Dołącz do nas

Piłka nożna

Jeden gol napastnika w rundzie wiosennej…

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W poprzednim sezonie, jaki w rundzie jesiennej podziwiać mogliśmy umiejętności snajperskie Grzegorza Goncerza. Zawodnik przecież notorycznie notował dublety, zdarzył się hat-trick czy cztery bramki w meczu. Liczyliśmy, że Gonzo i na wiosnę będzie trafiał i zdobędzie drugą z rzędu koronę króla strzelców.

Niestety dla naszych napastników w tej rundzie to była bardzo kiepska runda, by nie powiedzieć fatalna.

Goncerz się zablokował i zapomniał jak się trafia do siatki, a na domiar złego, miał całkiem niewiele sytuacji, by gola zdobyć. Z Arką nie pograł sobie wcale, z Kluczborkiem było nieźle, zaliczył asystę. W kolejnych meczach było przeciętnie, ale goli nadal brakowało. Zawodnik zmienił trochę sposób gry i widząc, że nie może liczyć na dobre podania, szukał gry na skrzydłach. Dobrze mogło być w Nowym Sączu, ale przy stanie 0:0 nie wykorzystał rzutu karnego. Trafił dopiero z jedenastki z Rozwojem. Fatalnie gra zawodnika wyglądała z Bytovią i w Olsztynie, zwłaszcza w tym drugim meczu – kompletnie nie pilnował linii spalonego i co 3 minuty był ofsajd, co mocno irytowało. Z Chojniczanką znów było bardzo źle. Z czasem trener Jerzy Brzęczek zaczął na szpicy stawiać na Tomasza Zahorskiego, a Goncerz był wycofywany do pomocy – oczywiście schodząc czasem do przodu i tak strzelił bramkę w Bydgoszczy.

Były zawodnik Charlotte Independence zadebiutował w meczu zadebiutował z ławki w meczu z Miedzią i generalnie jego pojawienia się na boisku były z początku w roli rezerwowego. Były to – trzeba powiedzieć – fatalne zmiany, co jeszcze mogliśmy od biedy zrzucić na kontuzję, którą miał wcześniej. W pierwszym składzie wybiegł w meczu z Rozwojem i był to beznadziejny mecz zawodnika. Dopiero w spotkaniu z Chojniczanką mogliśmy powiedzieć coś pozytywnego o jego grze. Strzelił gola w 89. minucie i dał wyrównanie. Na koniec grał już regularnie w pierwszym składzie, słabo lub przeciętnie – ale trafił po raz drugi do siatki z Wisłą Płock.

Dodajmy jeszcze mecz z Miedzią Legnica, kiedy to w ataku zagrał Krzysztof Wołkowicz. Średnio sobie radził na szpicy, był nieco zagubiony na swojej pozycji. Potem jednak strzelił gola, już grając w pomocy.

Napastnicy nie byli mocną stroną GieKSy na wiosnę. Dość powiedzieć, że trafienia z tej formacji mieliśmy tylko trzy. Dwa autorstwa Tomasza Zahorskiego, z tym że jeden po rzucie rożnym. Goncerz trafił z jedenastki. To oznacza, że z akcji napastnik na wiosnę zdobył tylko 1 (słownie jednego!) gola z akcji. To bilans doprawdy dramatyczny.

Z Tomaszem Zahorskim już się pożegnaliśmy, zawodnik odszedł do Stomilu Olsztyn. Grzegorz Goncerz musi sobie przypomnieć, jak się strzela bramki, bo jak na razie wiosny ma bardzo słabe – rok temu rozstrzelał się dopiero na koniec. Oj przydałby się nam jeszcze jeden napastnik, ale taki, który gwarantuje gole.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Feta na Arenie Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Z drugiej ligi do Europy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga