szczęścia pojebalo was tu nie chodzi o szczęście tu chodzi o walkę zaangażowanie tego nie widzę i na koniec mama nadzieje ze cos ruszy w przyszłym sezonie i dożyje awansu bo jak narazie to tylko marzenie……PS Jebac śmierdzieli

  20. Avatar photo

    Luk

    17 maja 2017 at 10:38

    Takie miasto jak Katowice, nie ma od tylu lat klubu w ekstraklasie…wstyd.
    Oni w GKS nie mają ambicji, nie chcą chyba awansować bo dobrze im w tej lidze. Czy ktoś się za to zabierze, złapie za twarz i zrobi porządek.

  21. Avatar photo

    Greg

    17 maja 2017 at 11:09

    A jeszcze jedno powinno byc wam kurwa wszystkim wstyd huje głupie ze takie ogórki awansują a my taki3 miasto wielki huj

  22. Avatar photo

    stefan

    17 maja 2017 at 12:15

    Greg , na jakiej podstawie piszesz ze Cygan postawił GieKSe finansowo i ma o tym pojecie?
    Jakbys miał takie dotacej z miasta jak on , to normalnie zrobiłbyś to samo , jak nie lepiej.( Na pewno znalało by się kilku kibiców którzy maja wiekasze pojecie o pilce i finansach)
    Poczytaj ile kasy popłynęło z miasta przez te lata.
    Normalnie powinnismy już byc w ekstraklasie , a gdzie jesteśmy ?
    Niestety , ale na piłce chop się totalnie nie zna , a ze ma dobre kontakty w miescie to jego zaleta , tylko co z tego ?

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

Feta na Arenie Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Esencja piłki nożnej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kurz już lekko opadł. Wczoraj na Nowej Bukowej świętowaliśmy i już samo to wydarzenie było czymś szczególnym. Kibice w liczbie kilku tysięcy pojawili się na stadionie, aby podziękować drużynie za ten kapitalny sezon. Organizacyjnie i eventowo wyszło top. Fajnie, konkretnie, bez zbędnego przedłużania. Były też stoiska gastronomiczne i atrakcje. Zarówno zagorzali kibice, jak i całe rodziny mogły spędzić tę ciepłą, słoneczną majową niedzielę relaksując się i świętując sukces.

Dziś mamy już nowy tydzień. Część naszej ekipy pojedzie na galę Canal Plus, gdzie – mamy nadzieję – kilka nagród nasi ludzie otrzymają. Rafał Strączek, Arek Jędrych, Bartek Nowak, Rafał Górak – są w nominacjach i liczymy na to, że nagrody wpadną w ich ręce. Faworytem do tytułu Piłkarza Sezonu jest Bartek i oby tak się stało, bo byłoby to niesamowite wyróżnienie dla naszego zawodnika.

Wróćmy jednak do soboty. Przyznam szczerze, że stresowałem się jak nigdy. To znaczy pierwszy stres mnie złapał tydzień wcześniej, bo gdy Colak strzelił dla Legii bramkę w doliczonym czasie gry w Gdańsku – zaczęły się dla nas ciężary. Wówczas ze złości cisnąłem jakąś koszulką o ziemię i cały wieczór miałem zepsuty. Bo wyjściowo mieliśmy się oglądać tylko na Zagłębie Lubin, a jego zwycięstwo w Białymstoku było przecież stosunkowo mało prawdopodobne. Wygrana Legii w Gdańsku spowodowała, że w Szczecinie MUSIELIŚMY zremisować, by Warszawianie nas nie dogonili. Bo w takie cuda, że Legia nie wygra z Motorem nie było co wierzyć.

W samym tygodniu ten stres nieco opadł. Wiadomo, życie się toczyło, praca i różne inne sprawy. Jednak w sobotę rano po pobudce emocje znowu wróciły. Ten dzień był jak egzamin. To nie był mecz jak jeden z wielu – w środku sezonu, że z mniejszymi lub większymi emocjami, ale względnie na luzie do niego podchodzisz. Wiadomo, że mieliśmy kilka takich kluczowych spotkań, głównie w Pucharze Polski. Mieliśmy kilka mega ważnych meczów, gdy znajdowaliśmy się tuż nad lub tuż pod kreską. Jesienny Motor czy chociażby pierwszy mecz w tym roku w Lubinie. Mecz z Rakowem w półfinale Pucharu Polski to był już wielki bonus tej pięknej przygody. I oczywiście żal było braku awansu do finału, ale zaszliśmy tak daleko, że i tak byliśmy zadowoleni. Mecz w Szczecinie miał innego rodzaju rangę. Graliśmy o coś więcej niż tylko super wrażenie wynikające z zajęcia takiego czy innego miejsca w tabeli. Graliśmy o realny cel, którym była przepustka do Europy. Dodatkowo ten cel był tak bliski, bo przecież wystarczyło zremisować, co praktycznie dałoby grę w europejskich pucharach.

A puchary to było wielkie marzenie nas wszystkich. To jest wyjście poza Polskę, poza nasze uniwersum krajowe. To trochę egzotyka, poznanie czegoś nowego, a jeśli się powiedzie – wejście na europejskie salony.

No i najpierw była ta długa i mozolna droga do Szczecina. Tam oczywiście zahaczyliśmy o znaną nam knajpkę z poprzedniego sezonu (więcej w PS). No i pojechaliśmy na mecz. Gdy już byłem na stadionie i usadowiłem się na miejscu na prasówce, czułem, jak stres robi się coraz większy. Zaraz miał się rozpocząć ten decydujący mecz. Zero przyjemności, maksimum skupienia. Oraz nadziei i wiary. To jest ten moment, którego osoba nie do końca zaangażowana nigdy nie zrozumie. Nie chcę tu oczywiście dzielić kibiców na takich i takich, no ale… tak się kibice dzielą. Są te słynne pikniki, które są bardzo potrzebne klubowi. I dla mnie to określenie „piknik” nie jest pejoratywne. To jest specyfika, a nie ocena. To są właśnie te rodziny z dziećmi, kibice, którzy na przykład pojawili się dopiero po otwarciu stadionu, którzy chcą, żeby GKS wygrywał, ale raczej traktują kibicowanie w kategorii relaksu i przyjemności. łapali modę na GKS. Piękna sprawa, też bym tak czasem chciał, ale chyba bym tak nie umiał.

Dla mnie ta identyfikacja z klubem, coś tak mocno wpojonego, wiąże się z tym, że porażki przeżywam boleśnie, a zwycięstwa euforycznie. Nawet jeśli przez jakiś czas emocjonalnie zdystansowałem się – to raczej w formie mechanizmu obronnego, żeby już tak nie cierpieć, a nie jakiejś chęci odejścia. Bo odejść się nie da. Jak 30 lat temu GieKSa pojawiła się w moim sercu i głowie, tak zostanie już na zawsze. To jest jeden z głównych aspektów życia.

Czekałem więc z niepokojem na pierwszy gwizdek, no i on wybrzmiał. Liczyłem na dobrą grę GKS i to, że wynik będzie korzystny. Oczywiście sama dobra gra go nie gwarantowała. Tak to jest w piłce, że gdy dwie wyrównane drużyny grają, to prawdopodobieństwo rozkłada się w jakiś określony sposób. I nawet jeśli na to, że GKS nie przegra szanse wynosiłyby 60-70% to wcale by mnie to nie uspokajało.

Pierwsza połowa… załamała mnie. Zamiast drużyny walczącej o marzenia widziałem zespół bezradny. Jak wydawało mi się, że nie da się zagrać gorzej niż pierwsza połowa z Piastem, tak… dało się jak najbardziej. I to jest ta nasza kochana, ale czasem niesforna GieKSa, która potrafi zagrać świetne zawody przeciw najlepszym zespołom w Polsce, ale czasem prezentuje nam taką kaszanę, że nie ma co zbierać. To co mnie czasem jeszcze wkurza to to, że przeciwnicy jakoś dziwnie potrafią przeciw nam się mobilizować i nagle przypominają się, jak się gra w piłkę. Tak było i w przypadku Pogoni. Od początku Szczecinianie cisnęli i wszelkie teorie, że się podłożą widać było, że nie mają racji bytu. Grali szybko, stworzyli kilka sytuacji i byliśmy w bardzo poważnych opałach.

W końcu stało się nieuniknione – straciliśmy bramkę. Gol sytuacyjny, raczej taki, jakie strzelamy, a nie tracimy, bo po wyrzucie z autu. Za chwilę dostaliśmy informację, że Legia strzeliła i zrobiło się bardzo źle. Do końca pierwszej połowy nie zdziałaliśmy nic. Zero strzałów, xG równe 0. Niezrozumiała była to niemoc.

Wiary nie traciłem, choć czułem, że jesteśmy w ciężkiej sytuacji. Tu już nie mieliśmy bronić – musieliśmy gonić. Co z tą grą było trudne. Ale GKS wielokrotnie po przerwie się budził i wyglądało to lepiej. Pozostawało mieć nadzieję, że tak będzie i tym razem.

I rzeczywiście gra się trochę poprawiła, choć dalej nie był to wybitny mecz. Natomiast Pogoń trochę stonowała, a GKS zaczął atakować i kilka sytuacji sobie wykreował. Mateusz Wdowiak miał setkę, ale strzelił tuż obok słupka. Lukas Klemenz trafił w poprzeczkę. Bartek Nowak główkował pięknie, ale Kamiński wyciągnął to spod poprzeczki. Minuty mijały, trenerzy robili zmiany.

No i zamarliśmy. Portowcy wyprowadzili akcję, po której strzelili drugiego gola. Stadion w euforii. My w rozpaczy. Miałem jednak wrażenie, że jest spalony – ale w początkowej fazie tej akcji, znaczy w okolicach środka boiska. Liczyłem, że sędzia podniesie rękę, więc od razu na niego popatrzyłem. Ludzie jeszcze byli w amoku, z trybun rozległ się tyfon i triumfalna melodia, ale ja już widziałem, że ręka arbitra Sylwestrzaka jest w górze. Czułem więc, że kamień spadł mi z serca. Jak później się okazało, spalony był też w sytuacji samego strzału w polu karnym, gdzie później wybitą piłkę dobijał Kamil Grosicki. O tym już nie wiedziałem i nie wiem, który moment był VAR-owany. W telewizji tej pierwszej sytuacji – gdy Grosik jest na spalony niemal na środku boiska – nie widać. Ja natomiast byłem na żywo przekonany, że ofsajd jest. Któryś z naszych zawodników leżał na murawie i nie wiedział, że gol nie został uznany. Drugi podszedł do niego i mówi – wstawaj.

Byliśmy już totalnie przemeblowani, Arek i Lukas gdzieś tam szaleli w ataku, Adrian na stoperze. Pomieszanie z poplątaniem.

Nie byliśmy jeszcze pogrzebani. Ale czasu było coraz mniej, Powoli kończył się ten regulaminowy. Przerw trochę było i zastanawiałem się, ile doliczy sędzia. Myślałem o sześciu. Dostaliśmy aż osiem. Nadal mnóstwo czasu.

Problem polegał na tym, że atak atakiem, ale bez ręki grał Rafał Strączek. Po którejś interwencji znów mu się odezwał bark i widać było, jak cierpi z bólu. Potem znów padł na murawę. W szale trener Górak kazał mu wstawać i grać, sam Rafał też odesłał fizjoterapeutów, którzy wbiegli na murawę. Było naprawdę nerwowo.

Szczerze mówiąc nie widziałem dobrze tej interwencji Kamińskiego. Znaczy nie byłem pewien, czy to ręce czy klatka, a już tym bardziej, czy było to poza polem karnym. Zdziwiłem się więc, że sędzia znów coś sprawdza na VAR, bo nie miałem pojęcia co, usłyszałem, że tę potencjalną rękę. Pojawił się promyk nadziei. Zaraz sędzia skierował się w stronę bramkarza i już wiedziałem, że to będzie czerwona kartka. Pogoń dokonała pięć zmian? Chyba tak! Jeszcze patrzę w swoje składy i liczę zmiany gospodarzy. Liczę: raz, dwa, trzy, cztery, pięć. Jest! Będzie musiał wejść zawodnik z pola. Więc trzeba zrobić wszystko, by na naszą bramkę z jednorękim Strączkiem nie strzelano, a sami musimy po prostu uderzać na bramkę przeciwnika, ile wlezie.

Padło na Cuića. Napastnika, który strzelił nam gola w pierwszej połowie.

Dobra, z tym „ile wlezie” to przesadziłem. Trzeba dobrze i rozsądnie rozegrać akcję, żeby jako taką pozycję do strzału sobie wyrobić. Nic na hurra. Musimy dojść do okazji, żeby móc oddać celny strzał na bramkę, a to nie musi być takie łatwe. Najpierw rzut wolny po ręce Kamińskiego. Bartek Nowak trafia w mur, potem tracimy piłkę. Nic z tego. Kibice Pogoni w euforii, złapanie piłki i wykop Ciuića fetują niesamowitą wrzawą. Minuty upływają, choć ta przerwa z czerwoną kartką była długa.

W końcu odzyskaliśmy którąś piłkę pod naszym polem karnym i rozprowadziliśmy akcję. Kapitalnie zachował się Borja, który podprowadził piłkę i podał do niepilnowanego Marcela. Świetnie pokazywał się Mateusz Wdowiak, ale jednak były Portowiec zdecydował się na strzał. Dokładnie tak, jak należy. Z szesnastu metrów trzeba uderzyć mocno, gdy w bramce nie stoi w bramkarz.

Piłka wpadła do siatki! GOL! EUFORIA na ławce, sektorze gości, najmniejsza chyba… na boisku. Nasi zawodnicy tym razem wytrawni, cieszą się tak, by spowolnić tę grę i schłodzić rozgrzane głowy wszystkich.

Ja sam wyskakuję z radości na tej prasówce. Zazwyczaj powiem pod nosem „jest”, jakiś lekki gest radości wykonam. Tutaj nie umiałem się pohamować, więc po prostu zacząłem skakać z tej euforii. Coś co wydawało się tak nierealne, żeby w takich okolicznościach wyrównać, stało się faktem. Scenariusz nieprawdopodobny. Teraz pozostawało to tylko utrzymać. Te kilka minut. Pogoń na szczęście już nie atakowała, no i przecież grała w osłabieniu. Jeszcze chwilkę…

Koniec! GieKSa remisuje, nie przegrywa ósmego meczu i zapewnia sobie miejsce w pucharach. Ławka wyskakuje z radości, kibice w ekstazie, GKS Katowice osiąga historyczny sukces.

Ja sam nie widziałem, w co ręce włożyć. Tu zmieniłem tytuł live na „Mamy to!”, tu wrzucam na FB, zaraz nagrywam filmiki z radości. Ręce trzęsą mi się z emocji, przecież dopiero co byliśmy w piłkarskim piekle i nagle znaleźliśmy się w niebie. Niesamowita radość.

Tak jak pisałem w którymś felietonie – były takie mecze, po których nawet nie czułem jakiejś wielkiej radości, bo byłem tak wypruty nerwowo i emocjonalnie. Wówczas czułem raczej ulgę. Tym razem było inaczej. To była czysta, niezmącona radość. Autentycznie byłem przeszczęśliwy każdą komórką ciała.

Tu mnie jakiś dziennikarz ze Szczecina zaczepił, tu znajome twarze, równie radosne jak ja trybunach, na VIP-ach. Mamy to – po 23 latach GieKSa wraca na europejskie boiska.

Nie puszczały mnie te emocje długo. Oczywiście nagrywkę swoją tradycyjną zrobiłem, a w końcu udałem się na salkę konferencyjną. Tam spotkałem tę naszą i nie naszą katowicką ekipę, naszych fotografów, chłopaków z oficjalnej, pofatygował się też Kacper Janoszka, dziennikarz Sportu. Były piąteczki i radość. Gdzieś tam w tle też podśmiechujki, takie wiadomo nie prima sort, bo ktoś do tych pucharów awansował, a ktoś nie. Cóż, kibicowanie bywa nieco małostkowe, nikt nam tego zabronić nie może.

Bardzo się to wszystko przeciągało, długo czekaliśmy na trenerów. Był czas, żeby sobie odpalić fragmenty z Multiligi i zobaczyć na podzielonym ekranie, jak Marcel strzela gola dla GieKSy i jak reagują na to przy Łazienkowskiej. Był czas, żeby emocje opadły, ale opaść nie chciały. W końcu pojawił się trener i konferencja się rozpoczęła.

Mały prztyczek oczywiście dam, jednocześnie znów doceniając nas wszystkich, skromnych chłopaków z Katowic. Byliśmy oczywiście zadowoleni i było to po nas widać, ale naprawdę byliśmy na tej salce stonowani i po prostu wręcz cicho się zachowywaliśmy. Już sobie wyobraziłem, gdyby tam w takich okolicznościach byli „dziennikarze Widzewa” czy „dziennikarze Arki”. Podejrzewam, że ich zajebistość i narcystyczne ego roz…bałoby tę salkę w drobny mak. Byłoby pieprzenie o swoje wspaniałości i że w ogóle Liga Mistrzów, żarty, żarciki i tysiącprocentowy poziom kumatości. Boże, jak ja sobie przypominam te uniwersa, to żenadometr wywala mi poza skale.

Kilka pytań do trenera, już trochę innych, trochę bardziej na luzie, niekoniecznie merytorycznych. Widać było, że Rafał Górak też jest wzruszony, przecież to dla niego kolejny sukces w trenerskiej karierze, ale sukces większy niż taki zwykły, bo od podstaw stworzony i mający swoją kontynuację – najpierw był awans, potem super sezon i spokojne utrzymanie, a teraz puchary. Wszystko stworzone od zera. Absolutnego zera.

Popracowaliśmy jeszcze na salce. Fotografowie wrzucili galerię, ja konferencję, w międzyczasie Flifen zbierał wywiady. W końcu się ogarnęliśmy i ruszyliśmy do samochodu. Radośni i szczęśliwi. Nie zabrakło śpiewów w aucie. Czekała nas długa podróż do domu.

To był bardzo emocjonujący i ekscytujący dzień. Wiedzieliśmy, że musimy osiągnąć konkretny wynik, ale nikt z nas nie spodziewał się, że stanie się to w takich okolicznościach. W 97. minucie. Że obie drużyny na koniec będą grały praktycznie bez bramkarzy. Że otworzy nam się taka szansa.

Było blisko, żebyśmy wracali z nosem spuszczonym na kwintę. Wracaliśmy w wielkiej radości.

W piłce każdy klub ma czasem taką sytuację, że przechyla swoją szalę w doliczonym czasie gry. Każdy klub też mecze w taki sposób przegrywa. To jest czysta statystyka, grając dziesiątki czy setki meczów – coś takiego co jakiś czas się musi przydarzyć. Nie jest natomiast dane każdemu, żeby taki gol decydował o sukcesie czy klęsce w całym sezonie. To dotyka tylko niektórych. I niesamowite jest to, że my doświadczyliśmy tak potężnej klęski, gdy Witan nam strzelał gola w ostatniej minucie ostatniej kolejki. A teraz los nam oddał i to my na sam koniec, w tym horrorze okazaliśmy się zwycięzcami. To jest unikatowe doświadczenie. Coś, co w naszych kibicowskich sercach pozostanie już na zawsze.

Dłużyła się ta podróż bardzo. Śledziłem, co tam w necie na nasz temat piszą. A gdy po piątej wróciłem do domu, to zamiast pójść spać, zaparzyłem herbatkę i siedziałem jeszcze godzinę i oglądałem fragmenty Multiligi z kluczowymi momentami. Człowiek naprawdę jest chory psychicznie. Chory na punkcie swojego klubu.

Ten sezon doświadczył nas kilkoma bardzo trudnymi momentami. Stracony gol w doliczonym czasie gry przy Łazienkowskiej czy porażka w karnych z Rakowem. Straszna frustracja po meczu z Cracovią. Żal po Arce. Sama inauguracja sezonu bardzo słaba – punkt w dwóch meczach. Trochę tego było. Ale dużo więcej było momentów radosnych. Takich, że wracaliśmy z meczu i byliśmy bardzo zadowoleni. Gol Marcela i końcowy gwizdek to była wisienka na torcie.

Teraz nadszedł czas odpoczynku. Będziemy śledzić różne newsy dotyczące GieKSy. Terminarzowe czy transferowe. W połowie czerwca zasiądziemy z wielką ciekawością do internetu czy gdzie tam to losowanie będzie można śledzić. I zobaczymy gdzie nas wywieje. Czy do dalekiego Kazachstanu, a może po sąsiedzku Słowacja? A może Bałkany? Będzie to bardzo, bardzo ekscytujące.

Ale na razie odpoczywajmy. Zobaczymy jeszcze sobie baraże, żeby poznać komplet uczestników ekstraklasy w przyszłym sezonie. Oczywiście z naszym udziałem. Bo GieKSa już nie jest w ekstraklasie na dorobku. GieKSa jest z ekstraklasą zrośnięta. Jesteśmy jedną z twarzy najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Nadajemy jej kolorytu – rodzinną postawą, kultem pracy, niesamowitą determinacją i widowiskową grą. GieKSa robi wszystko, by na nowo stać się marką. Solidną marką piłkarską. I wygląda na to, że już za chwilę to stanie się rzeczywistością.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Z drugiej ligi do Europy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga