Dołącz do nas

Felietony Kibice Piłka nożna

[FELIETON KIBICA] 5 powodów, dlaczego jesteśmy znowu w tunelu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

… a światełka, które gdzieś tam widzimy, to jest nadjeżdżający pociąg.

1. Niekonsekwencja

Kiedy w klubie zatrudniono dyrektora Bartnika, a później trenera Paszulewicza, który sezon wcześniej wygrał z Olimpią Grudziądz klasyfikację PRO-JUNIOR plan był prosty – należy przewietrzyć szatnie, bardziej zdecydowanie oprzeć ją wzorem Górnika Zabrze na młodszych piłkarzach z niższych klas. Trzeba było ją także zmniejszyć, po poprzedniku, który szukając odpowiednich zawodników zbyt ją rozbudował pod względem osobowym. Mówiono o tym w wywiadach, a zresztą taki kierunek wyznaczył sam właściciel klubu, ustami prezydenta Krupy jeszcze w ubiegłorocznym, wrześniowym wywiadzie dla „Sportu”.

Przed bieżącym sezonem mieliśmy kolejne zapewnienia, że będziemy kontynuować ta obraną strategię – tym razem ustami prezesa Janickiego, który stwierdził, że stawia na spokojne podnoszenie jakości drużyny, która w końcu osiągnie taki poziom, że w konsekwencji zrobi ten awans, bo niejako nie będzie innego wyjścia. Z kolei trener Paszulewicza stwierdził w wywiadzie, że ponieważ przerwa letnia jest bardzo krótka, będziemy poszukiwać piłkarzy grających w swoich klubach, mających dobre statystyki, czyli generalnie gotowych do gry od zaraz.

No i początkowo wszystko było robione właśnie zgodnie z tą dobrą, nakreśloną wcześniej strategią. Pożegnaliśmy bardzo wielu piłkarzy, którzy wcześniej zawodzili, a w ich miejsce przyszli w większości młodzi, wybijający się piłkarze z niższych lig. Oczywiście przyszło też, czy zostało w klubie kilku doświadczonych zawodników, ale dzięki temu w drużynie był zachowany taki dobry balans pomiędzy rutyną a młodością. I co najważniejsze zaczęło przynosić to efekty! Oczywiście wyniki, czy gra nie była idealne (szczególnie w pierwszym meczu z Podbeskidziem), ale z czasem zaczęło to się zmieniać na lepsze. Był widoczny progres, moim zdaniem znakomity, jak na tą ilość zmian w kadrze.

I nagle wszystko odwróciło się o 180 stopni! No po prostu jakby ktoś nagle rzucił jakiś czar na osoby decyzyjne w GieSie, które zaczęły postępować całkowicie niekonsekwentnie, dokładnie odwrotnie w stosunku do tego, co zapowiadały i co robiły, a co zaczynało się sprawdzać. Dosłownie w kilka dni zniweczyliśmy swój kilkomiesięczny trud i doprowadziliśmy do katastrofy!

2. Rozrzutność

Niestety dziś w związku z fatalną polityką transferową i personalną poza rozwaloną pod względem sportowym sekcją piłkarską (mężczyzn), jesteśmy też prawdopodobnie pod ścianą pod względem finansów. Musimy przecież opłacać trenera Mandrysza, trenera Paszulewicza, znów bardzo rozbudowaną kadrę piłkarzy, pomimo, że kilku po prostu jest bezużytecznych, gdyż są bez formy albo mają kontuzje. Jak, a dokładniej za co, w tej sytuacji zatrudnić dobrego trenera, który mógłby ogarnąć kryzys, w który wpadliśmy, a tym bardziej dokonać jakichkolwiek korekt w drużynie, które wydają się niezbędne?

No, a przecież miasto też nie będzie skore do wyłożenie kolejnych pieniędzy w sytuacji, gdy te dotąd zainwestowane zostały tak zmarnowane. Może być wręcz odwrotnie i to będzie cała pełnia tragedii, która może się dopiero rozegrać.

3. Brak doświadczenia

Z cała pewnością nie można zarzucić poszczególnym osobą w naszym klubie brak dobrej woli czy pracowitości. Nie, zrobili dużo…, a właściwie może nawet paradoksalnie niestety zbyt dużo – tak jeśli chodzi o trening piłkarzy, jak i transfery. I dlatego efekt mamy całkowicie odwrotny do zamierzonego. Ale czy mogło być inaczej skoro niedoświadczony w samodzielnej pracy prezes zatrudnia niedoświadczonego dyrektora, który z kolei stawia na trenera, dopiero na dorobku? No mogło, ale tylko fartem, bo obok pracowitości, potrzebna jest jeszcze wiedza i doświadczenie, tym bardziej jeśli chodzi o tak zaawansowany projekt, jak awans do ekstraklasy z takim klubem jak GKS Katowice solidnie finansowanym przez bogate miasto!

4. Lekkomyślność

Czy powierzylibyście swoje życie w ręce ambitnego ale niedoświadczonego chirurga, w przypadku jakiejś bardzo trudnej operacji? Albo czy powierzylibyście swoje oszczędności w ręce pracowitego, ale niedoświadczonego maklera, który dopiero uczy się grać na giełdzie? A tak się właśnie dzieje w naszym klubie. Przecież tam ostatnimi czasy nie było i nadal nie ma wśród osób decyzyjnych kogoś doświadczonego, kto mógłby jakoś doradzić, wpłynąć na resztę. To znaczy rok temu był trener Mandrysz (cokolwiek można by mówić o jego sympatiach klubowych, stylu bycia itp.) ale został wyrzucony, nawet nie w połowie drogi.

5. Brak cierpliwości i stabilizacji

Oczywiście nie dzisiaj! Może kilka, kilkanaście miesięcy temu powinniśmy o tym mówić (może nawet jeszcze kilka tygodni temu, do feralnego końca okienka transferowego?), ale obecnie te dwa słowa powinny w ogóle zniknąć ze słownika, mając na uwadze sytuacje, w jakiej się znaleźliśmy. Niemniej będę się upierał, że tego nam często brakowało. Już w jednym z poprzednich felietonów pisałem, że u nas od momentu awansu do I ligi, średni czas pracy trenera I drużyny to średnio trochę ponad 9 miesięcy. Tak nie da się zbudować solidnej drużyny, szczególnie gdy co jakiś czas dotykają ją kolejne „wietrzenia szatni” i to niekoniecznie zbieżne z zatrudnieniem nowego szkoleniowca.

Irishman

Felietony kibiców to nowa seria, którą wprowadziliśmy na stronę GieKSa.pl. Nasz portal tworzą oczywiście sami trójkolorowi fani, ale gdy stają się członkami redakcji, to może umyka im zwykły głos trybun. Dlatego w tym sezonie wyszliśmy z taką inicjatywą i każdy z Was może zmieścić tutaj tekst – wystarczy wysłać do nas maila na gieksainfo[at]gmail.com. Teksty najlepiej przesyłać do nas w Wordzie w formacie .doc lub .docx. Zastrzegamy sobie prawo poprawiania, skracania lub niepublikowania, ale… jeszcze nam się to nie zdarzyło. Robimy jedynie delikatną korektę. Felietony docelowo chcemy publikować w każdą środę, w którą nie gra GieKSa.pl. Optymalnie byłoby, abyście swoje teksty nadsyłali do nas do poniedziałku wieczora. Jeśli ich treść jest ponadczasowa, to może to być dowolnie wybrany dzień.

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    Luk

    3 października 2018 at 16:26

    Zatrudnijmy nazot Mandrysza. Przynajmniej kasa na jego pensje nie będzie wypłacana za nic nie robienie. Tak pół żartem pół serio. Ale teraz widać dokładnie jakim błędem było jego zwolnienie. Może nie zrobiłby awansu (chociaz kto wie, patrząc na ubiegły sezon i awans sosnowca) ale na pewno nie bylibyśmy w takiej czarnej dupie. A Mandryszowi niech pensje wypłaca Bartnik ze swojego portfela skoro go zwolnił. A nowy trener musi być na JUŻ bo inaczej przyszły sezon też będzie zmarnowany! Z Dziółką to my ze strefy spadkowej nie wyjdziemy do końca rundy i potem niepotrzebna nerwówka na wiosnę. Nowy trener musi mieć dużo czasu na wprowadzenie swojej filozofii, ten sezon jest stracony, więc niech będzie wykorzystany na eksperymenty, tak, żeby od 1 kolejki nowego realnie grać o awans.
    Ale w co ja wierzę… Dogonił nas już ŁKS, za rok dogoni nas Widzew. Jeszcze chorzowskie się odrodzą i nas przescigna.. Albo Zawisza z 6 ligi.
    A może my walczymy o 1 miejsce w tabeli wszechczasów I ligi ???

  2. Avatar photo

    Mecza

    3 października 2018 at 17:32

    Stanowisko Dyrektor Sportowy na rynku jest duża posucha. Ci medialni się nie nadają bo skakają z kwiatka na kwiatek kasując grubą kasę a efekty mizerne (Żewłakow itp) W Płocku jest robota skuteczna i pracują po cichu bez rozgłosu (chyba Masłowski) Co do trenera – tak trzeba dać czas 2,3 lata ale nie na naukę a na wykonywanie roboty która się potrafi. Niestet Kaczmarka nam sprzątnęli, nie widzę za bardzo na rynku tych którzy się na tym znają i są wolni. Zając? Pracował u nas, zna cały warsztat Nawałki, jest młody i chętny do pracy ale to znowu będzie eksperyment podobnie jak z Góralczykiem.

  3. Avatar photo

    abel

    3 października 2018 at 17:35

    Śmiać mi sie chce jak czytam to. Autor odkryl teraz amerykę. Kumaci pisali o tym juz dawno dawno temu. Autor twierdzil wtedy co innego. Diagnoze po fakcie to kazdy potrafi opisac. Dokonac takiej oceny na dlugo przed faktem tylko nieliczni. Artykul bez jakiejkolwiek wartosci a wrecz nie wiarygodny bo autor na forach znany jest z wyjatkowej naiwnosci i braku zdolnosci do empirycznej oceny.

  4. Avatar photo

    PanGoroli

    3 października 2018 at 19:48

    @abel, nie trolluj.

  5. Avatar photo

    Maks

    3 października 2018 at 19:54

    Maciej Bartoszek jest chyba wolny….obiło mi się coś o uszy że jest w kręgu zainteresowań Pana Bartnika…

  6. Avatar photo

    abel

    3 października 2018 at 20:35

    PanGoroli nie myl pojec ja tylko stwierdzam fakt. Poczytaj sobie wstecz tego czlowieka a potem sie wypowiadaj

  7. Avatar photo

    q2

    3 października 2018 at 21:42

    @Abel 100% racji, tab było.

  8. Avatar photo

    Mecza

    4 października 2018 at 08:27

    Ja odbieram ten wpis zupełnie inaczej, to jest właśnie piguła tego co Irishman pisał przez blisko ostatni rok, zaczynając od zwolnienia Mandrysza. On pisał o potrzebie stabilizacji, braku doświadczenia, rozrzutności a przeciwnicy chcieli wszystko wywrócić do góry nogami a teraz piszą że o tym że nawoływali do stabilizacji.

  9. Avatar photo

    Irishman

    4 października 2018 at 10:24

    @Mecza, masz racje, obaj jako nieliczni byłyśmy przeciw zwolnieniu Mandrysza. I to przecież nie z jakiejś sympatii, czy antypatii ale po prostu tak na logikę, nie zwalnia się takiego fachowca, na wysokim kontrakcie, który trafia na bardzo trudny okres (drużyna rozbita po porażce, kibice wkurzeni na maksa, dyrektor sportowy myślami w Lubinie), a mimo to z trudem bo z trudem ale zaczyna ogarniać sytuacje. I to po połowie roku!!! Przecież poza stratą pieniędzy, jak to świadczy o klubie, który robi takie rzeczy! To naprawdę trzeba było mieć bardzo mocne argumenty, bardzo dobrego następcę, żeby coś takiego zrobić. A tymczasem to było ryzyko i to jeszcze nie trafione, za które dzisiaj płacimy.
    Ewentualnie, gdyby także po solidnie przepracowanej zimie wyniki nadal były nie satysfakcjonujące (w co nie wierzę), to należało to zrobić latem, spokojnie przygotowując się do tego przez kilka tygodni, zatrudniając nowego trener wraz z nową („jego”) szatnią.

    Z drugiej strony, stało się jak się stało, przyszedł nowy trener, a ja zawsze uważam, że trzeba dać ludziom szansę. Tak samo teraz uważam, że zatrudnienie znowu kogoś dopiero na dorobku, w sytuacji bardzo poważnego kryzysu, pociągnie nas na dno. Ale jak taki przyjdzie to będę go wspierał i ściskał za niego kciuki, bo moje racje, moje ego totalnie się nie liczy, jeśli chodzi o dobro klubu.
    No ale wracając do tego co było, to oczywiście, że chwaliłem i trenera Paszulewicza, i dyrektora Bartnika jeśli to co robili miało sens. A przecież, to co robili prawie przez całe okienko transferowe było wręcz genialne! Gdyby na koniec okienka transferowego zatrudniony został jedynie Woźniak (ale jako alternatywa dla Rumina!), gdyby nie przewrócona została do góry nogami defensywa, gdyby trener trzymał się tego co sam zbudował przez okres przygotowawczy i pierwsze mecze, to dziś bylibyśmy w zupełnie innym miejscu!!! I do tego ciągle mielibyśmy rezerwę budżetową żeby zima wzmocnić się na kluczowych pozycjach!

    I dlatego to tak boli, i tak wkurza, że to co tak dobrze zaczynało wyglądać zostało tak zmarnowane! I stąd ten mój tekst. A jeśli ktoś uważa inaczej, to przecież łamy naszego portalu stoją otworem.

    PS.
    Zapomniałem wspomnieć we felietonie o Volasie, a to też przecież bardzo dziwna sprawa z tym jego transferem.

  10. Avatar photo

    PanGoroli

    4 października 2018 at 11:43

    Po prostu – koncepcja była znakomita, ale wykonanie tragiczne. Zabrakło umiejętności, doświadczenia. No, i poza tym nieswoje pieniądze, to się lekko wydaje.
    I tu wydaje mi się, że mamy potężny problem organizacyjny – KONTROLA. Najpierw Cygan, który się nie znał i piłkarze mu zrobili z sekcji burdel. Zupełnie nie miał kontroli nad tym, co się w sekcji działo. Swoje też dorzucił kilkoma szokująco idiotycznymi decyzjami,jak chociaż likwidacja rezerw.
    A teraz mamy prezesa. który się nie zna, ale szefuje Bartnikowi, który nie umie i się u nas uczy. I taki układ daje nam tzw. SPoF, 'single point of failure’, 'pojedynczy punkt awarii’. Co to znaczy? W każdyn systemie, układzie, bardzo złe rzeczy. A mianowicie, jakakolwiek usterka, awaria w spof, powoduje katastrofę całego systemu. U nas spof, to Bartnik. Jego szef się nie zna, więc w praktyce ma wolną rękę. Jeśli Bartnik robi głupoty, to nie ma komu go zastopować, gdyż jego bezpośredni zwierzchnik nie ma wiedzy, by móc ocenić, czy Bartnik, to geniusz, czy idiota bawiący się w FIFĘ w realu. Taki układ skazany jest na katastrofę. I efekty mamy. Orgia transferowa, nieobsadzone kluczowe stanowisko, niskie kwalifikacje podwładnych. W tej chwili ciężko znaleźć słabsze kluby w tej lidze.

  11. Avatar photo

    PanGoroli

    4 października 2018 at 11:43

    W każdym razie, o Bartniku już powiedziano wiele. To jest bardzo prosta decyzja, by usunąć go z klubu. Potrzeba już teraz nowego dyrektora sportowego, by ogarnął sytuację i by miał odpowiednio dużo czasu, by przygotować się do zimowego sezonu transferowego.
    Osobna kwestia, to Janicki. Za nim przemawiają wyniki pozostałych sekcji. Jednak, ocena menedżera, to nie statystyka. Jeśli chirurg po pijaku zaszyje rękawiczki w czyjejś głowie, to go zwalniamy, nawet, jeśli wcześniej miał tysiące świetnych operacji. W chwili obecnej, OBOWIĄZKIM Janickiego jest zwolnienie Bartnika. Za nieudolność, niegospodarność i liczne złe decyzje niosące katastrofalne skutki. Jeśli tego nie zrobi, oznacza to, że powinien odejść razem z Bartnikiem.

  12. Avatar photo

    Irishman

    4 października 2018 at 12:12

    @PanGoroli, też niestety dochodzę do takich wniosków!

  13. Avatar photo

    Irishman

    4 października 2018 at 12:13

    Ale boję się, że tak się nie stanie i tego co z tego może wyniknąć….. 🙁

  14. Avatar photo

    Mecza

    4 października 2018 at 12:36

    Panowie a ja się boję hasła „zimowy sezon transferowy” Przecież z tak niegospodarnymi ludźmi pójdziemy z torbami. Przypomniała mi się sprawa Kupca, wypatrzyli go (?) podpisali kontrakt a po 4 tygodniach był pomysł że chcą z nim rozwiązać umowę. Może to plotka ale jeśli Bartnik lekką ręką wydaje kasę na rozwiązanie kontraktu ze sztabem Mandrysza i kilkoma innym zawodnikami to zaraz będzie bez zawodników i bez funduszy a nowych. Przecież z trenerem tak to właśnie wygląda, opcja ekonomiczna. Najlepiej rezygnacja Bartnika i jego pensję przeznaczyć na dobrego trenera i póki co bez tego stanowiska. Rozpisać konkurs.

  15. Avatar photo

    Luk

    4 października 2018 at 15:47

    Spaść nie spadniemy. Udawało się utrzymać w czasach kiedy nie było na wypłaty, a miałoby się nie udać teraz, gdy jesteśmy „hegemonem finansowym” tej ligi? Jest kilka dużo słabszych zespołów, choćby Stomil, Warta, Garbarnia, także w spadek nie wierzę. Grunt tylko, żeby w efekcie tego straconego sezonu, kolejny również nie był stracony. Dlatego NOWY TRENER NA JUŻ! Niech ma 2/3 tego sezonu na poskładanie tego rozwalonego zespołu. Im dłużej Dziółka trenuje, tym trudniej będzie to wszystko naprawić.

  16. Avatar photo

    pablo eskobar

    4 października 2018 at 16:47

    Czyli stomil oprowadzi dziolka marazmu ciag dalszy

  17. Avatar photo

    Irishman

    4 października 2018 at 19:43

    A ja tam taki pewny już nie jestem. Jeszcze kilka porażek i będziemy musieli punktować lepiej niż za Nawałki na wiosnę, żeby się utrzymać.

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga