Dołącz do nas

Piłka nożna

II-ligowy raport transferowy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Sezon 2019/20 w II lidze zbliża się coraz to większymi krokami, pozostał raptem miesiąc do pierwszych meczów o punkty, więc i karuzela transferowa rozkręciła się na dobre i sporo klubów zdążyło już dokonać paru solidnych wzmocnień. Przyjrzyjmy się więc, jak prezentują się ruchy kadrowe w zespołach naszych ligowych rywali. Poniższy raport przedstawia wszystkie potwierdzone transfery na dzień 29 czerwca.

Bytovia Bytów

Zespół po spadku w dużej przebudowie, na ten moment odeszło już 8 zawodników, z których większość stanowiła trzon zespołu z Pomorza w ubiegłym sezonie. Z Bytowem pożegnali się: Maksymilian Hebel (29 meczów 3 bramki w ubiegłym sezonie) wrócił po wypożyczeniu do Arki Gdynia, obrońca Maciej Dampc (29 meczów 0 bramek) do ŁKS-u Łódź, pomocnik Sebastian Kamiński (7 meczów 0 goli) do Olimpii Grudziądz, bramkarz Andrzej Witan (34 mecze 1 bramka), pomocnik Bartosz Wolski (21 meczów 2 bramki), Mateusz Kuzimski (3 mecze, 8 goli) wszyscy do Chojniczanki Chojnice, a także napastnik Gracjan Jaroch (34 mecze, 2 bramki) i pomocnik Jakub Kuzdra (26 meczów, 1 bramka) obaj do Warty Poznań. Natomiast jeszcze przed zakończeniem ubiegłego sezonu karierę zakończył obrońca Łukasz Wróbel (232 mecze 8 bramek w barwach Bytovi), który pełni teraz rolę dyrektora sportowego. Lista więc naprawdę długa i jest wielce prawdopodobnie, że poszerzy się jeszcze o kilka nazwisk w najbliższych dniach.

Bytovia wzmocniła się jak na razie tylko dwoma zawodnikami. Są to Adrian Kwiatkowski (33 mecze, 6 bramek) z Błękitnych Stargard Szczeciński i 19-letni Bułgar Denislav Stanchev, który ubiegły sezon spędził w zespole z rodzimej ekstraklasy Vereya Stara Zagora. Co ciekawe udało mu się nawet zdobyć gola w przegranym 3:4 meczu z Levskim Sofia.

Garbarnia Kraków

Krakowianie wzmocnień szukają głównie w niższych ligach, skąd zakontraktowali jak dotychczas kilku całkiem ciekawych młodych zawodników. Do zespołu dołączyli między innymi dwaj piłkarze Soły Oświęcim, 23-letni napastnik Adrian Wójcik (29 meczów, 14 bramek) i pomocnik Kamil Kuczak (21 meczów, 2 bramki), a także bramkostrzelny pomocnik Krzysztof Szewczyk (32 mecze, 14 bramek) z Wiślan Jaśkowice, pomocnik Rafał Surmiak (32 mecze, 1 bramka) z Sokoła Sieniawa oraz pomocnik Grzegorz Marszalik (30 meczów, 4 bramki) z Hutnika Kraków. Warto także nadmienić, że stanowisko trenera Garbarni objął Łukasz Surma, który zastąpił Bogusława Pietrzaka, z którym nie został przedłużony kontrakt po zakończeniu ubiegłego sezonu.

Z klubu odeszli natomiast: obrońca Arkadiusz Garzeł (27 meczów 0 bramek), pomocnik Paweł Pyciak (15 meczów 0 bramek), napastnik Tomasz Ogar (28 meczów, 4 bramki) wszyscy do sąsiedniego Hutnika, ukraiński pomocnik Serhij Krykun (18 meczów, 2 bramki) do Resovii Rzeszów, obrońca Krzysztof Kalemba (20 meczów, 3 bramki) i pomocnik Wojciech Wojcieszyński (4 mecze 0 bramek), z którym nie został przedłużony kontrakt.

Błękitni Stargard

Do zespołu, który zakończył II ligowe zmagania w sezonie 18/19 na 12 miejscu nie dołączył jeszcze żaden nowy zawodnik. Klub natomiast doznał poważnych osłabień, zwłaszcza jeżeli chodzi o formację ofensywną, z której ubył najlepszy strzelec Błękitnych Przemysław Brzeziański (29 meczów, 9 bramek), napastnik Adrian Kwiatkowski (33 mecze 6 bramek) do Bytovi oraz pomocnik Mateusz Kwiatkowski (27 meczów 5 bramek). Ponadto odeszli obrońca Patryk Baranowski (27 meczów, 2 bramki) i bramkarz Patryk Brzozowski (3 mecze). Jeśli Błękitni nie uzupełnią swojej kadry kilkoma wartościowymi zawodnikami, mogą mieć bardzo poważne problemy z utrzymaniem.

Elana Toruń

Okienko transferowe w zespole z Torunia jest dość interesujące. Elana na ten moment zakontraktowała pomocnika Bartosza Machaja (26 meczów, 2 bramki) z Chrobrego Głogów, obrońcę Michała Bierzało (16 meczów, 0 bramek) z Siarki Tarnobrzeg, napastnika Krzysztofa Kołodzieja (30 meczów, 11 bramek w III lidze + 3 mecze, 0 bramek w Ekstraklasie) z Lecha Poznań oraz Jakuba Knuta (25 meczów) – młodego bramkarza z III ligowego KP Starogard Gdański.

Lista ubytków jest jednak zdecydowanie dłuższa, bo z klubem pożegnało się aż 8 zawodników. Jednym z nich jest były piłkarz GieKSy Krzysztof Wołkowicz (30 meczów 6 bramek), który odszedł do beniaminka Fortuna I ligi GKS-u Bełchatów. W ślady Wołka poszedł również obrońca Michał Kołodziejski (31 meczów, 4 bramki), który także zamienił Toruń na Bełchatów. Ponadto odeszli: Maciej Stefanowicz (31 meczów, 6 bramek) do GiekSy, napastnik Daniel Ciechański (7 meczów 0 bramek) do KTS-u Weszło Warszawa, a także pomocnicy Artur Lenartowski (31 meczów, 4 bramki), Mateusz Stąporski (10 meczów, 0 bramek), oraz 21-letni defensor Maciej Felsch (16 meczów, 0 bramek), z którymi klub postanowił nie przedłużać kontraktów. Ostatnim ubytkiem jest bramkarz Mateusz Mrozek, który po zakończeniu wypożyczenia wrócił do Lecha Poznań, a następnie jak wiemy, na tej samej zasadzie trafił do GieKSy.

Górnik Łęczna

Po nieudanym ostatnim sezonie klub z Lubelszczyzny opuściła już siódemka piłkarzy. Włodarze Górnika rozstali się m.in. ze znanym z występów w Ekstraklasie, Mateuszem Cetnarskim (6 meczów, 0 bramek). Zawodnik ten borykał się z kontuzją przez dużą część sezonu i postanowiono rozwiązać jego umowę za porozumieniem stron. Na zatrudnienie Cetnarskiego zdecydował się pierwszoligowy Stomil. Poza byłym piłkarzem Cracovii z zespołem Kamila Kieresia pożegnali się: dwaj obcokrajowcy Oleg Borodaj (11 meczów 0 bramek) i Mohamed Essam (15 meczów, 1 bramka), obrońca Robert Pisarczuk (22 meczów, 2 gole), a także pomocnicy Kacper Jodłowski (8 meczów, 0 bramek), Adrian Łuszkiewicz (25 meczów, 1 bramka) oraz Filip Szewczyk (13 meczów, 1 bramka), który został zawodnikiem Gryfa Wejherowo.

Dołączyli natomiast dwaj młodzi obrońcy: Kamil Pajnowski (11 meczów, 3 bramki) z Motoru Lublin i Jakub Zagórski (4 mecze, 0 bramek) z Puszczy Niepołomice, a także pomocnik Marcin Stromecki (10 meczów, 1 bramka) występujący ostatnio w Zniczu Pruszków oraz obrońca Paweł Baranowski (30 meczów, 0 bramek) z Odry Opole.

Górnik Polkowice

Jak dotąd beniaminek II ligi z województwa dolnośląskiego nie dokonał żadnych transferów z, jak i do klubu. Zespół po awansie w dalszym ciągu będzie prowadzony przez albańskiego trenera Enkeleida Dobiego, którego wielu kibiców z pewnością kojarzy z występów w Ekstraklasie w latach 2000-2003, kiedy to w barwach Zagłębia Lubin i Górnika Zabrze rozegrał 59 spotkań i zdobył 6 goli.

Gryf Wejherowo

Jeżeli chodzi o transfery do zespołu Zbigniewa Szymkowicza, to oprócz wspomnianego wyżej Filipa Szewczyka z Górnika Łęczna do Gryfa trafili również trzej defensorzy występujący do tej pory w III lidze: Igor Biedrzycki (26 meczów, 4 gole) z Huragana Morąg, Tomasz Wojcinowicz (10 meczów, 1 bramka) i Maciej Prusinowski (30 meczów, 3 bramki) obaj z Ursusa Warszawa, a także na zasadzie wypożycznia 20-letni obrońca ŁKS-u Łódź – Oskar Koprowski.

Klub opuściło niestety wielu zawodników stanowiących trzon drużyny w ubiegłym sezonie. Można wręcz odnieść wrażenie, że małego rozbioru Gryfa dokonał były trener tego klubu pracujący obecnie w Sokole Ostróda, czyli Jarosław Kotas. Znany ze swoich barwnych wywiadów szkoleniowiec sprowadził do siebie obrońcę Pawła Brzuzego (33 mecze, 0 bramek), pomocnika Piotra Kołca (29 meczów, 5 bramek) oraz napastnika Krzysztofa Wickiego (27 meczów 9 bramek). Największą stratą jest jednak transfer 22-letniego środkowego pomocnika Macieja Koziary do Miedzi Legnica, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią w zespole z Pomorza, notując 11 bramek i 7 asyst. Klub opuścili także młodzieżowiec Paweł Ewertowski (18 meczów 0 bramek), który przenosi się do Olimpii Grudziądz oraz doświadczony Robert Chwastek (33 mecze,1 bramka).

Lech II Poznań

Ciężko komentować tu jakiekolwiek ruchy transferowe, bo jak wiadomo skład dwójki Lecha będzie oparty na zawodnikach z drużyn młodzieżowych oraz tych, którzy w dany weekend nie załapią się do kadry na mecz w Ekstraklasie.

Legionovia Legionowo

W zespole, który jako ostatni wywalczył sobie promocję do II ligi, doszło jak na razie tylko do jednej zmiany kadrowej. Z klubu odszedł do Górnika Zabrze najlepszy strzelec zespołu Piotr Krawczyk (34 mecze, 26 bramek). Warto również dodać, że Legionovia dopiero kilka dni temu otrzymała licencję upoważniającą do występów w II Lidze w sezonie 2019/20.

Olimpia Elbląg

Klub z Elbląga zasilił swój skład jak dotąd jedynie napastnikiem występującym ostatnio w ROW-ie Rybnik Przemysławem Brychlikiem (33 mecze, 5 bramek), natomiast z zespołem pożegnało się już trzech piłkarzy: napastnik Michał Fidziukiewicz (27 meczów, 5 bramek) do Stali Stalowa Wola, pomocnik Bartosz Nowicki (30 meczów, 0 bramek) powrót z wypożyczenia (Arka Gdynia) oraz obrońca Wojciech Jurek (14 meczów, 0 bramek).

Pogoń Siedlce

Rewelacja rundy wiosennej poprzedniego sezonu zakontraktowała dopiero tylko jednego zawodnika. Mowa o młodziutkim pomocniku Jakubie Romanowiczu (18 lat), który trafi do Siedlec na zasadzie wypożyczenia. Z klubu odeszli za to dwaj pomocnicy: Mateusz Bochnak (30 meczów, 3 bramki) i Sebastian Pociecha (12 meczów, 0 bramek), którzy wrócili z wypożyczeń do swoich macierzystych klubów (Bochnak do Pogoni Szczecin, a Pociecha do Piasta Gliwice). Ponadto klub nie zdecydował się na przedłużenie wygasających umów z Tomaszem Zającem (9 meczów, 0 bramek), Dariuszem Brągielem (23 mecze, 0 bramek) i Kacprem Szymankiewiczem (11 meczów, 0 bramek).

Resovia

Bardzo aktywnym graczem na rynku transferowym jest zespół prowadzony przez trenera Szymona Grabowskiego. Klub z podkarpacia zdążył już podpisać umowy z pięcioma nowymi piłkarzami. Uwagę zwraca zwłaszcza transfer Adriana Dziubińskiego (27 meczów, 8 bramek), najlepszego strzelca Stali Stalowa Wola z poprzedniego sezonu, który powinien być sporym wzmocnieniem formacji ofensywnej Resovii. Poza Dziubińskim do ekipy z Rzeszowa dołączyli: Serhij Krykun z Garbarni, pomocnik Krzysztof Gancarczyk (20 meczów, 3 bramki), a także dwójka zawodników Siarki Tarnobrzeg – Dawid Kubowicz (28 meczów, 2 bramki) i Grzegorz Płatek (33 mecze, 2 bramki).

Z klubem pożegnali się za to 20-letni napastnik Kamil Antonik (27 meczów, 5 bramek), który spróbuje swoich sił w Ekstraklasie w barwach Arki Gdynia, a także obrońca Sebastian Zalepa (27 meczów, 3 gole) do Wigier Suwałki. Poza tymi dwoma zawodnikami Resovia nie przedłuzyła kontraktów z Mirosławem Kmiotkiem (6 meczów, 0 bramek) i Michałem Ogrodnikiem (20 meczów, 1 bramka), a z wypożyczeń do macierzystych klubów wrócili Bartłomiej Benek i Przemysław Pyrdek.

Skra Częstochowa

W Częstochowie na chwilę obecną trwają spore porządki kadrowe. Klub nie przedłużył kontraktów z obrońcą Karolem Tomczykiem (11 meczów, 0 bramek) i trzema pomocnikami: Sławomirem Ogłazą (5 meczów, 0 bramek), Łukaszem Kowalczykiem (8 meczów, 0 bramek), Sebastianem Siwkiem (22 mecze, 2 bramki). Ten ostatni jest bardzo blisko angażu w III ligowym Ruchu Chorzów. Natomiast po zakończonych wypożyczeniach do swoich klubów wrócili bramkarz Łukasz Krzczuk (13 meczów), pomocnik Michał Kieca (33 mecze, 4 bramki), Konrad Poprawa (11 meczów, 0 bramek) i Paweł Kaczmarczyk (2 mecze, 0 bramek). Do tej listy prawdopodobnie dołączy także najskuteczniejszy zawodnik Skry w ostatnim sezonie, czyli Damian Nowak (33 mecze, 9 bramek), który aktualnie przebywa na testach w beniaminku I ligi Radomiaku Radom.

Częstochowianie nie zakontraktowali oficjalnie jeszcze nikogo, ale na testach pojawiło się już kilku zawodników m.in napastnik Damian Niedojad (27 meczów, 3 bramki) z Rozwoju Katowice.

Stal Rzeszów

Beniaminek z Rzeszowa po emocjonującej końcówce sezonu, kiedy to w ostatniej kolejce zwycięstwem u siebie z Podhalem Nowy Targ zapewnił sobie awans do II ligi, rozpoczął okienko transferowe od dwóch wzmocnień. Do Stali trafił najlepszy strzelec Podhala – Artur Pląskowski (33 mecze, 18 bramek), a także obrońca Radosław Sylwestrzak (17 meczów, 3 bramki) z Widzewa Łódź. Pozytywną informacją dla kibiców klubu z podkarpacia z pewnością jest przedłużenie kontraktu o kolejny rok z najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu Tomaszem Płonką, który w poprzednich rozgrywkach zanotował, aż 20 trafień i 8 asyst.

Z klubem rozstał się jak do tej pory jedynie młody obrońca Szymon Kobusiński (11 meczów, 2 bramki).

Stal Stalowa Wola

Zespół Stali dokonał jak na razie trzech transferów, po jednym do każdej formacji nie wliczając bramki. Obronę wzmocnił zawodnik Olimpii Grudziądz – Piotr Witasik (23 mecze, 2 bramki), do grona pomocników dołączył Michał Płonka (27 meczów, 3 gole) z Rozwoju Katowice, a nowym napastnikiem będzie Michał Fidziukiewicz z Olimpii Elbląg.

Z klubem kontrakt do 30 czerwca 2021 roku przedłużył m.in. wychowanek GieKSy – Bartek Sobotka.
Barw Stalówki oprócz Grzegorza Janiszewskiego, którego będziemy mieli okazję oglądać przy Bukowej w nowym sezonie, nie będą już reprezentować: napastnicy Adrian Dziubiński i Sebastian Łętocha (28 meczów, 5 bramek), a także utalentowany 22- letni pomocnik Michał Trąbka (34 mecze, 4 bramki), który spróbuje swoich sił w beniaminku Ekstraklasy ŁKS-ie Łódź.

Widzew Łódź

Najgorętsze lato z pewnością obserwować możemy w największym przegranym ubiegłego sezonu, czyli Widzewie Łódź, gdzie doszło już nawet do jednej wręcz absurdalnej decyzji. Mowa oczywiście o zwolnieniu trenera Zbigniewa Smółki, który zdążył przepracować w klubie z Łodzi zaledwie miesiąc! Decyzja ta jest następstwem zmiany w gabinecie prezesa Widzewa, gdzie Jakuba Kaczorowskiego — człowieka odpowiedzialnego za zatrudnienie Smółki wespół z dyrektorem sportowym Łukaszem Masłowskim, zastąpiła Martyna Pajączek, która od początku swojej kadencji zapowiedziała natychmiastowe zmiany w pionie sportowym Widzewa. Ofiarą całego zamieszania padł więc niestety niczemu winny były trener Arki Gdynia. Wróbelki ćwierkają, że w poniedziałek nowym trenerem Widzewa ogłoszony będzie aktualny trener Termaliki-Marcin Kaczmarek, którego kontrakt wygasa już w niedzielę.

Pomijając całe zamieszanie w strukturach klubu, do Widzewa trafiło na ten moment czterech piłkarzy: napastnik Przemysław Kita (29 meczów, 11 bramek) z Olimpii Grudziądz, pomocnik Marcel Gąsior (24 mecze, 0 bramek) ze Stali Mielec, napastnik Christopher Mandiangu (12 Meczów, 5 bramek) z bułgarskiego Septemwri Sofia oraz nasz stary znajomy Łukasz Zejdler (24 mecze, 1 bramka).

Z klubem rozstali się natomiast: bramkarz Michał Humerski, pomocnik Dario Kristo (25 meczów, 5 bramek) do GKS-u Tychy, pomocnik Mateusz Michalski (32 mecze, 10 bramek) do Radomiaka Radom, pomocnik Simonas Paulius (9 meczów, 0 bramek), obrońca Radosław Sylwestrzak do Stali Rzeszów, napastnik Daniel Świderski (19 meczów, 3 bramki), obrońca Tomasz Wełna (15 meczów, 0 bramek) i pomocnik Marek Zuziak (17 meczów, 2 bramki).

Znicz Pruszków

Zespół, z którym przyjdzie nam się zmierzyć na inaugurację w II lidze, pozyskał na chwilę obecną trzech nowych zawodników. Jednym z nich jest obrońca Martin Baran znany kibicom z występów w Ekstraklasie w barwach Jagielloni Białystok, który ostatni sezon spędził w III-ligowym Podhalu Nowy Targ, gdzie w 16 meczach udało mu się zdobyć jednego gola. Poza Baranem klub z Pruszkowa zatrudnił także innego piłkarza Podhala – Petera Drobňáka (28 meczów, 1 bramka) oraz pomocnika Karola Noiszewskiego (6 meczów, 0 bramek) z Rakowa Częstochowa.

Szeregi klubu opuścili natomiast: pomocnik Marcin Stromecki (10 meczów, 1 bramka) do Górnika Łęczna, pomocnik Kacper Smoleń (12 meczów, 1 bramka) powrót po wypożyczeniu do Sandecji Nowy Sącz, pomocnik Adrian Małachowski (29 meczów, 2 bramki) do GKS-u Bełchatów, napastnik Tomasz Chałas (4 mecze, 0 bramek), pomocnik Marcin Smoliński (17 meczów, 2 bramki), obrońca Bartłomiej Gajda, obrońca Przemysław Kocot (4 mecze, 0 bramek) i pomocnik Mateusz Długołęcki (22 mecze, 3 bramki).

* w nawiasach podane statystyki z sezonu 2018/19

3 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

3 komentarze

  1. Avatar photo

    StoczeK

    1 lipca 2019 at 14:06

    A to nie jest tak że na tym poziomie rozgrywkowym rezerwy Lecha muszą mieć zatwierdzona kadrę przed sezonem? To chyba nie jest już tak że mogą zabrać pół składu z pierwszej drużyny?

  2. Avatar photo

    pablo eskobar

    1 lipca 2019 at 15:19

    Jesli gracz rozegra iles tam meczy w pierwszym skladzie to niemoze juz grac w rezerwach poczytaj sobie regulamin bo dokladnie tam wszystko pisze na poczatku rozgrywek to moga nawet dac caly pierwszy sklad do rezerw jak beda chcieli

  3. Avatar photo

    Arcadiomorales

    1 lipca 2019 at 16:29

    Wygląda to tak: Zawodnik traci prawo do gry w drużynach niższych klas po rozegraniu 2/3 oficjalnych spotkań mistrzowskich w danym sezonie w drużynie wyższej klasy (przepis ten nie dotyczy zawodników uczestniczących w rozgrywkach młodzieżowych)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek 2029!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania. 

Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.

Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga