Dołącz do nas

Piłka nożna

Brzęczek: Nie było widać, że walczymy o ekstraklasę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu z liderem z Nowego Sącza odbyła się konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy Sandecji i GieKSy – Radosław Mroczkowski i Jerzy Brzęczek.

Radosław Mroczkowski (trener Sandecji Nowy Sącz):
Ważne punkty dla nas, bo wiemy że stworzyliśmy sobie fajną szansę i jest blisko, ale są jeszcze cztery spotkania i też na to tak patrzymy. Jeśli zdobędziemy punkty, to możemy myśleć bardzo optymistycznie. Natomiast przykrym epizodem jest kontuzja Maćka Korzyma i kolejny zawodnik nam wypada z kadry, która nie jest zbyt liczna. Tak trochę żartuję, że rozgrywamy ostatnie mecze na takiej rezerwie. Dobrze jednak, że skutecznie, z punktami i oby nas do końca omijały kontuzje, to będzie pozytywnie.

Jerzy Brzęczek (trener GKS Katowice):
Gratuluję drużynie Sandecji, która dzisiejszym zwycięstwem zrobiła bardzo duży krok, by awansować do ekstraklasy. Odnośnie meczu i tego, co zaprezentowaliśmy to tylko ostatnie 12-14 minut to był moment, w którym było widać zaangażowanie, agresję i chęć. Jako całość nie podjęliśmy agresywnej gry, zbyt dużo razy po odbiorze piłki rozgrywaliśmy niedokładnie i na dzisiejszego przeciwnika to było za mało. Z drugiej strony jeśli są takie mecze, musimy mieć na uwadze, aby takiego spotkania nie przegrać. Bramka, którą straciliśmy – po części asystę zrobił nasz zawodnik i to zostało bezwzględnie wykorzystane. Jeszcze raz gratuluję Sandecji – zwycięstwa i myślę, że awansu.

Pytanie redakcji GieKSa.pl do trenera Brzęczka:
Bilans czterech punktów u siebie na wiosnę i tego, że wszystkie kluczowe mecze GKS przegrał, dzisiaj grając chyba najgorzej to jedna sprawa. Pytanie dotyczy tego, dlaczego tak długo i jak długo jeszcze będziemy grali w dziesiątkę – chodzi o wystawianie Grzegorza Goncerza w momencie, gdy dużo lepszy Lebedyński siedzi na ławce?

Nie zgadzam się z opinią, że gramy w dziesiątkę. W dzisiejszym spotkaniu cała drużyna zagrała fatalnie z wyjątkiem tych 12-14 minut. Każdy z zawodników popełniał dużo błędów, więc na pewno to nie wynika z tego, że Grzesiek jest winowajcą i tym zawodnikiem, który nie brał udziału w spotkaniu. Zostały nam cztery spotkania i nie wszystko jest od nas zależne, ale my się nie poddajemy i będziemy walczyć o to, żeby ciągle w tej grze pozostać. Jednak jeśli chcemy awansować, to musimy zadać sobie pytanie, dlaczego na naszym stadionie zdobyliśmy tylko cztery punkty. To spotkanie dzisiejsze było najsłabsze, ale w poprzednich na naszym stadionie graliśmy dobrą piłkę, ale przegrywaliśmy. Czegoś brakuje jeszcze tej drużynie, aby w meczach stykowych, w których na wiosnę gra się już zupełnie inaczej niż na jesień, takie mecze przełamać na swoją korzyść. Zdajemy sobie sprawę, że dzisiaj mogliśmy sprawić, aby nasza sytuacja wyglądała bardzo dobrze, po tym co osiągamy na boiskach przeciwników. Pozostały nam dwa spotkania na naszym stadionie, który musimy odczarować. Z drugiej strony mamy dwa wyjazdy z bardzo trudnymi przeciwnikami. Dzisiaj rozgoryczenie jest bardzo duże, bo zabrakło ognia i nie było widać, że walczymy o ważne trzy punkty i awans do ekstraklasy.

33 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

33 komentarze

  1. Avatar photo

    tomek

    12 maja 2017 at 21:16

    brzeczek nie pierdol juz tych glupot. Jestes miernota wielka miernota. Wypad z Gks. To ty dobierales taktyke i sklad. To ty pajacu ponosisz za te wszystkie kleski odpowiedzialnosc. Spierdlaj do olimpi turkolasy bo tam twoje miejsce.

  2. Avatar photo

    psz

    12 maja 2017 at 21:19

    Nie mamy w zespole lidera z charakterem i umiejętnościami…

  3. Avatar photo

    tomek

    12 maja 2017 at 21:24

    No i obowiazkowo Cygan ma wyperdalac. Gosc o wyrazie twarzy debila nie moze zarzadzac klubem. obiecal ze odejdzie jak nie bedzie ekstraklasy wiec niech juz zaczyna pakowac graty. jak nie to mu pomozemy. taczka juz czeka

  4. Avatar photo

    krajacz

    12 maja 2017 at 21:28

    brzeczek pakoj swoj majdan i wypierdalaj z Katowic jeżdża na mecze od 21 lat ale takiej padliny nie widziałem

  5. Avatar photo

    krajacz

    12 maja 2017 at 21:30

    a druga sugestia to tako że goncerz dostoł kontrakt marzenie i pierdoli grać i pirdoli klub

  6. Avatar photo

    krajacz

    12 maja 2017 at 21:32

    chuj z psełdo grajkami i działaczami GKS JESTEŚMY Z WAMI

  7. Avatar photo

    dr_chang

    12 maja 2017 at 21:40

    GKS co się u was dzieje ! jestem po drugiej stronie barykady ale u was tez coś nie gra !!!

  8. Avatar photo

    krajacz

    12 maja 2017 at 21:45

    kaj jest GieKSa zarząd kaj jest ta GieKSa miał być awans a jest wieki CHUJ

  9. Avatar photo

    tombotleg

    12 maja 2017 at 21:49

    Coś nie gra to mało powiedziane, mamy ciepły kurwidołek dla bandy nieudaczników, przeszli koło meczu, trener wuefista, Goncerz dziś piękna akcja dla Sandecji rozjebałeś mi system, trzeba go było trzymać do końca może by jeszcze co odjebał Pan gwiazdor, gdzie był Panie Brzęczek do chuja wafla Wisio??? ty jesteś jakiś nietryb serio, zero logiki w tej twojej trenerce, ciekawe ile ludzie to jeszcze strzimią..

  10. Avatar photo

    tomassi

    12 maja 2017 at 21:53

    jedno pytanie mi się nasuwa:
    czy my zasługujemy na Ekstraklase?
    pamiętacie jak Arka z nami grała, gdzie jest Arka dziś, o co walczy?
    dwie klasy nas dzielą od tego
    po co nam ten awans z taką grą

  11. Avatar photo

    Irishman

    12 maja 2017 at 22:11

    Panie trenerze!!! Facet Ty serio tego nie widzisz (czy tylko udajesz?), że faktycznie zaczęliśmy coś grać w końcówce PO TYM JAK ZSZEDŁ GONCERZ I NASZE USTAWIENIE OFENSYWNE ZACZĘŁO BYĆ DOPIERO OD TEGO MOMENTU GROŹNE DLA PRZECIWNIKÓW?????

    Szczerze mówiąc to ja już nie wiem czy chcę tego awansu. Przecież z tym trenerem to będziemy w Ex dostarczycielem punktów.
    Wierzę jednak, że choć to przeciętny trener, to wie co to honor i jeśli nie awansujemy to odejdzie? Dziś tylko tego od niego oczekuję.

  12. Avatar photo

    Berol

    12 maja 2017 at 22:23

    w chuj cieżka ta miłośc do tego klubu zawsze w ryj jak serce zyje nadzieja na lepsze jutro, brak słów …………..Nic to serce nie sługa tak wbrało i tak zostanie ale poza koncówka jak Sandecja prowadziła co nasi grali ? to było jeżdzenie dupą po boisku by wyszarpac wynik ?…. czy jakas chujnia totalna bez sytuacji ? Sandecją w pierwszej połowie nic nie grała w drugiej stwierdzili ze obciach by z tak bezjajeczna druzyna nic nie ukulac wiec strzał i wyruchanie nas u nas szkoda komentowac ch… ze przegrali ok bywa i tak ale z ta gra w tak waznym meczu to strzał w ryj . I to dupienie do faji że zależy im na awansie …. Murowany kur.. kandydat tak jak tam ktos wczesnies napisał jestesmy na teraz od lat ciepłym kurwidołkiem dla kolejnej bandy nieudaczników prowadzonych jeszcze tak nieudolnie ze kto do nas przychodzi z jakims poziomem gry po paru meczach gra jak reszta stada baranów i tak od lat w tym bagnie .GKS to my kibice nie wiekszosc tych wkładów z naszym herbem biegajacych i robiacych nam tylko wstyd

  13. Avatar photo

    Marcin

    12 maja 2017 at 22:23

    żygać mi się chce jak widze tych naszych partaczy i to miał być szpil o ekstraklase a te pierdolone panienki 70 min se kurwa mać spacerowały po trawce wypierdalać z nzszej GIEKSY pierdolone baletnice

  14. Avatar photo

    radek

    12 maja 2017 at 22:28

    OD poczatku sezonu twierdziłem że ten szrot tych szmaciarzy nic nie zwojuje,nie potrzebnie pompujemy sobie balonik i robimy nadzieje a potem jest posmiewisko.te kopacze nie maja umiejetnosci żeby awansowac-kolega wyzej dobrze napisał PARTACZE I PANIENKI.

  15. Avatar photo

    radek

    12 maja 2017 at 22:31

    JESZCZE JEDNO OBUDZMY SIE W KOŃCU- EKSTRAKLASU DŁUGO NIE BEDZIE JESZCZE W KATOWICACH.

  16. Avatar photo

    wojtek

    12 maja 2017 at 22:36

    GieKSa zaczęła grać dopiero jak wszedł Lebedyński i Jóżwiak. Mam szacunek dla Gonza, ale jego czas minął, nie mam do niego pretensji bo to TRENER BRZĘCZEK go wystawił i tak poukładał taktykę na mecz, że nic się nie kleiło. Już któryś z kolei mecz jest taki, że dopiero jak Mikołaj, Jóżwiak, Andrea wchodzą to się zaczyna coś dziać. Szacunkiem darzę też Brzęczka, ale jako piłkarza, jako trener powinien spakować walizki już dzisiaj, szanse się skończyły, powinien odejść teraz. Niech sezon dokończy Łajczak jako trener. Koniec, kropka. Jurku Brzęczku, proszę, odejdź.

  17. Avatar photo

    doolni

    12 maja 2017 at 22:51

    a ja powiem jedno – nie awansujesz z kopaczami którzy tego nie chcą.
    proste.
    który z naszych obecnych piłkarzy nadaje sie na e-klase?
    oni to wiedza
    więc – po co mam awansowac ? zeby stracic robote? w miare dobrze platna?
    przecie to logiczne jest
    a do tego u buka zarobie jeszcze
    zyc nie umierac frajerzy…
    a Wy chodźcie na mecze.. zdzierajcie gardlo dla bandy niedorobów bez ambicji
    średnio ogarniety kopacz po okręgówce powie Wam jak to naprawdę wyglada i o co w tym chodzi.

  18. Avatar photo

    tombotleg

    12 maja 2017 at 23:11

    To wychodzi na to że we wtorek mamy mecz o wszystko, jak dostaniemy oklep od juniorów KSG to mamy fajrant w tym sezonie, Brzęczek koniecznie musi zostać na nstepny sezon a dla Goncerza duża podwyżka za zasługi i murujemy dalej do usranej śmierci.

  19. Avatar photo

    kris

    12 maja 2017 at 23:39

    Po dzisiejszym meczu na bank wiem że ekstraklasy nie bedzie,czułem to już od jakiegos czasu po tych niby fajnych pechowych porażkach,ale ile to może trwać,powinno się wyciągać jakieś wnioski a tu huj,ich stać na dobrą gre umią poklepać,ale cóż jak od górnie ustalone że jeszcze nie w tym sezonie mają awansować.Inne kluby które wczesniej awansowały pare sezonów się zgrywały miały stabilną kadre a u nas wszystko na szybko powypożyczali zawodników na sezon{sapała,józwiak]na huj mi oni,dopiero tacy mają olewke takim to na niczym zależy{przez to teraz józwiak wiecej siedzi na ławie}nowych z niższych lig jest co niemiara którzy nie wytrzymują ciśnienia i presji, taki sezon może być fajny do zgrywania się ekipy ale nie PIERDOLENIA DLA KIBICÓW ŻE JUŻ TERZ IDZIEMY NA AWANS,a my się łudzimy i na ta padline patrzymy i się wkurwiamy.Bardzo ciekawe jest też to że taka Sandecja 6 kolejek przed końcem rozgrywek dopiero załatwia sobie[gdzie zagra jak awansuje oni to muszą być zaskoczeni tym obrotem sprawy,jaja czyste jajca]a trener Olimpi Paszulewicz niedawno w wywiadzie mówił że mają już dość punktów na utrzymanie a tu masz i może być awans.NO COMENTS.

  20. Avatar photo

    kris

    12 maja 2017 at 23:51

    A tak poza tym Goncerz były Chorzowski nam taka siare robi że huj,może on dał cynk gdzie znajdują się nasze fany,i do gry się nie przykłada???????

  21. Avatar photo

    Irishman

    12 maja 2017 at 23:57

    No już bez przesady Kris, już zaś nie pieprz takich głupot. Gonzo jest bez formy ale szacunek mu się należy za wszystko co zrobił dla GieKSy!!! Zaś o to, że gra i osłabia przez to drożynę to tylko i wyłącznie wina Brzęczka!

  22. Avatar photo

    GieKSiorz

    13 maja 2017 at 00:38

    już mi brakuje slow,jak można tak spierdolic taki bliski awans?zaczelo się od przerwy zimowej zero trafionych transwerow,na jesien mielismy dużo szczęścia i dobra sytuacje wyjsciowa,ale zostało to spierdolone!!!nie chcecie awansować powiedzcie od razu a nie ludzi mamicie a potem strzal w ryj!ja jestem za tym żeby postawić na mlodziez,zatrudnic trenera,scouta dobrego co by umial z niższych lig wyszukać talenty,nawet 1 sezon by się zgrywali ale zaloze się ze by był charakter i wola walki,a 2 sezon by grali o awans.w polskiej lidze nie trzeba gwiazd trzeba zaangażowania,walki w każdym meczu.byl A.Nawałka i umial wyszukać zawodnikow z niższych lig,bylby caly sezon to mysle ze by awansowal to jest klasa trenerska,Jurku mam szacunek do Ciebie ale musisz jeszcze długo dsie uczyc tego fachu,ale gdzie indziej.

  23. Avatar photo

    kris

    13 maja 2017 at 00:39

    No bo to musi być ślepy i głuchy trener że nie widzi lub nie chce widzieć jak chłop słabo gra wszyscy na forach o tym trąbią że z nim to tak jakby w 10 grać a potem są wyniki jakie są.No o tych fanach to mnie troche poniosło ale dziwny traf że ktos wiedział gdzie dokładnie uderzyć po nie i się chłopy obłowili,dziwny sposób krojenia fan jak na te czasy.

  24. Avatar photo

    Berol

    13 maja 2017 at 01:42

    złodziejstwo kurestwo …. my mozemy sie wkurwiac ale lans pójdzie w swiat smierdzieli jeszcze plus ich scierwiarskie bajkopisarstwo na necie i dupienie do faji udało sie im to nic ze objebali w nocy bez honoru czysty włam nic nie majacy z kibicowaniem ale smierdziele mistrzowie propagandy i tak dobrze to sprzedadza

  25. Avatar photo

    Romanox

    13 maja 2017 at 02:41

    GieKSiorz dobrze prawi ale…
    Spierdolone to zostało na 1 kolejkę i 2 awansem czyli czy kolejki rundy jesiennej 🙁 Było do zrobienia z teoretycznie słabszymi 9 oczek zrobili 3 🙁
    Na tamte czasy robiliśmy jeszcze punkty u siebie a i defensywa nie spisywała się najgorzej bo zespół tracił mało bramek i mało też strzelał…
    Pozycje wyjściową na wiosne mieliśmy bardzo dobrą a gdyby nie te ostatnie mecze jesienne rozgrywane awansem mogło być idealnie
    Z racji że dużo nie strzelaliśmy a Gonzalo Higuan miał już wtedy tylko przebłyski priorytetem było sprowadzenie w okienku napadziora z prawdziwego zdarzenia lecz został sprowadzony obrońca w podeszłym wieku w bardzo wątpliwej formie a co za tym idzie spowodowało to myśle jakiś konflikt bo obrona mało tracoca obecnie traci bramek masakralne ilości 🙁
    Kolejny piłkarz hmm… grajek co przychodzi z Górnika to choć papiery na gre ma lecz w Górniku wiecej na L4 przesiedział jak i teraz u nas niż grał i cokolwiek wnosił wiecznie się lecząc 🙁
    Teraz zagadka… ilu w dniu wczorajszym grało w wyjściowej jedenasce nominalnych skrzydłowych a dodam że mamy ich nawet dobrych i szybkich?
    Odpowiedż brzmi ZERO !!! Abramowicz to drewniany obrońca jedyną jego zaletą są wyrzuty z autu i z drugiej strony grał Fosa gdzie sie wiecznie dusi jak jest ustawiany bo to człowiek środka pola jest !!!
    Coś mi się wydaje że pan przez Pryzmat zakręcony Brzeczek już się w tym wszystkim sam gubi a efekty tej nie udolności my oglądamy 🙁
    Ja bardzo bym chciał tego awansu ale coś mi sie wydaje że dopóki nie powstanie nowy stadion doputy będą z nami pogrywać i nas robić w chuja!!!
    Nowy stadion przy A4 moze być dobrym nośnikiem dla reklamodawców problem w tym czy on wogóle powstanie bo jak pamiętamy już nas Uszok tak ciulał jak obecnie pan Krupa… Obym się kurwa mylił !!!

  26. Avatar photo

    Tomiko76

    13 maja 2017 at 08:47

    Dlaczego trener widząc że Lebedyński dobrze sobie radzi w grze głową i zgrywa piłki to wystawia Goncerza to już jak się upierać na grę Goncerza niech zagra Lebedyński a wtedy może zagrać Cerimgic jako piłkarz spoza UE a w okolicach 60 min mozemy zmienic Cerimagica na Prokica a Goncerza dać na skrzydło. Czy to jest aż tak trudne? Kolejna sprawa to nasz obrońca Olivier..wymaga pracy sztabu z podwójną ilością zajęć..A ja i tak sądzę że GKS awansuje z 2 miejsca..czego Wam życzę

  27. Avatar photo

    Irishman

    13 maja 2017 at 08:59

    Z tymi transferami to faktycznie też można było lepiej wykombinować. No ale po fakcie to się łatwo krytykuje. Na papierze Wisio i Cerimagić wyglądali nieźle, a uważam, że Jóźwiak był wzmocnieniem. Po co mięliśmy ściągać napastnika skoro było ich już trzech?
    Ale to nie transfery są powodem przegranego po raz kolejny awansu (tak, tak wiem, mamy jeszcze szansę k…a jego m…ć!). Powtarzam raz jeszcze – popełnialiśmy szkolne, elementarne, fundamentalne (nie wiem jak to jeszcze dosadniej określić) w ustawieniu drużyny, które notorycznie i z uporem maniaka popełniał nasz trener – jakby ślepy na to co się dzieje!

    A najgorsze jest to, że los dawał nam ciągle szanse ich naprawy! Ciągle mięliśmy szanse, bo przeciwnicy tracili punkty. Paradoksalnie nawet jeszcze w przerwie wczorajszego meczu też mogliśmy (I POWINNIŚMY!!!) dokonać innych zmian, zmienić ustawienie. Ale k…a NIE! Brzęczek chyba postanowił wbrew wszystkiemu pokazać, że to on jest genialnym trenerem, że to on ma rację! No i tak pokazał… że się płakać chce!

    I tej klęsce ma tez swój udział prezes Cygan. Bo dobry prezes, bo tak fatalnym początku rundy powinien jakoś zareagować, a ostatecznie pożegnać trenera, który sobie nie radzi. No ale po co? Lepiej się miło uśmiechać, w końcu kasa z Miasta jak leciała tak leci. Po co burzyć ta miła i spokojna przystań, gdzie wszyscy są zadowoleni (z kilkoma ważnymi „kibicami” włącznie).

  28. Avatar photo

    kibic bce

    13 maja 2017 at 12:12

    Zas w ryj. Z cieciem ogladalem mecz, ktory jest starszym gosciem z Sosnowca.
    Cytuje: z takim budzetem, zarzadzaniem jestescie lepsi od Sosnowca ale z gry ani wy Gks a ni my Zaglebie nie zasluguja na gre w ekstraklasie. 10 lat kiblujecie w tej lidze i nie macie swoich grajacych wychowankow. Potrzebni sa ludzie tu z regionu do grania w pilke a nie z Warszawy, Poznania czy Krakowa. Trener Brzeczek jest slepy i nie potrafi ustawic zespolu. Sklad mamy najmocniejszy w lidze na papierze jak sie wam Gornik podlozy to moze bedzie cos z tego.
    To ja sie k… pytam gdzie jest do ch… p. Cygan?
    Gorol mi mowi takie rzeczy. Wyleczyl mnie z moich fantazji o ekstraklasie.

  29. Avatar photo

    Irishman

    13 maja 2017 at 12:22

    @kibic bce, nic dodać nic ująć!

  30. Avatar photo

    hajna

    13 maja 2017 at 23:06

    Cyganowi i Krupie awans w tym roku nie pasuje to i Brzęczka nikt nie zwolni Krupa myśli tylko przyszłorocznymi wyborami stąd kasa na medal w hokeju nawet szachy zgarnął.Jak GKSa zrobi teraz awans to koszta wzrosną a co jak spadnie przed wyborami i kibice będą mieć pretensje które przy urnie uwala spółkę Uszok & Krupa wsparta Godlewskim.Brzeczek to trenerskie dno które pasuje właścicielowi zaś prezesa interesuje synekura w PZPN nie gra powierzonego mu klubu.Obym się mylił ale wszystko wskazuje na grę kibicami jak robił to Uszok.

  31. Avatar photo

    Irishman

    14 maja 2017 at 07:28

    @Hajna też mi to chodzi po głowie. Ale w takim razie jest szansa, może niewielka ale jednak, że po sezonie Brzęczek wyleci z klubu szybkością światła (a jak Motała chce, to też droga wolna) i zatrudnimy doświadczonego trenera oraz piłkarzy, którzy ten awans w końcu za rok zrobią. Tylko w tym jest nasza nadzieja!
    I niech tam sobie Prezydent i cała RM wygrają dzięki temu wybory – nie mam nic przeciwko temu! W końcu na tym polega sponsorowanie sportu, że sponsor coś z tego ostatecznie ma!

  32. Avatar photo

    Irishman

    14 maja 2017 at 07:31

    A, no i oczywiście połowa drużyny jak nie 75% też wylot!!! Z etykietka – „frajerzy pięćdziesięciolecia GKS Katowice”!

  33. Avatar photo

    Mecza

    14 maja 2017 at 07:38

    Dlaczego wszyscy piszą że koszty w ektraklasie znacznie wzrosną? Tak ale dochody jeszcze bardziej i lepsza perspektywa finansowa. Miasto mniej może wykładać kasy. Tylko trzeba zarządzać optymalnie.

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga