Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Mini- wywiad z trenerem Piekarczykiem po 5 spotkaniach [WYWIAD]

Avatar photo

Opublikowany

dnia

5 meczów w tym dwa w pucharze, bilans 3-0-2. Po przegranym meczu z Arką o mini podsumowanie tego okresu poprosiliśmy trenera Piekarczyka. Poczytajcie, co miał do powiedzenia trener.

GieKSa.pl: Trenerze 5 meczów za nami w tym dwa w pucharze wygrane. Jakby Pan podsumował ten okres.

Piekarczyk: Boli porażka z Sosnowcem, gra tam była słaba szczególnie o doświadczonych zawodników. Tutaj jesteśmy tydzień poza domem. Nie szukamy wymówek, ale brakowało nam trochę naszych obiektów by przejść cykl regeneracyjny. Być może na niektórych źle podziałała taka dawka meczów. Z drugiej strony Ci, co grali większość meczów prezentowali się pod tym względem dobrze. Dziś boli porażka w 94 minucie, trzeba jednak przyznać, że w meczach z Arką na wiosnę i dzisiaj mieliśmy tego szczęścia aż za dużo. Jeśli chodzi o ocenę to całego cyklu to ciężko na gorąco zebrać myśli.

To, co miało być atutem GieKSy, czyli gra skrzydłami na razie nie przynosi wielu korzyści. Dziś słaby występ Franczaka, Wołkowicz też nie wiele dał w porównaniu do meczu z Wigrami, Bębenek na razie nie może się odnaleźć.

Jeśli chodzi o Bębenka to jest to największa niespodzianka In minus. Frańczak i Wołkowicz zagrali w tych dwóch meczach 3 połówki dobrze. Szarpią i walczą na boisku. Niekiedy brakuje młodszym graczom boiskowego cwaniactwa i doświadczenia. Dziś przed bramką też mogliśmy przetrzymać piłkę i skończyć mecz. Skrzydła grają dobrze, gdy środek gra dobrze a dziś tego zabrakło w drugiej połowie. Tutaj mieliśmy większy problem ze środkowymi pomocnikami, oni muszą przetrzymywać dłużej piłkę i dziś w pierwszej połowie nieźle to wyglądało. Z Wigrami w tej strefie gra była płynna.

Z czego wynika problem Bębenka? Nie można wszystkiego usprawiedliwiać kontuzją, którą miał w okresie przygotowawczym czy też tym, że jest nowy w drużynie.

Trudno mi powiedzieć, trenuje tak jak wszyscy, miał małą przerwę w przygotowaniach. Mamy do niego pretensję o brak wybicia dziś piłki. Chciał ją wyprowadzić, ale się nie udało. Z tego wziął się nasz dramat w dzisiejszym meczu…. ( Chwila ciszy)….. Nie wiem.

Wspomniał Pan o braku cwaniactwa u młodszych. Nie brakuje Panu jednak większego doświadczenia, jeśli chodzi o całą drużynę?

Granica wieku się przesuwa. Dziś 28 letni Burkhardt jest doświadczonym graczem, grał w wielu drużynach. Według mnie dziś druga linia była doświadczona pomijając młodego Wołkowicza.

Chcieliśmy jeszcze zapytać o stałe fragmenty gry, dziś znowu mieliśmy z nimi problem, jeśli chodzi o defensywę. Od pewnego czasu bronimy w 11stu. Nie planuje Pan czegoś zmienić by wystawić kogoś na kontry?

Za dużo dziś takich momentów nie było. Na pewno jest to problem i sygnalizowałem to wcześniej. Dziś było jeszcze gorzej, bo wypadł Leimonas i nie mieliśmy wysokiego zawodnika. My mocarzami, jeśli chodzi o wzrost nie jesteśmy. Arka wchodziła w nasze stałe fragmenty gry większą ilością graczy. Większym problemem jest dopuszczanie do tych stałych fragmentów gry jak np. w pierwszej połowie faul Frańczaka gdzie można było tego uniknąć. Czasem nadpobudliwość potęguje większą ilość stałych fragmentów dla przeciwnika.

Trenerze, co z Leimonasem?

Do następnego meczu powinien być gotowy

Mateusz Kuchta zagrał dziś pierwszy raz w lidze. Proszę powiedzieć na dziś jego wejście było kwestią w 100% wygranej rywalizacji czy jednak statusu młodzieżowca w polu.

Była to kwestia młodzieżowca w polu. Kuchta i Dobroliński są naszym zdaniem na tym samym poziomie. Dla nas najważniejszą kwestią było wzmocnienie zespołu w polu. Mamy dobrego bramkarza, ale w polu Szołtys nic nie wniósł. Dziś się sprawdził.

Myśli Pan o daniu większej ilości czasu Danielowi Ciechańskiemu?

Goncerz nie może się obudzić, dziś też miał niezłą sytuację. Trzeba będzie się zastanowić czy Ciechański na dziś jest w lepszej dyspozycji niż Goncerz czy może zmienić cały system grania. W tej chwili jednak potrzebowalibyśmy większej ilości czasu na nowe ustawienie.

Pamiętamy, iż Goncerz grał na pomocy. Jest szansa na takie ustawienie tego zawodnika w roli fałszywego skrzydłowego i Ciechańskiego w ataku?

Wątpię. Po takim sezonie jak ostatni ciężko byłoby mu się przestawić.

Czuje Pan, że dobrze GieKSa wytrzymała fizycznie te trudy dwu-meczu?

Arka w pucharze nie grała chyba w podstawowym składzie, kilku graczy nie grało z Chojniczanką. Dziś w kilku momentach zabrakło nam dokładności i świeżości pod koniec. Tak jak mówiłem, zabrakło nam trochę tego, że byliśmy ciągle w drodze przez te mecze.

Będzie Pan rozmawiał z prezesami o wzmocnieniach?

Cały czas rozmawiamy, szukamy młodzieżowca do pola. Szukamy również napastnika i środkowego pomocnika.

Aleksander Kwiek, jego widziałby Pan w składzie?

Temat był, ale bez szczegółów.

13 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

13 komentarzy

  1. Avatar photo

    Ziga

    16 sierpnia 2015 at 15:34

    Temat kurwa byl i co i moze kurwa juz go nie ma bo go nie potrzebujesz bo masz pomocnikow?czlowieku ogarnij sie bo z taka gra za 3 kolejki cie Proksa zwolni.dyrektor te lepiej niech w tym tyg zacznie wzmocnienia bo to jest dramat narazie tylko trochim i kuchta cos graja bury w ciula leci bebenek narazie slaby a jurek w rezerwach ja sie pytam z 21 zawodnikami z ta kadra walczymy o awans??? Niech zarzad sie ogarjie i przejrzy na ocZy jeszcze jedt 2 tyg okienka a tacy zawodnicy bez klubu jak kwiek broZek hanzel czy banas to sa nazwiska pewne z renoma. I skoczcie juz pierdolic ze zmeczenie bylo to jest kurwa poczatek sezonu to co piekarczyk ich zle przygotowal? Poczatek sezonu jedt czas sie opamietac ze kadre trzeba wzmocnic paroma graczami i wtedy walczyc bo z tym skladem mozemy zapomniec i cZekac na grudniowe okienko no chyba ze macie wyjebane bo awans ma byc za 2 lata to juz teraz to pierdolcie

  2. Avatar photo

    Ziga

    16 sierpnia 2015 at 16:01

    Jeszcze jakub wilk jest wolny

  3. Avatar photo

    Luk

    16 sierpnia 2015 at 16:53

    A o wzmocnieniach nie rozmawia sie z Dyrektorem Sportowym?
    Oswieccie mnie. Bo chyba po to m.in. jest to stanowisko.

  4. Avatar photo

    1964

    16 sierpnia 2015 at 18:18

    Czas aby banda kolesiów z bukowej się wyniosła.Cygan zrobił sporo w kwestii zadłużenia,sportowo dno!Proksa dyrektor sportowy żart!Piekarczyk sorry ale nie!Wszystko w tym klubie jak i mieście jest popier….ne!Katowice-miasto galerii!Tyle lat upokorzeń i światełka w tunelu nie widać!To wkurwia ale i tak będę chodził na mecze mojego klubu!Yno GieKSa!

  5. Avatar photo

    Irishman

    16 sierpnia 2015 at 22:23

    Dajcie spokój z tym Kwiekiem! W ogóle nie wiem po co nam środkowy pomocnik????? Jest coraz lepiej grający Trochim (choć nie w ostatnim meczu, ale grał długo w środę), jest grający trochę w kratkę Bury, ale też nieźle, jest w końcu Bętkowski. To mamy szastać kasą na graczy na pozycję, gdzie nie jest najgorzej GDY NA INNYCH POZYCJACH JEST BIEDA?!?!?!
    A co z napastnikiem? Przecież Gonzo to cień samego siebie z wiosny! I nie gadajcie, że nie dostaje podań! Dostaje, tylko piłka odskakuje mu na 5 metrów! Myślałem, że może w końcu dostanie na szpicy szansę Ciechański ale nie dostaje, bo jest słaby i musimy dalej szukać albo… no już nie wiem co jest.
    Na lewej pomocy najlepiej spisuje się Frańczak, ewentualnie Wołkowicz ale co w takim razie z prawą pomocą? Tu na razie totalnie daje ciała Bębenek. No można tu przesunąć Czerwińskiego ale co wtedy z prawą obroną? TU TRZEBA WZMOCNIEŃ!!! Podobnie jak na pozycji stopera! Przecież o tym, że kładziemy nacisk na stałe fragmenty gry gadał jeszcze Skowronek, potem Piekarczyk. I CO??? Nadal jest problem, a to jest wina właśnie stoperów. No niestety, trzeba w końcu spojrzeć prawdzie w oczy! Pomimo tego, że Jurkowski miał u nas świetne początki, dziś niestety stanowi potencjalne zagrożenie dla drużyny. No a lewa obrona? Pietrzak jest bardzo pożyteczny w ofensywie, ale z tyłu? No ale dobra, powiedzmy, że razem z Frańczakiem jakoś mogą ogarnąć temat.
    Reasumując – nie jest nam potrzebny żaden środkowy pomocnik, ani nawet młodzieżowiec. Tu trzeba: napastnika, stopera i prawego pomocnika/obrońcy!

  6. Avatar photo

    Ziga

    16 sierpnia 2015 at 22:34

    kwiek i banas najlepsi obecnie wolni zawodnicy do wziecia potem hanzel u brozek

  7. Avatar photo

    Lekarz

    17 sierpnia 2015 at 00:08

    Umisz tak? To zrób! Patrzysz? Wezwijta.

  8. Avatar photo

    misiek

    17 sierpnia 2015 at 06:25

    Tu swego czasu trenerem był Nawałka i również z tą bandą kolesi nic wielkiego nie zrobił – awans nam nie groził… Gdyby „spółdzielnia” miała lepszy humor i grała bardziej „swoje” to na Nim też wieszalibyśmy psy. Tu kolejni graczyki nic nie zmienią. Ci co są wystarczą, jak przestaną odwalać pańszczyznę… Taktyka fajna w szatni. Zero z tyłu… Przynajmniej nie wtapiamy wysoko… Do poprawy konrty i skuteczność… Bo w każdym meczu te akcje są… Ewentualnie napastnik…

  9. Avatar photo

    Anty GRZYB

    17 sierpnia 2015 at 10:07

    ziga mosz racja oni maja juz na to wyjebane jak od kilku lat ino teroz to szybci i leli widac a tego sosnowca to im nigdy nie zapomna

  10. Avatar photo

    kibic

    17 sierpnia 2015 at 11:22

    na radzie to trzeba by zwolnic Prokse za tranasfery kolejny raz nie trafione,potem trenera za zle ustawienie druzyny tylko do obrony a na koniec trzeba by wyjebac z 70 procent skadu do rezerw bo sie nie nadaja do gry w 1 lidze,tylko kto to zrobi Cygan zadufany w sobie liczy kase z miasta Proksa chodzi za nim jak cien a tu trzeba wdziasc sie do roboty i w naszybko wzmocnic sklad bo jak tak dalej pujdzie to zostanie nam tylko obrona przed spadkiem

  11. Avatar photo

    Igor

    19 sierpnia 2015 at 18:17

    Coś tam brakuje… momentami wygląda to nieźle, ale w większości na minus. Powiedzieli, że w tym roku awansu nie planują, bo trzeba zgrać zespół i powalczyć o awans w następnym. Mam tylko nadzieję, że jak ten skład nie zaskoczy, to po rundzie jesiennej będą zmiany (bo na razie to zmiany zaczynali robić na miesiąc przed rozgrywkami – efekty widać było i jest na boisku…). I bardziej chodzi tu o zmiany w ustawieniu, taktyce, motywacji, bo drużyny sobie nie kupimy, a ten skład może coś zdziałać.

  12. Avatar photo

    Zygzak

    21 sierpnia 2015 at 10:05

    Co wy tak na tego Piekarczyka jedziecie.To jest dobry trener,tylko zawodników ma dupiatych.W pierwszej kolejności powinnien lecieć prezes Cygan i dyrektor Proksa.Te transfery to po żal się Boże,szkoda gadać(oprócz Burkharda,Trochima i wypożyczonego Kuchty)inni wszyscy powinni grać w jakiś A klasowych zespołach.Jak tak dalej pójdzie to będzie spadek do II ligi a nie awans do ekstraklasy.Obym się mylił.Pozdrowienia dla normalnych Gieksiarzy!

  13. Avatar photo

    kibic

    21 sierpnia 2015 at 22:02

    do Zygzak ty jedyny zauwazyles bledy prezesa i Proksy,na chwile obecna osoba odpowiadajaca za transfery i oszustwa o dobrych wzmocnieniach powinna podac sie do dymisji,ale co nie zauwazyles to jest system gry trenera i to juz za dawnych czasow polegajacym na mocnej obronie i tylko grze z kontry,tylko ze w tedy w druzynie w obronie grali ludzie z jajami a teraz panienki,a do tego zawsze mial szybkich napastnikow a teraz juz nie mamy nic wiec moze najwyzszy czas podziekowac wszystkim ludziom z dawnej gks-y niech usiada na lozy honorowej i zaczac budowac wszystko od nowa bo na chwile obecna wyglada to fatalnie a Proksa dalej bredzie o transferach i rozmowach tylko z kim i kiedy bo to juz gada rok niestety

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli.

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga