Dołącz do nas

Kibice

Kibice GieKSy na Marszu Niepodległości – relacja

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W dniu Święta Niepodległości o godzinie 15:00 z Ronda Dmowskiego w Warszawie po raz kolejny wyruszył Marsz Niepodległości, na którym nie zabrakło kibiców GKS-u Katowice.

Ogólna liczba kibiców GieKSy jest ciężka do oszacowania ponieważ fani górniczej jedenastki jechali do stolicy różnymi środkami transportu. Do Warszawy pojechało ponad sto GieKSiarzy oraz kilku kibiców Banika Ostrava. Zbiórka naszych kibiców zaplanowana była w okolicach Pałacu Kultury i Nauki o godzinie 14:30 na pół godziny przed rozpoczęciem zgromadzenia. Jak powszechnie wiadomo na wydarzenie to mobilizuje się zdecydowana większość kibiców z całej Polski. Na pewno warte odnotowania są duże liczby Stilonu oraz Triady. Inne ekipy z pewnością również zaliczały imponujące liczby aczkolwiek kibice Stilonu oraz Triady wyjątkowo rzucali się w oczy.

Sam Marsz trwał ponad trzy godziny i był stosunkowo spokojny. Całkiem możliwe jest to, że w tym roku liczba uczestników była wyższa niż 100 tys. osób.

Podróż w obie strony przebiegała spokojnie. Jedyny incydent to próba przetrzymania kibiców na dworcu wracających ze stolicy koleją. Skończyło się na spisaniu kilku osób.

Do Warszawy na pewno warto było pojechać. Z całą pewnością można stwierdzić, że informacje pokazywane w mediach często odbiegały od rzeczywistości choć nikt nie neguje kilku zaistniałych incydentów.

Do zobaczenia za rok na Marszu!

 

33 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

33 komentarze

  1. Avatar photo

    Bonzo

    13 listopada 2013 at 16:08

    Ja nie wiem czy ten portal to jest miejsce na takie polityczne dygresje.
    Nawet stadion nie jest, stąd bardzo się cieszę, że nie ma u nas fan z przekreślonym sierpem i młotem czy z z krzyżami celtyckimi. Co to kogo obchodzi kto ma jakie przekonania?

    Co do marszu, to zachowanie niektórych jego uczestników (nie wszystkich, wiadomo) było hańbą dla narodu polskiego – atak na ambasadę innego kraju, atak na squaty, spalenie dobra publicznego czy wyrywanie drzew co rosły po LEWEJ stronie drogi to tylko niektóre incydenty, bynajmniej nie drobne. Gloryfikowanie tego na łamach portalu kibicowskiego to rzecz lekko nie na miejscu.

    Każdy kto pojawił się w Warszawie w naszym gieksiarskim szaliku po prostu kala apolityczność sportu i naszego klubu.
    A jak się chciał ponapierdalać, to od tego też są inne miejsca i okazje.

  2. Avatar photo

    WP

    13 listopada 2013 at 18:10

    GIEKSA TYLKO PO PRAWEJ STRONIE, JEBAĆ LEWAKÓW. GKS BIAŁA DRUŻYNA

  3. Avatar photo

    Thomson

    13 listopada 2013 at 19:23

    Bonzo propsy , zgadzam się w 100% . Stop polityce na stadionach.

  4. Avatar photo

    anty

    13 listopada 2013 at 21:42

    dokładnie klub sportowy nie powinien mieć żadnego związku z polityką!

    Też jestem przeciwko szufladkowania nas kibiców GieKSy jako jakąś konkretną opcję polityczną wiadomo, że w grupie kilkudziesięciu tysięcy osób nie ma jednomyślności i grupa kilkudziesięciu-kilkuset osób nie może decydować o poglądach reszty

    z góry dodam: …nie, nie jestem lewakiem.

  5. Avatar photo

    qarrar

    13 listopada 2013 at 22:37

    Piękna impreza, a nasze barwy widoczne w wielu miejscach.

    Do POlitycznie poprawnych komentatorów poniżej – gdzie w tym artykule jest gloryfikacja wydarzeń z Marszu? Między wierszami gdzieś chyba?

  6. Avatar photo

    Karlik

    13 listopada 2013 at 22:49

    Mój ukochany ŚLĄSKI klub!!!!!!

    Tak brzmi jedna z naszych piosenek. Nie polski nie niemiecki ale ŚLĄSKI. Więc co pewna grupa naszego ŚLĄSKIEGO klubu robiła w warszawie???? Jasne że każdy ma prawo do udziału w tego rodzaju paradzie ale prywatnie!. „Zabierzmy ze sobą nasze charakterystyczne czapeczki” taki apel dało się przeczytać na forum GieKSy. Jako Ślązak i kibic GKS Katowice nie życzę sobie aby barwy mojego ukochanego Śląskiego klubu brały udział w tego rodzaju cyrku!! Mam ogromny żal do stowarzyszenia,że popierało inicjatywę wyjazdu jako kibice GKS Katowice.

  7. Avatar photo

    Bonzo

    14 listopada 2013 at 00:43

    @Quarrar. Spało się na polskim kiedy pani uczyła jak odczytywać 'co autor miał na myśli’. Nic straconego, pomogę.

    „Do Warszawy na pewno warto było pojechać. Z całą pewnością można stwierdzić, że informacje pokazywane w mediach często odbiegały od rzeczywistości choć nikt nie neguje kilku zaistniałych incydentów.”

    Na jakiej niby podstawie było tam warto pojechać? Na wycieczkę krajoznawczą, pstryknąć fotkę na starym mieście? Nie, po prostu porobić zadymę, którą pokażą w TV.
    Tak samo które niby incydenty spośród przytoczonych przeze mnie w poprzednim poście tak odbiegały od rzeczywistości? Zresztą jak atak na ambasadę innego kraju czy wtargnięcie na teren czyjegoś zamieszkania można nazwać INCYDENTEM?! To jest PRZESTĘPSTWO.

    Bezkrytyczny stosunek autora do wydarzeń pokazuje, że się z tym utożsamia.
    W przeciwieństwie jak widać do większości, bo z innych wypowiedzi tutaj wynika, że nie tylko ja popieram ABSOLUTNY rozdział polityki od piłki.

  8. Avatar photo

    qarrar

    14 listopada 2013 at 15:02

    Słownik pwn: gloryfikacja – wysławianie, wychwalanie jakiejś osoby, jej czynów, jakichś idei itp.

    Daruj sobie to dziecinne grepsy z lekcjami polskiego.

    Autor relacji ma prawo do indywidualnej oceny zdarzeń z MN, bo w odróżnieniu do ciebie tam był. Ty pewnie oglądałeś obiektywne relacje z TVN i Polsat News i wydaje ci się, że masz prawo do formułowania „jedynych prawdziwych” opinii na podstawie doniesień medialnych szczekaczek.

    I nie nadużywaj dużych liter.

  9. Avatar photo

    Berki

    14 listopada 2013 at 19:04

    a)wśród kibiców nie ma czegoś takiego jak demokracja.
    b)nie ma żadnej przyśpiewki „mój ukochany śląski klub”
    c)nikt nie gloryfikuje wydarzeń negatywnych.
    d)bardzo dobrze, że na Marszu były osoby z GieKSy.
    e)mamy bardzo piękną biało-czerwoną flagę, która jest utożsamiana z GieKSą.
    f)kibice zawsze byli po prawej stronie i nic tego nie zmieni.
    g)POLECAM NIEKTÓRYM OTWORZYĆ OCZY, ZAMIAST ŁYKAĆ WSZYSTKO JAK PELIKANY.

  10. Avatar photo

    synek

    14 listopada 2013 at 23:30

    co to za biadolenie o apolitycznosci kibicow, stadion to jest bastion prawicy i jak sie komus nie podoba to niech idzie na siatkowke albo na sankt pauli, tam na pewno w spokoju obejrzy mecz bez niepoprawnej fany nad glowa

  11. Avatar photo

    Kamel

    15 listopada 2013 at 12:13

    berki:
    b)GKS mody SLONSKI klub…, za GORNY SLONSK,za GKS…, to my HANYSY s GKS-y… , niy mo nic o zodnyj polski.
    e)mocie polonistyczno fana s kerom ani nie couko GKS-a sie indentyfikuje

  12. Avatar photo

    markus

    15 listopada 2013 at 13:37

    O jakiej polityce mówicie, to był Marsz Niepodległości – NIEPODLEGŁOŚCI – a nie partii politycznej. W marszu spokojnie uczestniczyło kilkadziesiąt tysiecy ludzi, chcąc zaznaczyc swój patriotyzm. Wrzucając ich wszystkich w politykę czy konkretną jej stronę i zaznaczając „incydenty”, dokładnie wpisujecie się w retoryke konkretnych mediów. A mówicie o apolityczności…
    GKS Katowice!!!

  13. Avatar photo

    mariusz

    15 listopada 2013 at 22:43

    Każdy taki marsz to sprawa polityczna, a jeśli ktoś tam z GieKSy jedzie to tym bardziej. Górnoślązacy nie powinni się w takie haje mieszać, my momy swoje sprawy, trza wojować o autonomia. Berki, nie pisz bzdur, nasz fana jest żółto-niebieska a dla niektórych też czarno-czerwono-zółta, GieKSa zawsze boła górnoślonska i już na początku w latach 80. my to wiedzieli. NIE dla polskiego kolonializmu na Bukowej!

  14. Avatar photo

    Markus

    16 listopada 2013 at 13:15

    GKS to Polski klub przede wszystkim! To, czy to ktoś się uważa za hanysa, czy innego, to w dupie to mam. Jesteśmy Polskimi Patriotami, którzy walczą o dobro tego kraju, walczą o prawdę. Chcemy tu katolickiego, silnego państwa, a nie jakiegoś multi-kulti jakie ma miejsce na zachodzie. Organizacje typu RAŚ powinny być jak najszybciej ZDELEGALIZOWANE i wierzę, że po zmianie władzy takie coś będzie miało miejsce.

    OD POMORZA AŻ DO ŚLĄSKA TYLKO JEDNA WIELKA POLSKA!!!

  15. Avatar photo

    mariusz

    16 listopada 2013 at 14:47

    Markus, chyba się gorzej czujesz. Kto jest polskim patriotą? Chyba na Legii w Warszawie czy w innym Sosnowcu. Nasze ziemie nie mają polskiego rodowodu, więc nie kompromituj się bajkami, że walczysz o prawdę. Bo prawda to jest taka, że biało-czerwona flaga jest tu obca. Co robi z Górnym Śląskiem „silne państwo” to pokazały już totalitaryzmy II RP a potem PRL. Nigdy więcej takiego syfu!

  16. Avatar photo

    Markus

    16 listopada 2013 at 20:57

    To czego Ty tutaj chcesz? Rewolucję robić i dać władzę jakiemuś rasiowi, w którego szeregach zasiadają same SB-ki, którzy aż nogami przebierają co by dostać się do koryta?? Sejmik pokazał, że dali się sprzedać jak qrwy platformerskim kanaliom, a potem kiedy ich kandydat zajął 3 miejsce w wyborach uzupełniających, to nagle się obudzili?? Kiedyś byłem w ich organizacji przez kilka lat, ale oczy mi się otworzyły. Banda cwaniaków i nic więcej. Gdy PiS dojdzie władzy wybije ich w pień i na to liczę.
    TU JEST POLSKA, POLSKA PIASTOWSKA!!

  17. Avatar photo

    mariusz

    17 listopada 2013 at 15:02

    To ja tylko przypomnę, że Piastowie górnośląscy, zwłaszcza ci późni, nie mieli nic wspólnego z polskością i już bardziej byli Niemcami.
    Mamy demokrację i twoje uwagi o „wybiciu w pień” są żałosne i świadczą o skrajnym zrozpaczeniu i bezradności. Marzy ci sie rozumiem GieKSa pisowska? HAHAHA…
    Nigdy tu nie będzie Polski takiej jak chcesz, a GieKSa zawsze była i będzie górnośląska! 20 lot tymu wieszali my miymieckie fany, jak ci z tym kompleksiarzu?

  18. Avatar photo

    Markus

    17 listopada 2013 at 22:22

    Piastowie niemieccy,hahaha! Twój nauczyciel Historii mam nadzieję tego nie czyta!:) GieKSa pisowska? Co to takiego??
    Jesteśmy klubem polskim na Górnym Śląsku.
    Te niemieckie fany powieście i dzisiaj, zobaczymy jak długo powiszą i z jakie konsekwencje spotkają wieszających. Jebie się tu w głowach niektórym mocno!

  19. Avatar photo

    mariusz

    17 listopada 2013 at 23:18

    A takiego wała! Protoplasta tego klubu Sport-Club Eiche powstał w 1911, kiedy tutaj było Królestwo Prus i Cesarstwo Niemieckie. Mój nauczyciel historii to nie wiem czy jeszcze żyje, po tym co piszesz widza żejś je za smarkaty coby wiedzieć coś wykraczającego poza nacjonalistyczną indoktrynację dobrą dla piętnastolatków z Sosnowca.
    Sięgnij lepiej do literatury, ale nowoczesnej, naukowej, a nie takiej dotkniętej PRL-em (chyba nim gardzisz, co?) – bo tak, owszem, późni górnośląscy, a tym bardziej śląscy Piastowie mówili po niemiecku, obracali sie w kręgu kultury niemieckiej, nadawali dzieciom germańskie imiona, mieli kontakty ze szlachtą niemieckiego pochodzenia. To wszystko prawda, hahaha!
    GieKSa nie była i nigdy nie będzie klubem kolonialnym, bo jej rodowód sięga znacznie dalej niż do głębokiej komuny roku 64. Niemieckie fany na trybunach to fakt, górnosląskie to oczywistość, przynależność do narodów śląskiego i niemieckiego również.

  20. Avatar photo

    Markus

    18 listopada 2013 at 10:27

    Czyli wg. Ciebie jeśli ktoś obraca się w kręgu jakiejś danej grupy narodowej, nadaje imiona typowe dla tej grupy, to od razu się nią staje??
    Co do Dębu, to co on ma wspólnego z GKS?? Nie słyszałem, żeby Dąb Katowice wchodził w skład klubów, na których powstał GKS. Owszem po fuzji wszedł w jej skład i co z tego? Nawet teren, na którym dziś gramy nie należał do Dębu. Jesteśmy klubem założonym w 1964roku. Jeśli chcesz się powoływać na jakieś tam klubiki szkopskie w Katowicach, to zreaktywuj sobie jeden tak jak pewien Ślązak spod Przemyśla zrobił to z 1FC i wtedy będziesz miał to czego chcesz.
    Niemieckie flagi, to mogą wisieć w Niemczech albo na drzewie i nigdzie indziej.

  21. Avatar photo

    mariusz

    18 listopada 2013 at 20:46

    Wg mnie i wg powszechniej wiedzy w czasach Piastów nie było narodów takich jak dziś chcą je rozumieć nacjonalistyczne szkodniki. Piastowie o których piszemy mieli zdecydowanie więcej wspólnego z niemieckością niż z polskością, toteż jeśli chcesz na jakiejś podstawie udowadniac ich narodowość to jedynie na takiej. Bo tak poza tym to ich wyznacznikiem były religia i władza, a nie jakieś narodowe brednie z XX wieku.
    GKS Dąb i wcześniejszy GKS K-ce weszły w fuzję, co oznacza, że obecny GKS jest tak samo kontynuatorem tradycji GKS-u Dąb jak i innych klubów, które połączono parę lat wcześniej, w 1964.
    Flagi Efcyju na GieKSie też wisiały – możesz się rozpłakać.
    Nie będę tutaj obrażał Twojego narodu, aby Ci z dumą pokazać gdzie Twój Twój poziom i Twoje miejsce. Sam już go skompromitowałeś w krańcowy sposób. Górnośląskiej i niemieckiej tożsamości miejsce jest tam, gdzie są Górnoślązacy i Niemcy. GieKSa jest takim miejscem. Nie sądzę natomiast, żeby było tam miejsce dla kogoś, kto ponad klub i kibiców „swojego” klubu przedkłada kompleksy związane ze swoją narodowością.

  22. Avatar photo

    Markus

    18 listopada 2013 at 21:50

    Widocznie to co pisze w necie, to farmazon. Poczytaj raz jeszcze kiedy Dąb połączył się z GKS!
    Ja mam swój naród tutaj, naród wspaniały, który kocham. Ty natomiast chcesz tu czegoś takiego co się dumnie nazywa państwem, a nigdy państwem nie było. Chcesz aby to coś posiadało swój język, a wiadomo, że jest to tylko gwara. Polska gwara do tego.
    Kompromitujesz się Ty swoją niemocą. Gdyby dać takim jak Ty i podobnym wolną rękę, to pewnie same niemieckie flagi by wisiały na stadionie, ale niestety- „g” masz do gadki i tak ma być.:)
    Na MN jeźdzę co rok i ZAWSZE będę jeździł, bo tam jest miejsce każdego GieKSiarza w tym dniu.
    Na koniec napiszę Ci- GÓRNY ŚLĄSK ZAWSZE POLSKI.
    Pozdrawiam!!

  23. Avatar photo

    mariusz

    19 listopada 2013 at 18:49

    Farmazonem to by była z pewnością teoria, że umiesz czytać (ad fuzji).
    Niemoc zauważam jedynie u Ciebie, najpoważniejszą, intelektualną.
    Miejsce GieKSiarza 11 listopada jest co najwyżej w kościele lub na cmentarzu, bo to smutny dzień zadumy nad ofiarami Wielkiej Wojny, których na Górnym Śląsku było więcej niż po II wojnie.
    Zawsze to dla Ciebie kilkadziesiąt lat, tak? Kibicom z Ostrawy wmawiasz polskość, tak? To się właśnie nazywa krańcowa kompromitacja.

  24. Avatar photo

    Markus

    19 listopada 2013 at 21:53

    GKS „Dąb” Katowice – klub sportowy powstały w miejscowości Dąb, dziś będącej dzielnicą Katowic. Obecnie nie istnieje jako odrębny klub, ponieważ w 1968 roku wszedł w fuzję z powstałym 4 lata wcześniej GKS-em Katowice.
    9 sierpnia 1968 – Fuzja z powstałym kilka lat wcześniej wcześniej GKS Katowice, który grał i do dziś gra na stadionie przy ul. Bukowej w Dębie.

    Dalej się przy swoim upierasz??

    O mój intelekt się nie martw, wszystko z nim w porządku.

    Temat dotyczy 11 Listopada i Marszu Niepodległości, w którym uczestniczyliśmy. A jak Ty ten dzień obchodzisz, to zwisa mi i powiewa.

    Co mają kibice z Ostravy do Polskości? To są Czesi, których przodkowie przyjechali tam do pracy z całych Czech. W przeciwieństwie do Ciebie pojechsli z nami do Warszawy wspomóc nas. Ty pewnie w tym czasie siedziałeś w kapciach przy tv, oglądając jedyne słuszne media. Mam rację?

    Widzę, że starasz się tu swoje racje(dowcipu) w jakiś sposób udowodnić, ale niestety idzie Ci to jak krew z nosa.
    Niemniej pozdrawiam kloegę po szalu.

  25. Avatar photo

    mariusz

    19 listopada 2013 at 23:52

    Przede wszystkim upieram się przy tym, że nie umiesz czytać. No, kombinuj dalej, ćwicz zwłaszcza poprawne rozumienie składni zdania, bo samozadowolenie z intelektu jest przedwczesne.
    Skoro Górny Śląsk „zawsze polski” (sam to napisałeś, to teraz się tłumacz), to Banik Ostrawa tez jest „zawsze polski”. Nie wypieraj się pierdół, które wypisujesz.
    Mi idzie jak krew z nosa? Właśnie zrobiłeś z siebie idiotę i udajesz, że deszcz pada.
    Boł zejś na szpilu GieKSa – Schlesien Breslau kajś ze szejś-siedym lot do zadku? Piskołś na polski hymn do kupy ze cołkiym sztadionym, aboś śpiywoł jeich hymn? Na isto toś ty na farorza wtedy godoł zorro, mie sie zdo. A teroz goroliku bydziesz uczoł mie, co GieKSa to je epny polski klub. Ja, richtig, a ze zadniyj kapsy mi miszong leci.

  26. Avatar photo

    Markus

    20 listopada 2013 at 12:14

    Przede wszystkim pisz po Polsku. Schlesien Breslau nie ma nic wspólnego ze Śląskiem Wrocław. Jak już chcesz błyszczeć swoim Śląsko-Niemieckim żargonem, to pierw pomyśl co i o czym piszesz. Co do meczu ze Śląskiem, o którym spominasz, to nie pamiętam, czy byłem na takowym. Na hymn na pewno bym nie gwizdał jakikolwiek by nie był. Kwestia wychowania pewnie.
    Banik Ostrava, a właściwie SK Slezska Ostrava, została założona w Śląskiej(Polskiej) części Ostravy.(Info z książki Petra Siriny „Slavne Chwile FC Banik/SK Slezska Ostrava, którą zanabyłem w czeskiej księgarni z Czeskim Cieszynie w 1997roku).

    I jeszcze jedno, nazywając mnie gorolikiem robisz z Siebie debila, a zakładam, że takim nie jesteś. Trochę to dziwne, że rodowity hanys ma tak mocno pro polskie poglądy, nie? I skoro tak już od goroli nazywasz kibiców GKS-u, to powiedz im to wprost, a nie na necie się mądrz. Pewnie odwagi by nie starczyło.

  27. Avatar photo

    mariusz

    20 listopada 2013 at 22:59

    A jak tam z Twoją odwagą, masz jej na tyle, żeby przyznać rację w rozmowie z kimś, kto z Twojego dyletanctwa kpi, i uratować w ten sposób resztki swoich przekonań, czy wolisz iść w zaparte, wypisując jakieś pierdoły bez znaczenia, bo przecież w internecie tak jest prościej, bo nikt Cię za to nie będzie potem na mieście wytykał, że oto właśnie idzie ten nierozgarnięty paciulok, na dodatek z upartością osła?
    Przepraszam za mój okropny priwislański urzędowy żargon, którym napisałem niniejszą wiadomość. Wcale nie chcę przez to błyszczeć, bo i zresztą nie ma czym. To tylko dlatego, że z rozumieniem języka swojej krainy masz problem, rodowity „hanysie” o „gorolskiej” tożsamości.

  28. Avatar photo

    mariusz

    20 listopada 2013 at 23:07

    A co do hymnu na meczu z Breslau, to myślę sobie, że akurat gwizdali wówczas Ci lepiej wychowani, nie znoszący nacjonalizmu, imperializmu, totalitaryzmu, które to w tym momencie kojarzyły się z gośćmi, na równi z ich prowokacyjnym w tamtym miejscu symbolem. Rzeczywistość bywa przewrotna.

  29. Avatar photo

    mariusz

    20 listopada 2013 at 23:09

    …czyli zdecydowana większość stadionu, na Twoje zmartwienie.

  30. Avatar photo

    Markus

    21 listopada 2013 at 12:09

    No, widzę, że argumenty z Twojej strony zostały wyczerpane i przechodzisz do obrażania. Tak jest najłatwiej.
    Co do moich korzeni, to chyba są bardziej Śląskie niż Twoje. Ale nie o tym.
    Zrozum jedno- Nie jestem anty Śląski, bo jestem Ślązakiem. Jestem natomiast przeciwko organizacjom, które chcą tu na Śląsku „rewolucje” robić, co by się do szkopów przypucować.Tego typu organizacje jak RAŚ zawsze będę potępiał. Jestem prócz tego Polakiem, nacjonalistą(jak to mnie nazwałeś) i jestem dumny z tego. I Bogu dzięki, że jest nas tu więcej.

  31. Avatar photo

    mariusz

    21 listopada 2013 at 21:50

    Nie jesteś ani Górnoślązakiem, ani tym bardziej Ślązakiem. Nie jesteś także kibicem GieKSy. Myślę, że aby zasłużyć na te wszystkie określenia, trzeba spełnić jakieś podstawowe warunki je definiujące. Zarówno górnośląskość, śląskość jak i sympatyzowanie z klubem to stan umysłu, bardziej niż pochodzenia. Człowiek ma wolę. Ty za to plujesz i na Górny Śląsk i na GieKSe.
    Po co nowe argumenty, skoro nie ma ich przeciwko czemu wymyślać? Można przejść do wniosków, co niniejszym uczyniłem.

  32. Avatar photo

    Markus

    22 listopada 2013 at 17:03

    Pierdolnij się w łeb.
    Bez odbioru.

  33. Avatar photo

    mariusz

    22 listopada 2013 at 21:37

    Trzeba było nie zaczynać wypisywać tych swoich nienawistnych idiotyzmów, nie musiałbyś teraz beczeć z bezradności i złości.

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Post scriptum do Jagi i Cracovii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Miniony tydzień był dla naszej redakcji bardzo pracowity. Dwa wyjazdowe mecze w ciągu kilku dni to operacja logistyczna i organizacyjna. Myślę jednak, że podołaliśmy. Wszystko w imię GieKSy. Zapraszamy do zobaczenia wyjazdów do Białegostoku i Krakowa okiem redakcji. A teraz mamy dwa tygodnie przerwy od piłki i czekamy na Wisłę Płock. Niech teraz koledzy z sekcji hokejowej przejmują pałeczkę, bo przed GieKSą bardzo ważne wyzwanie.

1. Białystok przekładany był dwa razy. Za trzecim w końcu mecz doszedł do skutku, ale wiadomo – że był to środek tygodnia, wtorek godzina dziewiętnasta. W związku z tym z redakcji pojechaliśmy we dwójkę: ja i Misiek, ale w samochodzie jechało nas pięciu.

2. Wyjazd z Katowic był gdzieś po dziesiątej. Ładna pogoda, to i droga mijała szybko. Na ten jeden z najdalszych wyjazdów w sezonie.

3. Po kilku godzinach byliśmy na Podlasiu. Czas mieliśmy tak dobry, jak chyba nigdy wcześniej, bo było nieco po piętnastej. Postanowiliśmy więc skierować swoje kroki do Gospody Podlaskiej, znanej nam z poprzedniego sezonu, a mi jeszcze dodatkowo z wyjazdu na ten niedoszły mecz w listopadzie.

4. Miejscówka godna polecenia – na samym Rynku. Zaparkowaliśmy jakimś cudem praktycznie tuż pod tym lokalem. Wówczas byliśmy w niedzielę, więc były tłumy. Teraz – w środku tygodnia o piętnastej – niemal pustki.

5. No to wzięliśmy się za solidne jedzenie. Ja zamówiłem rosół z pielmieni, mielone na patyku i kartacza, Patryk mega xxl schaboszczaka, a reszta ekipy placki. Było to solidne jadło przed meczem.

6. W samej knajpie sporo było ciekawych elementów, jak ta stara przymocowywana maszynka do mielenia czy… czerwona gitara. Czy obrazek z Samych Swoich. W sympatycznej atmosferze oczekiwaliśmy spotkania.

7. Nadal mając jeszcze dużo czasu zrobiliśmy spacer po rynku. Weszliśmy do wielkiego kościoła – w zasadzie Bazyliki Mniejszej WNP. Imponujący obiekt. Można było się na chwilę wyciszyć przed nadchodzącym zgiełkiem.

8. Napis Białystok na kółkach, przesuwany jest. Pamiętam, że w listopadzie był w innym miejscu, teraz bliżej stricte Rynku. Rekwizyt popularny do robienia sobie przy nim zdjęć. O ile to można nazwać rekwizytem.

