Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy po Siarce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS Katowice przegrał w Tarnobrzegu z Siarką. Znów nasi zawodnicy zmuszają nas do napisania kilku cierpkich słów na ich temat. Kronikarski obowiązek, co poradzić…

Mateusz Abramowicz – 6
Golkiper nie miał zbyt wiele pracy, bo rywale w większości strzelali nad poprzeczką. Ogólnie jednak był dość pewny i nie można mieć do niego zastrzeżeń. Przy bramce zwijał się, ale ostatecznie piłka wpadła do bramki.

Adrian Frańczak – 4,5
Niestety przeciętność tego zawodnika, którą znamy z poprzednich sezonów, uwidoczniła się bardzo mocno. Adrian gra na swoim poziomie, który nie jest jakiś specjalnie wysoki. Niestety nie potrafi grać 1 na 1, nie wykorzystuje też tego, co akurat ma dobre, czyli mocnego kopyta. Słabiutko.

Mateusz Kamiński – 5
Średni mecz zawodnika, kilka nawet niezłych interwencji. Nie można jednak powiedzieć, by rywale mocno zatrudniali go w ofensywnych akcjach. Ot, taki sobie mecz.

Tomasz Midzierski – 5
Debiut nie wypadł okazale, bo w decydującej akcji meczu kapitanowi nie udało się wybić piłki. Ponadto również dość przeciętnie. Egzamin przyjdzie w kolejnych spotkaniach.

Łukasz Zejdler – 5,5
Grał na lewej stronie obrony i w pierwszej połowie był dość aktywny. Próbował się włącza do akcji ofensywnych, ale z dość mizernym skutkiem. W pierwszej połowie mógł fajnie dośrodkować, ale zrobił to tak, że trafił wprost w ręce bramkarza. W drugiej połowie już niewiele ciekawego wynikało z jego gry. Zaspał trochę, gdy Grzesik strzelał bramkę.

Wojciech Słomka – 4,5
Żwawy od początku, ambitny i… tylko tyle. Efektów z jego poczynań nie było i zszedł w przerwie. Mimo wszystko to ciekawy zawodnik i może dostanie szansę w kolejnych meczach, choćby jako młodzieżowiec.

Bartłomiej Kalinkowski – 5
Zupełnie przeciętny występ, nie zawsze stopował akcje rywali w środku pola. Nic specjalnie nie zawalił, ale nie był też ostoją.

Lukas Klemenz – 4,5
Kolejny przeciętniak w naszym zespole. Próbował nadrabiać agresją, ale bez skutku. Bezbarwny występ w debiucie. Nic więcej nie da się powiedzieć. Zmieniony w przerwie.

Tomasz Foszmańczyk – 4,5
Od początku aktywny, brał udział w akcjach ofensywnych, nawet zaliczył kilka niezłych podań, pomagał na skrzydle. Z czasem było już coraz gorzej, a druga połowa była dramatyczna w jego wykonaniu. Straty, brak zęba, generalnie zniknął. Najgorszy Foszmańczyk z wiosny przypomniał o sobie. W trudnym momencie zamiast liderować, zupełnie nie pomógł zespołowi.

Andreja Prokić – 4,5
Mieliśmy Prokića z wiosny, efektownego i skutecznego. Ale był też ten z poprzedniej jesieni, parataczący super okazje i grający beznadziejnie. Niestety tę drugą odsłonę (chronologicznie pierwszą) widzieliśmy w Tarnobrzegu. Zawodnik grał na skrzydle i naprawdę miał kilka sytuacji – w pierwszej połowie trafił w bramkarza, w drugiej w sytuacji sam na sam mógł zrobić wszystko, a wybił sobie piłkę na kilometr i była z tego dupa. No i dodajmy jeszcze jego dośrodkowanie na trzydzieste piętro. Bardzo słabo.

Jakub Yunis – 5,5
Dużo wiatru, efektu zero. W pierwszej połowie jeszcze jakoś to wyglądało, nawet oddał jeden czy dwa przyzwoite strzały. W drugiej połowie już bardzo bezproduktywny. Ale jakiś zalążek gry pokazał przed przerwą, więc kto wie?

Paweł Mandrysz (grał od 46. minuty) – 5
Bardzo dziwny mecz zawodnika. Wszedł w drugiej połowie i niby rozruszał grę na skrzydle. Ale ciągle mu czegoś brakowało. To jak miał super sytuacje do dośrodkowania to kopnął, jakby nie jadł śniadania, to piłka mu uciekła za linię końcową, to pośliznął się. Cały czas był o jeden krok od dobrego zagrania i nie potrafił go wykonać.

Dawid Plizga (grał od 46. minuty) – 5
Już w pierwszej akcji po wejściu na boisko stracił i rywale mieli groźną sytuację. Potem coś tam się starał pograć doświadczeniem, ale zupełnie nie było z tego efektów. W końcówce w oczy rzucił się jego brak pośpiechu przy rzucie wolnym. Słaby ten re-debiut.

Wojciech Kędziora (grał od 75. minuty) – niesklas.
Wszedł na kwadrans i nic nie pomógł zespołowi.

28 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

28 komentarzy

  1. Avatar photo

    1964

    23 lipca 2017 at 09:49

    motała,cygan i reszta bandy tych co kopią się po czołach!Ile lat będziecie Nas robili za durni!To co odpierdalane jest od lat to jakaś kpina!Jak można nie wygrać z młodzieżą z tarnobrzega!Motała gdzie są wzmocnienia!Proponuję abyś się spakował i wydupiej do lubina,daremny jesteś!Cygan poklepałeś wkłady do koszulek po meczu?Proponuje odwołać prezentacje drużyny męskiej bo szkoda czasu na tych patałachów.A nowym busem lepiej niech jeżdżą dziołchy!Im zależy!A Wy kopacze będziecie jebani na każdym kroku!Koniec!GieKSa to My!

  2. Avatar photo

    Jerzy z Truskolasów

    23 lipca 2017 at 10:16

    Ciekawe co odwalą w sobote…

  3. Avatar photo

    lukasz

    23 lipca 2017 at 10:30

    Lider Foszmanczyk – masakra, jesli jakims cudem to czytasz to chlopie wez sie scisnij za jaja bo zaden z Ciebie lider tylko wielka dupa. Jestes tu po to zeby w meczach o cos dac cos tej druzynie a Ty grasz jak junior. Za kogo wy sie wogole macie pilkarzyny ? zero wynikow zero woli walki i kompletna wyjebka – bo to widac – nie pierdolcie o staraniu sie bo to kurwa widac. Jakby sie wam chcialo tobyscie przynajmniej biegali za ta pilka. Poogladajcie sobie zachodnie ligi, angielska hiszpanska, niemiecka, jak tam Ci doswiadczeni pilkarze naprawde gryza trawe, jak ich nie zzera ta „presja” jak przychodzi po 30, 40, 50 tys ludzi na mecz. Do kurwy nedzy pokazcie cos w koncu swoja postawa bo placa wam pieniadze a Wy jak pizdy sie zachowujecie. Nie jest wam wstyd ze przychodzacy na mecz ludzie w tym dzieci maja dosc ? Nie widza w swoich „idolach” (pozal sie Boze, no ale innych nie ma ) ani zaangazowania ani mentalnosci zwyciezcow po prostu nic co cechuje prawdziwego SPORTOWCA. Nie jest WAM WSTYD ???

  4. Avatar photo

    roberto

    23 lipca 2017 at 11:14

    A ja chciałbym zapytac trenera o co chodzi.Kurwa sciagamy najlepszego srodkowego obronce w 1 lidze (Lukas Klemenz) i on gra jako defensywny pomocnik.kontraktujemy lewego obronce ( Mączyński) i na jego pozycji gra defesywny pomocnik (Zejdler) a on siedzi na ławie.Prokic który najwiecej bramek strzelił jako napadzior grajacy na szpicy gra kaszane na skrzydle.Wystawienie młodego Słomki byla tez dla mnie zaskoczeniem (chyba ze ma w kontrakcie ze musi grac)Do tego Franczak który w meczu z Siarka zagrał dramatycznie gra na prawej obronie gdzie powinien grac a przynajmniej byc testowany Mokwa (chyba ze ma kontuzje) Nie rozumiem tych posunienc trenera i po pierwszym meczu Trener Mandrysz ma u mnie wielki minus!!!Apeluje Trenerze wystawiaj zawodników na swoich nominalnych pozycjach!!!

  5. Avatar photo

    zippo50

    23 lipca 2017 at 11:59

    Szlag mnie trafia jak słyszę uszczelnić obronę nie śmiemy stracić bramki i takie tam duperele,jeszcze nikt nie wygrał wojny tylko się broniąc.Mnie nie przeszkadza jak stracimy w meczu 5 bramek a strzelimy 6.Kiedyś śp. trener Górski powiedział żeby mecz wygrać trzeba strzelić jedną więcej od przeciwnika.Nie rozumiem dlaczego nasi boją się strzelać ,choćby niecelnie ale strzelać , a jak sam na sam się przewracam to już totalna klęska.Ostatni punkt : nasz zawodnik idzie jak burza dobiega do pola przed bramkowego i się zatrzymuje nie wie co zrobić zaczyna się seria podań kończąc w rękach naszego bramkarza {tak było na ostatnim meczu} to jakaś paranoja na to się nie da patrzeć powinni dostać zakaz podawania do tyłu bo większość ładnych akcji w ten sposób psują.

  6. Avatar photo

    tomek

    23 lipca 2017 at 14:38

    Za taka kpine tak wysokie noty

  7. Avatar photo

    ula

    23 lipca 2017 at 15:33

    widze ze nawet po odejsciu Dawida jest coraz gorzej z druzyna,obudzcie sie druzyna,jeszcze zatesknicie za Dawidem,franczak dalej nie umie grac,a ktos mowil jaki on jest lepszy od abramowicza,zamiast przekonywac abramowicza do pozostania w tej druzynie to daliscie mu odejsc w sumie choc z drugiej strony lepiej jak gra gdzies indziej a wy macie bezproduktywnego i slabego franczaka

  8. Avatar photo

    1964

    23 lipca 2017 at 15:51

    Goń sie ula na portal dzbanów GieKSa to My anie kopacze!Mamy wyjebane na twojego dawidka.bez odbioru!

  9. Avatar photo

    Błażej

    23 lipca 2017 at 17:14

    Ula – Dawid sam chciał odejść i odszedł. Nie chciał dla nas grać to niech gra w Tychach i tyle. Dawida już nie ma i nie ma co go wspominać w komentarzach.

  10. Avatar photo

    Irishman

    23 lipca 2017 at 17:27

    Panowie,
    ale po co te pół punkty? Serio nie potraficie ocenić zawodników w skali 1-10? Pamiętam za bajtla oceny ze szkoły – no i jak byście ocenili, co jest lepsze i DLACZEGO – 4- czy 3+ ???
    A możeb tak?
    Abramowicz 6 – Frańczak 4, Kamiński 5 (a może 4 za tą szopkę, którą odwalił przy straconej bramce?), Midzierski 5, Zejdler 6 (bo to w końcu obrońca, a nie skrzydłowy) – Słomka 4, Kalinkowski 5, Klemenz 4 (no bo grał na nie „swojej” pozycji ale może warto go wstawić za Kamińskiego?), Foszmańczyk 5 (próbował ale zupełnie nie miał z kim pograć), Prokic 5 (ale tylko za to, że zszedł na SWOJĄ pozycję napastnika) – Yunis 5 (no sory ale 6 to musiałby coś więcej pokazać)

  11. Avatar photo

    lukasz

    23 lipca 2017 at 18:19

    Irishman odleciałem te noty oprócz Abramowicza połowę mniejsze, ja proponuję ogółem: obrona 1 (stracona bramka to farsa), pomoc 2 (jednak większość akcji kończyła się niecelnymi strzałami rywali) atak 1 (za szeroki rozumiana „aktywnosc” punktów nie ma, zmarnowane szansę mówią najlepiej o calej formacji. A Foszmanczyk? Jego miejsce jest w STS albo Fortunie, on plami koszulkę GKS swoimi występami, gdyby chociaż próbował odkupic swoją postawą winy ale nie on ma to w dupie. Pomija fakt że piłkarze chyba jednak raczej powinni występować na swoich pozycjach – to nie profesjonaliści tylko zwykli kopacze … Tragedia i dramat. A

  12. Avatar photo

    ula

    23 lipca 2017 at 19:14

    blazej ja wiem ze sam chcial odejsc bo chcial sie rozwijac wiadomojak kazdy pilkarz a tu co on by osiagnal z reszta zespolu

  13. Avatar photo

    lukasz

    23 lipca 2017 at 23:00

    ula skoncz z ta mierna reklama – ten chlop ma 26 lat, na rozwoj to on mial czas, a rozwinal to sie Alan a Dawid byl solidnym przecietniakiem z doskonalym wyrzutem z autu. To tyle. Pewnie w meczu przeci GieKSie strzeli gola ale jakos wielkiej kariery to juz chyba nie zrobi …

  14. Avatar photo

    Irishman

    24 lipca 2017 at 08:29

    Łukasz, a ja proponuję skończyć się nakręcać.
    Owszem, mecz był słaby, bezbarwny, taki bardziej sparing niż mecz o stawkę. Był toczony w upale więc może podświadomie nawet piłkarze oszczędzali siły? Oszczędzali je na ligę, bo zaraz zaczynamy prawdziwą grę o życie dla nas. Co mi z tego, ze doszlibyśmy choćby do ćwierćfinału PP jeśli zawalimy awans w tym nadchodzącym sezonie? Przypominam, że za półtora roku są wybory samorządowe i jeśli tego awansu nie osiągniemy, a sukces osiągną siatkarze albo hokeiści (czego im życzę) to sama opinia społeczna zmusi prezydenta, do tego, aby nas zepchnąć na drugi plan!

  15. Avatar photo

    Irishman

    24 lipca 2017 at 08:30

    Ja nawet rozumiem ludzi. Niestety to jest efekt tego, że w ubiegłym sezonie nagromadziło się w ludziach mnóstwo złych emocji, sztucznie wstrzymywanych przez ten idiotyczny parasol ochronny. Ale niestety jak my teraz będziemy „karać” drużynę, trenera i w ogóle cały klub za miniony sezon, to w tym bieżącym także nigdzie nie dojdziemy!

  16. Avatar photo

    Tomek

    24 lipca 2017 at 14:30

    Coś mi się wydaje że ten warsztat mandrysza jest bardzo przereklamowany. Nie chce się wierzyc ze zgodzil sie zakontraktowac tak slabych zawodnikow. Po co Kędziora, Klemez tego nie wie nikt. Kto dal zgode na plizge skoro wszyscy wiedzieli co odstawial w zabrzu. Jak patrze na tego Midzierskiego to mam wrazenie ze ruch sprawia mu bol. Z tego raczej nic nie bedzie a twarda reka sama w sobie nic nie da. Mysle ze musi odejsc Cygan i Motala i przyjsc ktos z jajami to moze w koncu bedzie jakis konkret. Jak dotad kabaretu ciag dalszy

  17. Avatar photo

    Mecza

    24 lipca 2017 at 20:38

    Ja pierdziu, Mandysz już słaby i przereklamowany, póknij się w głowę.

  18. Avatar photo

    potf

    25 lipca 2017 at 00:15

    Tak się zastanawiam drogi Shellu, czy oceny w skali 1-6 nie byłyby bardziej obrazowe niż 1-10? Według mniej więcej takiego klucza:

    1 – występ poniżej krytyki, skandaliczny
    2 – występ bardzo słaby
    3 – średni mecz zawodnika, bez fajerwerków ale z przebłyskami
    4 – występ solidny, dobry, można pochwalić
    5 – bardzo dobry mecz, bez słabych momentów i zagrań
    6 – piłkarska rewelacja, kluczowy dla losów meczu zawodnik

  19. Avatar photo

    Mecza

    25 lipca 2017 at 07:46

    @potf, zgadzam się. To byłoby czytelne. Dobrze by było też aby ta krótka „legenda” była dołączona do każdego artykułu z ocenami.

  20. Avatar photo

    Tomek

    25 lipca 2017 at 11:55

    Mecza to ty się puknij w głowę. Ściągnął co chciał opowiadał bajki i dostał z II ligowcem banki po grze dramatycznie słabej. Skoro niby ten cudotwórca ma takie oddziaływanie na zespół to czemu się nie udało znowu. Ta porażka nie była wypadkiem przy pracy tylko efektem tego jak skompletował i przygotował zespół. Poczekajmy jeszcze z pięć kolejek i bedą dalsze efekty. Jak dotąd wygląda to jeszcze gorzej niż z brzeczka.

  21. Avatar photo

    Mecza

    25 lipca 2017 at 16:53

    @Tomek, wszyscy zgodnie mówiliśmy że damy spokój trenerowi i to piłkarze mają się ogarnąć a Ty już po pierwszym meczu jedziesz po nim. Tak zgadza się, on nie jest cudotwórcą ale to było pewne.

  22. Avatar photo

    tomek

    25 lipca 2017 at 19:32

    Mecza jak on nie potrafi z takim rywalem wygrac to z kim chce grac. Jakos inni sobie poradzili. Rozumie ze transfery uwazasz za dobre i trafione. ja uwazam ze inni zrobili duzo lepsze wzmocnienia

  23. Avatar photo

    Mecza

    25 lipca 2017 at 20:12

    Tomek nie jestem jasnowidzem i nie wiem jak skończy się jesień ale liga jest wyrównana i nie transfery będą decydować. Zobacz kto awansował ostatnio, Ci co „odpady” ściągali m.in z GKS. Kolejna sprawa to nie Mandrysz decyduje o wysokości budżetu transferowego a robienie zmian dla samej zmiany to głupie i kosztowne. Poczekajmy na opinie na koniec rundy jesiennej.

  24. Avatar photo

    tomek

    25 lipca 2017 at 21:11

    Mecza z takim podejsciem to awans za 10 kolejnych lat albo nigdy

  25. Avatar photo

    Mecza

    25 lipca 2017 at 21:37

    To nie gra komputerowa, wiesz jaki mamy budżet? W zeszłym było 7mln a w tym może być mniej. Grudziądz miał 5,5mln. Myślisz że te 1,5 mln złotych może w piłce przełożyć się z automatu na gwarantowane miejsce 2? Jak transfery słabe to do UM pretensje że nie dali 20mln. Legia w ex miała 2x większy budżet od drugiego Lecha i z ledwo mistrza zrobiła. Jak masz bardzo duże pieniądze to różnice możesz zrobić ale jeśli to jest tylko 20% wyższy budżet to nie jest żadna różnica.

  26. Avatar photo

    Tomek

    26 lipca 2017 at 07:49

    Mecza Lepiej kupic dwóch sensownych zawodnikow niz cala bande miernot. No ale jak widac w Gks sie wnioskow nie wyciaga. A jak ma być dziadostwo to lepiej ogrywac własnych juniorow wspartych paroma doswiadczonymi. Bedzie tanio efekt podobny no i mozna na nich zarobić.

  27. Avatar photo

    Mecza

    26 lipca 2017 at 08:06

    Nie ma na rynku dwóch sensownych zawodników. Motała powiedział, że tu już o kase nie chodzi a o to że jak ktoś ma możliwość to zostaje w ekstraklasie. Musielibyśmy przepłacać lub ściągać z zagranicy ale to już wielka niewiadoma, nie każdy będzie Angulo. Pół roku temu pewnie byś przyklasnął gdyby Sekulski trafił do nas, nawet byś dużą kasę wydał w myśl 2 konkretnych i co z tego? Chłop coś tam trafił wcześniej w ekstraklasie ale zakładam że on by GKS nie zbawił tak jak i Lebedyński (a wydawał się konkret) Przyjdzie jeszcze z dwóch zawodników. Liczyłem na Jóźwiaka ale Jevtic kontuzji doznał dłuższej i nie wiem czy do wypożyczenia będzie, ma być jeszcze pomocnik do środka, defensywny bo każdy widzi że Kalinowski jest mocno przeciętny na 1 ligę a Zejdler przecież nigdy nie był defensywnym oprócz u nas. Bez defensywnych pomocników nie będziemy wygrywać.

  28. Avatar photo

    Tomek

    26 lipca 2017 at 12:09

    No to jak w GKS nic nie sie nie da i nic sie nie sprawdzi to po co cokolwiek robić. Gornik potrafil takiego angulo wyłowić i wielu innych a motala z cyganem jakie maja sukcesy. Jak dla mnie to moga byc nawet zawodnicy z okregowki byle mieli umiejetnosci. Jakos taka Sandecja np potrafila zbudowac sensowny zespol a u nas. Nie sadze by miala wieksza kase. Jeszcze dwa takie sezony i faktycznie nikt o zdrowych zmyslach nie bedzie chcial tu grac bo tu kazdy ma regres. W innych zespolach nie ale tu tak. No ale Prezes Ciamajda nie ma sukcesow siedzi dalej, motala to samo ok. Grunt ze jest sielanka i kasa leci. Jak to sie stalo ze nie odkryl ten fachowiec nikogo z nizszych lig. Co do Sekulskiego to mylisz sie bo nigdy nie uwazalem ze ten czlowiek jet dobrym pilkarzem.

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga