Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: Arka znów w opałach?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat spotkania Arka Gdynia – GKS Katowice.

weszlo.com – Arka – GKS

Arka zmierzy z GieKSą w trudnym momencie swojego sezonu. Jest świeżo po porażce z Pogonią i znalazła się w strefie spadkowej. GKS ma za to chrapkę, aby zbliżyć się do czołowej „8” Ekstraklasy.

[…] Arka poległa, GieKSa podtrzymała dobrą serię. Katowiczanie jeszcze nie zaznali smaku porażki w lidze w 2026 roku. 2 zwycięstwa i remis to wyniki, które zdecydowanie mogą zadowalać Rafała Góraka. Arka natomiast spadła do strefy spadkowej po porażce z Pogonią i nie wykluczone, że tam pozostanie. Patrząc obiektywnie, jest to drugi z beniaminków, który poziomem nie wszedł w realia Ekstraklasy. Tylko 17 strzelonych goli i aż 35 straconych to bilans, który nie przynosi chwały. Sama gra także pozostawia sporo do życzenia, a patrząc na absencje kluczowych graczy, będzie ciężko o punkty z rozpędzonym GKS-em.

Nie nastawiamy się na kanonadę żadnej ze stron. Owszem, GKS jest w dobrym momencie, ale nie strzela za dużo. Arka również poprawiła się w defensywie i słabe wyniki polegają obecnie na niemocy w ataku. W Gdyni mroźny klimat nie będzie sprzyjał szaleństwo z przodu.

[…] GKS Katowice zdecydowanie daje argumenty, aby wymieniać go jako faworyta tego meczu. Starcie z beniaminkiem będzie ważne o tyle, że GieKSa może zbliżyć się do górnej połowy tabeli, a stamtąd droga do pucharów jest już otwarta. Arce znacznie bliżej do spadku, aniżeli utrzymania, mimo że różnice na dole tabeli nie są duże.

[…] Drużyna Dawida Szwargi jest pewnego rodzaju rozczarowaniem, ponieważ w jej wypadku liczono na więcej. Sam szkoleniowiec zapewne chciał odczarować dla siebie Ekstraklasę, ale na ten moment skutek jest marny. GKS odrodził się w trakcie sezonu i znów oglądamy drużynę, która bez problemu powinna się utrzymać. Jeśli forma jeszcze bardziej pójdzie w górę, można pokusić się o niespodziankę.

ekstraklasa.org – Gospodarze czy goście? – 22. kolejka 2025/2026 (niedziela)

[…] ARKA GDYNIA – GKS KATOWICE

SYTUACJA: To dwie jedyne drużyny, które nie wykonywały jeszcze w tym sezonie rzutu karnego. Przeciwko Arce Gdynia rywale strzelali trzy razy, a dwukrotnie bronił Damian Węglarz.

HISTORYCZNIE: W żadnym meczu między nimi gospodarze nie przegrali. Przed nami ich szóste starcie w Ekstraklasie.

POD LUPĄ – GOSPODARZE: Arka Gdynia u siebie w tym sezonie przegrała tylko 1 mecz. Tak samo dobrze w roli gospodarza radzi sobie także KGHM Zagłębie Lubin i Cracovia.

POD LUPĄ – GOŚCIE: GKS Katowice to jedyny zespół w tym sezonie, który nie przegrał meczu, w którym prowadził. W 4 ostatnich meczach na wyjeździe strzelił 10 goli, więc jest nadzieja na sukces w Gdyni.

CZY WIESZ, ŻE: Bartosz Nowak ma 3 mecze z rzędu z asystą (wszystkie bezpośrednio po stałych fragmentach gry)

Arka Gdynia ma najmniej porażek jako gospodarz w tym sezonie (1, tyle samo: Cracovia i KGHM Zagłębie Lubin)

Arka Gdynia 21 z 22 swoich punktów w tym sezonie zdobyła w meczach u siebie i 15 z 17 goli w tym sezonie strzeliła w meczach u siebie

Arka Gdynia nie przegrała 22 z 23 ostatnich meczów ligowych u siebie (w Ekstraklasie 9/10, w 1. Lidze 13/13)

Arka Gdynia: w 3 z 4 ostatnich meczów na jej stadionie padały minimum 4 gole; też – w 5 z 6 ostatnich meczów na jej stadionie padały minimum 3 gole

Arka Gdynia 29,4% swoich goli strzeliła po strzałach głową (5 z 19; najwięcej procentowo)

Sebastian Kerk i Marc Navarro razem mają 62 że 134 podań kluczowych w całej drużynie Arki Gdynia (32+30; 46,3%) i 7 z 12 asyst (4+3; 58,3%)

GKS Katowice: 19 punktów w 9 ostatnich meczach

GKS Katowice: 3 zwycięstwa w 4 ostatnich meczach na wyjeździe

GKS Katowice ma najmniej goli straconych w 2026 roku (1, tyle samo: Cracovia)

GKS Katowice: 1 gol stracony do 15. minuty gry w 18 ostatnich meczach i 1 gol stracony po 75. minucie gry w 16 ostatnich meczach

GKS Katowice: 2 gole stracone w 11 ostatnich meczach w II połowach

GKS Katowice ma najmniej goli straconych po stałych fragmentach gry (5, tyle samo Wisła Płock; w tym 1 w 5 ostatnich meczach)

Bartosz Nowak (GKS Katowice) – w każdym z 3 ostatnich meczów miał asystę bezpośrednio ze stałego fragmentu gry (2x rzut rożny, 1x rzut wolny – po każdym z nich gol strzelony głową)

Erik Jirka (GKS Katowice): zwycięstwa w każdym z 4 ostatnich meczów, w których wystąpił

Te drużyny mają najwięcej goli strzelonych bezpośrednio z rzutów wolnych (po 2, tyle samo: Wisła Płock)

Jedyne drużyny, które nie wykonywały rzutów karnych w tym sezonie.

gol24.pl – Arka znów w opałach? Szwarga wskazał, w czym GKS Katowice jest najlepszy w Ekstraklasie

Arka Gdynia z powodu porażki z Pogonią Szczecin (0:1) i wyników rywali w PKO Ekstraklasie spadła do strefy spadkowej. W niedzielę spróbuje ją opuścić. Łatwo nie będzie, ponieważ przyjeżdża do niej niepokonany w tym roku GKS Katowice, umiejący wykorzystywać stałe fragmenty. – Rywale są w tym najlepsi w lidze. W pierwszym spotkaniu straciliśmy w ten sposób cztery bramki – przypomniał trener Dawid Szwarga na przedmeczowej konferencji.

W ostatnim ligowym meczu zawodnicy Arki przegrali 0:1 w Szczecinie z także zagrożoną degradacją Pogonią i znaleźli się w strefie spadkowej – plasują się na 16. pozycji. – Pierwszą emocją, jaką czuję po meczu z Pogonią, to złość, wręcz frustracja, że nie wykorzystaliśmy dobrze planu na to spotkanie. Były możliwości, aby gospodarzom zagrozić. Z całym szacunkiem dla tej drużyny, która ma dobrych zawodników, ale organizacja jej gry nie była taka, aby uniemożliwić nam tworzenie sytuacji. My tego nie robiliśmy, a zabrakło nam szczególnie większej kultury gry – przyznał w czwartek na konferencji prasowej w Gdyni Szwarga.

Fatalnie radzący sobie na wyjazdach żółto-niebiescy (w 10 spotkaniach wywalczyli zaledwie punkt) mają teraz okazję „odkuć się”, bowiem dwa najbliższe mecze rozegrają na własnym stadionie.

W niedzielę o godz. 12.15 zmierzą się z GKS Katowice, a w następny piątek w derbach Trójmiasta podejmą Lechię Gdańsk. Rywale są co prawda wyżej notowani, ale także nie mogą być pewni ligowego bytu.

W tym roku Katowiczanie spisują się jednak bardzo dobrze, bowiem w trzech meczach zdobyli siedem punktów. – GKS to solidny zespół, jak zresztą każdy w ekstraklasie. Naszym celem numer jeden są rzeczy, nad którymi sami musimy pracować, nimi zarządzać oraz poprawić. Do tego dochodzi nastawienie oraz plan na mecz. Oczywiście musimy też wiedzieć, gdzie Katowiczanie mają swoje atuty i jak je zneutralizować oraz jak uwypuklić ich słabsze strony – podkreślił.

W połowie sierpnia w pierwszej konfrontacji pomiędzy tymi zespołami Arka przegrała w stolicy Górnego Śląska 1:4. Szkoleniowiec Gdynian przekonuje, że jego zawodnicy muszą zwrócić szczególną uwagę na najlepszego snajpera rywali, zdobywcę sześciu bramek Bartosza Nowaka.

– Ten zawodnik, nawet jeśli gra słabiej i ma dużo strat, może jedną akcją zrobić różnicę, może popisać się zagraniem, które będzie mieć wpływ na wynik. Musimy utrudnić mu grę, jak również wykorzystać jego minusy, bo on też ma swoje mankamenty – skomentował.

35-letni szkoleniowiec zauważył jednocześnie, że GKS jest w ekstraklasie najlepszym zespołem pod względem stwarzania sytuacji po stałych fragmentach. – Pierwsze spotkanie w Katowicach powinno być dla nas nauczką, bo wszystkie bramki straciliśmy właśnie po stałych fragmentach. Jesteśmy na to uczuleni i już z Pogonią zagraliśmy w defensywie, jeśli chodzi o ten element, bardzo skutecznie. W niedzielę chcemy to kontynuować – dodał.

Szwarga bardzo pochlebnie wypowiada się o trenerze przeciwnika Rafale Góraku, z którym miał okazję współpracować w GKS. Jest dla niego przykładem i mentorem, jeśli chodzi o umiejętność wytrzymania ciśnienia w trudnym momencie.

– W Gieksie pracuje siódmy sezon, jest żyjącą legenda tego klubu, a dwa-trzy lata temu był osobą, która w tym gronie raczej by się nie znalazła. On jednak zawsze charakteryzował się śląskim charakterem w postaci konsekwencji pracy, silnej osobowości i przekonania o swojej wartości. Był mocno krytykowany z zewnątrz, także przez kibiców, ale nie wpływało to na jego pracę. Jego historia zakończyła się happy endem. Cały czas mocno mu kibicuję – zapewnił.

W konfrontacji z GKS gospodarze zagrają osłabieni. Z powodu nadmiaru żółtych kartek nie wystąpią wahadłowy Marc Navarro (cztery upomnienia) oraz środkowy pomocnik Kamil Jakubczyk (osiem).

Pozostaje jeszcze jedna bardzo istotna kwestia, a jest nią boisko. W tym tygodniu na Wybrzeżu ponownie miały miejsce duże opady śniegu. – Skupiam się na tym, na co mam wpływ, a przecież nie wybuduję boiska treningowego z podgrzewaną murawą. To moja druga zima w Gdyni i druga dość sroga. Przygotowujemy się na sztucznym boisku i nie jest to optymalna sytuacja, zwłaszcza jeśli gramy z drużynami, które trenują na naturalnej nawierzchni, jak Legia, Pogoń i GKS. Myślę, że miało to wpływ jak weszliśmy w mecz w Szczecinie, bo adaptacja do innej murawy wymaga czasu – podsumował.

arka.gdynia.pl – Centrum meczowe: Arka Gdynia – GKS Katowice

[…] Ogółem rozegrano 29 spotkań:

10 zwycięstw Arki

11 remisów

8 wygranych GKS

Bramki: 36-33 dla GKS

W Katowicach 15 spotkań:

5 zwycięstw Arki

4 remisy

6 wygranych GKS

Bramki: 22-14 dla GKS

W Gdyni 14 spotkań:

5 zwycięstw Arki

7 remisów

2 wygrane GKS

Bramki: 19-14 dla Arki.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga