Dołącz do nas

Piłka nożna

Minusy po Sandecji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Trudno po klasycznie spartaczonym meczu dopatrzyć się pozytywów. GieKSa znów nie udźwignęła ciężaru ważnego meczu i nie zdobyła nawet jednego oczka.

Minusy:
– Jak zwykle przegrana w ważnym meczu – cztery bardzo ważne mecze i wszystkie przegrane. Zagłębie, Podbeskidzie, Miedź, Sandecja. Każdy miał być przełomem. W każdym się pogrążyliśmy.

– Sandecja minus siedem – była szansa na kontakt z Sandecją. Nie udałoby się wygrać, to można było chociaż utrzymać cztery punkty straty. Nie. My „wybraliśmy” siedem, co jest praktycznie nie do odrobienia.

– Brak przewagi nad grupą pościgową – mogliśmy mieć trzy oczka przewagi nad goniącymi rywalami. Nie. My „wybraliśmy” babranie się w pięćdziesiątnicy z Zagłębiem i zaprosiliśmy Olimpię.

– Brak sytuacji – nie mieliśmy ani jednej okazji bramkowej w meczu z Sandecją.

– Goncerz, Prażnovsky – w innych artykułach piszemy o tragicznej postawie tych zawodników. Szkoda więcej strzępić klawiatury.

– Brak walki i ambicji – co podkreślił trener Brzęczek. GKS zagrał bez zęba, bez ambicji i woli walki.

– Ogólna frustracja – 4 punkty na wiosnę u siebie. Znów marzenia obdarte ze skóry. Jedno wielkie rozczarowanie i bezsilność.

13 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

13 komentarzy

  1. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    13 maja 2017 at 21:43

    zabole wygrali na stomilu ,teraz dupna nam we wtorek i oni sa w stanie jeszcze awansowac!!! TO BEda dopiero jaja…niestety dla nas ta wygrana zaboli dzis to nic dobrego bo we wtorek im sie bedzie chcialo…

  2. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    13 maja 2017 at 21:44

    aha no i co do wypowiedzi brzeczacego ze zagralismy bez zeba….panie brzekniety mysmy grali bez calej SZCZEKI!!!!!!!!

  3. Avatar photo

    Mecza

    13 maja 2017 at 22:32

    Paradoksalnie to dobry wynik Górnika dla GKSu. Górnik przegrywa wszystkie ważne mecze, spalają się i dobrze grają tylko na luzie. Z drugiej strony podobnie jak my. Zapowiada się remis.

  4. Avatar photo

    kibic

    14 maja 2017 at 07:44

    wszyscy narzekaja u tu trzeba dzialac kto jest za aby udac sie na rozmowe w poniedzialek do klubu z prezesem,trenerem,pilkarzami niech nie robia nas za idiotow tylko sie okresla bo cel jest 1 awans,a jesli go bie bedzie co nawet niechce o tym myslec,to rozwiazanie jest proste tylko trzeba im to powiedziec ze po nie udanym sezonie prezes,trener i 80 procent pilkarzy musi odejsc,a wtedy zobaczycie ich miny mmnie niestety wydaje sie ze im pasuje taka kopanina w 1 lidze za dobra kase,a kibicow maja gdzies i ze miasto zarzad robia nas za idiotow ,trener juz ze swymi myslami gdzies odlecial a pilkarzyki maja to gdzies,komu zalezy na naszym klubie,kto jest za aby sie zorganizowac,czekam na odpowiedzi

  5. Avatar photo

    Irishman

    14 maja 2017 at 07:48

    Dortmund co Ty piszesz? Ty serio chcesz, żebyśmy się tak ślizgali ogrywając tylko słabeuszy alby tych, którym nie zależy? Tak awansu nie zrobimy ale jeśli dzięki temu zajmiemy wysokie miejsce to Brzęczek i cała reszta będą mieli argumenty, że… idą do przodu. Nie ważne, że wszyscy nam się usuwają sprzed drogi ale ważne, ze zajmiemy wysokie miejsce!
    Właśnie bardzo dobrze, ze Górnik ma jeszcze szanse na awans! Niech zagra z nami na 120% bo tylko tak pokaże nam i wszystkim dookoła gdzie jesteśmy!

    I żeby nie było – nie życzę nam porażki. Odwrotnie – życzę, aby Brzęczek w końcu walnął się w ten jego łeb, zrozumiał, ze jego wizja drużyny jest nierealna, żeby wreszcie wystawił na derby skład, który podejmie walką w derbach ZE ZDETERMINOWANYM Górnikiem I WYGRA!!!
    A jak nie to trudno, faktycznie wtedy lepiej, żebyśmy dostali mocno w dupę. Może to nas czegoś nauczy, jeśli jeszcze do tej pory nie nauczyło!

  6. Avatar photo

    Irishman

    14 maja 2017 at 07:54

    @Kibic i co Ci to da? Usłyszysz znów te pierdoły i slogany co zwykle.

    Jak już to trzeba udać się na rozmowę z ich PRACODAWCĄ i spytać czy pasuje mu pakować publiczną kasę w tą miernotę, a jak nie (MAM NADZIEJĘ) to czy zamierza coś z tym zrobić?! Może by tak jako gość udać się na sesje RM?

  7. Avatar photo

    fan -club Dortmund

    14 maja 2017 at 08:34

    Irish
    tyle wstydu i upokorzen o meczach z rywalem o stawke to jak zyje ,w jednym sezonie nie przezylem …patrzac na mecz z sandecja zastanawialem sie jakim cudem gra tam 3 naszych zawodnikow ktorzy zostali odeslani ,a tam graja i na ta gre patrzylo sie z przyjemnoscia…tzn o co u nas chodzi od lat???????u nas nie graja ,ida na zadupie do nowego sacza i wchodza do extraklasy???;DZIWNYM TRAFEM PITRY ktory byl najwiekszym bibokiem w Katowicach ,w Lecznej gra i wychodzi w 1 skladzie!!! u nas naprawde potencjal na awans jest ,ci pilkarze w wiekszosci graja niezle ale o pomste do nieba wola motywacja i mieszanie w skladzie co tydzien inne ustawienie co tydzien inny pomysl,dokladnie jak obecnie w Bvb ciagle rotacje i druzyna gra ponizej oczekiwac i mozliwosci…ale reakcja tam jest blyskawiczna i w nastepnym sezonie trenera juz nie bedzie…a u nas??CO ONI TEGO BRZeczacego uwazaja za jakiegos guru trenerki???? KURWA ON JESZCZE Z ZADNA DRUZYNA NIE MIAL KONKretnych wynikow konkretnych sukcesow…wiec wszyscy patrza na niego jak na boga bo byl dobrym pilkarzem i jest menago i wujaszkiem od Kuby??PRZEGRAC MOZNA MECZ i to sie zdarza kazdemu ,ale kurwa to co oni grali to byl sabotaz!!!A DRUGI SABOTAZ TO USTAWIENIE DRUZYNY gdzie najlepszy chop grajacy w srodku schodzi na strone ,Praznowsky nie majacy prawa wychodzic na rozgrzewke gra caly mecz ,a Gonzo niestety bez formy gra przez 70 min majac z 6 kontaktow z pilka o co tu kurwa chodzi?? A CO DO ZABOLI…no moze sie okazac ze naprawde oni z takiej pozycji jeszcze sie wdrapia po awans…jedyne pocieszenie ze na przyszly rok 1 liga moze byc mega atrakcyjna na slasku….

  8. Avatar photo

    kibic

    14 maja 2017 at 09:54

    do Irshman jesli ciagle bedziemy mowic ze to nic nie da to bedzie ciagle te same gowno i nic nie robic ino wylewac zale na internecie,nie masz dosc tego wstydu kopaniny,zle sie dzieje w klubie smrody nas okradaja przy pomocy ochrony,pilkarze maja wszystko gdzies a trener jest chyba z kosmosu ale pamietasz ile razy ich broniles i wymyslales mi, a to bylo widoczne ze nie chca awansu,oni sa w klubie przygotowani i po porazkach na stronach klubu zamiast wypowiedzi prezesa sa tematy zastepcze siatkowka,hokej,trzeba udac sie na stadion i glosno to powiedziec albo awans albo wszyscy wont z klubu to nie jest ich prywatny biznes aby robili co chca utrzymywanie darmozjadow jak wolek duda bebenek i inni musi sie skonczyc pisalem ze brak konkretnych wzmocnien nawet koszte dlugu sie odbije na poziomie gry ale znowu byla krytyka pod moim adresem trudno niema co narzekac tylko w poniedzialek na trening tych grajkow i meska rozmowe a pomysl z rada miasta tez dobry ale oni z powodu kibicow w poniedzialek sie nie zebiora a my juz czasu nie mamy

  9. Avatar photo

    pita

    14 maja 2017 at 10:11

    Docelowym zamierzeniem wladz miasta jest oslabienie pilkarskiej sekcji Gieksy aby pozbawic ja mozliwosci awansu i przedewszystkim odlozenie na lata budowy nowego stadionu. Dlatego wlasnie wladze miasta i ich pionki w klubie forsują projekt wielosekcyjnej Gieksy z naciskiem na rozwoj siatkowki – dyscypliny nie wymagajacej takich srodkow finansowych jak w przypadku pilki noznej. Warto zwrocic takze uwage ze kibic siatkowki to inny sort kibica sportowego. Czy ktos slyszal o zamieszkach kibicow po meczach siatkarskich?
    Dopóki miasto bedzie udzialowcem i decydentem w klubie przy wspolpracy z idacymi na pasku UM srodowiskiem czlonkow Stowarzyszenia Kibicow nic w sytuacji Gieksy sie nie zmieni.
    Pozatym ogolny trend upadku pilki noznej na slasku tez trzeba wziasc pod uwage. Tylko bogaty sponsor prywatny jest w stanie wyprowadzic ten klub na poziom naszych kibicowskich ambicji ale to chyba myslenie zyczeniowe. W obecnej chwili nie pozostaje nic innego jak budowanie klubu malymi kroczkami w oparciu o wychowankow.
    Tak wiem…budujemy tak budujemy od 10 lat i chuj !
    Mysle ze naszym najwiekszym problemem jest przerost naszych ambicji ktore na tenczas nie przystają do aktualnych mozliwosci naszego klubu ale na milosc Boską Nieciecza ma zespol w ekstraklasie w grupie mistrzowskiej a wojewodzkie miasto Katowice tkwi w mieliznie pilkarskiego swiatka, To mnie kurwa boli

  10. Avatar photo

    falko

    14 maja 2017 at 10:25

    Jeszcze awans jest możliwy pod warunkiem na Górnik nowy Trener Brzęczek tego nie ogarnie taka jest prawda

  11. Avatar photo

    pita

    14 maja 2017 at 10:33

    @falko niechce Cie obrazić ale do którego gimnazjum uczeszczasz?

  12. Avatar photo

    GieKSiorz

    14 maja 2017 at 21:04

    jestem za tym żeby pierdolnac reka w stol,zeby w końcu My kibice wzięli sprawy w swoje rece,powazna rozmowa z miastem,zarzadem,trenerem,pilkarzami.mam już dość upokorzen,wstydu itd.,mamia nas co rok awansem i tak już od 13 lat.co oni robia z naszym klubem kurwa!!!dużo znajomych się wylamalo i nie jeździ,albo jeździ sporadycznie bo maja dość obciachu,jak można w tym roku tak zdupic taka slaba lige?jedno nasuwa mi się pytanie nie chce miasto,prezes,pilkarzyny awansu i tyle,a nas robia w ciula.nie wierze już w brzeczka,tych pseudo piłkarzy itd.,ale na Gornik jade,bo to piękny mecz będzie pod względem atmosfery na fajnym stadionie,Górnik jest w gazie,powiem tak jeśli nasi odpuszcza to niech im Górnik dupnie tyle co chojniczance to może My kibice w końcu pierdolniemy reka w stol i zrobimy porzadem,bo inaczej kiepsko widze dalej nasza kochana GieKSe.ze stadionem tez nas mamia,az wstyd ze miasto wojewódzkie nie może wybudować nowoczesnego stadionu,potem się dziwic ze smrody wlaza w nocy i nam fany krojom,bylby nowy stadion,monitoring lepszy drzwi antywłamaniowe było by inaczej,teraz flagi zajebai frajersko,a może tak każdy może wejść i ktoś bombe w nocy podlozy,jakie to bezpieczeństwo,zenada

  13. Avatar photo

    Irishman

    15 maja 2017 at 08:12

    Dortmund, bez przesady – jesień, po tym jak się Brzeczek jednak ogarnął po fatalnym początku była OK. Ale oczywiście tą rundę to już porównałbym do tych najsłabszych. No, a jak się weźmie pod uwagę jakie dostał warunki pracy, jaki miał spokój ze strony Zarządu, a nawet kibiców to już jest KATASTROFA!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga