Prasówka
Piast – GieKSa: Echa meczu w mediach
Szczęście w nieszczęściu. Po wysokiej porażce GKS-u Katowice z Piastem Gliwice (3:0) klub z Bukowej może dziękować Arce Gdynia, że wygrała swój mecz i zapewniła tym samym trójkolorowym pozostanie w I lidze. Co sądzą o niedzielnym pojedynku media? Z pewnością trudno znaleźć choćby jedne pozytywny aspekt tego spotkania.
Gkskatowice.eu: Tomasz Hołota – zagraliśmy bardzo zły mecz
Mimo porażki, GKS Katowice utrzymał się w I lidze. Swoje spotkania przegrały Wisła Płock i Polonia Bytom. – Ale nie może być tak, że patrzymy na innych, a nie na siebie – podkreśla Hołota. – Nie wiem co się z nami dzieje. Straciliśmy bramki po głupich błędach. Mimo że mamy rozpisane przy stałych fragmentach, kto kogo ma kryć – dodaje.
Piast-gliwice.eu: Gieksa rozgromiona
Derby Górnego Śląska były jednostronnym widowiskiem. Katowiczanie przyjechali do Gliwic walczyć o zwycięstwo, ale nie mieli nic do powiedzenia w starciu z wyraźnie lepszą ekipą „Piastunek”. Zespół Piasta kontrolował przebieg spotkania od pierwszej do ostatniej minuty. Do bramki gości już w 7. minucie trafił Ruben, dwa kolejne gole były dziełem Wojciecha Kędziory.
Sportowefakty.pl: Piast o krok od ekstraklasy
Piast Gliwice pewnie pokonał GKS Katowice 3:0 po dwóch bramkach Wojciecha Kędziory oraz jednym trafieniu Rubena Jurado i jest na najlepszej drodze ku ekstraklasie. Na awans trzeba jeszcze jednak poczekać, bowiem inne spotkania nie zakończyły się po myśli niebiesko-czerwonych.
Sportslaski.pl: „Utrzymaliśmy się tylko dzięki temu, że mamy kupę szczęścia!”
Po spotkaniu z Piastem w fatalnym nastroju był Damian Chmiel. Pomocnik GieKSy nie ukrywał złości na siebie i swoich kolegów z drużyny, a także stwierdził, że katowiczanie utrzymali się w lidze dzięki szczęściu.
– Jestem rozczarowany tym, co dzieje się z naszą drużyną – i w ogóle – wokół nas. Mieliśmy w to spotkanie włożyć serducho, ale nam to nie wyszło. Dziś nie było tak jak obiecaliśmy sobie w szatni, przed meczem – irytował się 25-latek.
Futbolnews.pl: Piast utrzymał prowadzenie w tabeli. Pokonał GKS Katowice
Piast Gliwice pokonał GKS Katowice 3:0 i utrzymał prowadzenie w tabeli I Ligi. Piłkarze Marcina Brosza mogli w niedzielę wywalczyć awans do Ekstraklasy, gdyby potknęli się ich rywale. Nic takiego nie miało jednak miejsca, więc będą musieli poczekać z ewentualnym świętowaniem.
Katowice.naszemiasto.pl: Piast wygrywa derby. Ekstraklasa o krok!
Piast Gliwice pewnie pokonał w derbowym pojedynku GKS Katowice 3:0 i dzięki temu jest już o krok od awansu do T-Mobile Ekstraklasy! Mimo srogiej porażki zadowolony może być też GKS. Dzięki korzystnym wynikom w innych spotkaniach GieKSa jest już pewna utrzymania w I lidze.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze