Piłka nożna Prasówka
[MEDIA] A jednak może być gorzej. Bukową podbiła nawet Garbarnia
Zapraszamy do przeczytania kolejnych gorzkich doniesień mediów na temat postawy piłkarzy GieKSy, tym razem w spotkaniu GKS Katowice – Garbarnia Kraków 1:2 (0:2). Wybraliśmy dla Was najciekawsze:
sportslaski.pl – A jednak może być gorzej. Bukową podbiła nawet Garbarnia
Trener Dariusz Dudek zapowiadał po meczu w Mielcu, że w GKS-ie Katowice może już być tylko lepiej. Spotkanie z Garbarnią zaprzeczyło jednak tej tezie, gdyż beniaminek wygrał przy Bukowej 2:1 i zepchnął katowiczan na 17. miejsce w tabeli.
Jeżeli któryś mecz na zapleczu Ekstraklasy można było uznać jako typowy pojedynek „o 6 punktów”, to wtorkowe spotkanie GKS-u Katowice i Garbarni Kraków idealnie wpasowało się w te ramy. Oba kluby znajdują się bowiem w bardzo złej sytuacji i muszą czym prędzej zacząć odrabiać straty, póki strata do zespołów z bezpiecznej strefy nie jest zbyt duża. Stawka meczu była zatem bardzo wysoka, a na zwycięstwie mogło przede wszystkim zależeć szkoleniowcom obu drużyn.
[…] Mimo tego trener Dudek postanowił nie dokonać żadnych zmian w linii obrony, natomiast środek pomocy i linia ataku uległa sporemu przeobrażeniu. Do składu w miejsce Kurowskiego, Bronisławskiego i Śpiączki wskoczyli Poczobut, Michalik i Rumin, jednak roszady te nie przynosiły początkowo żadnego rezultatu. Kibice, oglądający ten mecz na stadionie bądź przed telewizorem, mogli poczuć swoiste deja vu. Nieskładność akcji GieKSy była bowiem porażająca, piłkarze mieli problem nawet z prostym przyjęciem piłki, a ich liczne wrzutki nie sprawiały obrońcom Garbarni żadnego problemu.
[…] Na przerwę gospodarze schodzili w akompaniamencie przeraźliwych gwizdów, które nie podziałały na ich zbyt motywująco. Katowiczanie bili głową w mur, a jej gra rozczarowywała nawet największych optymistów. W zespole brakowało komunikacji i pomysłu na rozegranie akcji, a coraz częściej oddawane strzały z dystansu nie były precyzyjne. Garbarnia z kolei starała się nadmiernie nie forsować tempa, swoją grę ograniczyła tylko do przeszkadzania rywalowi i właściwie do końca meczu nie zagroziła już Pawełkowi w większym stopniu.
gol24.pl – Przykra porażka GieKSy. Katowiczanie ograni przez Garbarnię
[…] Przy trybunach, po których hulał wiatr, i w padającym zimnym deszczu powitał się ze stadionem GKS-u Katowice nowy trener Dariusz Dudek. Szkoleniowiec po koszmarnym falstarcie w Mielcu dokonał w wyjściowej jedenastce trzech zmian. Zabrakło w niej Bartosza Śpiączki, Kamila Kurowskiego i Dominika Bronisławskiego, a ich miejsce zajęli Adrian Błąd, Daniel Rumin i Bartłomiej Poczobut.
Pierwsze od 45 lat spotkanie GKS-u z Garbarnią odbywało się nie tylko w kiepskich okolicznościach przyrody i bez inspirującej otoczki, ale także w sportowym marazmie, w jakim utknęły oba kluby. Co prawda katowicki spiker wspomniał jedynie o tym, że krakowski beniaminek boleśnie zderzył się z pierwszoligową rzeczywistością, ale to przecież GKS rozczarowuje znacznie bardziej, potwierdzając, że kadrowa rewolucja dokonana przez dyrektora sportowego Tadeusza Bartnika i byłego już trenera Jacka Paszulewicza okazała się całkowicie chybiona.
[…] – K…. m.., GieKSa grać! – po niespełna kwadransie zagrzmiało może z trzysta osób znajdujących się na Blaszoku.
[…] Po przerwie z murawy nadal wiało szarością graniczącą z jesienną depresją, katowiczanie próbowali atakować, kibice zaczęli opuszczać stadion, a goście odhaczali każdą minutę zbliżającą ich do zwycięstwa i opuszczenia ostatniego miejsca w tabeli. W 86 minucie krakowianie nieco skomplikowali sobie sytuację, gdy za drugą żółtą kartkę zszedł Paweł Pyciak, co katowiczanie zdołali wykorzystać. Na tym jednak wynik definitywnie się zatrzymał, chociaż katowiczanie raz jeszcze pokonali Marcina Cabaja, ale znów z pozycji spalonej. Sportowo GKS Katowice upada, za to administracyjnie rozkwita. Nowym menedżerem, który będzie rządził wszystkimi działami pozasportowymi, został były prezes Superligi piłkarzy ręcznych, Łukasz Gontarek. W czasie tamtej działalności zasłynął przede wszystkim jako twórca nieczytelnego dla kibiców systemu podziału rozgrywek na grupy Pomarańczową i Granatową i związaną z nim różnicą w przyznawaniu punktów za zwycięstwa.
sportowefakty.wp.pl – Fortuna I liga: trwa koszmar GKS-u Katowice. Garbarnia opuściła dno tabeli
GKS Katowice przegrał na własnym stadionie 1:2 z dotychczas ostatnią w tabeli Garbarnią Kraków. Trybuny przy Bukowej świeciły pustkami.
[…] Od początku meczu konkretniejsza była Garbarnia Kraków. W jej składzie wyróżniał się Tomasz Ogar, który z łatwością oszukiwał ogranych stoperów Wojciecha Lisowskiego oraz Jakuba Wawrzyniaka i zdobył dwa gole. W 12. minucie wykorzystał nieporozumienie Lisowskiego z Mariuszem Pawełkiem. Ten sam duet zawalił gola w Mielcu, więc nie wyciąga żadnej nauki ze swoich błędów.
[…] Drużyna Dudka nie potrafiła odpowiedzieć dotychczas najgorszemu klubowi ligi. Po strzale Tymoteusza Puchacza interweniował Marcin Cabaj. Tuż przed przerwą bramkarz Garbarni pomylił się, ale został zaasekurowany przez Michała Czekaja. GKS Katowice oddawał również niecelne uderzenia. Konkretnie Daniel Rumin i Grzegorz Piesio. Garbarnia kończyła mecz w dziesięciu i właśnie po wykluczeniu Pawła Pyciaka udało się katowiczanom poprawić wynik na 1:2. W 90. minucie Cabaja pokonał Woźniak.
Po zwycięstwie na Górnym Śląsku beniaminek opuścił dno tabeli. Nową czerwoną latarnią ligi został Stomil Olsztyn. W strefie spadkowej pozostaje również GKS Katowice, który w tym sezonie poniósł już dziewiątą porażkę. Zmiana trenera nie pozwoliła jeszcze zdobyć punktu. Posiadająca silne personalia drużyna nie potrafi grać na miarę nawet minimalnych oczekiwań.
infokatowice.pl – GieKSa gorsza od ostatniej drużyny w tabeli
W zaległym meczu 1. ligi GKS Katowice przegrał z ostatnią w tabeli Garbarnią Kraków 1:2 i coraz bardziej pogrąża się w grupie drużyn zagrożonych spadkiem do drugiej ligi.
W pierwszej połowie GieKSa niby była stroną przeważającą, ale ilość bezsensownych wybić piłki czy niecelnych podań była wręcz katastrofalna. Kiedy wreszcie katowiczanom udawało się przedrzeć pod bramkę rywala, to albo pudłowali, albo w decydującym momencie mijali się z futbolówką. Najbliżej szczęścia byli w 37. min., kiedy piłkę w siatce umieścił Rumin, ale sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Piłkarze Garbarni od początku byli nastawieni na obronę i oczekiwanie na błędy GieKSy. A że tych było wiele, trzy razy znaleźli się w dogodnej sytuacji, z czego dwukrotnie, po strzałach Tomasza Ogara, zaskoczyli Pawełka.
Jeśli pierwsza część spotkania była słaba, to druga to już była prawdziwa kopanina. Trójkolorowi przez cały czas praktycznie nie wychodzili spod pola karnego przeciwnika, ale przez 45 minut nie byli w stanie stworzyć żadnej groźniejszej akcji.
garbarnia.krakow.pl – Dublet Ogara, ale najważniejsze jest wspólne zwycięstwo na Bukowej!
Po bardzo dobrej pierwszej połowie i znacznie słabszej drugiej „Garbarze” wygrali dziś w Katowicach 2:1, księgując nadzwyczaj cenne punkty. Ma tego pełną świadomość Bogusław Pietrzak, pod którego wodzą „Brązowi” zrobili na Bukowej to, czego przed kilku dniami nie uczynili w starciu z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. Na wagę zwycięstwa okazało się ustrzelenie dubletu przez Tomasza Ogara. Ale sukces osiągnięto razem. Zwartość szeregów była nadto widoczna, stanowiąc fundament pod wspólną radość. Pragnie się jak najczęściej widzieć takie obrazki…
sportdziennik.pl – Jednak można upaść niżej… GieKSa poległa z outsiderem
Wydawało się – patrząc na piątkowe męki GieKSiarzy w Mielcu – że drużyna katowicka sięgnęła już dna.
Cztery dni później na Bukową przyjechał jednak zespół, który do tego momentu zdołał uzbierać jedynie 9 punktów. Kibice mieli prawo oczekiwać, że tym razem będzie komplet „oczek”.
Zwłaszcza w grze defensywnej postawa katowiczan wołała o pomstę do nieba. Wojciech Lisowski w drugim spotkaniu z rzędu sprokurował gola dla rywali: po jego zderzeniu z interweniującym na 15. metrze Mariuszem Pawełkiem piłka trafiła pod nogi Tomasza Ogara, który nie mógł nie trafić do pustej bramki. Kwadrans później temu samemu zawodnikowi nikt na 5-6. metrze nie przeszkadzał, by skierować do siatki piłkę po centrze Filipa Wójcika.
[…] Po zmianie stron goście nawet nie udawali, że chcą konstruować akcje ofensywne. A gospodarze… zwyczajnie zrobić tego nie umieli. Owszem, należała im się „jedenastka” po zagraniu ręką Michała Czekaja, ale arbiter ją przegapił, a VAR-u w I lidze nie ma. Doświadczony golkiper obronił parę uderzeń z dystansu – raczej niegroźnych – skapitulował w 90 min po „główce” Arkadiusza Woźniaka (krakowianie grali już w tym momencie w „dziesiątkę”, po dwóch żółtych kartkach dla Pawła Pyciaka i… Garbarnia mogła świętować drugi w tym sezonie wyjazdowy sukces. Co prawda w 94 min piłka jeszcze raz wpadła do jego siatki, ale sędzia asystent znów dopatrzył się pozycji spalonej Rumina.
gazetakrakowska.pl – I liga piłkarska: cenne zwycięstwo Garbarni Kraków w Katowicach z GKS-em
[…] „Brązowi”, którzy w pięciu poprzednich wyjazdowych meczach zdobyli tylko 4 punkty, zaprezentowali dobrą skuteczność. Dla katowiczan był to już piąty kolejny występ na własnym boisku bez zwycięstwa.
[…] Gospodarze do przerwy także szukali okazji bramkowych. Pierwszą miał Bartłomiej Poczobut, ale więcej kłopotów defensywie Garbarni sprawiał Daniel Rumin. Jeszcze przy stanie 0:1 minął się z piłką w polu karnym, potem trafił do siatki, ale sędzia odgwizdał spalonego, następnie huknął koło słupka, a po kolejnym jego groźnym strzale jeden z garbarzy wybił piłkę z linii bramkowej.
Po zmianie stron kontrolujący wydarzenia na boisku katowiczanie albo strzelali niecelnie (Puchacz, Grzegorz Piesio i Kacper Tabiś), albo udanie interweniował Marcin Cabaj (po uderzeniu Piesio). W 83 min znów dał o sobie znać Rumin, ale jego strzał został zablokowany.
[…] W doliczonym o 4 min czasie gry Rumin ulokował piłkę w siatce, ale arbiter ponownie odgwizdał spalonego, a po chwili Cabaj świetną interwencją obronił uderzenie Puchacza, ratując swój zespół przed utratą bardzo cennego zwycięstwa.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Piłka nożna
Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem
Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.


Najnowsze komentarze