9. Wróciliśmy do samochodu i czas było zbierać się na stadion. Oczywiście – jak często to ostatnio bywa – na drodze widzieliśmy autobus z drużyną. Śmiesznie wyszło, bo robiłem zdjęcie jakiegoś grafa i coś zielonego mi przed nosem przejechało i przeszkodziło.

10. Wkrótce byliśmy pod stadionem. Przejechaliśmy skręt, więc musieliśmy go objechać, ale zaprowadziło nas to prosto do bramy wjazdowej, którą dobrze pamiętaliśmy w lutego i listopada poprzedniego roku. Samochód zostawiliśmy na parkingu i poszliśmy odebrać akredytacje.

11. Udaliśmy się na stadion, gdzie na wejściu przeszukuje się także dziennikarzy (rzadkość). I można było pobuszować po stadionie. Poszliśmy do stanowiska z klubowymi gadżetami, jednego, a później drugiego na VIP-ach. Do meczu pozostawało jeszcze sporo czasu, więc trybuny świeciły pustkami. A cały dzień był słoneczny, więc i temperatura była przystępna.

12. Potem przyszedł czas na herbatkę w sali konferencyjnej. Komentatorzy Canal Plus – Gabriel Rogaczewski i Tomasz Wieszczycki dywagowali, jak będzie wyglądać to spotkanie i wietrzyli – zgodnie z logiką ekstraklasy – przełamanie Jagiellonii.

13. Udaliśmy się na prasówkę, na dobrze nam znane miejsca. Stanowisko prasowe przyjemne, bez rewelacji, ale wystarczające. Jest dziurka na kable, solidny blat i… niepotrzebna szybka między blatami konkretnych stanowisk. W zamierzeniu służy oddzieleniu dziennikarzy, żeby mieli większy komfort. W praktyce – jest to utrudnienie w obserwacji meczu, bo głowa odruchowo tę szybę chce ominąć, patrząc na boisko. A widoczność? Bez zarzutu.

14. Przed meczem odbyła się uroczystość wręczenia trenerowi Siemieńcowi tablicy upamiętniającej jego 100 meczów w Jagiellonii. Kibice w Białymstoku go kochają. Skandują jego nazwisko często, skandowali i teraz. Trudno się dziwić.

15. Wkrótce rozpoczął się mecz. Gospodarze szybko objęli prowadzenie w sytuacji, w której nikt się tego nie spodziewał. Piłkarze o nazwisku Pozo mieli swój moment, dzień wcześniej Jose z Pogoni trafił dwa razy, teraz Alex tak odbił piłkę głową, że ta ku zaskoczeniu wszystkich wpadła do siatki.

16. Drugi raz pokonała nas legenda Jagi Taras Romanczuk. Piłkarz wiosną zeszłego roku strzelił zwycięskiego gola, teraz trafił do szatni, dając swojej drużynie prowadzenie 2:0.

17. Kibice Jagi bardzo głośno dopingowali, Katowiczanie na sektorze gości też odgryzali się, mimo, że byli w liczbie niemal czterokrotnie niższej niż w listopadzie na niedoszłym meczu.

18. Humor w przerwie był kiepski. Na szczęście można go było sobie poprawić na VIP-ach, gdzie było pyszne jedzonko. W sumie to można było tam zostać, ale zaraz była druga połowa. Co ciekawe, miejsce to miało klimat, jak dyskoteka, taka była gra świateł. Ciekawa opcja.

19. W drugiej połowie GKS dążył do zdobycia bramki. Gra wyglądała dużo lepiej. W końcu Erik Jirka trafił do siatki notując swoje pierwsze trafienie w barwach GieKSy. Na wyrównanie niestety nie starczyło czasu.

20. GieKSa przegrała drugi mecz w Białymstoku i na razie to się układa tak, że u siebie GieKSa wygrywa – dwa razy, a na Podlasiu triumfuje Jaga. W tym sezonie czeka nas jeszcze mecz ligowy na Nowej Bukowej. Chcielibyśmy, by ta passa była podtrzymana.

21. Po meczu tradycyjna nagrywka i trzeba się było zbierać na konferencje prasową. Dziennikarze Jagiellonii wniebowzięci, cieszyli się. A my ze skwaszonymi minami robiliśmy swoje materiały, galerie itp.

22. Trener Górak starał się wyciągnąć pozytywy i była nimi dla niego ta druga połowa. Fakt, Katowiczanie nie załamali się dwubramkową stratą, tylko grali swoje i częściowo udało im się je odrobić.

23. Za to Adrian Siemieniec na moje pytanie o Puchar Polski zażartował, że teraz to oni są drudzy, skoro z nami przegrali. Nie tak szybko – Jaga będzie druga, jak GieKSa zdobędzie Puchar Polski. O tym wszyscy marzymy, a finalista pucharu przecież kiedyś w Europie występował, później zmieniono ten przepis.

24. Zostaliśmy jeszcze chwilę na sali i trzeba się było zbierać w długą podróż do Katowic. My tego wieczoru byliśmy niepocieszeni, ale co mieli powiedzieć kibice Bodo Glimt, którzy zaszli tak niesamowicie daleko w Lidze Mistrzów i w rewanżu ze Sportingiem roztrwonili trzybramkową przewagę z pierwszego meczu przegrywając 0:5.

25. Droga powrotna zajęła nam około pięć godzin. Myślałem, że będzie się dłużyć, tymczasem jakoś to przeleciało. W Katowicach byliśmy gdzieś przed czwartą. Trzeba było szybko iść spać, bo wkrótce miał nastać nowy dzień. A już w sobotę czekał nas mecz z Cracovią.

—-

26. Do Krakowa wybraliśmy się już w mocniejszym składzie, bo aż 5-osobowym. To znaczy 4 osoby z Katowic plus Marcin, który dotarł na własną rękę. Dzięki temu mogliście obejrzeć aż trzy fotogalerie z tego spotkania.

27. Dobrze, że po Białymstoku kolejny wyjazd był tak niedaleki. Można było i  się wyspać, i potem w miarę wcześnie wrócić. Wyjeżdżaliśmy więc 11-12 zbierając osoby po drodze i ruszyliśmy do Małopolski. Oprócz wspomnianego Marcina pojechaliśmy w składzie: Werka, Flifen, Misiek i moja skromna osoba.

28. Pogoda była piękna, wiosenna. W samochodzie było co prawda nagrzane, natomiast na zewnątrz trochę chłodek był. Dawał się on potem we znaki – głównie w postaci wiatru – zarówno osobom na murawie, jak i nam – na koronie stadionu.

29. Droga przebiegła szybko i sprawnie. Godzinka i byliśmy w Krakowie. Zastanawialiśmy się, jak to będzie z tą całą „strefą czystego transportu”. Ale załatwiliśmy niezbędne pozwolenia i mogliśmy do centrum Krakowa wjechać.

30. Natrudziliśmy się, jeżeli chodzi o wjazd na obiekt. Nie wpuszczono nas na parking, mimo że w poprzednim sezonie zarówno na mecz z Cracovią, jak i Puszczą to miejsce parkingowe było dostępne. No nic, zaparkowaliśmy pod stadionem.

31. Potem zaczęła się jednak trochę farsa. Pierwsza rzecz – akredytacje. W poprzednim sezonie odbierało się je w jednej z budek/kas od strony ulicy Kałuży. I rzeczywiście, był napis akredytacje. Tyle, że pani powiedziała, że to są jakieś inne akredytacje. Cokolwiek to znaczy. A my mamy się kierować na drugą stronę stadionu – od ulicy Kraszewskiego.

32. Zaczęliśmy więc obchodzić stadion, przy czym rozdzieliliśmy się – Misiek i Werka poszli, a mnie z Flifenem zatrzymała kiełbasa. Mieliśmy ją w planie, ale skoro już przechodziliśmy obok grilla, stwierdziliśmy, że skonsumujemy ją teraz, żeby potem nie tracić czasu.

33. Kiełbaska solidna. Mogłaby być nieco bardziej przypieczona, ale była smaczna. Więc godnie. W atmosferze wiosennej, ładnej pogody i zbliżającego się meczu wuszcik zawsze na propsie.

34. Wracając do wspomnianej farsy. Zaczęliśmy ten stadion faktycznie obchodzić. To co się działo na ulicy Focha, czyli tej najgłówniejszej przy stadionie, wołało o pomstę do nieba. Najpierw przejeżdżały autokary, ale chyba opróżnione już z kibiców GieKSy. I policjant nie pozwolił przejść WZDŁUŻ stadionu. Tu był kordon. Potem drugi nie pozwalał przejść na drugą stronę ulicy. Musieliśmy czekać. Najlepsze jest to, że między jednym, a drugim kordonem na dwóch końcach tej krawędzi stadionu, normalnie chodzili sobie kibice.

35. W końcu przeszliśmy na drugą stronę, ale chcieliśmy też zahaczyć o sklep klubowy. Policjant znów nie pozwalał przejść, ale nagle ludzie zaczęli przechodzić i tyle.

36. Absurdalne jest to, że blokowali całościowo to miejsce, podczas gdy kompletnie nic się tam nie działo i nie było zagrożenia. Co oni wymyślili – nie wiem.

37. W sklepiku klubowym zakupiłem proporzec, to taka tradycja powoli. Warto mieć swoje prywatne muzeum. Jakiś gościu długo stał przy kasie, bo wysyłał kartkę do kogoś na świecie. Ciekawa i miła opcja.

38. W końcu dotarliśmy za siódme góry i siódme rzeki na ten drugi koniec stadionu. Była tam budka i akredytacje odebraliśmy. Skierowaliśmy się do bramy technicznej stadionu i weszliśmy na obiekt. Ufff.

39. Ostatecznie znów byliśmy bardzo długo przed meczem, więc te wszystkie perypetie nie spowodowały jakiegoś uszczerbku na naszym czasie i standardowych przygotowaniach do spotkania. Tyle dobrze.

40. Nieoczekiwanie weszliśmy bezpośrednio na salę konferencyjną. Przyznam, że jedną z lepszych. A już znakomite wrażenie robi ściana z proporczykami rywali Cracovii. Wygląda to po prostu przepięknie. To, jak udekorowane są niektóre sale konferencyjne, to mistrzostwo. Ogólnie – dużo stolików i siedzeń. Czysto, Schludnie. Bardzo przyjemnie.

41. Miejsce z powiedzmy cateringiem już nie przystaje do tej sali… To znowu jest jakieś brzydkie i miałkie. Dodatkowo herbata jest już gotowa w tych warnikach, a nie po prostu gorąca woda i że samemu można sobie zrobić herbkę. Dodam, że w przerwie podobno były jakieś kanapki, ale dziennikarze jak hieny rzucają się na nie zazwyczaj tak szybko, że jak ja przychodzę, to już nic nie ma.

42. Z naszej winy nie umieliśmy dostać się do miejsca, gdzie wchodzi się na media. Wchodziliśmy wszędzie, na jakieś vipy, do mixed zony. Próbowaliśmy bowiem przejść wnętrzem stadionu, a to było zgubne.

43. W końcu dotarliśmy do drzwi wejściowych i windą wjechaliśmy na górę. Później pokonywałem ten trakt kilkukrotnie, m.in. wybierając się znów poza stadion po nachosy, bo tej kiełby było nam za mało.

44. W końcu znaleźliśmy się na prasówce. Byłem tu w tym 2013 roku, kiedy GieKSa w przenikliwym zimnie (podobno) grała i przegrała. Rok temu nie dane mi było być świadkiem spektakularnej wygranej 4:3, jak i 6:0 z Puszczą. Miałem okazję natomiast oglądać poczynania Cracovii i Lecha.

45. I co mogę powiedzieć… Prasówka ta jest doskonała. Widok – fenomenalny. Blaty, kapitalne. Jest prąd, jest internet. Wszystko, co potrzeba, by w komforcie relacjonować mecz. Nie ma co gadać, być może jest to najlepsza prasówka w Polsce. Jak i cały stadion – trzeba przyznać – jest doskonały.

46. Jeszcze przed meczem przeszedłem się górą, żeby obadać, czy czegoś ciekawego tam nie ma. Przyznam, że jak spojrzałem jak ultrałatwo jest dostać się na dach, to nie dziwię się, że kibice Widzewa to wykorzystali. Oczywiście oni mieli nieco trudniejszy dostęp, bo trybuna z sektorem gości jest wyższa. Ale wyszło bardzo ciekawie. Jakkolwiek sam nie jestem zwolennikiem akcji chuligańskich, to cała ta sytuacja była naprawdę oryginalna i zabawna.

47. Nie pozostawało nic, jak czekać na mecz. Kibice gości powoli zapełniali sektor, wkrótce zaczęli się też schodzić gospodarze. Czekało nas – mieliśmy nadzieję – ciekawe piłkarskie widowisko.

48. GieKSa dominowała w pierwszej połowie, ale nie umiała tego udokumentować bramką. Cracovia natomiast kompletnie nie zagroziła bramce Strączka.

49. Dodam tylko, że sporo się mówiło o podyktowanym karnym dla krakowian, w wyniku ręki Klemenza. Ogólnie jednak nie było to podnoszone jako jakiś wielki skandal. Lukas tę rękę wystawił i sędzia miał argumenty.

50. Brak czerwonej kartki dla Klicha na początku meczu to jednak duża pomyłka sędziego. Alfa i omega polskiego sędziowania, czyli Adam Lyczmański, orzekł, że powinna być czerwień.

51. Kibice obu drużyn głośno dopingowali. Ze strony kibiców Cracovii padały stwierdzenia, że GieKSa była jedną z najgłośniejszych ekip, jakie w ostatnich latach zawitały na Kałuży.

52. Mecz był ostatecznie totalnym paździerzem, ale GieKSa powinna go wygrać. Niestety nie była zbyt zdecydowana w ofensywie, a Cracovia wykorzystała jeden błąd i strzeliła bramkę.

53. Wierzyliśmy do końca, że wynik meczu ulegnie zmianie, ale niestety. Przegraliśmy to spotkanie i jak niepyszni opuszczaliśmy prasówkę udając się na konferencję.

54. Pamiętam czasy z pierwszej czy drugiej ligi, kiedy trener Górak był po niektórych meczach mocno zdenerwowany. W ekstraklasie sobie takiej sytuacji nie przypominam. Widać po mowie ciała i postawie szkoleniowca, kiedy jest wybitnie wk..iony, a jednocześnie stara się to opanować. W trakcie konferencji gdy był zobowiązany odpowiadać na pytania, musiał robić dobrą minę do złej gry i włączać trochę dyplomacji, więc ten odczuwalny w atmosferze poziom napięcia nieco spadł.

55. Luka Elsner coraz lepiej mówi po polsku. Po konferencji zażartował sobie do dziennikarzy Cracovii: „To może na piwko?”. Ogólnie sympatyczny człowiek, choć ostatnio też mu nerwy puściły, gdy chciał odchodzić z Cracovii.

56. Oczywiście dziennikarze Cracovii szczęśliwi i z ulgą. Były śmiechy i śpiewki pod nosem. Ale też dało się wyczuć trochę sarkazmu w zdaniach, że teraz idą na puchary. Tutaj nie było widać typowo widzewskiej napinki.

57. Wszystkim się spieszyło, więc mieliśmy plan zaraz po konfie zbierać się do domu i w aucie robić materiały. Stracił się jednak gdzieś Flifen, więc udało nam się je dokończyć na sali.

58. Wynikła z tego przedziwna sytuacja, bo Flifen niby czekał na wywiad, a my mieliśmy informację, że autokar z piłkarzami już wyjeżdża nie tylko ze stadionu, ale i z Krakowa. Zastanawialiśmy się, czy Filip podczas wywiadu po prostu nie zauważył, że wszedł z piłkarzami do środka i odjechał w siną dal. Dodatkowo nie było z nim kontaktu.

59. Postanowiliśmy się zebrać i ruszyć do auta. Okazało się, że wywiad jest w toku. Jak to możliwe? Ano Mateusz Wdowiak został w Krakowie i to jego złapał nasz reporter. Dlatego tak śmiesznie wyszło.

60. Ruszyliśmy niepocieszeni do Katowic. Tyle dobrze, że po takim meczu nie czekała nas długa podróż powrotna. W Katowicach byliśmy około 19:30.

61. Teraz przerwa reprezentacyjna. Trzymamy kciuki za awans reprezentacji Polski do Mistrzostw Świata. Wygrać z Albanią, pokonać Shehu, a potem finał. Do boju Polska!

62. A za dwa tygodnie gramy z Wisłą Płock. I jak teraz mieliśmy trochę oddechu, to pojedynek z piłkarzami Mariusza Misiury będzie znów mega ważnym starciem.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga